Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

Krok w dorosłość - "Trafikant" Robert Seethaler

dosia1331

100_4198

Trafika Ottona Trsnjeka to miejsce szczególne, które oprócz wyrobów tytoniowych i prasy serwuje klientom doznania zmysłowe. Dobry trafikant wie, jak rozmawiać z klientami, rozumie ich potrzeby i zawsze służy dobrą radą. Jest kimś więcej niż tylko sprzedawcą. Terminowanie u Trsnjeka to szansa na spotkanie wielu fascynujących osobowości, o czym przekona się młody chłopak, Franz. Życie na prowincji w niczym nie przypomina życia w Wiedniu. Franz poznaje miasto i relacjonuje swoje doświadczenia na pocztówkach wysyłanych matce. Stałym klientem trafiki jest Zygmunt Freud, austriacki lekarz żydowskiego pochodzenia, twórca psychoanalizy. Chłopak liczy na to, że profesor pomoże mu uporać się z problemami sercowymi i rozkochać w sobie pewną czeską tancerkę, Anezkę. I może wszystko potoczyłby się zupełnie inaczej, gdyby pewnego dnia do Wiednia nie wkroczyli naziści. Na horyzoncie wojna...

"Trafikant" Roberta Seethalera to w dużej mierze opowieść o dorastaniu, próbie życia na własny rachunek i jednocześnie niezła lekcja dla nastoletniego Franza, który bardzo szybko dostrzega różnicę i nieco zachłystuje się miastem oraz nowym otoczeniem. Wiedeńskie życie pochłania Franza coraz bardziej, zresztą to właśnie tutaj poznaje Anezkę i po raz pierwszy uświadamia sobie, czym jest miłość i jak bardzo cierpkie bywa to uczucie. W tej kwestii liczy na pomoc doświadczonego lekarza, znakomitego w swoim fachu Zygmunta Freuda. Ale nawet on nie ma gotowej recepty na miłosne rozterki Franza. 

Nie do końca jestem przekonana, czy niedawno wydana powieść Roberta Seethalera spełniła moje oczekiwania. Przyznaję, czytało się całkiem przyjemnie. Subtelna, niespieszna, pozbawiona nagłych zwrotów akcji proza austriackiego pisarza może się podobać, ale brakuje w niej tego czegoś, co powoduje, że uznajemy książkę za wyjątkową. Postaci nie zachwycają, są, delikatnie rzecz ujmując, płaskie, papierowe, sportretowane bez wnikliwości, bardzo powierzchownie. Freud, przedstawiony w roli starca, budzi raczej litość niż ciekawość, a przecież był to człowiek nietuzinkowy. Psychoanalizy też, jak na lekarstwo. Można by rzec, że również mało Wiednia w Wiedniu, a chciałoby się przeczytać więcej na temat tego pięknego miasta i jego niepowtarzalnego klimatu. Zdecydowanie lepiej poszło autorowi ukazanie relacji sąsiedzkich, zawiści oraz niczym nieuzasadnionej pogardy do drugiego człowieka. 

Moja ocena: 4/6

Autor: Robert Seethaler
Tytuł: "Trafikant"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 285
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo Otwarte

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • cytrynka1

    Czasem do Ciebie zaglądałam, choć bez komentarzy. Blox się zwija... szkoda by było...

  • dosia1331

    Nie kończę przygody z blogowaniem :) Niebawem ppdam nowy adres. Pozdrawiam!

  • pozasferamarzycieli

    dziś dla odmiany zarysuję tło (nie spieram się z odbiorem autorki bloga ). Wiedeń przed I wojną a stolica pomiędzy wojnami to całkowicie odmienne metropolie ( w warunkach tamtejeszej Europy ). Ropień hitleryzmu pęczniał nie na emocjach lecz na mieszaniu się narodów w sporze o najwybitniejsze ówczesne Kobiety. XX wiek kończył okres patriarchatu, XXI zaś to femistyczna strefa w którą wkracza ludzkość. Moda na analizowanie psychiki aby z kim na kim miało(by) się identyfikować płynąc poprzez arterię astrologicznej ( ówcześnie ) prasy oraz pozycji pisanych pouczała o tym czym mogła się zakończyć próba kolejnych podbojów. Stąd "zdegradowany" Wiedeń, płaski opis czasu po Imperium oraz pośrednio brak błysku autora tytułu. Świetnie sobie radzisz - co wskazują wyniki czytających . zamiast ps - www.youtube.com/watch?v=2j0ZTQqIFSM

  • dosia1331

    Ależ oczywistym jest fakt, że na tle historii to samo miasto może wyglądać zupełnie inaczej. Odniosłam się tylko i wyłączenie do tego, jak ten okres sportretował autor i niestety marnie to wygląda. Książki pewnie nie czytałaś? A może się mylę. To nie jest opowieść o Wiedniu, lecz o wkraczaniu w dorosłość, smakowaniu życia z dala od rodzinnego domu. Moje zastrzeżenia dotyczą postaci,

  • pozasferamarzycieli

    mieszkam w miasteczku gdzie ostały się dwie księgarnie( w jednej przypadku to znaczące nadużycie , ponieważ to w zasadzie suterena poniżej bocznej uliczki ). Nowości bywają tu jak by to ująć "nie często". Jestem na detoksie od bankowości elektronicznej ( wracam do czasów kiedy pieniądz ważył i był ważki w podejmowaniu decyzji ). Oczywiście zapytam czy jest szansa na zamówienie, lecz jakby to ująć - efekt nie koniecznie będzie adekwatny do zaangażowania. Takie czasy. Za to na ukończeniu jest nowa biblioteka i tam też postaram się zajrzeć.

  • dosia1331

    W takim razie życzę klęski urodzaju, jeśli chodzi o książki.

  • Gość: [Czytam i znikam] *.centertel.pl

    Na poziomie emocji i kreacji postaci książka rzeczywiście jest płaska...
    Natomiast Wiedeń mi osobiście się podobał.Taki trochę jakby za mgłą, z dużą ilością niedopowiedzeń...
    Ja lubię takie ponure wizje miast, bo dzięki nim wracam na chwilę do mojego ukochanego Londynu...
    czytamiznikam.blogspot.com/

  • dosia1331

    Ładnie to określiłaś: "jakby za mgłą"... Mnie zabrakło wyrazistości, głębi, czegoś, co stanowi o wyjątkowości danego miejsca. Jeśli chodzi o postaci, to znasz moje zdanie, Freud przewraca się w grobie... ze śmiechu. Jego sylwetka jest tak bezbarwna, że chyba gorzej być nie mogło. Co pomarudziłam, to moje :)

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci