Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

O życiowych rozbitkach - "Kroniki portowe" Annie Proulx

dosia1331

100_2474

Chyba dawno w trakcie lektury nie wpadałam w taką zadumę, jak podczas czytania "Kronik portowych" Annie Proulx. Poza tym przypominały mi się inne książki o podobnej tematyce i nie ukrywam, że szukałam punktów wspólnych. Już samo wpatrywanie się w okładkę tej książki działało na mnie kojąco, choć sama powieść wcale taka kojąca nie jest i momentami bezlitośnie przegadana. Moja zaduma wynikała raczej z próby umiejscowienia samej siebie w takich okolicznościach przyrody, w surowej, zimnej i odrobinę niepokojącej rzeczywistości. Wśród ludzi, którzy twardo stąpają po ziemi, którzy na co dzień zmagają się z różnymi przeciwnościami losu i którzy doskonale wiedzą, że natura ma nieprawdopodobną moc. "Kroniki portowe" dla wielbicieli morza, jego szumu i złowrogo rozbijających się o skały fal są lekturą obowiązkową. Tylko niech mi nikt powieści Annie Proulx  nie porównuje do twórczości Michaela Crummeya, w którego prozie jest coś absolutnie magicznego, a czego w "Kronikach portowych"nie znalazłam. No, może odrobinę.

100_2881

Quoyle to fajtłapa, łatwowierny, infantylny mężczyzna, któremu przez większą część opowieści miałam ochotę porządnie przywalić. Nie wzruszyła mnie jego chora miłość do notorycznie zdradzającej go żony. Nie uroniłam łzy, kiedy został wdowcem, bo Quoyle, mniej więcej do połowy książki, jest postacią irytującą. Facetem, który nie potrafi wziąć się w garść, walnąć pięścią w stół i zawalczyć o siebie. Quoyle to nieudacznik, który z dobrodziejstwem inwentarza przyjmuje kolejne ciosy i jeszcze za nie przeprasza. Poza tym żyje przeszłością, użala się nad sobą i wciąż zasłania nieidealny podbródek. Litości! Przyznaję, miał fatalne dzieciństwo, które trochę tłumaczy jego postępowanie, brak poczucia własnej wartości i ogromną potrzebę miłości, ale są jakieś granice. Jak on w ogóle został dziennikarzem, skoro krótka notatka z jakiegoś wydarzenia jest dla niego niczym wyprawa w najwyższe góry świata? Całe szczęście, że na jego drodze stanęła przebojowa ciotka, która ustawiła biedaka do pionu, a oddając mocz na prochy ojca Quoyle'a symbolicznie zamknęła pewien rozdział jego życia. Ciotka, dwie córki, przeprowadzka na Nową Fundlandię, dom wymagający remontu i praca w lokalnej gazecie. Quoyle wkracza do akcji, a ja wreszcie cieszę się z lektury książki, która zaczyna mnie intrygować i nad którą już nie usypiam, zwłaszcza że na horyzoncie pojawia się kobieta, podobnie jak Quoyle szukająca szczęścia i próbująca odzyskać wiarę w siebie. Jak potoczą się losy tych dwojga, czy ich znajomość przerodzi się w coś poważniejszego i czy uda im się z nadzieją spojrzeć w przyszłość? Tego rzecz jasna nie zdradzę, na pocieszenie jednak dodam, że ta książka z tanim romansidłem nie ma nic wspólnego. "Kroniki portowe" są literaturą z wyższej półki, dlatego wybaczam Annie Proulx momenty przegadania i z czystym sumieniem polecam.

019

Nie wystukam na klawiaturze ani jednego słowa więcej na temat fabuły, by nie odebrać Wam przyjemności czytania. Ale ostrzegam, to nie jest łatwa lektura i z pewnością nie porywa od razu, ale naprawdę warto dać szansę tej opowieści, zwłaszcza że to po prostu bardzo dobrze i niezwykle sugestywnie napisana książka. "Kroniki portowe" zyskują po czasie, przekonacie się, że myślami będziecie wracać do tej, a właściwie tych historii. Ogromnie przypadła mi do gustu kompozycja "Kronik portowych", zwłaszcza cytaty, słowa wprowadzenia do kolejnych rozdziałów, które doskonale podkreślają charakterystyczny styl tej powieści. 

Nieszczęśliwy mężczyzna, rozczarowana kobieta. On liże rany, ona resztkami sił próbuje utrzymać się na powierzchni życia, bo ma wrażenie, że tonie. W tle Nowa Fundlandia i specyficzni, bo zahartowani surowym klimatem i nieokiełznaną przyrodą ludzie, którzy swoje przeżyli i doskonale wiedzą, że nic nie jest za darmo, za to wszystko po coś.

Moja ocena: 5/6

Autor: Annie Proulx
Tytuł: "Kroniki portowe"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 421
Rok wydania: 2018 
Wydawnictwo Poznańskie

Komentarze (17)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Czarna Skrzynka] 194.9.244.*

    Wprawdzie nie czytałem powieści, ale film zrobił na mnie piorunujace wrażenie! Nie pamiętam, kiedy wcześniej miałem gęsią skórkę podczas oglądania! :)

  • dosia1331

    Wspaniale, czyli wiem, co zobaczyć w najbliższym czasie :)

  • Gość: [Anna] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Chętnie przeczytam książkę :)

  • Gość: [Patrycja Czubak] *.net.hlg.com.pl

    Pięknie wprowadzasz w ten morski klimat :)

  • dosia1331

    Dziękuję i zapraszam do lektury książki, pozdrowienia :)

  • Gość: [Krzysztof Wolf] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nie jest to książka dla mnie, ale za to znam zjawisko powieści, które nudzą pierwszą połową, a zachwycają drugą. Czasem cierpliwość czytelnika jest nagradzana :)

  • dosia1331

    No właśnie, taka to jest książka. Nie zachwyciła mnie od razu, ale warto było czekać na moment, kiedy kompletnie zmieniłam zdanie na jej temat. Zresztą myślami do niej wracam . Serdeczności :)

  • Gość: [Agnieszka | lvlupstudio] *.slupsk.vectranet.pl

    Mężczyzna z przeszłością, kobieta po przejściach :)
    Okładka w moich klimatach, treść interesująca, a i jeszcze ekranizacja podobno jest. Z przyjemnością się zainteresuję :)

  • Gość: [Kejt] *.centertel.pl

    Książka zapowiada się całkiem ciekawie, ale w komentarzach wyczytałam, że jest jeszcze film. Chyba się zainteresuje tym tytułem :)

  • dosia1331

    Też mam zamiar zobaczyć ekranizację, zwłaszcza że obsada niczego sobie :)

  • Gość: [Ola] *.tkt-net.pl

    Pamiętam swoje pierwsze zderzenie z powieścią Przeminęło z wiatrem...pierwsza cześć -nie mogłam przebrnąć, każdy kolejny rozdział to był dramat, a później-bajka:)
    zapisuję tytuł do ulubionych^^

  • dosia1331

    Wspaniale, życzę udanej lektury. Serdeczności :)

  • Gość: [Emilia] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Już czuję, że też będę miała problem z postacią Quoyle'a. Ale skoro to literatura z wyższej półki, to chętnie sięgnę po powieść. Brakuje mi ostatnio ambitniejszych tytułów.

  • dosia1331

    W takim razie życzę przyjemnej lektury. Autorka jest laureatką Pulitzera za tę właśnie powieść, więc niech to będzie dodatkową zachętą. Pozdrawiam!

  • Gość: [Hanna Bogoryja-Zakrzewska] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Czytałam, musiałam chwilę poczekać, by się wciągnąć. Potem było dobrze. Ale napisałaś świetną recenzję:)

  • Gość: [Czytam i znikam] *.centertel.pl

    A ja się ostatnio łapię ma tym, że nawet lubię przegadane książki...
    Choć w tym przypadku raczej nie jest to jedyny atut utworu.
    Bardzo chętnie sięgnę po ten tytuł

  • dosia1331

    Fakt, literackie, że pozwolę sobie na określenie, przegadanie ma swój urok, oby tylko nie zniechęcało do lektury. W "Kronikach portowych" chyba nie można było inaczej, więc wybaczam autorce, a Tobie polecam książkę, mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu. A tak na marginesie, zakończenie jest wręcz idealne, a książka pięknie napisana, więc warto choć na chwilę przenieść się na Nową Fundlandię.

Dodaj komentarz

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci