Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

Co powiecie na gotycki romans? "Rebeka" Daphne du Maurier

dosia1331

100_2147

Nieśmiała, nieco naiwna młoda kobieta pracuje jako dama do towarzystwa pani van Hopper. W Monte Carlo poznaje bogatego wdowca, w którym zakochuje się bez pamięci. Mężczyzna imponuje jej siłą charakteru, życiowym doświadczeniem i obyciem. Krótka znajomość, szybki ślub, bajeczny miesiąc miodowy i u drzwi przepięknej posiadłości Manderley staje nowa pani de Winter. Maksymilian de Winter był już żonaty z piękną, czarującą i uwielbianą przez wszystkich Rebeką. Tymczasem jego druga żona w niczym nie przypomina swej poprzedniczki i nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. Jest przekonana, że nigdy nie dorówna Rebece i nie zobaczy zachwytu w oczach ukochanego. Nawet służba na każdym kroku daje jej do zrozumienia, że dla nich wciąż liczy się tylko i wyłącznie poprzednia pani de Winter, którą uważają za prawowitą panią domu. Tak mijają kolejne miesiące. Kobieta jest przytłoczona nie tylko ogromną i bogatą posiadłością, ale również towarzyskimi obowiązkami, do których należą kurtuazyjne wizyty u znajomych i przyjaciół męża. Poza tym nie może oprzeć się wrażeniu, że Rebeka w jakiś sposób nadal jest obecna w Manderley, zwłaszcza że nawet jej dawny pokój wygląda tak, jakby wciąż ktoś w nim mieszkał, a służba wykonuje swoje obowiązki w oparciu o wytyczne byłej pani de Winter. Kobieta dochodzi do wniosku, że mąż wcale jej nie kocha, że jest dla niego chwilowym kaprysem, a Rebeka już na zawsze pozostanie miłością jego życia. I gdyby nie pewien bal oraz niefortunny kostium, być może nowa pani de Winter nie poznałaby historii Rebeki i tajemnic, które kryją się za murami posiadłości, a które mogą przyprawić o ciarki i szybsze bicie serca. 

Znacie ten moment, gdy czytacie i jesteście przekonani, że na pewno mieliście już kiedyś tę książkę w rękach, a może nawet ją przeczytaliście, bo gdzieś w zakamarkach pamięci znajdują się słowa i obrazy. To wrażenie nie opuszczało mnie przez kilkanaście pierwszych stron, bo dość szybko elementy rozsypanej układanki wskoczyły na właściwe miejsca i byłam już pewna, że znam tę historię, ba, nawet wiem, jak ona się skończy, co w ogóle nie zniechęciło mnie do dalszego czytania. Poza tym miałam absolutnie cudowną scenerię w trakcie lektury, czyli ulewny deszcz, który tylko spotęgował panujący w powieści nastrój grozy. Daphne du Maurier po mistrzowsku buduje napięcie, a towarzyszący wydarzeniom dreszczyk emocji sprawia, że lektura jest tym przyjemniejsza. Przyznaję, że takie historie czyta się znakomicie, zwłaszcza gdy napisane są pięknym literackim językiem. Nie znoszę romansów, uciekam przed nimi, gdzie pieprz rośnie i naprawdę nikt nie namówi mnie na współczesną powieść tego rodzaju, gdzie banał goni banał, a styl pozostawia wiele do życzenia, że o grafomanii przez grzeczność nie wspomnę. Ojej, wspomniałam... Daphne du Maurier serwuje czytelnikowi rozrywkę na poziomie, książkę, która od początku do końca jest po prostu świetnie napisana, a pierwsze zdanie jest tak charakterystyczne, że w ogóle nie dziwi mnie fakt, że przeszło do historii literatury, jako jedno z najbardziej rozpoznawalnych. Oczywiście można zarzucić tej powieści, że jest nieco staroświecka, że dzisiaj już nikt tak nie pisze, zaś głównej bohaterce wytknąć niedojrzałość, która momentami jest irytująca. Ale obok infantylnej i przerażonej nowym życiem młodej pani de Winter jest jeszcze niejaka pani Danvers, postać, że się tak wyrażę, skrojona na miarę, idealnie pasująca do klimatu powieści. Zresztą pani Danvers odegra jedną z kluczowych ról i w której lepiej mieć przyjaciela niż wroga. Młoda kobieta kontra wieloletnia gospodyni, prawa ręka Rebeki, lojalna i wciąż oddana służąca. Zderzenie dwóch charakterów, dwóch różnych osobowości. No właśnie, kreacja bohaterów stanowi siłę powieści Daphne du Maurier. To nie są papierowe postaci, ale bohaterowie z krwi i kości, doskonale osadzeni w fabule. 

"Rebeka" jest najsłynniejszą powieścią angielskiej pisarki. Po raz pierwszy ukazała się w 1938 r., doczekała się również ekranizacji, której podjął się nie kto inny, jak sam Alfred Hitchcock. Nie ukrywam, że mam ogromną ochotę sprawdzić, jak ta historia prezentuje się na ekranie, co zresztą uczynię dzisiejszego wieczoru.

Moja ocena: 6/6

Autor: Daphne du Maurier
Tytuł: "Rebeka"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 448
Rok wydania: 2016
Albatros

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Rozkoszna.pl] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Świetny wpis! :)

  • Gość: [TosiMama] *.icpnet.pl

    Wydaje mi się, że mogłaby mnie ta książka zainteresować:)

  • Gość: [Angrywaldeuszek] *.play-internet.pl

    Opis zachęca do zapoznania

  • Gość: [Krzysztof] *.play-internet.pl

    Romansów nie czytam, ale trzeba przyznać, że historyczna otoczka zawsze dodaje uroku, gdy można sobie spojrzeć na inne życie, niż to, które nas współcześnie otacza.

  • dosia1331

    Też nie lubię romansów i nie czytam, ale w takiej odsłonie i tak napisane jestem w stanie zaakceptować, a nawet mieć ochotę na więcej. Współczesne łzawe historyjki nie są dla mnie, więc omijam szerokim łukiem i udaję, że ich na księgarnianych półkach nie widzę. Szkoda mi czasu i energii na marną literaturę. Pozdrawiam :)

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci