Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

W drodze na kolejny szczyt... "Spod zamarzniętych powiek" Adam Bielecki i Dominik Szczepański

dosia1331

100_1619

Czy nastoletni Adam Bielecki zdawał sobie sprawę z tego, że marzenia staną się kiedyś rzeczywistością, że jego nazwisko będzie wymieniane obok Jerzego Kukuczki, Krzysztofa Wielickiego, Wandy Rutkiewicz, Wojciecha Kurtyki, Leszka Cichego i wielu innych alpinistów i himalaistów, których osiągnięcia budzą podziw do dziś? Ależ oczywiście, że tak, bo takiej wiary w siebie, uporu, a przede wszystkim talentu można mu tylko pozazdrościć. Zresztą pierwsze sukcesy przyszły bardzo szybko, co tylko upewniło młodego chłopaka z Tychów, że dokonał właściwego wyboru.

Adam Bielecki zaczął się wspinać już jako trzynastolatek i przyznaję, że nieźle ubawiłam się jego barwą opowieścią o próbie wydostania się z Kirgizji. Podróżowanie bez pieniędzy bywa dość problematyczne, zwłaszcza gdy ma się do pokonania tyle kilometrów. Zdobycie Piku Lenina i Chan Tengri z pewnością uskrzydla, ale nie na tyle, by w magiczny sposób teleportować się do ojczyzny. Na szczęście znaleźli się dobrzy ludzie, którzy pomogli w trudnej sytuacji oraz przymknęli oko na to i owo. Zresztą szczęście Adamowi Bieleckiemu raczej dopisuje, bo ilość niebezpiecznych przygód, które ma na koncie przyprawia o szybsze bicie serca i tylko on sam wie, ile prowizorki było w tym, co robił kiedyś, a ile profesjonalizmu i zdrowego rozsądku jest obecnie.

Sukcesy i porażki są normą w himalaizmie, ale często te drugie są nagłaśniane do granic możliwości i potrafią skutecznie przyćmić udane wejście na kolejny szczyt. Tak się stało przy okazji pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak. Suchej nitki nie pozostawiono na Adamie Bieleckim za to, że ponoć naruszył zasady bezpieczeństwa w górach i być może przyczynił się do śmierci dwóch kolegów z zespołu, czyli Macieja Berbeki i Tomka Kowalskiego. Jego postawa została oceniona negatywnie i na długo podzieliła środowisko. Nie od dziś wiadomo, że Adam Bielecki jest szybki, sprawny, bardziej wytrzymały i niesamowicie ambitny. Z niedowierzaniem obserwowałam to, co się wówczas działo w mediach społecznościowych, bo nagle wszyscy stali się ekspertami, a głos w sprawie zaczęli zabierać ludzie, którzy o wysokich górach nie mają zielonego pojęcia, że o wymienieniu nazw najwyższych szczytów nie wspomnę. Jak wiadomo, krytykowanie jest naszym sportem narodowym i niektórzy po prostu od czasu do czasu muszą się na kimś wyładować. Adam Bielecki w swojej książce wspomina o tamtym wydarzeniu, ale nie próbuje na siłę przekonać do swoich racji, tylko rzeczowo opowiada, jak to wszystko wyglądało z jego punktu widzenia i jak duży ma żal o to, że w całym tym zamieszaniu zabrakło obiektywizmu. Zamiast gratulacji za dokonanie niemożliwego, ogólnopolski hejt, zamiast kondolencji z powodu śmierci kolegów, wiadro pomyj. W mediach potrafi rozpętać się prawdziwe piekło, ale jest jeszcze druga strona medalu, bo dzięki tym samym mediom można zebrać fundusze na kolejne wyprawy, a te do tanich nie należą. Bardzo szybko okazało się, że oprócz wrogów Adam Bielecki ma grono zagorzałych fanów, którzy z uporem maniaka śledzą jego poczynania i kibicują w drodze na kolejny szczyt. Wśród nich są również tacy, na których wsparcie finansowe Adam Bielecki zawsze może liczyć i dzięki którym po prostu spełnia marzenia.

Przeczytałam tę książkę jednym tchem, ale przedtem długo ją przeglądałam, bo jest naprawdę bardzo ładnie wydana. Zachwycające są zwłaszcza zdjęcia, których w książce jest mnóstwo i nie ukrywam, że można nabrać ochoty na wyruszenie w najwyższe góry świata. Szkoda tylko, że moja tolerancja wysokości kończy się gdzieś w okolicach piątego piętra i tylko ja wiem, ile nerwów kosztuje mnie próba spojrzenia w dół. W wieżowcu nie zamieszkam, o himalaizmie mogę zapomnieć, zresztą po co mi Karakorum czy Himalaje skoro mam nasze piękne Tatry. Jednak nikt mi nie zabroni podziwiać ludzi, którzy na co dzień mierzą się z nieprawdopodobną siłą natury i własnymi słabościami, a jednocześnie dają świadectwo niezwykłej odwagi i determinacji w dążeniu do celu. A znowu jest ku temu okazja, bo marzeniem wielu jest zimowe wejście na "górę gór", drugi co do wysokości szczyt świata, czyli K2. Wśród nich jest Adam Bielecki, który ma szansę dokonać tego, o czym inni boją się nawet pomyśleć. Trzymam kciuki i śledzę kolejne doniesienia, a poza tym mocno wierzę w to, że wreszcie się uda i Adam Bielecki złotymi zgłoskami zapisze się w historii polskiego himalaizmu.

Moja ocena: 6/6

Autor: Adam Bielecki i Dominik Szczepański
Tytuł: "Spod zamarzniętych powiek"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 414
Rok wydania: 2017
Agora

 

 

 

 

Komentarze (16)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Czarna Skrzynka] *.dynamic.chello.pl

    I tacy bohaterowie powinni pojawiać się w naszym polskim kanonie! A my wciąż tylko: "Czy to kule była, synku, czy to serce pękło.... ".

  • Gość: [Natalia] *.waxpol.net

    Bardzo ciekawie się zapowiada! Lubię takie motywujące książki :)

  • Gość: [Michał] *.internetia.net.pl

    Bardzo ciekawa recenzja, dorzucam do listy do przeczytania ;) Dzięki

  • dosia1331

    Przeczytajcie koniecznie, znakomita lektura i świetnie wydana książka. Polecam z całą odpowiedzialnością za słowo :)

  • Gość 95.171.198.*

    Książkę mam już na swojej półce. Myślę, że niebawem uda mi się ją przeczytać.

  • dosia1331

    W takim razie życzę miłej lektury, zresztą jestem przekonana, że książka na pewno się spodoba :)

  • Gość: [Ola] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jestem bardzo ciekawa tej pozycji, przeczytałam już kilka tytułów z literatury himalaizmu i została mi.tylko ta;)

  • dosia1331

    Wspaniale, na mnie czeka "Wanda" Anny Kamińskiej :)

  • Gość: [Rudoróż Magda ] *.rev.snt.net.pl

    Czytałam tę książkę w zeszłym roku, zanim fala popularności himalaizmu zalała Polskę (: I kiedy Bielecki wcale nie był uważany za bohatera, a wręcz przeciwnie. ale o tym w książce.
    Zgadzam się, że doskonale się ją czyta i jest bardzo ładnie wydana. Podobnie jak biografia Kukuczki albo reportaż Hugo-Badera o Broad Peak. Też polecam serdecznie (:

  • dosia1331

    Dziękuję za polecone książki skuszę się na pewno. Masz rację antybohater stał się bohaterem, ale nie on pierwszy i nie ostatni musiał udowadniać, że nie jest wielbłądem :)

  • Gość: [TosiMama] *.cable.net-inotel.pl

    Czytałam ją zaraz po wydaniu i uważam, że to najlepsza książka o górach, jaką do tej pory napisano!

  • dosia1331

    Książka napisana jest językiem potoczystym. Bielecki opowiada w barwny, dynamiczny i niezwykle sugestywny sposób, co w przypadku tego rodzaju opowieści jest strzałem w dziesiątkę. Zresztą popularność tej książki mówi sama za siebie, choć ostatnie wydarzenia na Nanga Parbat z pewnością się do tego przyczyniły. Wystarczy zerknąć na strony księgarń internetowych, gdzie zazwyczaj widnieje komunikat: "produkt niedostępny" :)

  • westolia

    Nie jestem fanką książek na temat górskich wypraw, wolę o nich oglądać filmy, ale recenzja mnie wciągnęła i doczytałam ją do końca ;)

  • dosia1331

    Dobrze, że chociaż spodobała Ci się recenzja, bardzo mi miło :) Pozdrawiam serdecznie!

  • Gość: [Emilia Teofila] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Myślę, że Domino odwalił kawał porządnej roboty, rozmawiając z Adamem na tak ważkie i momentami przykre tematy. Cieszę się, że ludzie czytają tę książkę, bo interesują się poznaniem prawdy i lepszym zgłębieniem tajemnic himalaizmu. Bardzo miło mi widzieć u Ciebie tę książkę. <3

  • dosia1331

    Bardzo dziękuję za miłe słowa. Bardzo chciałam tę książkę przeczytać, zresztą jest bardzo fajnie napisana, przystępnie, bez owijania w bawełnę, wręcz gawędziarsko. Świetna, po prostu.

Dodaj komentarz

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci