Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

O macierzyństwie - "Córka" Eleny Ferrante

dosia1331

100_1728

Kim jest Elena Ferrante? Ano kimś, kto pilnie strzeże swojej prywatności. Publikowanie pod przybranym nazwiskiem i niechęć do udzielania wywiadów, paradoksalnie, okazały się strzałem w dziesiątkę, anonimowość stała się kluczem do sukcesu, rozbudziła czytelniczą wyobraźnię i zaostrzyła apetyt na spotkanie z twórczością autorki. Elena Ferrante, kimkolwiek jest, pozostaje w cieniu, nie opowiada o swoich książkach, niczego nie wyjaśnia i uparcie trwa w przekonaniu, że książka nie wymaga wizerunku autora. Nie do końca jestem przekonana, czy zachowanie anonimowości w dzisiejszych czasach jest możliwe, ale najwyraźniej Elenie Ferrante się udało. Mimo to od czasu do czasu pojawiają się pewne plotki, mniej lub bardziej zabawne, o tożsamości włoskiej pisarki. Typowano już wiele osób, kobiet i mężczyzn, którzy mogą ukrywać się pod tym nazwiskiem, ale Elena Ferrante to wciąż wielka niewiadoma w świecie literatury. Nawiasem mówiąc, anonimowość to niezły chwyt marketingowy. Czyżby to była przemyślana decyzja, która miała podsycić zainteresowanie autorką i wpłynąć na wyniki sprzedaży jej książek? Nie ukrywam, że sięgnęłam po pierwszą część tetralogii z tego właśnie powodu. Poza tym chciałam sprawdzić, czy rzeczywiście jest to proza warta uwagi i tak rewelacyjna, jak podają media. I co? Klops, nie odkryłam w tej książce nic szczególnego, a co najważniejsze nie mam ochoty na pozostałe części cyklu. Nie rozumiem szumu wokół postaci Ferrante i rozkładania na czynniki pierwsze jej książek. Dlaczego zatem sięgnęłam po wydaną w 2006 r. "Córkę"? Może dlatego, że ukazała się przed słynną tetralogią i histerią związaną z tajemniczą autorką. Ale zainteresowałam się książką włoskiej pisarki również za sprawą noty wydawniczej i z przyjemnością stwierdzam, że Elena Ferrante o wiele bardziej przekonuje mnie do siebie "Córką" niż "Genialną przyjaciółką", którą uważam za przegadaną do granic możliwości.

Rozwiedziona nauczycielka literatury angielskiej wybiera się na samotne wakacje, planuje połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli odpoczynek z pracą. Nad morzem poznaje kobietę i jej małą córkę. Wracają wspomnienia, Leda analizuje przeszłość i podjęte wówczas decyzje. Fabuła zbudowana na podstawie licznych retrospekcji dostarcza czytelnikowi wielu informacji nie tylko o głównej bohaterce, ale również o jej rodzinie, którą w pewnym momencie życia postanowiła porzucić. O dziwo, Leda jakoś specjalnie nie cierpi z tego powodu, choć doskonale wie, że jej postępowanie sprzed lat było absolutnie godne potępienia. Macierzyństwo czasem nie ma nic wspólnego z ociekającymi lukrem obrazkami z reklam telewizyjnych. Są kobiety, dla których urodzenie dziecka oznacza koniec życia zawodowego i towarzyskiego, są również takie, które najzwyczajniej w świecie nie radzą sobie w tej roli, a jeśli na dodatek nie mogą liczyć na pomoc i wsparcie najbliższych, to tragedia murowana. Leda bez cienia zażenowania opowiada o wydarzeniach z przeszłości, na dodatek jest przekonana, że postąpiła słusznie, bo jej wybór dyktowany był walką o siebie. Egoistka? To byłoby zbyt proste, ale nie ulega wątpliwości, że trudno polubić główną bohaterkę, a i ze zrozumieniem jej może być problem. 

Po mało emocjonującym początku otrzymałam niezwykle ważną opowieść o kobietach oraz ich roli w społeczeństwie. Bycie matką nie dla wszystkich jest spełnieniem marzeń, nowa sytuacja może być rozczarowująca i mocno odbiegać od ewentualnych wyobrażeń. W powieści znalazłam mnóstwo ciekawych spostrzeżeń, z którymi niekoniecznie się zgadzam, a jednak wiem, że w historii Ledy, jak w lustrze mogłoby przejrzeć się wiele matek. Prawdziwa, szczera i obrazoburcza jest momentami opowieść Ledy. Poza tym tu i ówdzie wkrada się jakiś rodzaj niepokoju, który czyni tę książkę dość specyficzną lekturą. Zresztą Ferrante po mistrzowsku stopniuje napięcie, a ostatnie zdanie jest doskonałym podsumowaniem treści książki i świetnie spina fabułę. 

Osobista, wnikliwa i łamiąca tabu proza. Bardzo dobra powieść.

Za książkę dziękuję portalowi granice.pl

Moja ocena: 5/6

Autor: Elena Ferrante
Tytuł: "Córka"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 232
Rok wydania: 2017
Sonia Draga

 

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Gosia B] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Cienka ale treściwa. Podobała mi się, chociaż nie polubiłam głośnej bohaterki 

  • dosia1331

    I ja jej nie polubiłam, ale książka faktycznie treściwa.

  • Gość: [koza domowa] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Powiem szczerze, że nie znam tej książki i dotąd nie zaglądałam w stronę takich właśnie pozycji książkowych, ale Twoja recenzja zaintrygowała mnie bardzo. Dzięki! Kasia

  • dosia1331

    czasem warto dać szanse książkom, które prawdopodobnie ominęlibyśmy szerokim łukiem, gdyby nie sugestia innego czytelnika. Spróbuj, warto!

  • Gość: [Luiza] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Jeszcze nie czytałam tej książki. Brzmi ciekawie ;)

  • dosia1331

    I taka właśnie jest. Warto przeczytać.

  • agnes_plus

    O, autorka to taka tajemnicza twarz w lufciku? Pierwsze słyszę :)

  • Gość: [Gość] *.free.aero2.net.pl

    Świetna książka, autentyczna opowieść o współczesnej kobiecie, a dokładnie - o jej upadku, o Tym, że nie jest już Ewą, ale bardziej przypomina Avatara na obcej sobie Planecie.

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci