Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

O przyjaźni Astrid Lindgren z Louise Hartung - "Ja także żyłam! Korespondencja"

dosia1331

100_3686

Bardzo ubolewam nad tym, że chyba bezpowrotnie minęły czasy, kiedy ludzie pisali do siebie listy. Było w tym coś absolutnie magicznego. Pamiętam, jak kupowało się papeterię, wybierało spośród różnych wzorów ten najbardziej nam odpowiadający. Przez kilka lat korespondowałam z poznaną na Węgrzech Monicą, która miała przepiękny charakter pisma i tylko ja wiem, ile wysiłku wkładałam w to, by moje pismo wyglądało znośnie. Nie do końca jestem przekonana, czy lektura cudzej korespondencji należy do moich ulubionych zajęć, ale są postaci, które na tyle mnie fascynują, że listy traktuję jako kolejne źródło wiedzy na ich temat. 

Doskonale wiecie, że uwielbiam twórczość Astrid Lindgren, że co jakiś czas prezentuję na blogu jej książki i niezmiennie zachwycam się niebywałym talentem prozatorskim słynnej na całym świecie szwedzkiej pisarki. Wracam do jej książek i otulam się nimi, jak ciepłym kocem, bo kojarzą mi się z beztroskim czasem dzieciństwa. Moja fascynacja Astrid Lindgren i niepohamowany apetyt na jej książki trwa odkąd pamiętam, ale jak można nie kochać kobiety, która podarowała czytelnikom tak wiele pięknych historii. Astrid Lindgren daleka była od pouczania, moralizowania i nakazywania czegokolwiek w swojej twórczości. Autorka "Pippi Pończoszanki" znana była z ogromnego poczucia humoru, dystansu oraz dużej skromności. Życie spędziła w mieszkaniu przy ulicy Dalagatan 46 w Sztokholmie, gdzie ponoć wszędzie leżały książki jej autorstwa. O niezwykłej popularności Astrid Lindgren świadczy nie tylko ilość sprzedanych książek, ekranizacje jej powieści, czy nagrody literackie, ale również fakt, że jej imieniem Rosjanie nazwali jedną z asteroid (3204), co sama zainteresowana skwitowała z właściwym sobie wdziękiem i poczuciem humoru słowami: "od tej chwili możecie o mnie mówić Asteroida Lindgren". 

Wybaczcie mi to odejście od tematu, bo miało być o listach, które Astrid Lindgren wymieniała z Louise Hartung. Zatem do rzeczy. Ich korespondencja to ponad sześćset listów pisanych przez jedenaście lat przyjaźni. Panie po raz pierwszy spotkały się w powojennej Europie i szybko doszły do wniosku, że bardzo wiele je łączy i świetnie czują się w swoim towarzystwie. Astrid podziwiała Louise i wiele razy dawała temu wyraz w listach do niej adresowanych. Louise była zafascynowana postacią pisarki i jednocześnie zdeterminowaną pracownicą Głównego Urzędu do Spraw Młodzieży w Berlinie, której celem było wprowadzenie książek Astrid Lindgren na niemiecki rynek wydawniczy. Z listów wyłania się obraz dwóch nietuzinkowych kobiet, odważnych i przebojowych, świetnie orientujących się w sprawach dotyczących kultury, literatury i polityki. Obie zapracowane do granic możliwości, ale potrafiące wyłuskać odrobinę czasu, by w liście zrelacjonować jakieś wydarzenia, zwierzyć się ze słabości, podzielić wrażeniami na temat przeczytanej książki. Louise to silna osobowość, zahartowana przez wojnę kobieta, która wiele przeżyła i wiele złego widziała. Astrid to wrażliwa dusza, uosobienie dobroci, znakomita obserwatorka i interpretatorka ówczesnej rzeczywistości. Uderzające jest w tej korespondencji to, że jest ona niczym rozmowa, wprawdzie na odległość, ale jednak rozmowa. Panie doskonale się uzupełniały, jakby czytały w swoich myślach. Znikały gdzieś dzielące je kilometry, a pozostawała niczym nieskrępowana dyskusja dosłownie o wszystkim. Astrid Lindgren była dla Louise Hartung kimś więcej niż tylko przyjaciółką, ale ta znajomość nigdy nie przerodziła się w coś poważniejszego, z czym ta druga nie do końca potrafiła się pogodzić.

Nie ukrywam, że tę korespondencję czyta się znakomicie, zwłaszcza że jest skarbnicą wiedzy na temat obu bohaterek, ale również świadectwem tamtych czasów. Na uwagę zasługuje charakter tych listów, dobór słów, dbałość o szczegóły. To wszystko jest po prostu pięknie napisane. I te czarno-białe zdjęcia Astrid Lindgren i Louise Hartung. Lektura obowiązkowa.

Moja ocena: 6/6

Autorki: Astrid Lindgren, Louise Hartung
Tytuł: "Ja także żyłam! Korespondencja"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 576
Rok wydania: 2018
"Nasza Księgarnia"

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Irena] *.dip0.t-ipconnect.de

    Uwielbiam książki,przenosimy się do innego świata.
    Kocham zapach nowych książek,z namaszczeniem przewracam kolejne strony.
    Fajna recenzja.Lubię wszelkiego rodzaju biografie,listy,wspomnienia.
    Dziekuję i pozdrawiam-)
    Zapraszam na mój blog podróżniczy:
    hooltayewpodrozy.blogspot.com/

  • Gość: [Milena] *.193.161.105.tvsat364.lodz.pl

    Listy, też je pisałam. I rzeczywiście było tak, że trudno mi było wybrać wzory i kolory papieru, na który chce przelać słowa opisujące moją rzeczywistość. Po wybraniu papieru było już tylko łatwiej. Serdecznie pozdrawiam!

  • Gość: [Gosia] *.dynamic.dial.as9105.com

    Zapowiada się ciekawa lektura. Uwielbiam jesienią wsunąć się pod koc z dobrą ksiązką

  • Gość: [blogierka] *.static.chello.pl

    Też bardzo ubolewam, że listy powoli stają się reliktem :/.

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci