Menu

matka polka czytająca

blog o książkach dla dorosłych i dla dzieci

Sztuka i... proza życia - "Muza" Jessie Burton

dosia1331

DSCN8300

Ależ byłam niemądra bagatelizując kilka lat temu debiutującą brytyjską pisarkę Jessie Burton, zwłaszcza że doskonale pamiętam jak rozpływano się w zachwycie nad jej pierwszą powieścią. "Miniaturzystka" zawładnęła wyobraźnią czytelników, ale została również doceniona przez krytyków, co w przypadku debiutantów nie jest zjawiskiem nazbyt częstym. Jessie Burton weszła do świata literatury z przytupem, a nową powieścią ugruntowała swoją pozycję. Nie przeczytałam "Miniaturzystki", ta lektura jest wciąż przede mną, ale tym razem nikt nie będzie musiał mnie przekonywać, że warto, że powinnam, że grzechem byłoby nie poznać tej historii, itp., itd., bo "Muza" to majstersztyk.   

DSCN8298

Czarnoskóra imigrantka z Trynidadu pracuje w jednym z londyńskich sklepów obuwniczych, ale to zajęcie nie jest szczytem marzeń młodej Odelle Bastien. Kobieta swoją przyszłość wiąże z pisaniem, ma duży talent, ale równie wielki brak wiary w siebie. I pewnie nic by się nie zmieniło, gdyby nie nadarzyła się atrakcyjna oferta pracy. Odelle otrzymuje posadę w galerii sztuki, Instytucie Skeltona. Tam poznaje Marjorie Quick, postać niejednoznaczną, tajemniczą, ale to właśnie dzięki niej odważy się w końcu napisać opowiadanie i opublikować je w prasie. Pozytywnych zmian w życiu młodej kobiety będzie znacznie więcej, bo na horyzoncie pojawi się niejaki Laurie, właściciel obrazu, który zechce sprzedać go właśnie w Instytucie Skeltona. Mężczyzna nie wie, czy obraz jest w ogóle coś wart, ale potrzebuje pieniędzy, więc płótno trafia w ręce profesjonalistów. Pracownik galerii jest przekonany, że autorem obrazu jest Izaak Robles, rewolucjonista, który trzydzieści lat temu zachwycił pewnego marszanda i kolekcjonerów dzieł sztuki. Tak rozpoczyna się biegnąca dwutorowo, bo w roku 1936 i 1967, opowieść o tajemnicach z przeszłości, wielkich marzeniach, ambicjach, obsesji i niszczycielskiej sile miłości...

Jeżeli miałam jakiekolwiek wątpliwości związane z sięgnięciem po debiutancką "Miniaturzystkę", to lektura "Muzy" je rozwiała, bo  jestem pod ogromnym wrażeniem historii stworzonej przez Jessie Burton oraz stylu w jakim ta powieść została napisana. Nie znalazłam ani jednego fałszywie brzmiącego zdania, ani jednego niepotrzebnego słowa. "Muza" to spójna, przemyślana i bardzo dojrzała proza. Wyraziste postaci, sugestywne opisy i dwie świetnie sportretowane płaszczyzny czasowe stanowią siłę tej powieści. Zwróciłam również uwagę, że Jessie Burton przemyciła w najnowszej książce bardzo ważne problemy społeczne, mam na myśli równouprawnienie, rasizm i migrację ludności do krajów o znaczącej pozycji w świecie . Te tematy pojawiają się mimochodem, ale jednak zostały poruszone, a wplecenie ich w powieść o sztuce raczej nie jest przypadkowe i chociażby dlatego warto sięgnąć po "Muzę", gdzie sztuka i proza życia są zaskakująco blisko siebie.

DSCN8342

"Muza" to ambitna i bardzo dobrze napisana książka z fabułą osadzoną w snobistycznym świecie sztuki. Nie przegapcie jej na księgarnianych półkach, polecam z całą odpowiedzialnością za słowo.

Autor: Jessie Burton
Tytuł: "Muza"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 477
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Literackie

Zimowa opowieść..."Święta dzieci z dachów" Mårten Sandén

dosia1331

Jest noc, dzieci śpią, panuje absolutna cisza... Patrzę przez okno i uśmiecham się, bo pada śnieg. Zimowy pejzaż uspokaja, wycisza. Jest w nim coś magicznego, pewnie dlatego powstało tyle cudownych zimowych piosenek i wierszy, by uchwycić ten moment, złapać wyjątkową chwilę, zatrzymać ją w czasie i nadać jej znaczenie. Śniegu przybywa, biały puch miękko osiada i przykrywa szaroburą rzeczywistość, a ja cieszę się jak dziecko i po prostu obserwuję. Ani myślę spać, bo spływające z nieba płatki śniegu stworzyły mi idealną atmosferę do zaprezentowania książki "Święta dzieci z dachów", jednej z najpiękniejszych zimowych opowieści, które przeczytałam.

DSCN8253

Popełniłam błąd, bo lekturę tej książki powinnam rozpocząć przeczytaniem pierwszego rozdziału 1 grudnia i dawkować sobie kolejne rozdziały, aż do 24 dnia miesiąca, czyli Wigilii Świąt Bożego Narodzenia. Niestety, nie mogłam się powstrzymać i już poznałam tę historię, ale nie mam wyrzutów sumienia, bo i tak przeczytam raz jeszcze z dziećmi.

Nie zdradzę fabuły, nie pisnę ani słowa o bohaterach, nie wyjaśnię tytułu i nie uchylę rąbka tajemnicy na temat moich skojarzeń z innymi wybitnymi książkami dla dzieci. Wybaczcie, ale nie mam zamiaru nikomu popsuć przyjemności płynącej z czytania, bo "Święta dzieci z dachów" to tak wyjątkowa, urokliwa i piękna książka, że nietaktem byłoby zdradzać szczegóły, zwłaszcza że to iście adwentowa lektura. Cudowna, refleksyjna i pełna blasku historia, która porusza najczulsze struny i z całą pewnością na długo pozostanie w pamięci. Potraktujcie ją jako formę kalendarza adwentowego, rozdziały książki niech będą symbolicznymi czekoladkami, których smak będziecie odkrywać przez kolejne dni grudnia, aż do Wigilii, wtedy wszystko stanie się jasne. To będzie również świetny sprawdzian z cierpliwości i niezłe stracie z czytelniczym apetytem na poznanie treści książki.

DSCN8261

DSCN8264

DSCN8263

DSCN8279

Jeżeli szukacie świątecznej lektury, pięknej, mądrej i wartościowej książki dla dzieci, to "Święta dzieci z dachów" spełniają wszystkie te kryteria. Dodatkowym atutem jest wspaniałe wydanie i wręcz zachwycające ilustracje Liny Bodén.

Autor: Mårten Sandén
Ilustracje: Lina Bodén
Oprawa: twarda
Ilość stron: 99
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Zakamarki

 

 

Opowieść o dorastaniu... "Wiktorio, I love you" Maja Hjertzell

dosia1331

DSCN8228

Dziewięcioletnia Linn mieszka z mamą w bloku w jednym ze szwedzkich miast. Dziewczynka nie ma przyjaciół, dobrze czuje się w swoim towarzystwie, nie potrzebuje koleżanek i nie zabiega o nowe znajomości. Linn jest bardzo inteligentna, pokażcie mi proszę dziewięcioletnie dziecko, które uczy się łaciny i co rusz cytuje łacińskie sentencje, na dodatek idealnie pasujące do danej sytuacji. Elokwentna Linn dokładnie wie, czego chce, wszak per aspera ad astra, co znaczy przez trudy do gwiazd. Ale nie wszystko w życiu dorastającej Linn układa się tak, jakby sobie tego życzyła, bo nie potrafi porozumieć się z mamą, której wydaje się, że wszystko wie lepiej. Dziewczynka złości się, że mama po prostu jej nie słucha, nie bierze sobie do serca tego, co myśli i czuje, bagatelizuje jej sygnały i zawsze stawia na swoim. Oliwy do ognia dolewa wścibska, niesympatyczna i wciąż szukająca dziury w całym sąsiadka. Pewnego dnia pod blok, w którym mieszka dziewczynka podjeżdża książkobus, a z pojazdu wysiada niejaka Wiktoria. Bibliotekarka wprowadza się do "kostki cukru", małego domku w sąsiedztwie bloku. Linn i Wiktoria nawiążą nić porozumienia, a w życiu dziewczynki bardzo wiele się zmieni, na lepsze, rzecz jasna.

Przeczytałam tę książkę jednym tchem i muszę przyznać, że Maja Hjertzell napisała świetną historię dla dzieci, ukazującą dziecięcy sposób postrzegania świata i rozumienia pewnych rzeczy. Ale ta opowieść to również pstryczek w nos dorosłego czytelnika, zwłaszcza rodziców, bo autorka bardzo umiejętnie przedstawiła przesadną troskę matki o dziecko i chęć uszczęśliwiania córki na siłę, nawet wtedy, gdy ona jasno daje do zrozumienia, że czegoś nie chce, na czymś jej nie zależy, czegoś nie potrzebuje.

DSCN8224

Ciekawa fabuła, doskonale sportretowane postaci i dynamiczna narracja to niekwestionowane atuty książki. Na uwagę zasługują również czarno-białe ilustracje, a prosta kreska doskonale podkreśla charakter tej historii.

"Wiktorio, I love you" to książka o dorastaniu, małych i dużych problemach,  codziennych troskach i radościach. 

Autor: Maja Hjertzell
Ilustracje: Anna Nilsson
Tytuł: "Wiktorio, I love you"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 135
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Zakamarki

"Wielbłądzica baletnica i inne bajki" Arnold Lobel

dosia1331

Opowieści Arnolda Lobela to klasyka literatury dziecięcej, mądre, urzekające historie, które czyta się z przyjemnością, a które mogą stać się pretekstem do rozmowy o przyjaźni, miłości i, ogólnie rzecz ujmując, życiu. Prozą amerykańskiego pisarza zachwyciłam się za sprawą Żabka i Ropucha, sympatycznych płazów, o których pisałam jakiś czas temu, dlatego bez cienia wątpliwości sięgnęłam po kolejne utwory autorstwa Arnolda Lobela zebrane w książce "Wielbłądzica baletnica i inne bajki".

DSCN8214

Długo przeglądałam tę książkę, bo nie sposób oderwać wzroku od przepięknych ilustracji, nasycone kolory i dbałość o detale naprawdę robią wrażenie. Nie przesadzę stwierdzając, że to jedne z najlepszych ilustracji, jakie znalazłam w książkach dla dzieci, poza tym stanowią doskonałe uzupełnienie tekstu. "Wielbłądzica baletnica i inne bajki" to dwadzieścia różnych tematycznie opowieści, których bohaterami są zwierzęta mające ludzkie cechy. Miłość, przyjaźń, tolerancja, pokora, skromność, dojrzałość, dobre wychowanie, umiar, rozsądek to główne tematy bajek Arnolda Lobela. Pod każdą z nich znajduje się krótki komentarz podsumowujący utwór, bardzo ważny element, zwłaszcza dla dzieci, które mogą mieć kłopot ze zrozumieniem tekstu.

DSCN8211

Jeżeli szukacie ciekawej i wartościowej literatury dla dzieci, to książka "Wielbłądzica baletnica i inne bajki" powinna sprostać Waszym oczekiwaniom, polecam!

Do miłego zaczytania! 

Autor: Arnold Lobel
Tytuł: "Wielbłądzica baletnica i inne bajki"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 56
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Literackie

 

Trzeba uważać o czym się marzy..."Być jak Audrey Hepburn" Mitchell Kriegman

dosia1331

"Oto największa tajemnica - Audrey Hepburn jest lekiem na wszystko" mówi główna bohaterka powieści "Być jak Audrey Hepburn", czyli Lisbeth Anne Wachowicz i nawet trochę się z nią zgadzam, bo sama często wracam do filmów, w których wystąpiła Audrey Hepburn. "Śniadanie u Tiffany'ego" znam niemal na pamięć i zawsze wzruszam się słysząc pierwsze dźwięki "Moon River", zresztą scena, w której Audrey Hepburn śpiewa tę piosenkę jest moją ulubioną. Lisbeth skrycie marzy o ciekawszym życiu, dotknięciu świata, który zna z filmów i telewizji.  Ale trzeba uważać o czym się marzy, bo marzenia czasem się spełniają.

DSCN8192

Trudno nie zauważyć, że autor powieści, Mitchell Kriegman, jest zafascynowany nie tylko postacią słynnej aktorki oraz filmami, w których wystąpiła, ale przede wszystkim pisarzem, który wymyślił Holly Golightly. Opowiadanie Trumana Capote'a różni się od filmowej adaptacji, ale w świadomości milionów ludzi na całym świecie istnieje tylko i wyłącznie filmowa wersja tej historii, a szkoda, bo Capote stworzył genialną opowieść. Książka Kriegmana nie jest o Audrey Hepburn, ale o marzeniach, chęci zaistnienia, posmakowania życia, kóre z normalnością nie ma nic wspólnego, a jednak postrzegane jest jako atrakcyjne. Bohaterka powieści przekona się o tym zakładając słynną czarną sukienkę z filmu, a ciąg dalszy będzie taki, że zostanie wzięta za kogoś, kim nie jest. W ten sposób trafi do świata, który do tej pory był dla niej niedostępny. To będzie niezła lekcja życia...

"Być jak Audrey Hepburn" to doskonała czytelnicza propozycja dla osób, które interesują się  światem glamour, błyskiem fleszy i popkulturą. Postać Audrey Hepburn jest tylko pretekstem do opowiedzenia historii o ludziach, których postrzegamy jako bogatych i prowadzących ciekawe życie, ale to tylko jedna strona medalu. Autor obnaża nowojorski blichtr, ciemną stronę popularności, demaskuje również ludzką zachłanność na sławę. Bycie na świeczniku wcale nie jest takie fajne, jak się niektórym wydaje, bo cena takiego życia często jest bardzo wysoka, a obracanie się w pewnych kręgach bywa niebezpieczne.

Autor: Mitchell Kriegman
Tytuł: "Być jak Audrey Hepburn"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 425
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Kobiece

 

"Nie prosiliśmy o skrzydła" Vanessa Diffenbaugh

dosia1331

Vanessa Diffenbaugh zachwyciła mnie swoją debiutancką powieścią "Sekretny język kwiatów", dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po drugą w dorobku literackim książkę amerykańskiej pisarki. Niech nikogo nie zmyli sielankowa okładka powieści, bo "Nie prosiliśmy o skrzydła" nie jest lekką, łatwą i przyjemną w odbiorze książką, zwłaszcza że autorka porusza w niej temat macierzyństwa daleko odbiegającego od ideału, opowiada również o problemach, z którymi borykają się nielegalni imigranci. 

DSCN8142

Letty jest matką nastoletniego Alexa i sześcioletniej Luny. Kobieta nie potrafi odnaleźć się w roli matki i obowiązki związane z wychowaniem dzieci spycha na swoją matkę. Letty jest młodą, inteligentną osobą, która mocno pogubiła się w życiu i zaprzepaściła wiele szans, by to życie wyglądało zupełnie inaczej, popełniła szereg błędów i podjęła mnóstwo złych decyzji. Kocha swoje dzieci, ale nie potrafi okazać im miłości, boi się odpowiedzialności i odczuwa paniczny strach, ilekroć babcia rodzeństwa zapowiada powrót do Meksyku. Przeraża ją wizja pukającej do drzwi opieki społecznej, która będzie chciała odebrać dzieci, bo Letty jest przekonana, że nie nadaje się na matkę. W końcu staje się to, co i tak prędzej, czy później musiało się wydarzyć, ukochana babcia Alexa i Luny wraca do Meksyku. Bycie samotną matką nie jest komfortową sytuacją, ale Letty postanawia zrobić wszystko, by sprostać zadaniu i przede wszystkim wreszcie stać się matką, bo doskonale wie, że zawiodła nie tylko swoje dzieci, zawiodła wszystkich, siebie również. "Nie prosiliśmy o skrzydła" to także powieść poruszająca problem nielegalnej imigracji i muszę przyznać, że autorce udało się w bardzo obrazowy sposób pokazać, jaka przepaść dzieli nielegalnych imigrantów od pełnoprawnych obywateli Stanów Zjednoczonych. To jest życie w ciągłym strachu przed deportacją i kłopotami finansowymi, okazuje się, że "american dream" bywa sloganem i często boleśnie trzeba się o tym przekonać...

Vanessa Diffenbaugh napisała bardzo sugestywną powieść, prozę o dużym ładunku emocjonalnym, demaskującą obraz amerykańskiego społeczeństwa i skupiającą się wokół trudnego, bo często zbyt wczesnego macierzyństwa. To bardzo aktualna i ważna książka, ale też ciepła i wzruszająca historia o budowaniu rodziny, naprawianiu relacji i szukaniu szczęścia, które czasem jest na wyciągniecie ręki. To wreszcie powieść o złych i dobrych momentach w życiu każdego z nas, trudnych wyborach, niezrealizowanych marzeniach i nadziei na lepszą na przyszłość.

DSCN81411

Często sprawdzianem dla pisarza jest druga książka, wtedy okazuje się, czy świetnie przyjęty debiut nie był tylko i wyłącznie jednorazowym sukcesem. Vanessa Diffenbaugh nową powieścią potwierdza, że "Sekretny język kwiatów" nie był przypadkiem, bo "Nie prosiliśmy o skrzydła" to kolejna bardzo udana książka amerykańskiej pisarki.

Autor: Vanessa Diffenbaugh
Tytuł: "Nie prosiliśmy o skrzydła"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 352
Rok wydania:2016
Wydawnictwo Świat Książki

Jak dwie krople wody... "Mania czy Ania" Erich Kästner

dosia1331

Czytam pierwszy rozdział i myślę, jest dobrze, dynamicznie, dowcipnie, intrygująco. Ale już po kilku stronach zaczyna do mnie docierać, że ja tę historię znam, ba, nawet pamiętam, jak ona się skończy, co absolutnie nie stanowi dla mnie problemu i przewracam kartki w błyskawicznym tempie. Nie czytałam tej książki wcześniej, ale znam dwie ekranizacje, jedną lepszą, drugą gorszą, co i tak jest bez znaczenia, bo ani trochę nie dorównują książce Ericha Kästnera.

DSCN8166

Mania i Ania spotykają się na koloniach i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo przecież kolonie są po to, żeby nawiązać znajomości, dobrze się bawić i odpocząć. Jednak to spotkanie jest inne, zaskakujące, dziwne, bo dziewczynki są do siebie łudząco podobne i gdyby nie fryzury, czyli warkocze jednej i burza loków drugiej, trudno byłoby je odróżnić. Spotkanie Mani i Ani nie wypada dobrze, nie przypadają sobie do gustu, zwłaszcza że temperamentna Ania robi wszystko, by Mania poznała ją od najgorszej strony. Ta wrogość będzie powodem wielu łez Mani, ale w końcu dziewczynki nawiążą nić porozumienia, zaczną spędzać ze sobą dużo czasu i coraz częściej rozmawiać o swoich rodzinach. W ten sposób odkryją, że przyszły na świat tego samego dnia i na dodatek w tej samej miejscowości, co trudno uznać za przypadek, zwłaszcza że jedną z nich wychowuje mama, a drugą tata. Jak zakończy się ta historia? Tego nie zdradzę, ale na zachętę dodam, że dziewczynki wpadły na świetny pomysł...

DSCN8171

DSCN8174

Erich Kästner napisał fenomenalną opowieść dla dzieci, która bawi, wzrusza i skłania do refleksji, zwłaszcza że porusza bardzo istotne problemy dotyczące rodziny. Autor pozwala sobie na całkowitą szczerość, co zresztą często podkreśla, bo niby dlaczego nie powinno się o pewnych rzeczach mówić albo umniejszać ich wagę? Ukrywanie prawdy, niedomówienia i tuszowanie przeszłości mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Życie to nie bajka i nawet dzieci powinny zdawać sobie z tego sprawę. Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na ilustracje, są cudowne i pięknie uzupełniają tę historię, zresztą Joanna Rusinek postarała się, by nawiązywały do czasów, w których powstała powieść.

Książkę wydano po raz pierwszy w 1949 r. w Niemczech, przeczytajcie koniecznie, wspaniała lektura, nie tylko dla dzieci.

Autor: Erich Kästner
Tytuł: "Mania czy Ania"
Ilustracje: Joanna Rusinek
Oprawa: twarda
Ilość stron: 175
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Jung-off-ska

Z powieści na scenę - "Harry Potter i przeklęte dziecko" J.K. Rowling, J. Tiffany & J. Thorne

dosia1331

DSCN8130

"Jeżeli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś mugolem!" Cudowne, nie sądzicie? J.K. Rowling tym jednym zdaniem udowodniła, że książka może być fantastyczną przygodą, przepustką do świata wyobraźni, a dzieci nie tylko potrafią czytać, ale wręcz szaleją na punkcie książek i nawet nocą stoją w kolejkach, by kupić premierową część serii. Mnie również nie ominęła euforia związana z Harrym Potterem, pokochałam dzielnego czarodzieja całym sercem, podziwiałam niezwykłą erudycję Hermiony i bardzo żałowałam, że tych dwoje nie połączyła coś więcej, niż tylko przyjaźń. Chętnie stałabym się znów dzieckiem, żeby tylko dostać list z Hogwartu i móc uczyć się w słynnej Szkole Magii i Czarodziejstwa, co oznacza, że wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem niezwykłego talentu J.K. Rowling, jej genialnego warsztatu i niesłychanej wyobraźni. Czytając ostatni, siódmy tom serii zastanawiałam się, czy autorka zdecyduje się kiedyś na kontynuację, bo odniosłam wrażenie, że finałowy rozdział spokojnie może stanowić zapowiedź kolejnej odsłony przygód Harry'ego. Co jakiś czas pojawiały się w mediach informacje o tym, że J. K. Rowling myśli o następnej książce, ale nic nie było pewne, aż tu nagle świat obiegła wiadomość, że autorka napisała scenariusz sztuki teatralnej, "Ósmą historię", czyli dalsze losy dorosłych już czarodziejów. I znowu na księgarnianych półkach pojawił się Harry Potter, ale szaleństwo towarzyszące poprzednim siedmiu książkom nieco osłabło, bo nie zauważyłam znikających z półek egzemplarzy, ani kolejek fanów ustawiających się po książkę. Na pewno przyczyniły się do tego niepochlebne komentarze, bo nowa część nie jest powieścią, a scenariuszem sztuki teatralnej i fanom Harry'ego ta forma niespecjalnie przypadła do gustu. Poza tym Harry Potter to teraz dorosły, odpowiedzialny za rodzinę mężczyzna, dawno przestał być uczniem słynnej szkoły, nie wpada w tarapaty, nie rozwiązuje skomplikowanych zagadek z Hermioną i nie wygłupia się z Ronem. Rozumiem rozżalenie fanów, ale kochani, my też dorastamy i próżno szukać w tym magii! Przyznaję, że nie przeczytałam ani jednej recenzji scenariusza, zauważyłam jedynie kilka niezbyt zachęcających opinii, ale nie mają one dla mnie żadnego znaczenia, bo "Ósma historia" bardzo mi się podobała, po raz kolejny z ogromną przyjemnością wróciłam do Hogwartu i spotkałam się z jednymi z moich ulubionych postaci literackich, no i nie do końca jestem przekonana, czy aż tak się zmieniły.

Nie mam zamiaru zdradzać treści scenariusza, nie uchylę rąbka tajemnicy i nie będę przekonywać, że koniecznie trzeba poznać dalsze losy słynnego czarodzieja. Sami zdecydujcie, czy otworzycie okno sowie z zaproszeniem do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.

"Koniec psot" :)

Do miłego zaczytania!

Autorzy: J.K. Rowling, J. Tiffany & J. Thorne
Tytuł: "Harry Potter i przeklęte dziecko. Część pierwsza i druga"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 367
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Media Rodzina

To jedziemy! "Od koła do Formuły 1. Historia motoryzacji" Michał Gąsiorowski

dosia1331

DSCN81141

Na początku było... koło! Wybaczcie ten nieco biblijny wstęp, ale jest jak najbardziej uzasadniony, ponieważ z ogromną przyjemnością prezentuję książkę Michała Gąsiorowskiego "Od koła do Formuły 1. Historia motoryzacji". Autor jest pasjonatem motoryzacji, dysponującym dużą wiedzą na ten temat, a jego książka to fascynująca podróż od prehistorii motoryzacji, czyli odkrycia koła do rekordów prędkości, mieszanki ludzkiej odwagi i szaleństwa. Wspomniane koło okazało się genialnym wynalazkiem, przedmiotem który ułatwił ludziom życie i dał początek wielu innym odkryciom. Wyobrażacie sobie ulice bez samochodów? Przyznaję, że byłby to dość osobliwy widok, choć pierwsze pojazdy wyjechały na ulice wcale nie tak dawno temu, jeśli brać pod uwagę wynalezienie koła.

"Od koła do Formuły 1. Historia motoryzacji" to książka dla dzieci i nie da się ukryć, że autor zadbał, by młodzi czytelnicy wiele się z tej książki dowiedzieli. Dzieci z pewnością nie będą miały problemu ze zrozumieniem faktów dotyczących motoryzacji, a zabawne anegdoty i świetne ilustracje na pewno im to ułatwią.

DSCN8108

Michał Gąsiorowski podaje najważniejsze momenty w historii motoryzacji światowej, ale nie pomija również naszych sukcesów na tym polu, bo z fabryki na Żeraniu wyjechały samochody, które kiedyś były szczytem marzeń Polaków i nie wszyscy mogli sobie pozwolić na ten luksus. Legendarne samochody z epoki PRL-u wciąż cieszą się sporym zainteresowaniem i nie brakuje chętnych, którzy zaparkowaliby je w swoich garażach. Moi rodzice byli szczęśliwymi posiadaczami Fiata 125 p, choć zakupionego już w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (o zgrozo, jak to brzmi!) i do dzisiaj z sentymentem go wspominają, zresztą sama doskonale pamiętam to auto, bo o mało nie przestawiłam rodzicom domu, kiedy pewnego dnia zapragnęłam nauczyć się jeździć. Dumni mogą być również właściciele polonezów, ponieważ autorem projektu słynnego "poldka" był Giorgetto Giugiaro, który zaprojektował inne cudeńka, chociażby Alfę Romeo 159, Lancię Deltę, czy Masserati Quatroporte. Podobnych informacji i ciekawostek jest w książce mnóstwo, nie ukrywam, że sama wiele się z niej dowiedziałam i z przyjemnością przeczytałam książkę razem z synem.

DSCN81171

Pasjonaci motoryzacji, mali i duzi wielbiciele czterech kółek, amatorzy szybkiej jazdy, do których sama się zaliczam (pozdrowienia dla policji) i wszyscy, którzy chcieliby się o samochodach dowiedzieć czegoś więcej niech sięgną po książkę Michała Gąsiorowskiego.

Szerokiej drogi i do miłego zaczytania!

Autor: Michał Gąsiorowski
Ilustracje: Agnieszka i Przemysław Surmowie
Tytuł: "Od koła do Formuły 1. Historia motoryzacji"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 144
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 

 

 

 

Kobieta w męskim świecie... "Złota godzina" Sary Donati

dosia1331

Bardzo długo czytałam książkę Sary Donati, przyczyną wcale nie była jej objętość, czyli prawie dziewięćset stron, ale tematyka, bo "Złota godzina" nie jest tylko i wyłącznie obszerną, napisaną z rozmachem powieścią, ale istotnym głosem w sprawie kobiet i dlatego należy czytać uważnie, bez pośpiechu.

DSCN8096

Rok 1883, Nowy Jork. Dwie kobiety, absolwentki szkoły medycznej, pełne wiary w słuszność wyboru drogi zawodowej, pewnego dnia zderzają się z brutalną rzeczywistością, bo okazuje się, że w świecie zdominowanym przez mężczyzn mają niewiele do powiedzenia, każdy ruch może być niewłaściwie odczytany, a zawodowe ambicje traktowane niepoważnie. Annę i Sohpie czeka nierówna walka z uprzedzeniami, nietolerancją, fałszywą moralnością i brakiem równouprawnienia. Obie będą musiały wykazać się nie tylko inteligencją, ale i sprytem, by pokazać, że w męskim świecie kobiecy głos może być bardzo donośny...

"Złota godzina" Sary Donati ujęła mnie nie tylko ciekawą fabułą, ale przede wszystkim świetnie wykreowanymi postaciami. Ogromnym atutem powieści jest również jej realizm, bo nie ulega wątpliwości, że autorka zrobiła wszystko, by czytelnik uwierzył w tę historię i poczuł ją każdą komórką swego ciała. To nie jest łatwa lektura, nie można przeczytać jej w sposób powierzchowny i pozbawiony refleksji. "Złota godzina" wymaga zaangażowania, pochylenia się nad problemem i zastanowienia nad rolą kobiet również we współczesnym świecie. Czy jesteśmy traktowane na równi z mężczyznami? Niestety, mam coraz większe wątpliwości, zwłaszcza obserwując kuriozalne wydarzenia w naszym kraju. Kobiety wciąż muszą coś udowadniać, przekonywać o słuszności swoich decyzji i przede wszystkim walczyć o swoje prawa, to smutne i niesprawiedliwe. Sara Donati bardzo umiejętnie nakreśliła kobiece obawy, problemy i trudności, pozostawiła również czytelnikowi dużą przestrzeń interpretacyjną, zwłaszcza że niektóre wątki są dość zaskakujące i właściwe mogłyby stanowić zapowiedź dalszego ciągu tej historii.

"Złota godzina" Sary Donati to wspaniała podróż w czasie i niezwykle ważna lektura, po którą powinni sięgnąć również mężczyźni.

Autor: Sara Donati
Tytuł: Złota godzina"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 867
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Kobiece

 

We śnie i na jawie... "Silver. Pierwsza księga snów" Kerstin Gier

dosia1331

DSCN8080

Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że książki dla młodzieży mogą być fantastyczną lekturą dla dorosłego czytelnika. Ale po kolei... Książkę Kerstin Gier zauważyłam stosunkowo wcześnie, bo chwilę po premierze i, co mnie do teraz bawi, wzięłam ją za kolejny na rynku wydawniczym sennik, czyli lekturę absolutnie nie dla mnie. Na szczęście "Sennik" okazał się powieścią, a najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że "pożarłam" tę historię w błyskawicznym tempie i bardzo się cieszę, że nie była to jednorazowa przygoda, bo "Silver" to trylogia.

DSCN8084

Przywiązujecie wagę do snów? Ja niespecjalnie, zresztą często zdarza mi się ich nie pamiętać, co być może związane jest z tym, że tuż po przebudzeniu patrzę wprost na okno, a to ponoć bardzo skuteczna forma zapomnienia. Przyjemne i koszmarne sny miewamy wszyscy, te bardziej i mniej realne również, ale nie potrafimy wkradać się do czyjegoś snu i podglądać o czym ten ktoś śni. Niemożliwe nie istnieje? W książkach na pewno tak, bo bohaterka "Silver" posiada niezwykłą umiejętność przenikania do snów innych ludzi, ale jak się później okaże to bardzo niebezpieczna przygoda, z której Liv nie do końca zdaje sobie sprawę.

Liv to nastolatka, inteligentna i bardzo ładna dziewczyna, która od dziecka podróżuje po całym świecie, bo matka ze względu na swoją pracę często zmienia adres zamieszkania. Kolejnym przystankiem jest Londyn. Liv i jej młodsza siostra Mia będą musiały zaakceptować fakt, że mama ma nowego partnera, który nie tylko zaproponuje wspólne zamieszkanie, ale powiększenie rodziny o swoje dorastające dzieci. Słowo się rzekło, patchworkowa rodzina zaczyna jakoś funkcjonować, a Liv śni kolejne sny, choć coś jest nie tak, bo w jej marzeniach sennych pojawiają się uczniowie ze szkoły, którzy na jawie coraz więcej o niej wiedzą. Ta sytuacja bardzo ją irytuje, dlatego postanawia sprawdzić, o co chodzi z tymi snami. Ciekawska nastolatka zrobi wszystko, by poznać ich genezę, a dodatkowym impulsem będzie to, że zaczyna interesować się jednym ze szkolnych przystojniaków, z którym notabene gawędzi sobie we śnie i oboje doskonale ten fakt pamiętają następnego dnia...

Ależ miałam frajdę czytając tę powieść, bo to nie tylko ciekawa historia, ale przede wszystkim świetnie napisana książka. Autorka przemyciła w powieści typowe dla nastolatków problemy wieku dorastania, ale dodała też szczyptę magii i to połączenie okazało się strzałem w dziesiątkę. Sny to ogromne pole do popisu dla wyobraźni i Kerstin Gier doskonale sobie z tym materiałem poradziła, zresztą autorka ma niezwykły dar opowiadania, bo ta historia po prostu płynie i naprawdę trudno tę książkę odłożyć, kartki same się przewracają. Wielkim atutem powieści są doskonale nakreślone postaci, jedne tajemnicze, inne do bólu realne, ale wszystkie niesamowicie przykuwające uwagę. Pragmatyczna, mocno stąpająca po ziemi Liv, mistrzyni ciętej riposty i jednocześnie bardzo zabawna siostra głównej bohaterki, czyli Mia, ich szalona, nieco ekscentryczna matka, barwni koledzy ze szkoły, przyszywane rodzeństwo, a zwłaszcza Grayson, którego bardzo polubiłam, świetny chłopak! No i oczywiście Henry, najbardziej tajemnicza postać, szkolne ciacho, obok którego trudno przejść obojętnie. Wisienką na torcie jest Secrecy, anonimowa blogerka, która wie wszystko i nie zawaha się tej wiedzy użyć. Można oczywiście czepiać się, że autorka bazuje na znanych motywach, utartych schematach i... bla, bla, bla, co dla mnie nie ma żadnego znaczenia, bo "Silver" to wspaniała seria, więc przeczytajcie koniecznie!

A jaki jest drugi tom trylogii? Trochę inny, mniej dynamiczny, ale równie interesujący, a co najważniejsze Liv nadal śni, a ja mam ogromną przyjemność z lektury i coraz bardziej przekonuję się o tym, że sny to naprawdę fascynująca sfera naszego życia. Bardzo czekam na trzecią odsłonę serii!

Tak na marginesie, książki są cudownie wydane, okładki wprost urzekające!

Autor: Kerstin Gier
Tytuł: "Silver. Pierwsza księga snów"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 409
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Media Rodzina
 
Autor: Kerstin Gier
Tytuł: "Silver. Druga księga snów"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 404
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Media Rodzina
 

Kryminał na jesienne wieczory - "Sekta" Michael Katz Krefeld

dosia1331

DSCN8052__kopia

"Sekta" to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z duńskim autorem kryminałów i od razu zaznaczam, że bardzo udane, choć początek książki wcale nie zapowiadał ciekawej lektury, a wręcz przeciwnie, czułam delikatne znużenie.  Michael Katz Krefeld, nazywany "duńskim dynamitem", stworzył całkiem udany kryminał i spokojnie można sięgnąć po tę książkę bez znajomości "Wykolejonego" i "Zaginionego". Czytając "Sektę" nie odniosłam wrażenia, że o czymś nie wiem, czy czegoś nie rozumiem, bo autor zadbał o czytelników, którzy po raz pierwszy spotykają się z jego twórczością i nawiązuje do wydarzeń z poprzednich tomów. Michael Katz Krefeld dość odważnie wypowiada się o kolegach po fachu i określa ich książki jako "latte", swoje zaś uważa za "kryminały espresso". Bardzo utkwiło mi to w pamięci i początek książki czytałam przez pryzmat tej wypowiedzi, więc tym większe było moje rozczarowanie, bo pierwsze rozdziały nie mają w sobie nic z mocnej i aromatycznej kawy, ale jak już wspomniałam akcja zdecydowanie przyspiesza i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że spod pióra duńskiego pisarza wyszedł rasowy kryminał, idealny na jesienne wieczory.

Były policjant, Thomas Ravnsholdt, otrzymuje zlecenie odszukania niejakiego Jakoba Mesmera, założyciela i przywódcy sekty "Wybrańcy Boga".  Pozornie prosta sprawa okazuje się niezwykle skomplikowana, a kolejne fakty dotyczące sekty demaskują bezwzględność i okrucieństwo jej guru. Ravn stanie twarzą w twarz z ogromnym niebezpieczeństwem...

Nie ukrywam, że Ravn zaskarbił sobie moją sympatię, to nietuzinkowy, pełnokrwisty bohater i profesjonalista obdarzony szóstym zmysłem. Detektyw ma też swoje słabości, jedną z nich jest nadużywanie alkoholu, to jego sposób na odreagowanie stresu i zapomnienie. Michael Katz Krefeld postawił na krótkie, intensywne, pozbawione nadmiernych opisów rozdziały, dlatego tę książkę czyta się bardzo dobrze i szybko. Można dawkować sobie lekturę wedle uznania, ale mniej więcej w połowie naprawdę trudno się oderwać. "Sekta" to opowieść o szaleństwie,  uzależnieniu i manipulowaniu ludźmi, to również historia o ogromnym wpływie jednostki na życie ludzi o słabej psychice, zagubionych i poszukujących akceptacji, a wszystko to zręcznie przedstawione w postaci kryminału z charyzmatycznym detektywem na czele.

Czy mam ochotę na poznanie poprzednich książek autora? Zdecydowanie tak!

Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Literackiego 3 listopada 2016 r.

Autor: Michael Katz Krefeld
Tytuł: "Sekta"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 361
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Literackie

 

Słodko-gorzka opowieść o dzieciństwie, czyli "O chłopcu, który pływał z piraniami" David Almond

dosia1331

Mój syn czytał tę książkę kilka dni, więc musiałam cierpliwie czekać na swoją kolej. W trakcie lektury przekonywał mnie, że książka bardzo mu się podoba i spokojnie mogę napisać na blogu, że jest świetna, a on ewentualnie zdradzi mi to i owo. Ale nie ze mną te numery, więc postanowiłam go nie ponaglać, uznałam, że dobrym pomysłem będzie połączyć jego opinię z moją, bo co dwie głowy, to nie jedna.

DSCN8035

Bohaterem książki jest Stanley Potts, któremu pewnego dnia zafundowano wielką zmianę w postaci przeobrażenia domu w fabrykę konserw rybnych. Autorem szalonego pomysłu jest wujek Ernie, któremu chłopiec jest niezmiernie wdzięczny, że wraz z ciocią Annie otoczyli go opieką po śmierci rodziców, ale żeby zamieniać dom w fabrykę konserw? To już ponad siły Stana, a poza tym wujek zaczyna przejawiać niezdrową wręcz fascynację swoją fabryką, krótko mówiąc ma na tym punkcie bzika. Ryby, ryby, ryby, wszędzie ryby oraz wujek stojący na straży złotego interesu i zaganiający rodzinę do pracy. Tak wyglądałoby życie chłopca, gdyby nie pewne wstrząsające wydarzenie, po którym Stanley postanowił uciec z domu...

Mój syn jest tą książką oczarowany i trudno nie zgodzić się z jego opinią, bo to naprawdę świetna lektura dla młodego czytelnika. "O chłopcu, który pływał z piraniami" to dynamiczna, napisana współczesnym językiem książka o jasnej i ciemnej stronie dzieciństwa. Ale to również powieść o dorastaniu, pokonywaniu słabości, konieczności wiary w siebie i jak twierdzi mój syn, a z czym jak się absolutnie zgadzam, spełnianiu marzeń. Zgodni byliśmy również w kwestii ilustracji, czarno-białe obrazki są doskonałym uzupełnieniem książki. Zresztą ilustracje w książce dla dzieci po prostu muszą być i już! Poza tym moje dziecko zwróciło uwagę na krótkie rozdziały i dużą czcionkę, bo to na pewno ułatwia czytanie, co racja, to racja.

A tak na marginesie, nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na pewne podobieństwa do innych znanych i cenionych na świecie książek, mam na myśli powieści Charlesa Dickensa i J. K. Rowling. To niuanse, ale dorosły czytelnik z pewnością je zauważy.

Mama i syn polecają!

Autor: David Almond
Ilustracje: Oliver Jeffers
Tytuł: "O chłopcu, który pływał z piraniami"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 263
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Zielona Sowa

 

Kaci i ofiary... "Poeta, strażnik i więzień" Lee Jung-Myung

dosia1331

"Tę powieść pokochają wielbiciele Cienia wiatru i Skazanych na Shawshank". Bardzo kuszące, nie sądzicie? Okładkowy wabik zadziałał, bo z czystej ciekawości sięgnęłam po "Poetę, strażnika i więźnia", ale muszę przyznać, że Lee Jung-Mung napisał fenomenalną powieść, intrygującą i doskonale skonstruowaną. Naprawdę trudno oderwać się od lektury, każdy rozdział to kolejne znaki zapytania, sprzeczne opinie, niedomówienia i przemożna chęć odkrycia prawdy, bo jak czytamy w prologu: "Życie może nie mieć celu. Śmierć jednak wymaga jasności - nie po to, by udowodnić, że w ogóle nastąpiła, tylko dla dobra tych, którzy przeżyli".

DSCN8001

Rok 1944. W zakładzie karnym w Fukuoce zamordowano strażnika. Ofiara to znienawidzony przez osadzonych Sugiyama Dozan, który słynął z niezwykłej brutalności. Jeden ze strażników, dziewiętnastoletni Yuichi Watanabe, dostaje rozkaz, by przeprowadzić śledztwo. Podejrzenie pada na jednego z więźniów, ale pewne elementy układanki nie pasują do siebie i Watanabe poddaje w wątpliwość jego winę. Młody strażnik i miłośnik literatury (co nie jest bez znaczenia) znajduje w kieszeni zamordowanego strażnika wiersz, który stanie się nie tylko dowodem w sprawie, ale również początkiem opowieści o Sugiyamie, więziennym koszmarze osadzonych i poecie Yunie Dong-ju. Ambitny i dociekliwy Watanabe odkryje przerażającą prawdę...

"Poeta, strażnik i więzień" to nominowana do "Independent Foreign Fiction Prize" powieść oparta na faktach z życia koreańskiego poety Yuna Dong-ju. Trudno jednoznacznie określić, czy ta książka to kryminał, thriller czy też opowieść o trudnych czasach wojny, bo w zasadzie nie ma to znaczenia, autor czerpie z wielu gatunków i umiejętnie je łączy. Czytelnik zostaje porwany w wir wydarzeń i śledzi losy poszczególnych postaci, a Lee Jung-Myung niczego nie ułatwia, wręcz przeciwnie, nieoczekiwanymi zwrotami akcji miesza czytelnikowi w głowie i to, co zostało przedstawione na początku książki już po kilkudziesięciu stronach jest nieaktualne. Dużym atutem są również świetnie sportretowane postaci i przede wszystkim styl, w jakim ta powieść została napisana.

"Poeta, strażnik i więzień" to książka nietuzinkowa, z fabułą osadzoną w okrutnych czasach wojny, opowiadająca o ludziach, dla których drugi człowiek znaczył tyle, co nic. Ale to również historia o sile poezji i literaturze w ogóle, bo nie sposób nie zauważyć, że słowa odgrywają w tej powieści olbrzymią rolę, zresztą w książce jest mnóstwo cudownych fragmentów, które brzmią jak sentencje. Czy możliwe jest napisanie książki o brutalnej więziennej rzeczywistości pięknym literackim językiem? Lee Jung-Mung udowadnia, że tak!

Autor: Lee Jung-Mung
Tytuł: "Poeta, strażnik i więzień"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 368
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

Podróż do świata wyobraźni... "Noah ucieka" John Boyne

dosia1331

Ośmioletni Noah Barleywater ma zamiar uciec z domu. Oczywiście wszystko sobie przemyślał i nawet przygotował poprzedniego wieczoru ubranie, by nie tracić czasu. Trochę mu żal, że opuszcza rodzinny dom, a nawet nieco martwi się o rodzinę, bo na pewno zauważą jego nieobecność. Ale decyzja została podjęta i pora zrealizować plan, wszak ma już osiem lat, a to wystarczająco dużo, by się usamodzielnić. Poza tym musi wreszcie czegoś dokonać, więc najwyższa pora opuścić bezpieczną przystań i wyruszyć w nieznane. Musi odsapnąć od problemów, które ostatnio trochę go przerosły. Noah wyrusza po przygodę, bo ucieczka to dla niego w tej chwili najlepsze rozwiązanie...

DSCN7981

Czytałam tę książkę przez kilka ostatnich wieczorów. Każdy rozdział utwierdzał mnie w przekonaniu, że mam w rękach książkę wyjątkową. John Boyne stworzył mądrą i pełną magii opowieść o dzieciństwie, choć historia chłopca to słodko-gorzka pigułka, której przełknięcie wymaga odwagi. Irlandzkiemu autorowi udało się nie tylko znakomicie przedstawić dziecięcy sposób postrzegania świata, ale uchwycić również dziecięcą wrażliwość, emocjonalność i szczerość. Świat dorosłych to dla dziecka skomplikowana maszyneria i choć problemy dorosłych nie powinny być problemami dzieci, to jednak zdarzają się takie sytuacje, które mają bezpośredni wpływ również na dziecko. Dużo się mówi o konieczności rozmawiania z dziećmi, nawet na bardzo trudne tematy, ale czy faktycznie chcemy i potrafimy to robić? Czasem boimy się tego, jak ono zareaguje, czy zrozumie, zaakceptuje pewne rzeczy. Cóż, nie dowiemy się, jeśli nie przezwyciężymy lęku przed rozmową. Noah ucieka przed problemami, bo go przerażają, woli o nich nie myśleć, to wygodne, ale nie sprawi, że kłopoty znikną. Podróż chłopca i spotkane po drodze postaci, a zwłaszcza pewien starszy pan, właściciel magicznego sklepu z zabawkami, uświadomią chłopcu, co tak naprawdę jest w życiu ważne.

"Noah ucieka" to znakomita lektura, ciepła, wzruszająca opowieść, którą czyta się z przyjemnością. Jestem przekonana, że powieść realizmu magicznego spodoba się nie tylko dzieciom, ale również dorosłym, bo coś mi się wydaje, że John Boyne napisał tę książkę również z myślą o nas. Wszyscy czasem uciekamy do świata wyobraźni...

Autor: John Boyne
Ilustracje: Oliver Jeffers
Tytuł: "Noah ucieka"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 213
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Zielona Sowa

Starożytne opowieści - "Moja pierwsza mitologia" Katarzyny Marciniak

dosia1331

Dawno temu ludzie opowiadali sobie przeróżne historie, mniej lub bardziej wiarygodne. Te opowieści były próbą zrozumienia świata i otaczającej rzeczywistości, ponadto stanowiły rozrywkę nie tylko dla dorosłych, bo z przyjemnością słuchały również dzieci. Opowieści starożytnych Greków i Rzymian, przetrwały wieki, ale wciąż zachwycają i stanowią inspirację dla wielu artystów. Mity, bo o nich mowa, opowiadają o bogach, herosach, nimfach, niezwykłych stworzeniach i tajemniczych miejscach. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, jak mocno mitologia wrosła w naszą kulturę i tradycję, przecież wiele wyrażeń i zwrotów jest z niej zaczerpniętych i posługujemy się nimi na co dzień. Któż z nas nie słyszał o złotym runie, syzyfowej pracy, puszce Pandory, heroicznym czynie, marsowej minie, rogu obfitości, czy ikarowych lotach. Kojarzymy również znane z mitologii postaci, czyli Atenę, Zeusa, Heraklesa i Afrodytę. Warto zapoznać z mitycznymi bohaterami również dzieci, zwłaszcza że wiele dzieł artystycznych i tekstów kultury inspirowanych jest właśnie mitologią.

DSCN7955

Jeżeli zastanawiacie się nad książkowym prezentem dla dziecka, a w księgarni macie mętlik w głowie i  nie potraficie na nic się zdecydować, to z czystym sumieniem mogę polecić "Moją pierwszą mitologię" Katarzyny Marciniak, która jest pod każdym względem wyjątkowa i na pewno spodoba się dzieciom. "Moja pierwsza mitologia" jest podzielona na dwie księgi. Piękne wydanie, twarda oprawa i znakomite ilustracje naprawdę robią wrażenie, ale najważniejsza jest treść. Autorka zadbała, by mitologiczne opowieści były przystępnie, obrazowo i dowcipnie przedstawione, poza tym każdy mit kończy objaśnieniem jego znaczenia i dopasowaniem zwrotów i wyrażeń do współczesnych realiów.

DSCN7957

DSCN7956

"Moja pierwsza mitologia" Katarzyny Marciniak to rewelacyjna lektura i wspaniała czytelnicza przygoda. Wzbogaćcie domową biblioteczkę o obie części mitologii, polecam!

Do miłego zaczytania!

Autor: Katarzyna Marciniak
Tytuł: "Moja pierwsza mitologia. Księga I"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 269
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"
 
Autor: Katarzyna Marciniak
Tytuł: "Moja pierwsza mitologia. Księga II"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 275
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

Na serio i z przymrużeniem oka, czyli "Gospodyna. Zaradnik domowy" Kasi Dyny

dosia1331

DSCN7944

Na rynku wydawniczym jest mnóstwo przeróżnych poradników, nie za bardzo orientuję się w tym temacie, bo najzwyczajniej w świecie nie czytam poradników, ale na książkę Kasi Dyny zwróciłam uwagę, ponieważ spodobał mi się tytuł będący grą słowną. Jeżeli szukacie poradnika, który trochę na serio, a trochę z przymrużeniem oka traktuje porady, to "Gospodyna. Zaradnik domowy" będzie strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza że autorka bawi się konwencją, a jednocześnie serwuje garść bardzo przydanych porad, z których z powodzeniem można skorzystać, a co najważniejsze nie wymagają dużo zachodu i specjalnych umiejętności. Nie wpadajcie w rozpacz, kiedy dziecko postanowi namalować na ścianie jakieś arcydzieło, bo nigdy nie wiadomo, czy to nie kolejny Picasso, a poza tym w książce znajdziecie na to sposób. Masło klarowane, które dla mnie do tej pory było czarną magią okazuje się bardzo łatwe do zrobienia, podobnie rzecz ma się z octem jabłkowym. W książce znajdziecie proste, tanie i skuteczne sposoby poradzenia sobie z różnymi sytuacjami domowymi, czyli plamami i zabrudzeniami. Autorka serwuje również przepisy na naturalne kosmetyki i leki, które nie obciążą domowego budżetu i pomogą uporać się z problemem. Kasia Dyna zwraca uwagę na potrzebę oszczędzania przy prozaicznych czynnościach takich, jak mycie zębów, bo nie od dziś wiadomo, że zużywamy wtedy za dużo wody. Wspomina także o recyklingu, którego nie traktujemy poważnie i wytwarzamy kolejne tony śmieci, bo kupujemy mnóstwo niepotrzebnych rzeczy.

"Gospodyna. Zaradnik domowy" to skarbnica pomysłów, które na pewno pozwolą uniknąć wielu problemów lub złagodzić skutki "domowych katastrof" i co do tego nie mam żadnych wątpliwości, bo niektóre z nich już wypróbowałam i mogę potwierdzić ich działanie, ale książka Kasi Dyny przypomina również popularne niegdyś sposoby radzenia sobie z różnymi kłopotami, choć ich skuteczność była delikatnie rzecz ujmując znikoma i aż trudno uwierzyć, że ludzie kiedyś te metody stosowali. Kuriozalne przepisy drukowano nawet w gazetach i z pewnością wiele osób na własnej skórze przekonało się o ich śmieszności, bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie czyszczenia dywanu kapustą kiszoną, a i taką zabawną poradę znajdziecie w książce.

DSCN7947

DSCN7945

Książka Kasi Dyny to nie tylko zbiór praktycznych porad, ale również dowcipny przegląd dawnych metod radzenia sobie z domowymi problemami. "Gospodyna" to publikacja, która urzeka swobodą, dowcipem i ciekawą szatą graficzną, okazuje się, że można stworzyć poradnik bez nadęcia, brawo!

Autor: Kasia Dyna
Tytuł: "Gospodyna. Zaradnik domowy"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 159
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Miłość w nieludzkich czasach... "Akuszerka" Katja Kettu

dosia1331

Bardzo, ale to bardzo czekałam na tę książkę, a mój czytelniczy apetyt został dodatkowo zaostrzony po przeczytaniu wywiadu z Katją Kettu w "Wysokich Obcasach". Jestem po lekturze i absolutnie stoję po stronie tych, których powieść zachwyciła, bo "Akuszerka" to literackie wydarzenie, mocna, przerażająca i bardzo wymagająca proza.

DSCN7942

"Jestem akuszerką z łaski Boga i kreślę te słowa do ciebie, Johannesie. W swojej mądrości nasz Pan Wszechmogący dał mi ze wszystkich ludzi na świecie umiejętność ofiarowania życia jednym, a niszczenia innych. W ciągu całego mojego zagubionego w pożodze świata istnienia robiłam obie te rzeczy, niosłam życie i śmierć na przemian, i nie wiem, czy moje losy wynikają z rytmu naszych czasów, czy z tego, że Pan to sobie zaplanował jak najdokładniej". To słowa tytułowej bohaterki, Krzywego Oka, lapońskiej akuszerki, kobiety, która z jednej strony budzi szacunek, a z drugiej niechęć. Ta ambiwalencja uczuć jest jak najbardziej uzasadniona, bo Krzywe Oko jest postacią niejednoznaczną, jej opowieść szokuje, powoduje niesmak i przeraża jednocześnie, ale czytelnik próbuje zrozumieć tę historię, choć przebrnięcie przez nią wymaga mocnych nerwów.

Jest rok 1944, Laponia. W niemieckim obozie jenieckim pracę rozpoczyna akuszerka, Krzywe Oko. Jej decyzja o pracy w tym strasznym, przepełnionym bólem i cierpieniem miejscu była dyktowana chęcią zbliżenia się do Johannesa Angelhursta, esesmana i fotografa wojennego, człowieka z przerażającą przeszłością. Kobieta zakochuje się w nim do szaleństwa, budzi w niej pożądanie i chorobliwą wręcz fascynację. Ona również nie jest mu obojętna, ale mężczyzna ze wszystkich sił stara się tłumić uczucie, które z każdym dniem jest coraz silniejsze. Krzywe Oko i Johannesa połączy miłość granicząca z obsesją, ale "Akuszerka" nie jest tylko i wyłącznie powieścią o miłości, to byłoby zbyt proste... 

Fabuła "Akuszerki" jest dość chaotyczna, ale to chaos zamierzony, bo wynikający nie tyle z przeżyć głównych bohaterów, co z czasów, w których toczy się akcja powieści. Katja Kettu stworzyła obrazoburczą i naturalistyczną prozę, trudną do zaakceptowania historię romansu, ociekającą dosadnym słownictwem i pozbawioną tabu. "Akuszerka" nie ma słabych punktów, to przemyślana, dojrzała i przede wszystkim doskonale napisana książka. To powieść igrająca z uczuciami czytelnika i wystawiająca na próbę jego cierpliwość, a wszystko to w mroźnej, złowrogiej i tajemniczej scenerii Laponii. Gonitwa myśli po lekturze gwarantowana, a Fiord Martwego Człowieka już na zawsze pozostanie w pamięci. Na zachętę dodam, że "Akuszerka" jest powieścią opartą na faktach, więc przeczytajcie koniecznie!

Autor: Katja Kettu
Tytuł: "Akuszerka"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 327
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

Niepokojące "Ślady" Jakuba Małeckiego

dosia1331

Przeczytałam tę książkę kilka dni temu, ale zwlekałam trochę z opisaniem wrażeń po lekturze. Zrobiłam to świadomie, chciałam się przekonać, czy ta historia, a w zasadzie historie pozostaną ze mną na dłużej, czy też zapomnę o nich po przewróceniu ostatniej strony. Ominęła mnie trochę euforia związana z głośnym "Dygotem"  Jakuba Małeckiego, ale na pewno nadrobię zaległości, bo "Ślady" ukazują niebywały talent prozatorski autora.

DSCN7916

Jakub Małecki tym razem zaproponował wielowątkową mozaikę ludzkich losów, krótkie opowiadania, które tylko pozornie stanowią odrębne części, bo mają wiele punktów wspólnych, przenikają się i uzupełniają. "Ślady" to surowa, cierpka i niepokojąca proza, książka, która nie daje o sobie zapomnieć, to wreszcie opowieść o kruchości ludzkiego życia, nieuchronności losu i śladach, które zostawiamy po sobie w kolejnych pokoleniach. Książkę czyta się wyśmienicie, to zasługa stylu w jakim została napisana, ale ta lektura burzy spokój i skłania do refleksji, a jednocześnie daje czytelnikowi dużą przestrzeń interpretacyjną.

Bohaterami są ludzie w różnym wieku i o różnym statusie społecznym, dobrzy i źli, połączeni rodzinnymi więzami lub zupełnie sobie obcy. Próżno szukać w tej opowieści sielankowej atmosfery, bo "Ślady" to w dużej mierze książka o umieraniu, prywatnym końcu świata, śmierć czeka przecież każdego z nas. Przez całą lekturę przypominał mi się wiersz "Piosenka o końcu świata" Czesława Miłosza i ośmielam się twierdzić, że oba utwory mają wiele wspólnego. Rodzimy się i umieramy, to nasz początek i koniec świata...

"Ślady" Jakuba Małeckiego to niezwykle sugestywna opowieść, doskonała proza i jedna z lepszych książek, które przeczytałam.

Autor: Jakub Małecki
Tytuł: "Ślady"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 297
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Sine Qua Non

Lektura z przesłaniem... "Czarne jeziora" Doroty Suwalskiej

dosia1331

 Zaintrygował mnie tytuł, a poza tym zwróciłam uwagę na świetną okładkę. Czułam, że to nie będzie kolejna infantylna lektura dla młodzieży o typowych problemach wieku dorastania. Już po kilku pierwszych stronach byłam pewna, że nie odłożę książki Doroty Suwalskiej, dopóki nie przeczytam kończącego ją zdania.

Magda to nastolatka, elokwentna, wygadana i co najważniejsze uzdolniona literacko szesnastolatka, która w świecie słów czuje się zdecydowanie lepiej niż w realu. Magda nie jest typową nastolatką, dokładnie wie, czego chce, jest dojrzalsza niż jej rówieśnicy, kocha literaturę, a jej ulubionym pisarzem jest niejaki Marcin Dreger i... Kafka. Ewenement w przyrodzie? Trochę tak, bo Magda zaskakuje czytelnika niemal na każdej stronie powieści. Dziewczyna prowadzi dziennik i muszę przyznać, że robi to bardzo umiejętnie i już na pierwszy rzut oka widać, że to nietuzinkowa osoba. Małym zgrzytem w nastoletniej egzystencji bohaterki "Czarnych jezior" są stosunki rodzinne, a w zasadzie relacje z matką, która jest nadopiekuńcza i trochę niekonsekwentna, o czym przekonacie się w trakcie lektury. Magda wraz z rodziną przeprowadza się do Warszawy, czeka na rozpoczęcie nowego roku szkolnego, choć ma mnóstwo obaw, bo jest raczej zdystansowaną osobą i ma kłopoty z nawiązywaniem przyjaźni. Ale boryka się również z problemem, który dezorganizuje jej życie i trochę ogranicza. Jej koledzy nie mają o niczym pojęcia, ale z sekretami bywa tak, że czasem przestają nimi być...

Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści, zwłaszcza że czytelnik niemal od samego początku wie, że ta historia ma drugie dno, że sygnały wysyłane przez autorkę, delikatne podpowiedzi i aluzje w pewnym momencie ułożą się w całość, a wtedy wszystko stanie się jasne. Dorota Suwalska stopniuje napięcie i prowadzi czytelnika przez kolejne karty powieści, aż do finału i zapewniam, że to proza z przesłaniem, ważna i niesamowicie poruszająca lektura.

"Czarne jeziora" Doroty Suwalskiej to dynamiczna i świetnie napisana książka, a charyzmatyczna Magda jest jej najjaśniejszym punktem. Mam słabość do rudzielców z burzą loków i nie inaczej było tym razem, bo dosłownie przepadłam czytając tę powieść. Oczywiście autorka porusza w niej problemy nastolatków, ale nie skupia się tylko i wyłącznie na nich, bo "Czarne jeziora" to również historia o chorobie, o życiu z HIV.

A jak rozpoczyna się powieść? Dość nietypowo jak na lekturę dla młodzieży, bo cytatem z "Anny Kareniny" Tołstoja. Gorąco polecam, nie przegapcie "Czarnych jezior" na księgarnianych półkach!

Autor: Dorota Suwalska
Tytuł: "Czarne jeziora"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 335
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

© matka polka czytająca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci