Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG LITERACKI

Powieść w powieści - "Julita i huśtawki" Hanny Kowalewskiej

dosia1331

DSCN0316__kopia

"Zasługują na epopeję miasteczka prowincjonalne… Nie za duże, nie za małe. Z domem kultury, szkołą i muszlą koncertową, z restauracją i paroma barami, z dużym domem partii, przerobionym teraz na bank czy sąd, z jeszcze większym kościołem albo nawet dwoma. Zasługują na epopeję owe miasteczka, teraz znowu powiatowe, którym się wydaje, że gdyby się trochę rozrosły wszerz i wzdłuż, i może jeszcze odrobinę wzwyż, to mogłyby się równać z tymi śmiechu wartymi, zapyziałymi miastami, które jeszcze do niedawna udawały stolice województw. Miasteczka w dolinach rzek, przyczepione do dawnych traktów, przecięte bocznymi szosami, przytulone do zapomnianych torów kolejowych – takie ważne, takie ważne…" Tak rozpoczyna się powieść "Julita i huśtawki", którą Hanna Kowalewska oddała w ręce czytelników w 2003 r. Wznowienie książki, tym razem pod skrzydłami Wydawnictwa Literackiego, to gratka dla wielbicieli prozy Hanny Kowalewskiej, a także możliwość dotarcia do nowego czytelnika.  

Pewien pisarz przyjeżdża do rodzinnego miasteczka, by pracować nad książką. Nie wraca w rodzinne strony sam, ale w towarzystwie kochanki, którą nazywa Metką. Kobieta jest mężatką, co oczywiście nie przeszkadza jej w prowadzeniu podwójnego życia i oszukiwaniu najbliższych. Mężczyźnie też odpowiada ryzykowny związek, ale zaczyna odczuwać coraz większą zazdrość o ukochaną, która momentami graniczy z obsesją. W głowie pisarza rodzi się pomysł, by bohaterami swej książki uczynić znajomych, kolegów i koleżanki oraz Metkę, która staje się centralną postacią książki i to wokół niej budowana jest fabuła. W ten sposób przenosimy się do czasów Peerelu i poznajemy losy kilku ważnych osób, nie tylko dla pisarza, który jest jednocześnie narratorem powieści Hanny Kowalewskiej, ale również Metki, postaci złożonej, wieloznacznej, którą trudno lubić, ale zrozumieć to już zupełnie inna kwestia. Jest jeszcze tytułowa Julita, huśtawki i... anioły, które czuwają albo nie czuwają nad postaciami z książki. Teraźniejszość miesza się z przeszłością, a czytelnik może się delektować powieścią w powieści.

Autorka akcję powieści "Julita i huśtawki" umiejscowiła w Peerelu, ale nie serwuje czytelnikowi sentymentalnego bełkotu, lecz szalenie ciekawą i wciągającą opowieść o dzieciństwie, młodości, pierwszych zauroczeniach, miłościach i namiętności. Nie ma tutaj świata oglądanego przez różowe okulary, za to demaskowana jest propaganda sukcesu i obnażone zostają absurdy tamtej epoki. Hanna Kowalewska postawiła na krótkie rozdziały, które poświęcone są kolejnym bohaterom, ich rodzinom oraz bliskiemu otoczeniu. Autorka wzięła pod lupę przeszłość i analizuje, jaki wpływ na pokolenie młodych ludzi miał nie tylko komunizm, ale też dom rodzinny i środowisko, w którym dorastali. W bardzo trafny, często podszyty ironią sposób opowiada o czasach, za którymi trudno tęsknić, choć są i tacy, którzy wspominają ten okres z trudnym do zaakceptowania entuzjazmem, co być może jest kwestią nieco zniekształconego obrazu rzeczywistości za sprawą młodości właśnie, która rządzi się swoimi prawami i o której lubimy pamiętać dobrze albo wcale. Bywa, że tę przeszłość koloryzujemy, bo któż z nas przynajmniej raz w życiu nie usłyszał, że "za komuny wcale nie było tak źle". Należałoby tylko jeszcze poprosić o uzasadnienie, co mogłoby sprowadzić dyskusję na zupełnie inne tory. Ale odautorskie komentarze Hanny Kowalewskiej i ważne wydarzenia, do których nawiązuje pisarka bezlitośnie odkrywają prawdę.

Kilka lat temu w jednej z bibliotek wzięłam do ręki niepozorną książkę o tytule sugerującym lekką, łatwą i przyjemną lekturę. "Tego lata w Zawrociu" miała umilić wakacje, ale wielkie było moje zaskoczenie, bo okazało się, że zamiast typowo wakacyjnej lektury trafiła mi się bardzo ciekawa historia pewnej kobiety. A to nie wszystko, bo już po kilku pierwszych stronach rozpływałam się w zachwycie nad stylem Hanny Kowalewskiej i jej pięknymi metaforami. Poezja, pomyślałam i nie pomyliłam się ani trochę, bo autorka "Tego lata w Zawrociu" jest również poetką i ślady poezji są bardzo dostrzegalne w jej prozatorskiej twórczości. "Julita i huśtawki" powstała gdzieś pomiędzy kolejnymi powieściami z cyklu o Zawrociu, ale to książka, która zasługuje na szczególną uwagę, ze względu na temat i sposób, w jaki została napisana. Bardzo dobra powieść.

Moja ocena: 5/6

Autor: Hanna Kowalewska
Tytuł: "Julita i huśtawki"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 386
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Literackie

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • Gość: [beataredzimska] *.fbx.proxad.net

    Powiesc w powiesci to w sumie intrygujacy temat.... No i to podwojne zycie, jezeli nie samego pisarza, to przynajmniej jego kochanki. Co do sentymentalnych wspomnien z czasow PRL u, mysle, ze to naturalne, ze ludzie z pewnym sentymentem wspominaja niekonieczenie pewne czasy, ale swoja mlodosc... Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Gość: [wielopokoleniowo] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Bardzo lubię takie książki, które pozytywnie zaskakują.

  • smileyproject

    Na co dzień nie czytuję takiej literatury, ale od czasu do czasu nie zaszkodzi spróbować czegoś innego ;)

  • Gość: [per Zofka] *.tvk.torun.pl

    Nie interesuje mnie ta książka, ale brzmi nie nudno...

  • Gość: [piotrek] *.play-internet.pl

    znam kogoś, komu mogłaby się spodobać, także dzięki za propozycję na drobny prezent;)

  • Gość: [AnnRK] *.icpnet.pl

    Uwielbiam tę powieść. Czytałam ją dwa razy kilka lat lat temu, ale chętnie do niej wrócę jeszcze raz.

  • Gość: [Klaudia] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Troszeczkę nie moje klimaty jeśli chodzi o książki :D

  • Gość: [Dana] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Już sam tytuł brzmi dla mnie zachęcająco z powodu imienia, które bardzo mi się podoba. Sięgnę po tę lekturę.
    Pozdrawiam
    Danuta
    wharmonii.blogspot.com/

  • dosia1331

    Polecam, bardzo dobra powieść, której absolutnie nie można przypiąć łatki kobiecego czytadła. Serdeczności!

  • ameba6

    Uwielbiam i Julitę i Hannę Kowalewską, choć pierwszą i najbardziej zapadającą w pamięć jej powieścią była w moim przypadku Maska Arlekina. Przy tych dwóch książkach porządkowałam moją żałobę stąd sentyment i uwielbienie.

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci