Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

Refleksje po lekturze "Ex libris" Anne Fadiman

dosia1331

100_2153

Nie mam pojęcia, dlaczego lekturę tej książki odkładałam tak długo. Otwierałam i zamykałam kilka razy. Wertowałam ją, jak dziecko w poszukiwaniu ilustracji, których rzecz jasna nie ma. A przecież zbiór esejów Anne Fadiman, pod znaczącym tytułem "Ex libris", to pozycja obowiązkowa dla każdego szanującego się mola książkowego. Teksty Fadiman są błyskotliwe, zabawne i napisane z punktu widzenia czytelnika, który ma swoje ukochane książki, ulubionych autorów, rytuały związane z czytaniem i który niczym rasowy detektyw tropi w książkach błędy i oburza się, gdy znajdzie chociażby jedną literówkę. 

Biblioteka musi być

Marzeniem mola książkowego jest pokaźnych rozmiarów biblioteka i niechaj się regały uginają, bo dom bez książek to żaden dom. Nawiasem mówiąc, musiałabym się wreszcie zmobilizować i policzyć moje książki, a jest ich naprawdę sporo i wciąż przybywają nowe. Lektura esejów Fadiman trochę mnie uspokoiła, bo nie tylko ja, co jakiś czas przestawiam książki na regałach, układam je w zależności od autora, tematu albo wydawnictwa. Nie znoszę bałaganu w ksiegozbiorze i moje książki stoją równo, jak żołnierze na państwowych uroczystościach. Poza tym wszyscy doskonale wiedzą, że jeśli biorą książkę z półki, to potem muszą ją odłożyć na to samo miejsce. I żaden kamuflaż nie pomoże, bo i tak się zorientuję.

Pożyczać, czy nie pożyczać? Oto jest pytanie

Hmm... to zależy, jak bardzo jest się przywiązanym do swoich książek i szczerze mówiąc niektórych nie pożyczę za nic w świecie. Kiedyś byłam bardziej tolerancyjna i skłonna zapomnieć, że ktoś mi książki po prostu nie oddał. Pal licho, myślałam, niech ma, może książka pójdzie w świat i zachwyci jeszcze wiele osób. Teraz, jeśli pożyczam, to zapisuję komu i nie zawaham się upomnieć, bo wychodzę z założenia, że skoro ktoś pożycza, to powinien oddać. Koniec, kropka. 

Bazgrzę po książkach, a nawet, o z grozo!, zaginam rogi

Robienie notatek na marginesach, podkreślanie fragmentów, czy nagryzmolenie jakiegoś rysunku to u mnie norma. Na usprawiedliwienie dodam, że tylko i wyłącznie ołówkiem i na tyle delikatnie, żeby jednak książki nie zniszczyć. Nie bulwersują mnie notatki w książkach, bo czasem można wiele dowiedzieć się o osobie, która je sporządziła albo przypomnieć sobie czasy, kiedy było się dzieckiem. W moim starym egzemplarzu "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren zapisałam: musimy zrobić sobie z R. takie telefony, jak nam mamy pozwolą. Fajne, nie sądzicie? Jeśli chodzi o rysunki w książkach, to nie ma się czym chwalić, bo mój brak zdolności plastycznych jest powalający i do końca mych dni będę ciepło wspominała panią z plastyki, która ostatkiem sił powstrzymywała się od parsknięcia śmiechem na widok moich arcydzieł. Jakim cudem miałam z tego przedmiotu piątkę?! W egzemplarzu "Robinsona Crusoe" uczyłam się rysowania statku, z wiadomych rzecz jasna powodów. Niech mi Daniel Defoe wybaczy! Zaginanie rogów, to już kompletnie inna sprawa i ze wstydem przyznaję, że zdarza mi się ten haniebny czyn popełnić, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy książka należy do mnie. Powód - lenistwo, bo nie chce mi się tyłka ruszyć po zakładkę. Więcej grzechów nie pamiętam.

E-book, audiobook, czy papierowa wersja książki?

Jestem staroświecka do bólu. Nie chcę e-booka, chcę książkę! Ma szeleścić, pachnieć, być miła w dotyku. Tak, tak, wiem, że zaraz ktoś stwierdzi, że książki są do czytania, a nie do oglądania, że nie trzeba dźwigać ciężarów i takie tam ple, ple, ple. Nic i nikt mnie nie przekona, nawet nie próbujcie, bo i ja zwolenników e-booka nie nawracam na tradycyjną, czyli papierową wersję książki. Jeśli chodzi o audiobook, to też odpada, bo nie potrafię się skupić podczas słuchania. Niech żyje papier! 

Litości, książka to nie bóstwo!

Pewnego dnia wrzuciłam do sieci zdjęcie książki, na której ośmieliłam się postawić filiżankę z rumiankiem, na dodatek w torebce, bo sznureczek z karteczką bezczelnie zwisał obok uszka. No i się zaczęło, czego to ja się wówczas nie dowiedziałam. "Gorąca herbata na książce? Tak nie wolno!", "A jak się wyleje, to co wtedy?", "Prawdziwy czytelnik nie stawia filiżanki na książce" i absolutny hit: "Pomijam fakt, że stawiasz filiżankę na książce, ale że pijesz herbatę ekspresową, to już porażka", "Też zwróciłam uwagę na ekspresówkę". Dodam tylko, że w dyskusję wdały się dwie panie, które na swoich zdjęciach miały książki w towarzystwie trawy, liści, gałęzi, piasku, czekoladek ułożonych na stronach itp. itd. Ja nie modlę się do książek, nie traktuję ich, jak bóstwo. Litości! To przedmiot, jak każdy inny. Owszem, trzeba szanować książki i dbać o to, by nie uległy zniszczeniu, ale tak powinniśmy postępować ze wszystkim, co nam służy. Jałową dyskusję dotyczącą mojego fatalnego gustu w kwestii wyboru herbaty ucięłam stwierdzeniem, że my tu przecież o książkach, a nie o herbatach. Ale wspomniane panie o "Klaśnięciu jednej dłoni" Richarda Flanagana nie miały nic do powiedzenia. Kurtyna!

Tropienie błędów

Rzeczą ludzką jest się mylić i popełniać błędy, ale faktem jest, że w książkach rażą po stokroć, bo chcemy wierzyć w to, że książka jest produktem doskonałym i nie powinno być w niej błędów interpunkcyjnych, fleksyjnych, czy ortograficznych. Ale bywają i dokładnie wiadomo, kto ponosi winę za taki stan rzeczy i że to powód do wstydu. Porządne wydawnictwa nie pozwalają sobie na tego rodzaju wpadki, ale nawet im zdarza się literówka w tekście. Ubolewam.

Dedykacje 

Uwielbiam dedykacje, ale pod warunkiem, że nie są to przypadkowe słowa, które można skierować do kogokolwiek. Dedykacja musi być przemyślana, może zawierać jakiś cytat, ale zdecydowanie preferuję te, które są zapisem płynącym prosto z serca. Poza tym ewentualna dedykacja nie ma prawa być na stronie, na której wymienione jest imię i nazwisko autora książki, o czym zresztą w "Ex librisie" Anne Fadiman wspomina.  

Nowe książki, czy używane?

A wszystko jedno, ważne, by była to po prostu dobra literatura. Kto kocha antykwariaty, ten wie, że buszowanie w takim miejscu to czysta przyjemność i na dodatek można znaleźć prawdziwe perełki. Ale nie ukrywam, że jestem zachłanna również na nowości, więc stare, nowe, przyjmę wszystkie książki, pod warunkiem, że nie jest to marna literatura. Tak na marginesie, eseje Anne Fadiman wyszperałam właśnie w antykwariacie, bo w księgarniach już nie do zdobycia. 

Czytanie dzieciom, absolutna magia!

To jest rytuał, który uwielbiam i uparcie twierdzę, że czytanie dziecku powinno być obowiązkowe. Moje dzieci nie wyobrażają sobie dnia bez lektury, ba, nie wyobrażają sobie domu bez książek, bo nie znają innej rzeczywistości. Na pamiątkę zostawiłam im ich ulubione kartonowe książeczki, obgryzione z każdej strony, które są dowodem na to, że smakowanie dobrej literatury zaczyna się czasem bardzo wcześnie. Jestem z siebie dumna. Z dzieci również.

Jeśli jakimś cudem dotrwaliście do końca moich czytelniczych zwierzeń, to jest mi niezmiernie miło, bo skłoniły mnie do nich eseje Anne Fadiman. Pod niektórymi wyznaniami autorki mogłabym się podpisać i nie ukrywam, że lektura "Ex libris" tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że jestem molem książkowym. Dobrze mi w książkach.

Autor: Anne Fadiman
Tytuł: "Ex libris. Wyznania czytelnika"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 175
Rok wydania: 2004
Świat Literacki

 

 

Komentarze (17)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Nataalia1234] *.mt.pl

    Nie znam, ale chętnie przeczytam ;)

  • Gość *.dynamic.dial.as9105.com

    Właśnie jestem w trakcie czytania... :)

  • Gość: [Maciej] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Kupuję dla dziewczyny :)

  • Gość: [Natalia] *.waxpol.net

    Łącze się w Twoim marzeniu posiadania pokaźnej biblioteczki i oryginalnej półki na książki! Może uda się w kolejnym mieszkaniu, gdy będę mała więcej swobody w planowaniu.

  • dosia1331

    Pokaźna biblioteczka, a właściwie biblioteka, mam tutaj na myśli osobne pomieszczenie w domu, to moje wielkie marzenie :)

  • Gość: [Magda] *.unknown.vectranet.pl

    Ja zdecydowanie bardziej wolę wersję papierową książki, natomiast moja mama uwielbia audiobooki :)

  • Gość: [Emilia] *.icpnet.pl

    Gdy tylko książka znajdzie się w moim zasięgu, dzięki Twojej recenzji po nią sięgnę!
    Pozdrawiam!

  • Gość: [Karolina | The Carolina s Book] *.dynamic.chello.pl

    Bardzo mnie zaciekawiłaś tą książką, nie znałam jej wcześniej, a brzmi zdecydowanie jak coś, co chciałabym przeczytać! :)
    Często łapię się na tym, że mam sporo okołoczytelniczych rytuałów i dobrze wiedzieć, że nie ja jedna... ;)

  • dosia1331

    W takim razie z całego serca polecam eseje Fadiman. To znakomita lektura i wspaniała czytelnicza konfrontacja z innym wielbicielem literatury. Przyjemnej lektury życzę :)

  • Gość: [Books My Love] *.adsl.inetia.pl

    nie miałam okazji czytać "Ex libris" ale Twoje refleksje są cudowne :) chociaż nie popieram tego zaginania rogów :P ale Twoje książki Twoje zasady :)

  • dosia1331

    Jeżeli chodzi bo zaginanie rogów w książkach, to obiecuję poprawę ;)

  • Gość: [Iwona] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Też zdecydowanie jestem z tych staroświeckich, co wolą papierową książkę niż e-book (a nie daj Boże audiobook!) ;)

  • dosia1331

    Nie ma to jak papier :)

  • Gość: [Aneta] 95.160.159.*

    Ta pozycja wciąż przede mną, kiedyś ją zdobędę! Co do książek to lubię papier, ale e-bookiem też nie pogardzę. W końcu liczy się treść. Kiedyś miałam bzika na punkcie idealnego stanu książek. Teraz trochę mniej. Ale zaginania rogów i pisania po niej nie znoszę dalej ;)

  • Gość: [NieFikcyjna] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Podziwiam, że panuje u Ciebie taki porządek na półkach z książkami ja mam je ułożone jako tako, żeby się wszystkie zmieściły i nie straszyły za bardzo niepoukładaniem, niby jakaś koncepcja była, ale efekt jest średni, bo mam za dużo książek, a raczej za mało miejsca. :) Zresztą, ile ich mam, też nie wiem, bo od dawna zabieram się do policzenia i nadal tego nie zrobiłam. Akurat pisać po książkach nie lubię, zaginać rogów też nie, ale tez nie mam jakiejś obsesji na punkcie ich wyglądu. Też mnie trochę irytuje takie traktowanie książki jak jakiegoś świętego przedmiotu. Bez przesady. :D Co do błędów, to znajduję je mimowolnie, bo jestem na nie wyczulona. Bardzo fajny wpis, co prawda z chęcią dowiedziałabym się czegoś więcej o samej książce, niemniej tego typu posty też lubię poczytać, żeby zobaczyć, jak inni podchodzą do spraw okołoksiążkowych. :D

  • dosia1331

    Nie obiecuję poprawy, bo właśnie zamieściłam na marginesie książki moje głębokie przemyślenia. Co do zabijania rogów, to... bez komentarza :) Pozdrawiam!

  • dosia1331

    NieFikcyjna. Książkę polecam, bo jest genialna i właśnie taką okoloksiążkowa. Poza tym Fadiman ma lekkie pióro, ale ogromną wiedzę na temat literatury. Pozdrowienia :)

Dodaj komentarz

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci