Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

MID YEAR BOOK FREAK OUT TAG, czyli podsumowanie czytelniczego półrocza

dosia1331

100_2576

Nawet nie wiem, kiedy minęło te pół roku, zresztą i tak z już tak zwanym hakiem, bo pragnę zauważyć, że mamy końcówkę lipca. Nieśmiało spoglądam na inne blogi i muszę przyznać, że liczba przeczytanych przeze mnie książek, w porównaniu do ubiegłego roku o tej porze, dramatycznie spadła, co mogę tłumaczyć tylko i wyłącznie brakiem czasu na lekturę i lenistwem po trosze, bo coraz częściej zdarzają mi się wieczory bez książki. Nie do pomyślenia! Dlatego zastanawiałam się, czy w ogóle publikować ten wpis na blogu, ale z drugiej strony trochę ułatwia mi to wybór chociażby tej najlepszej, bo nawet przez moment nie wahałam się nad wskazaniem książki Petry Hůlovej. A poza tym tag książkowy to zawsze miła odmiana i w gruncie rzeczy dobra zabawa, do której czuję się zaproszona przez Olę z Parapetu Literackiego i dziewczyny z Krótkiej Przerwy, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Najlepsza książka przeczytana w pierwszym półroczu

Bezapelacyjnie "Macocha" Petry Hůlovej. Kawał porządnej literatury i jedyna w swoim rodzaju główna bohaterka, której monolog to mistrzostwo świata. Książka niewielkich rozmiarów, z różową okładką i treścią, która po prostu zwala z nóg. Warte odnotowania jest niemal każde zdanie. To głęboka, poruszająca i niezwykle prawdziwa opowieść o kobiecie, która mówi wprost o tym, o czym większość z nas woli milczeć albo do czego za nic w świecie nie chce się przyznać. Ktoś powinien pomyśleć o napisaniu scenariusza sztuki teatralnej na podstawie tej książki. Materiał wprost wymarzony!

Najlepsza kontynuacja serii

Nie czytam serii, zwykle kończę na pierwszym tomie, ewentualnie drugim i tracę zainteresowanie. Długo namawiano mnie na ponoć fenomenalną tetralogię Eleny Ferrante i z przykrością stwierdzam, że nie przypadła mi do gustu. Z trudem przebrnęłam przez do bólu przegadaną "Genialną przyjaciółkę". Nuda, brak przestrzeni interpretacyjnej, wszystko podane czytelnikowi na tacy. Klops! Zarzekałam się, że nigdy więcej Ferrante. Słowa nie dotrzymałam, bo sięgnęłam po książkę, która powstała przed słynnym cyklem, rzecz jasna w nadziei na coś znacznie lepszego. "Córka" okazała się bardzo dobrą powieścią, więc się z Eleną Ferrante przeprosiłyśmy. Ale nie na długo, bo jakiś miesiąc temu wzięłam do ręki drugi tom tetralogii i odłożyłam po zaledwie pięćdziesięciu stronach. Sorry, Elena, nic z tego nie będzie. 

Nowość, którą chciałbym przeczytać

Zdecydowanie "Ulgę" Julii Fiedorczuk. Tyle ochów i achów słyszałam i czytałam na jej temat, że grzech nie sprawdzić, więc sięgnięcie po książkę jest tylko i wyłącznie kwestią czasu. Zresztą stoi na półce i czeka na właściwy moment.

Największe rozczarowanie

"O pięknie" Zadie Smith. Drugie podejście, kolejnego nie będzie. Paplanina o niczym. Tylko "Białe zęby" naprawdę mi się podobały. W zeszłym roku czekałam na "Swing Time", przeczytałam bez większego entuzjazmu. Nie po drodze mi z Zadie Smith, nie iskrzy między nami, więc nie czekam na nową książkę.

Największe zaskoczenie

Bez dwóch zdań "Pod śniegiem" Petry Soukupovej. Kto nie czytał, niech czym prędzej nadrabia zaległości. Pożarłam w błyskawicznym tempie. Postaci, dialogi i w ogóle pomysł na tę historię są fenomenalne! Czeska literatura ma się świetnie, więc szkoda przegapić, zwłaszcza tak dobrze napisaną powieść. Polecam z czystym sumieniem, zwłaszcza tym, którzy lubią prozę gęstą od emocji.

Ulubiony nowy bohater

Brak albo problem ze wskazaniem tego naj, więc odpuszczam sobie tę część.

Mój książkowy crush

Nie podkochuję się w postaciach literackich, za stara jestem.

Książka, przy której płakałam

Trudno w tym przypadku mówić o książce, bo to baśń, ale po raz kolejny łzy popłynęły podczas lektury "Dziewczynki z zapałkami". Hansie Christianie Andersenie, jak pan mógł! 

Książka, która mnie uszczęśliwiła

"Ostatnia arystokratka" Evžena Bočka. Uśmiałam się z dość osobliwej arystokracji i ogromnie polubiłam główną bohaterkę, czyli Marię. Korci mnie, by poznać dalsze losy Kostków, ale mam tak dużo książek do przeczytania, że wciąż odkładam w czasie ewentualny powrót do zamku. Pożyjemy, zobaczymy... Ale książka świetna, na poprawę na stroju wręcz idealna. Ups, czyli jednak sięgnęłam po serię?! Na usprawiedliwienie dodam, że bez wiary w to, że zechcę poznać kontynuację, więc - póki co - traktuję tę książkę jako zakończoną historię.

Książka, na którą czekam

"Ucho Igielne" Wiesława Myśliwskiego! Ja nie czekam, ja przebieram nogami ze zniecierpliwienia i chętnie przeniosłabym się w czasie, by już mieć tę książkę w ręku. Jestem święcie przekonana, że to będzie literacka uczta.

100_2574

Jeżeli macie ochotę podzielić się ze mną Waszym posumowaniem czytelniczego półrocza, to z przyjemnością poznam tytuły książek, na które warto zwrócić uwagę oraz te, które lepiej omijać szerokim łukiem. A może jest jakaś książka, na którą czekacie? Piszcie, chętnie przeczytam w komentarzach.

Do miłego zaczytania!

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Seso] *.static.ip.netia.com.pl

    Lubię tego blogaska ;) Tak sobie uświadomiłam po Twojej opinii na temat cyklu Ferrante- u mnie 1 część kurzy się od pól roku na Kindlu. Natomiast ostatnio naszła mnie właśnie dzika ochota na "Macochę".

  • dosia1331

    Ogromnie się cieszę, że lubisz mojego blogaska, ślę uściski :) A "Macocha" jest świetna. Nic tylko czytać. Serdeczności!

  • Gość: [Symphonic] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Ja polecam od siebie "Nieznośną lekkość bytu" Milana Kundery. Ciekawa narracja i spostrzeżenia autora.

  • dosia1331

    Dzięki, strzał w dziesiątkę, bo bardzo chcę przeczytać :)

  • Gość: [Czytam i znikam] *.centertel.pl

    U mnie również "Macocha" oraz "Pod śniegiem " zajmują bardzo wysokie miejsca. Jednak najlepszą pozycją mojego książkowego półrocza jest bezapelacyjnie "Młyn do mumii". Czyli generalnie niepodzielne królowanie czeszczyzny
    Z Zadie Smith zatrzymałam się na "Białych zębach" i nie wiem czy chcę więcej...
    Bardzo ciekawy wpis
    Pozdrawiam!
    czytamiznikam.blogspot.com/

  • dosia1331

    Coś mi się wydaje, że twórczość Zadie Smith wielu czytelników nieco przytłacza. Trochę nudna, na pewno mocno przegadana itp. itd. Ale jednocześnie mam wrażenie, że czytanie jej książek to jakiś rodzaj mody. Zresztą ilu czytelników, tyle opinii. A jeśli chodzi o czeską literaturę, to uprzejmie donoszę, że buszuję w niej ostatnio bez opamiętania, więc na pewno coś tam znowu na blogu się pojawi. Pozdrawiam!

  • Gość: [pozeramstrony] *.toya.net.pl

    Mnie też z Zadie Smith nie po drodze. Od jakiegoś czasu mocno omijam...

  • dosia1331

    No właśnie, dużo szumu w mediach, a potem rozczarowanie książką. Jak ja tego nie lubię... Pozdrowienia!

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci