Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG LITERACKI

"Show must go on...", czyli "Pozdrowienia z Korei" Suki Kim

dosia1331

100_0962

Wyobraź sobie, że trafiasz do kraju, gdzie niemal na każdym kroku spotykasz się z nieprawdopodobnym wręcz uwielbieniem pewnej dynastii. Wciąż słyszysz o wielkich czynach przywódców, obserwujesz pokłony przed pomnikami i spotykasz się z niezachwianą wiarą w słuszność każdej podjętej przez nich decyzji. W zasadzie zastanawiasz się, ile w tym wszystkich prawdy, a ile spektaklu, który wydaje się nie mieć końca. Ale ten kraj istnieje, choć bardzo trudno się do niego dostać, a bywa i tak, że z wydostaniem się mogą być olbrzymie kłopoty.

Kilka lat temu świat obiegły zdjęcia z pogrążonej w rozpaczy po śmierci Kim Dzong Ila Korei Północnej. Na ulicach tłumy Koreańczyków - lament, histeria i potoki łez. Obserwowaliśmy żałobę, która nie budziła współczucia, a raczej śmiech i politowanie, bo trudno było nie odnieść wrażenia, że to wszystko jest wyreżyserowane, narzucone i biada temu, kto postanowi zrezygnować z udziału w przedstawieniu. Szlochający Pjongjang żegnał "ukochanego" wodza, a reszta globu trzymała kciuki za otrzeźwienie narodu koreańskiego, zdrowy rozsądek i być może ewentualny bunt, który - jak wiadomo - nie nastąpił. W blasku chwały na tronie zasiadł Kim Dzong Un i... nic się nie zmieniło, bo i co miało ulec zmianie, skoro od lat Koreańczykom robi się pranie mózgu i zabrania decydowania o swoim losie. Reżim ma się dobrze, obywatele żyją w ciągłym strachu, a świta najważniejszego człowieka w państwie zapisuje w notesikach złote myśli pana i władcy. Witajcie w Korei Północnej!

Suki Kim miała okazję na własne oczy zobaczyć kawałek prawdziwego oblicza Korei Północnej. Dziennikarka spędziła kilka miesięcy w stolicy kraju, ucząc języka angielskiego młodzież wywodzącą się z koreańskich elit, więc nie miała dostępu do ludzi, którzy żyją na granicy ubóstwa. Ewentualna podróż w głąb państwa była niemożliwa, zresztą każdy jej krok był obserwowany, każdy gest analizowany, a dostęp do wiadomości mocno ograniczony. Dotarcie do obozów pracy, rozmowa sam na sam z mieszkańcami Korei Północnej to mrzonka. Suki Kim pokazano tylko tyle, na ile pozwalały absurdalne przepisy, choć i tak udało się jej sporo zaobserwować. Reżim serwuje turystom teatr, w którym uczestniczą obcokrajowcy i oddelegowani Koreańczycy, by ci pierwsi mogli potwierdzić "normalność" Korei w swoich ojczyznach. Jaka jest prawda, wiemy wszyscy. 

Przeczytałam tę książkę jednym tchem, a uczucia towarzyszące lekturze to mieszanina irytacji, złości i niedowierzania. "Pozdrowienia z Korei" to opowieść o zniewolonym, okłamywanym i wykorzystywanym społeczeństwie. 

"Show must go on..."

Autor: Suki Kim
Tytuł: "Pozdrowienia z Korei"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 336
Rok wydania: 2015
Znak

 

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci