Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

Pachnąca latem opowieść o dzieciństwie - "Dzieci z wyspy Saltkråkan" Astrid Lindgren

dosia1331

100_1752

"Dzieci z wyspy Saltkråkan" to jedna z niewielu książek Astrid Lindgren, której nie przeczytałam jako dziecko. Wielbiciele twórczości szwedzkiej pisarki mogą znać tę opowieść pod innymi tytułami, "Dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku?" i bardziej zbliżonym do obecnego, czyli "My na wyspie Saltkråkan". Nowe wydanie właśnie trafiło na księgarniane półki i przyznaję, że "Nasza Księgarnia" po raz kolejny zafundowała mi cudowny powrót do dzieciństwa.

Trwają wakacje. Rodzina Melkersonów wyrusza na wyspę Saltkråkan. Dzieciaki nie wiedzą, czego mogą się spodziewać, zwłaszcza że na pomysł spędzenia wakacji na wyspie wpadł ich roztrzepany ojciec. Zostali poinformowani o wynajęciu czerwonego domku, w którym i tak będą tylko spać. Ojciec tryska dobrym humorem, trzech chłopców planuje wakacje życia, a ich starsza siostra trochę studzi emocje i wydaje się być dużo dojrzalsza od swego taty. Zresztą Malin jest dla chłopców, jak matka, której nie mają i dlatego obawiają się każdego ewentualnego adoratora w pobliżu ukochanej siostry. Bo Malin jest ich i basta! Tymczasem po przybyciu na miejsce okazuje się, że na wyspie leje, jak z cebra, w dachu wynajętego domu jest dziura, a w środku unosi się odór stęchlizny. Na dodatek tata nie potrafi rozpalić w piecu i po prostu marzną. Ale, jak to w książkach Astrid Lindgren, rodzina może liczyć na pomoc i życzliwość sąsiadów, którzy nie zostawią ojca z dziećmi w potrzebie. Jest więc szansa, że wakacje na wyspie Saltkråkan mogą okazać się wspaniałą przygodą...

Otuliłam się tą wakacyjną historią, jak ciepłym kocem, bo każda lektura książek Astrid Lindgren to po prostu fantastycznie spędzony czas. Z ogromną przyjemnością wracam do jej powieści, a tym większa radość, gdy mogę odkryć coś, czego jeszcze nie czytałam. Sympatyczne i zwariowane dzieciaki skradły moje serce od samego początku. Nieźle ubawiłam się dowcipnymi dialogami i głębokimi przemyśleniami niektórych bohaterów. Ale życie nie polega tylko i wyłącznie na dobrej zabawie. Są sytuacje, które zamiast uśmiechu na twarzy wywołują smutek, a czasem spływające po policzkach łzy.

Była Astrid Lindgren genialną obserwatorką i potrafiła w niezwykły sposób opisać świat dziecka, przy okazji unikając nie tylko banału, ale też górnolotnych wynurzeń. Zresztą jej książki to literackie perełki i nie inaczej jest z "Dziećmi z wyspy Saltkråkan", które są przepiękną, pachnącą latem opowieścią o dzieciństwie.

Na uwagę zasługują znakomite czarno-białe ilustracje Ilon Wikland.

Moja ocena: 6/6

Autor: Astrid Lindgren
Ilustracje: Ilon Wikland
Tytuł: "Dzieci z wyspy Saltkråkan"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 344
Rok wydania: 2018
"Nasza Księgarnia"

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Wika] *.dynamic.chello.pl

    Zdecydowanie książka nie dla mnie, chociaż myślę, że mogę kupić kuzynowi na urodziny. Uwielbia historię z obrazkami Chyba nigdy z nich nie wyrośnie.

  • Gość: [Ola] *.play-internet.pl

    Nie znam, za to też już będąc dorosłą poznałam "Lottę z ulicy Awanturników" tej samej autorki - fantastyczna.

  • dosia1331

    Lotta jest cudowna, uwielbiam ją :)

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci