Menu

matka polka czytająca

blog o książkach dla dorosłych i dla dzieci

"Książki. Magazyn do czytania", czyli co słychać w literaturze

dosia1331
Z niecierpliwością czekam na kolejne numery kwartalnika "Książki. Magazyn do czytania", bo zawsze mogę liczyć na merytoryczne teksty, ciekawe recenzje, książkowe nowości i zapowiedzi, błyskotliwe felietony oraz nowinki ze świata literatury. To jedyne czasopismo, które kupuję w ciemno, bez sprawdzania, co znajdę w najnowszym numerze.
 
DSCN7738
 
Czytanie jest dla mnie tak naturalne, jak oddychanie, nie wyobrażam sobie życia bez książek, zapełniam nimi dom i wzbogacam prywatną biblioteczkę o kolejne tytuły książek dla dorosłych i dla dzieci. Jestem przedstawicielką wymierającego gatunku, który z lubością oddaje się lekturze, chłonie kolejne tytuły i nigdy nie ma dość, a wręcz przeciwnie, mój czytelniczy apetyt wciąż pozostaje niezaspokojony. Czytam dużo, różnych tematycznie książek, klasykę i nowości. Bardzo często wracam do lektur z dzieciństwa i wszystkim  polecam tę sympatyczną podróż w czasie, której absolutnie nie należy się wstydzić, zwłaszcza że gust czytelniczy kształtuje się już w dzieciństwie. Czytanie książek jest przyjemne, ale czytanie o książkach również, zwłaszcza gdy autorzy artykułów prezentują świeże spojrzenie na literaturę. Z tego właśnie powodu tak chętnie sięgam po "Książki. Magazyn do czytania", a poza tym po prostu muszę wiedzieć, co pojawi się w księgarniach i na co zwrócić szczególną uwagę.
 
A o czym można przeczytać w najnowszym numerze czasopisma? Nie byłabym sobą, gdybym lektury nie rozpoczęła od felietonu Mariusza Szczygła, który zaproponował czytelnikom "zabawę, która może skończyć się poważnie". Nie pisnę ani słowa więcej, bo mogłabym tę zabawę po prostu zepsuć. Polecam również świetny tekst "Gdzie diabeł mówi dzień dobry" o powieści "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa, jednej z najważniejszych dla mnie książek, lekturze totalnej, pod każdym względem wybitnej. Zadowoleni będą też fani Grzegorza Ciechowskiego, a to za sprawą artykułu Piotra Bratkowskiego traktującego o tekstach polskich zespołów rockowych lat 80-tych. Nie przegapcie rozmowy Doroty Wodeckiej z prof. Michałem Głowińskim, bardzo aktualny temat! Interesujących i ważnych artykułów jest w najnowszym numerze mnóstwo, a że to magazyn o książkach, więc nowości i zapowiedzi jest co niemiara i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Zwróciłam uwagę na kilka tytułów, niektóre z nich są już w moim posiadaniu i z pewnością niedługo o nich opowiem.
 
DSCN7741
 
DSCN7751
 
"Książki. Magazyn do czytania" to moja obowiązkowa lektura, zresztą polecam to czasopismo wszystkim molom książkowym.
Do miłego zaczytania!
 
"KSIĄŻKI. MAGAZYN DO CZYTANIA"
NR 3 (22) WRZESIEŃ 2016
 
 

 

O dzieciństwie... "Stłuc świnkę" Etgar Keret

dosia1331

Etgar Keret to fenomenalny pisarz, jego opowiadania zapadają w pamięć, są niepowtarzalne, wyjątkowe, napisane z ogromną dbałością o detale i pozostawiające czytelnikowi dużą przestrzeń interpretacyjną. W utworze dla dzieci "Stłuc świnkę" Etgar Keret po raz kolejny udowadnia, że nie ma sobie równych i w pełni zasłużył na miano mistrza krótkiej formy.

DSCN7733

Chłopiec o imieniu Joawek marzy o figurce Barta Simpsona, ale tata stanowczo się temu sprzeciwia, bo uważa, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Rozpieszczone dzieci nie szanują pieniędzy, dlatego zamiast Barta Simpsona Joawek dostanie skarbonkę, porcelanową świnkę. Musi nauczyć się oszczędzać! Każda szklanka wypitego kakao będzie nagradzana monetą, a gdy w skarbonce zabraknie miejsca, wtedy chłopiec będzie mógł spełnić swoje marzenie...

Przeczytałam to opowiadanie kilka razy i wciąż odkrywałam w nim coś nowego. Jestem przekonana, że dzieci zrozumieją je bardzo dosłownie, dla nich "Stłuc świnkę" będzie historią o konieczności oszczędzania, bo tylko w ten sposób można uzbierać kwotę, która pozwoli na zakup wymarzonej zabawki. Ale opowiadanie Etgara Kereta jest też o sile przyjaźni, ponieważ wyjęcie pieniędzy wiąże się z rozbiciem porcelanowej świnki, o czym Joawek nawet nie chce słyszeć, bo świnka stała się dla niego kimś bardzo ważnym.

W "Stłuc świnkę" Etgar Keret nawiązuje do swojego dzieciństwa. Jako mały chłopiec otrzymał w prezencie podobną skarbonkę, ale włożył do niej tylko jedną monetę, która wciąż ma dla niego symboliczne znaczenie. To wspomnienie łączy się też z bolesną historią rodziny pisarza i tłumaczy wybór drogi życiowej, którą stało się pisanie (szczegóły w słowie "Od autora" na końcu książki). "Stłuc świnkę" jest utworem o dorastaniu, dojrzewaniu do pewnych decyzji, odpowiedzialności i umiejętności wybierania między dobrem a złem.

Na uwagę zasługują również genialne ilustracje, które są doskonałym uzupełnieniem tej historii. David Polonsky stworzył zachwycające obrazy, kreska, kolorystyka, niuanse, całość naprawdę robi ogromne wrażenie.

DSCN7727

DSCN7728

"Stłuc świnkę" to perełka na rynku wydawniczym, wielowymiarowa opowieść o dzieciństwie, mądra, urzekająca historia, którą każdy powinien przeczytać!

Autor: Etgar Keret
Ilustracje: David Polonsky
Oprawa: twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2016
Grupa Wydawnicza Foksal

[PRZEDPREMIEROWO] Gdy lekarz staje się pacjentem... "Jeszcze jeden oddech" Paul Kalanithi

dosia1331

Właściwie nie bardzo wiem, co napisać o tej książce, bo wszystko wydaje mi się banalne i niewystarczające. "Jeszcze jeden oddech" to z całą pewnością wyjątkowa, mądra i poruszająca lektura.

DSCN7689

Paul Kalanithi był jednym z najzdolniejszych amerykańskich lekarzy, którego kariera została przerwana przez druzgocącą wiadomość o IV stadium raka płuc. W jednej chwili wybitny neurochirurg stał się pacjentem, ale od zwykłych pacjentów różniła go przede wszystkim większa świadomość, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że ma niewiele czasu. Mimo wszystko nie poddał się, nie załamał, rozpoczął walkę z rakiem i szukał różnych medycznych możliwości, by spowolnić rozwój choroby. Paul Kalanithi po wyczerpującej terapii wrócił do zawodu, ale rak zaatakował ze zdwojoną siłą...

"Jeszcze jeden oddech" to szczera, pozbawiona patosu historia nietuzinkowego człowieka, utalentowanego i cenionego neurochirurga, kochającego ojca i męża, który za cel postawił sobie opowiedzenie o trudnej roli lekarza i pacjenta. Paul Kalanithi wspomina początki swojej edukacji, pisze też o fascynacji literaturą, której studiowanie porzucił dla medycyny. Neurochirurgia stała się jego misją, ale literatura nadal odgrywała bardzo ważną rolę w życiu lekarza, zresztą Paul Kalanithi wielokrotnie cytuje fragmenty ulubionych dzieł literackich. Wiadomość o śmiertelnej chorobie nie załamała amerykańskiego lekarza, dramatyczną informację przyjął z godnością i wielką pokorą, a książka "Jeszcze jeden oddech" była nie tylko elementem terapii, ale spełnieniem marzeń o pisaniu.

"Jeszcze jeden oddech" to książka o medycynie i literaturze, ale przede wszystkim jest to opowieść o pięknym odchodzeniu.

Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Literackiego 28 września 2016 r.
 
Autor: Paul Kalanithi
Tytuł: "Jeszcze jeden oddech"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 234
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Literackie

"Zakamarki" zapraszają na "Urodziny Alberta"

dosia1331

DSCN7707

Dzieci uwielbiają przyjęcia urodzinowe! Goście, prezenty, tort, zabawa... Albert Albertson też nie może doczekać się tego wyjątkowego dnia. Właśnie skończył 6 lat i na sobotę zaplanowano przyjęcie urodzinowe. Radość chłopca nie zna granic, zwłaszcza że odwiedziła go sympatyczna ciocia Fela, która nie ma swoich dzieci i z przyjemnością pomoże w przygotowaniach. Należy tylko ustalić liczbę gości, co dla Alberta jest co najmniej dziwne, bo Mika i Wiktor, czyli jego przyjaciele w zupełności by wystarczyli, ale ciocia chce uszczęśliwić Alberta i zaprosić mnóstwo gości, bo przyjęcie ma być "PRAWDZIWE"! Ciocia Fela dosłownie szaleje, sprząta,  piecze, biega od sklepu do sklepu i znosi do domu przeróżne rzeczy. A co w tym czasie robi Albert? Nic nadzwyczajnego, podjada surowe ciasto, obserwuje przygotowania i wypatruje soboty w kalendarzu. Wreszcie nadchodzi upragniony dzień. Wszystko jest zapięte na ostatni guzik, stół nakryty, pokój przyozdobiony, pojawiają się pierwsi goście z cudownymi prezentami. Przyjęcie czas zacząć! A co było dalej? Pozwólcie, że na tym poprzestanę, bo nie mam zamiaru zdradzać treści książki i tym samym popsuć przyjemność czytania.

DSCN7702

DSCN7715

Gunilla Bergström serwuje nam kolejną opowieść z morałem, której centralną postacią jest dziecko, jego emocje i uczucia. Świat dziecka nie jest skomplikowaną maszynerią, dorośli zbytnią ingerencją potrafią wiele zepsuć, dlatego przede wszystkim należy słuchać, co dziecko ma nam do zakomunikowania, bo okazuje się, że nie zawsze mamy rację, a uszczęśliwianie na siłę przynosi więcej szkody, niż pożytku.

Jak udało się przyjęcie urodzinowe Alberta? Czy chłopiec był zadowolony? Czy ciocia poradziła sobie z urodzinowym zamieszaniem? I najważniejsze, kto wiedział lepiej kogo zaprosić i w co się bawić, Albert czy ciocia Fela?

Do miłego zaczytania!

Autor: Gunilla Bergström
Tytuł: "Urodziny Alberta"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Zakamarki

"Opactwo Northanger" Jane Austen

dosia1331

Jakiś czas temu prezentowałam na blogu powieść Carolyn V. Murray "Wakacje nad morzem. Historia miłosna Jane Austen" i na zakończenie wakacji postanowiłam przypomnieć jedną z mniej znanych książek angielskiej pisarki, a mianowicie "Opactwo Northanger".

DSCN7684

Lektura powieści Jane Austen to sama przyjemność, swoista podróż w czasie i możliwość dotknięcia świata, którego już w zasadzie nie ma. "Opactwo Northanger" jest parodią popularnych na przełomie XVIII i XIX stulecia powieści gotyckich. Barwna i dowcipna opowieść o pannie Katarzynie Morland to przykład świetnie napisanej i ciekawie skonstruowanej historii, która ukazuje Jane Austen z zupełnie innej strony. Próżno szukać tutaj dramaturgii rodem z "Dumy i uprzedzenia", czy "Rozważnej i romantycznej" jest za to mnóstwo niebanalnego humoru, dowcipnych dialogów i szereg nietuzinkowych postaci z młodą, nieco naiwną, ale uroczą Katarzyną Morland na czele. Główna bohaterka, nazywana trochę przekornie przez autorkę heroiną, to miłośniczka powieści grozy, zafascynowana światem książek Ann Radcliffe i skrycie marząca o wielkiej miłości. Jane Austen przyzwyczaiła nas do rozbudowanych i pięknie napisanych powieści z ciekawie nakreślonym tłem obyczajowym i nie inaczej jest w przypadku "Opactwa Northanger", ale trudno nie zauważyć, że ta książka została napisana z przymrużeniem oka i jestem przekonana, że sama Jane Austen nieźle się bawiła tworząc tę opowieść, bo niejednokrotnie zwraca się do czytelnika, to i owo dowcipnie mu tłumacząc. Bohaterka książki, oprócz marzeń o wielkiej miłości, pragnie przeżyć przygodę, chce wzorem ulubionych postaci literackich odkryć jakąś tajemnicę, najlepiej w mrocznej posiadłości. Zaproszenie do opactwa to nie tylko spełnienie jej marzeń i nadzieja na dreszczyk emocji, ale również możliwość bliższego poznania niejakiego Henry'ego Tilney'a...

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Świat Książki w serii "Angielski Ogród", a kwiecista i delikatna okładka doskonale podkreśla charakter XIX-wiecznych powieści Jane Austen. Nie jest to moja ulubiona książka angielskiej pisarki, bo zdecydowanie przegrywa z wybitną "Dumą i uprzedzeniem", ale czyta się przyjemnie, zwłaszcza ze względu na piękny język.

Do miłego zaczytania!

Autor: Jane Austen
Tytuł: "Opactwo Northanger"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 238
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Świat Książki

 

Nic nie jest takie, jak się wydaje - "Złudzenie" Charlotte Link

dosia1331

Jeżeli inne książki Charlotte Link są równie dobre, to zdecydowanie mam ochotę na więcej i nawet poczyniłam pierwsze kroki, by się o tym przekonać, ponieważ czeka na mnie "Wielbiciel" i "Nieproszony gość". Czytałam różne opinie na temat tej autorki, mniej i bardziej pochlebne, niemieckiej pisarce zarzucano, że "pisze nierówno", cokolwiek miałoby to znaczyć, a domyślam się, że chodzi o lepsze i gorsze książki w jej dorobku literackim, to absolutnie nie czuję się zniechęcona, bo "Złudzenie" bardzo przypadło mi do gustu.

DSCN7626

Peter Simon to szanowany biznesmen, człowiek odnoszący sukcesy, kochający mąż i ojciec, który pewnego dnia znika bez śladu podczas podróży do Prowansji. Sprawa jest rozwojowa, bo kobieta odkrywa, że mąż jest bankrutem i grozi im finansowa katastrofa. Zaczyna wątpić w lojalność i uczciwość męża, a brak kontaktu z Peterem pozwala jej przypuszczać, że stało się coś złego i by się o tym przekonać wyrusza do  Francji. Laura będzie musiała zmierzyć się z bolesną prawdą o swoim małżeństwie, bo mężczyzna, delikatnie rzecz ujmując, ma wiele na sumieniu, a kobiecie grozi we Francji śmiertelne niebezpieczeństwo...

Przeczytałam tę książkę w dwa wieczory i naprawdę trudno oderwać się od lektury. Charlotte Link napisała rasowy thriller psychologiczny z domieszką kryminału, który wciąga od pierwszej strony. Ważny jest każdy element tej opowieści, każdy pierwszo i drugoplanowy bohater i choć bardzo szybko można się pewnych rzeczy domyślić, to absolutnie nie wpływa to na odbiór książki, a wręcz przeciwnie, z ogromnym zaangażowaniem śledzi się losy i poczynania bohaterów. Zawiła i wielowątkowa fabuła jest mocnym punktem "Złudzenia" i dlatego tę książkę czyta się wyśmienicie, a tajemnice, niedomówienia i mroczne tło opowieści tworzą niesamowity klimat. Zastrzeżenia mam jedynie do końcowych rozdziałów, bo odniosłam wrażenie, że autorka nie miała pomysłu na zakończenie, krótko mówiąc, zabrakło mi elementu zaskoczenia, przestrzeni interpretacyjnej dla czytelnika, bo książka jest naprawdę świetnie napisana i gdyby to i owo zmienić, to całość z pewnością by na tym zyskała.

"Nie wiedziała, co ją obudziło. Jakiś dźwięk, czy może zły sen?" - przeczytajcie koniecznie!

 Na mnie czekają kolejne książki autorstwa Charlotte Link i nie mam pojęcia, którą z nich wybrać?

Do miłego zaczytania :)

DSCN7681

Autor: Charlotte Link
Tytuł: "Złudzenie"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 382
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Sonia Draga 
 

Dla każdego coś miłego, czyli książeczki edukacyjne dla maluszków i encyklopedia dla starszych dzieci

dosia1331

Książeczki obrazkowe to zazwyczaj pierwsze lektury naszych pociech. Miło jest obserwować malutkie paluszki wędrujące po ilustracjach w poszukiwaniu różnych rzeczy. Na rynku wydawniczym można znaleźć mnóstwo kolorowych książek, dzięki którym nasze dziecko poznaje świat, rozwija się i wzbogaca słownictwo. Jeżeli szukacie ciekawych książek edukacyjnych dla maluszków, to seria "Szukam i liczę" na pewno spełni Wasze oczekiwania i przede wszystkim spodoba się dzieciom.

DSCN7677

"Nasze zwierzęta", "Dzikie zwierzęta", "Wokół mnie" oraz "Kolory i kształty" to cztery kolorowe i bardzo ładnie wydane książeczki kartonowe, dzięki którym dziecko nie tylko miło spędzi czas, ale przede wszystkim bardzo dużo się nauczy. Barwne i bogato ilustrowane książeczki to trening spostrzegawczości i logicznego myślenia, kształtowanie i wzbogacanie słownictwa, ćwiczenie pamięci i wzroku. Podsumowując, doskonała propozycja dla maluszków!

Ilustracje: Anna Gensler
Wiek: 2+
WILGA Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o. o.
 

Starszym dzieciom polecam książkę "Pierwsza encyklopedia. Na wsi", która oprócz bardzo ładnych i szczegółowych ilustracji zawiera również sporą ilość tekstu i jak na encyklopedię przystało serwuje dużo bardzo ważnych informacji.

DSCN7665

"Skąd się biorą nasiona?", "Czy wszystkie rośliny potrzebują wody?", "Dlaczego niektóre warzywa rosną pod folią?", "Które owoce są sezonowe?", "Dlaczego mówimy, że pszczoły są zagrożone?", "Co można zrobić ze zbóż?" to tylko kilka z pytań, na które znajdziecie odpowiedź w książce. Na końcu znajduje się rozdział "Sprawdź się!", dzięki któremu dziecko będzie mogło zweryfikować przyswojoną wiedzę i w razie czego uzupełnić wiadomości. Atutem książki jest ładne i staranne wydanie, czyli mocny papier, twarda oprawa i mnóstwo kolorowych ilustracji.

DSCN7670

Tytuł: "Pierwsza encyklopedia. Na wsi"
Tekst: Camille Babeau
Ilustracje: Ch. Ameling, H. Convert, I. Falorsi, C. Roy
Oprawa: twarda
Ilość stron: 94
Rok wydania: 2014
WILGA Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o. o.

 

  

 

Czy po traumatycznych wydarzeniach możliwe jest normalne życie? "Bóg liczy łzy kobiet" Małgorzata Okrafka-Nędza

dosia1331

Zbrodnie sowieckie długo były tematem tabu, dla Rosjan to niewygodna prawda, zresztą są w tej kwestii nieugięci do dzisiaj i wciąż trwają w przekonaniu, że wkraczając do Polski przynieśli wolność i radość obywatelom naszego kraju, ale fakty świadczą na ich niekorzyść, bo często byli bardziej brutalni od Niemców i siali postrach wszędzie, gdzie się pojawiali. Ilość zadanego ludziom cierpienia jest trudna do opisania, statystyki są przerażające, ale liczby to nie to samo, co relacje ofiar, bo dopiero wtedy można dostrzec ogrom sowieckiego bestialstwa.

DSCN7637

"Prawdziwa historia kobiety zgwałconej przez sowieckiego "oswobodziciela", która zdecydowała się wbrew wszystkim wychować jego dziecko" to fragment noty wydawniczej i rzeczywiście "Bóg liczy łzy kobiet" to relacja kobiety, która u schyłku życia zdradza swój największy sekret ukochanej wnuczce. Schorowana starsza pani długo ukrywała bolesną prawdę o gwałcie, nie chciała, by jej córka dowiedziała się o traumatycznych przeżyciach matki i okolicznościach w jakich została poczęta, ale skrywana przez lata tajemnica uwierała, była również przyczyną strachu, bohaterka opowieści obawiała się, że ktoś wreszcie pozna jej sekret i ośmieli się o wszystkim powiadomić córkę. Pelagia nie zdecydowała się na aborcję, nie skorzystała z tej możliwości, choć prawo pozwalało na usunięcie ciąży, postanowiła urodzić i wychować dziecko oprawcy.

Nie ukrywam, że bardzo byłam ciekawa tej książki, ale niestety mam mieszane uczucia, przede wszystkim nie spodobał mi się styl, w jakim została napisana, zbyt infantylny. Nie mam zamiaru zabierać głosu w dyskusji na temat aborcji, w takiej sytuacji decyzja o zabiegu należy do kobiety, ale mam wrażenie, że autorka z całych sił próbuje przekonywać, że gwałt to nie koniec świata i dziecku nie powinno się odbierać prawa do życia, bo "dzieci się nie zabija", ale nie każda kobieta potrafi sobie psychicznie poradzić z takim obciążeniem. Bohaterce książki udało się pokochać córkę, wychować dziecko i wreszcie jakoś ułożyć sobie życie. Historia Pelagii niewątpliwie przeraża i budzi współczucie, zwłaszcza że los jej nie oszczędzał, a toksyczny, pełen przemocy związek z niejakim Stanisławem znowu postawił ją w roli ofiary. Nie chcę oceniać wyborów Pelagii, ale wnuczka spisując wspomnienia babci zaryzykowała i musi się liczyć z tym, że ta historia będzie poddawana ocenie. Jeżeli chodzi o demaskację zbrodni sowieckich, to zgadzam się, że trzeba o nich mówić i piętnować barbarzyństwo, ale nie jestem przekonana, czy ta książka musiała być aż w takim stopniu autobiograficzna i obejmować opis niemal całego życia Pelagii, bo w pewnym momencie przestała to być opowieść o trudnej miłości matki do dziecka. Mimo wszystko doceniam fakt powstania tej książki i mogę jedynie przypuszczać, ile kosztowało bohaterkę opowiedzenie tej historii, dlatego zachęcam do zapoznania się z lekturą.

Autor: Małgorzata Okrafka-Nędza
Tytuł: "Bóg liczy łzy kobiet"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 180
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Fronda

A może było tak! Albo zupełnie inaczej..."Wakacje nad morzem. Historia miłosna Jane Austen" Carolyn V. Murray

dosia1331

DSC00056

Uwielbiam powieści Jane Austen! Angielska pisarka miała niezwykły zmysł obserwacji, a do tego była niesamowicie utalentowana i potrafiła perfekcyjnie przenieść na papier uczucia i emocje bohaterów. Te opowieści po prostu płyną, ale przede wszystkim są napisane pięknym językiem z ogromną dbałością o detale. Spod jej pióra wyszły cudowne, ponadczasowe, urokliwe historie miłosne z rozbudowanym tłem społeczno-obyczajowym. "Duma i uprzedzenie", "Mansfield Park", "Emma", "Rozważna i romantyczna", "Opactwo Northanger", "Perswazje" to arcydzieła literatury światowej, klasyka gatunku i ukochane powieści milionów kobiet na całym świecie. Proza Jane Austen nadal cieszy się ogromną popularnością, jej powieści czytają kolejne pokolenia, a grono wielbicielek wciąż się powiększa. Na czym polega fenomen Jane Austen? Wiele razy słyszałam to pytanie i zawsze odpowiadam, że była doskonałą obserwatorką, obdarzoną niesamowitą wyobraźnią i umiejętnością tworzenia nietuzinkowych historii, poza tym dysponowała genialnym warsztatem, na kartach swoich powieści powołała do życia postaci, które w mniejszym lub większym stopniu kojarzymy wszyscy. Jane Austen nigdy nie wyszła za mąż, szczególne miejsce w jej sercu zajmował swego czasu niejaki Thomas Lefroy, ale to uczucie nie przetrwało próby czasu i było powodem rozczarowania. Kilka innych znajomości również nie skończyło się na ślubnym kobiercu, ale to absolutnie nie miało negatywnego wpływu na jej powieści, a wręcz przeciwnie, starała się, by jej bohaterowie zaznali szczęścia. Wśród mężczyzn, którzy zawładnęli sercem Jane Austen był również Frederick Barnes i tę znajomość opisała Carolyn V. Murray w powieści "Wakacje nad morzem. Historia miłosna Jane Austen". Książkowa opowieść jest wytworem wyobraźni autorki oraz próbą interpretacji znajomości Austen z Barnesem, zatem postaci są jak najbardziej prawdziwe, mamy okazję spotkać nie tylko wielką Jane Austen, ale również jej ukochaną siostrę Cassandrę oraz całą rodzinę, przyjaciół, znajomych, sąsiadów i Fredericka Barnesa, który zdaniem siostry pisarki "zakochał się w Jane i niewątpliwie na nią zasługiwał". Niewiele wiemy o tym mężczyźnie, dlatego nie pozostaje nic innego, jak tylko uwierzyć w słowa Cassandry. Gdyby okoliczności były bardziej sprzyjające, to ta miłosna przygoda mogłaby mieć inny finał. Być może było tak, jak napisała Carolyn V. Murray, a może zupełnie inaczej...

DSC00058

Co wydarzyło się nad morzem? Jak silne było uczucie Jane Austen i Fredericka Barnesa? Tego oczywiście nie zdradzę, ale na zachętę dodam, że Carolyn V. Murray udało się odtworzyć klimat dawnej Anglii, pięknie przedstawić miłosną historię i przybliżyć postać jednej z najlepszych pisarek.

Jeżeli nie znacie powieści Jane Austen, to jak najszybciej nadróbcie czytelnicze zaległości, być może dzięki tej książce nabierzecie ochoty. Piękna historia i obowiązkowa lektura dla wielbicieli talentu angielskiej pisarki!

Autor: Carolyn V. Murray
Tytuł: "Wakacje nad morzem. Historia miłosna Jane Austen"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 256
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Zabawa i nauka, czyli "Rok w przedszkolu" Przemysława Liputa

dosia1331

Janek i Krzyś ciągle żartują, Gosia lubi rysować, Maciek marzy o tym, by zostać superbohaterem, Franek to mały łasuch, który zawsze ma ochotę na małe co nieco, Hania uwielbia książki o zwierzętach i na dodatek zna wszystkie literki, jest też Szymon, który każdą wolną chwilę spędza w towarzystwie Uli. Sympatycznych, uśmiechniętych, wesołych i bardzo koleżeńskich dzieci jest w przedszkolu znacznie więcej, by ich poznać musicie otworzyć rewelacyjną książkę "Rok w przedszkolu" Przemysława Liputa.

DSC00077

"Rok w przedszkolu" to dwanaście rozkładówek wprowadzających dziecko w życie przedszkolne. Książka została podzielona na miesiące, a małym bohaterom towarzyszymy w czasie ważnych uroczystości i świąt.  Dzieci bawią się i uczą, miło spędzają czas i codziennie chętnie wracają do przedszkola, zwłaszcza że nawiązały się już pierwsze przyjaźnie. Kolorowa i pięknie ilustrowana książka będzie doskonałym prezentem dla dzieci, które już niedługo po raz pierwszy przekroczą próg przedszkola. Niektóre maluchy są pełne obaw, bo nie wiedzą czego mogą się spodziewać, poza tym rozłąka z rodzicami bywa trudna do zaakceptowania. Książka Przemysława Liputa pozwala dziecku zajrzeć do przedszkola i przekonać się, że to miejsce może być kolejną przygodą w jego życiu.

DSC00101

 DSC00102

"Rok w przedszkolu to również doskonała okazja do zabawy interaktywnej, ponadto dziecko uczy się spostrzegawczości i umiejętności opowiadania, książka oferuje szeroki wachlarz możliwości, a ciekawa szata graficzna to jej niekwestionowany atut.

Autor ilustracji: Przemysław Liput
Tytuł: "Rok w przedszkolu"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

 

Czas na reportaż - "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłana Aleksijewicz

dosia1331

DSC09944

Tym razem będzie krótko, ponieważ reportaże Swietłany Aleksijewicz nie wymagają komentarza. Jeżeli nie znacie jej poruszających, głęboko zapadających w pamięć opowieści, to nie zwlekajcie dłużej i czym prędzej sięgnijcie po którąkolwiek książkę  jej autorstwa, ale ostrzegam, to nie są proste rzeczy, lecz trudne, bardzo złożone, pełne bólu i cierpienia historie o ludzkich tragediach. Białoruska pisarka i dziennikarka ma niesamowity styl, ale ceniona jest przede wszystkim ze względu na poruszane w swojej twórczości tematy, a ogrom pracy, jaki wkłada w swoje książki jest naprawdę godny podziwu i zasługuje na najwyższą ocenę.

"Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" to wojenne wspomnienia wielu różnych kobiet. Młode, niewinne i często naiwne dziewczyny trafiały na front, gdzie spotykały się nie tylko z okrucieństwem wojny, ale również z głodem, nędzą i tęsknotą za najbliższymi. Bardzo różnie potoczyły się ich losy po wojnie, wiele z nich nie potrafiło wrócić do normalności, były również takie, które wyparły bolesne doświadczenia i nie chcą wracać do przeszłości, to dla nich zamknięty rozdział. Ale wśród nich są kobiety, które chętnie opowiadają o sobie, ta swoista spowiedź to nie tylko próba zrozumienia działań z przeszłości, ale też usprawiedliwienie swoich czynów. W tych historiach uderza sposób, w jaki opowiadają o swoich doświadczeniach, które zresztą diametralnie różnią się od wspomnień mężczyzn, bo okazuje się, że kobiety zupełnie inaczej zapamiętały tamte wydarzenia, zwracały uwagę na niuanse, więcej dostrzegały. Początkowy entuzjazm związany z walką o ojczyznę stopniowo zastępował niepokój, coraz silniejsze stawały się również wyrzuty sumienia, bo w naturze kobiety nie leży odbieranie, ale dawanie życia...

Nie mam zamiaru rozkładać tego reportażu na czynniki pierwsze, bo już samo czytanie jest niezwykle trudne, ale w trakcie lektury chodziło mi po głowie jedno pytanie, a mianowicie, czy wojna naprawdę nie ma kobiecej twarzy? Kobiety zabijały, patrzyły ofiarom w oczy i naciskały spust, nie przeobrażały się w kogoś innego, w niczym nie ustępowały mężczyznom, a nawet bywały bardziej brutalne. Kobieta i wojna nie pasują do siebie? Czy wojna naprawdę nie ma w sobie nic z kobiety?

Swietłana Aleksijewicz w swoim reportażu oddała głos kobietom, zmierzcie się z tymi historiami.

DSC09946

Autor: Swietłana Aleksijewicz
Tytuł: "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 331
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Czarne

Młodość i polityka - "Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia"

dosia1331

Jeżeli szukacie lektury na poprawę nastroju, to śmiało możecie sięgnąć po "Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia", ale radziłabym nie czytać w pociągu, autobusie, tramwaju itd., itp., albowiem możecie usłyszeć, że macie nierówno pod sufitem, bo co chwilę wybuchacie śmiechem :) Doskonałym pomysłem będzie czytanie na głos w towarzystwie przyjaciół, którym zaserwujecie sporą dawkę niebanalnego humoru i pozytywnych emocji, krótko mówiąc, ubaw po pachy gwarantowany.

DSC09892

"Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia" to fenomenalna satyra, której bohaterami są ludzie młodego pokolenia, niedouczeni pracownicy "korpo", przekonani o swojej wyjątkowości, inteligencji i nieomylności. Wyraźne braki w wykształceniu nie stanowią dla nich problemu, nie mają pojęcia o książkach Sienkiewicza, za to cenią modne i wygodne życie. "Kiełki sushi" i kawa ze "Starbunia" to absolutny must have wliczony w cenę sukcesu i dopasowany do stroju! Poza tym, jak wszyscy Polacy, świetnie znają się na polityce. Ajfony, smartfony i inne cuda nie mają przed nimi tajemnic, wszystko, co robią musi znaleźć się na fejsie, więc strzelają foty gdzie popadnie i rejestrują ważne wydarzenia, by w odpowiednim momencie pochwalić się w sieci. Parafrazując, nieobecność w "internetach" jest podobna do śmierci! Fabuła książki jest w dużej mierze skupiona na polityce i analizie "dobrej zmiany", a sarkazm i ironia to klucze do prawidłowego odczytania tej historii. "Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków" codziennie próbują zrozumieć otaczającą ich rzeczywistość, bo dojście pewnej partii do władzy to dla nich katastrofa, cofnięcie się do średniowiecza i brak swobody obywatelskiej. Na dodatek boją się przymusowych rekolekcji, spotkań oazowych, "katofashyzmu" i nade wszystko "Kaczafiego"! "Na litość świecką", jak żyć w kraju, w którym z telewizji publicznej znika Tomasz Lis, "Kaczafi" i jego wyznawcy mówią nam co robić i jak myśleć, a na dodatek zamiast "Starbunia" pojawia się "Bar mleczny zimnioki z kefirem". No, jak żyć!

DSC09897

Przeczytałam tę książkę błyskawicznie, a niektóre fragmenty czytałam na głos, by rozweselić towarzystwo, co mi się zresztą doskonale udało i nawet proszono mnie o więcej. Bohaterowie książki bawią do łez, a ich potyczki słowne są rewelacyjne. Przejaskrawiony obraz polskiego społeczeństwa, a zwłaszcza młodego pokolenia ludzi skupionych na robieniu kariery, przesycony humorem "atak" na politykę, zabawa słowem i odwołania do literatury polskiej oraz światowej stanowią atut publikacji, na uwagę zasługują również świetne ilustracje, które doskonale podkreślają satyryczny charakter książki.

DSC09905

Śmiech to zdrowie, więc przeczytajcie koniecznie, zwłaszcza że jest to bardzo sprawiedliwa lektura, w której dostaje się wszystkim, bez wyjątku!

:) xD :) xD :) Do miłego zaczytania!

Tytuł: "Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia"
Redakcja: Jerzy A. Krakowski
Oprawa: miękka
Ilość stron: 270
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Fronda

"Poza horyzont. Polscy podróżnicy" Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz

dosia1331

Wakacje trwają w najlepsze, a wolny czas sprzyja wojażom... Podróżowanie to możliwość odwiedzenia interesujących miejsc i poznania ciekawych ludzi - wszak podróże kształcą! Ciekawy świata człowiek setki lat temu próbował docierać do najodleglejszych zakątków naszego globu. Dzisiaj podróżowanie jest o wiele łatwiejsze i chętnie wyruszamy po przygodę, by na własne oczy zobaczyć cenne zabytki i piękno przyrody. Możemy szybko i bezpiecznie dotrzeć niemal wszędzie, a techniczne nowinki ułatwiają nam nie tylko przemieszczanie się, ale również upamiętnianie naszych wojaży! Marco Polo, Vasco da Gama, czy Krzysztof Kolumb to znane postaci, słynni podróżnicy, którzy trwale zapisali się w naszej pamięci, ale wśród wielkich odkrywców są również Polacy i dlatego z przyjemnością przedstawiam książkę "Poza horyzont. Polscy podróżnicy".

DSCN7612

Najpierw długo przeglądałam tę książkę, zachwycałam się pięknymi zdjęciami i czytałam opisy, potem podziwiałam ilustracje. Nie ulega wątpliwości, że książka jest naprawdę bardzo ładnie i starannie wydana, co w przypadku tego rodzaju publikacji jest niezwykle istotne. Ale zdjęcia i ilustracje mają drugorzędne znaczenie, bo ważne są niesamowite historie polskich podróżników, którym udało się dotrzeć do miejsc nietkniętych stopą człowieka. Egzotyczne i dalekie wyprawy stały się źródłem wiedzy dla ówczesnej nauki i celem podróży dla wielu badaczy, którzy na własne oczy chcieli zobaczyć niesamowite budowle i piękno świata przyrody. Odwaga i wytrwałość zaprowadziły ich w najodleglejsze zakątki świata, te historie naprawdę budzą podziw i szacunek. Ale niezwykłe są nie tylko dalekie i niebezpieczne podróże, ale przede wszystkim życiorysy polskich podróżników, ponieważ wśród nich znaleźli się również tajni wysłannicy, szpiedzy i mnisi.

DSCN76211

Uwielbiam storczyki, te piękne egzotyczne kwiaty można z powodzeniem hodować w domach, choć ta sztuka nie wszystkim się udaje. Storczyki są wymagające i należy im stworzyć odpowiednie warunki, byśmy mogli cieszyć się przepięknymi kwiatami. Wspominam o tym, ponieważ jeden z rozdziałów opowiada o polskim badaczu Józefie Warszewiczu, który odkrył wiele gatunków egzotycznej roślinności. Jego zbiory florystyczne są imponujące, a spektakularne osiągnięcia naukowe nadal robią wrażenie.

DSCN7622

Niekwestionowanym atutem książki "Poza horyzont. Polscy podróżnicy" są również teksty, barwne i ciekawie opowieści o polskich odkrywcach i badaczach. To bardzo inspirująca lektura, dzięki której nabierzecie ochoty na spakowanie plecaka i wyruszenie w świat!

UWAGA!

Macie ochotę na zabawę, w której można wygrać cenne nagrody? Polecam quiz podróżniczy, szczegóły znajdziecie pod linkiem:

http://wydawnictwofronda.pl/quiz-podroznicy-promo

 

Autor: Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz
Tytuł: "Poza horyzont. Polscy podróżnicy"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 351
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Zona Zero

 

 

 

 

 

 

Historia przyjaźni... "Genialna przyjaciółka" Eleny Ferrante

dosia1331

DSCN7596

Kim jest Elena Ferrante? To pytanie pojawia się co jakiś czas w mediach i nikt nie zna odpowiedzi, ponieważ osoba, która ukrywa się pod tym nazwiskiem pilnie strzeże swojej prywatności. Publikowanie pod przybranym nazwiskiem i niechęć do udzielania wywiadów paradoksalnie okazały się strzałem w dziesiątkę, anonimowość stała się kluczem do sukcesu, rozbudziła czytelniczą wyobraźnię i zaostrzyła apetyt na spotkanie z twórczością autorki. Elena Ferrante, kimkolwiek jest, pozostaje w cieniu, nie opowiada o swoich książkach, niczego nie wyjaśnia i uparcie trwa w przekonaniu, że książka nie wymaga wizerunku autora. Nie do końca jestem pewna, czy zachowanie anonimowości w dzisiejszych czasach jest możliwe, ale najwyraźniej Elenie Ferrante się udało, choć od czasu do czasu pojawiają się pewne plotki, mniej lub bardziej zabawne, o tożsamości włoskiej pisarki. Typowano już wiele osób, kobiet i mężczyzn, którzy mogą ukrywać się pod tym nazwiskiem, ale Elena Ferrante to wciąż wielka niewiadoma w świecie literatury. Anonimowość to niezły chwyt marketingowy, zwłaszcza że żyjemy w czasach, w których zachowanie prywatności graniczy z cudem, dlatego też uważam, że była to przemyślana decyzja, która miała podsycić zainteresowanie autorką i wpłynąć na wyniki sprzedaży jej książek. Nie ukrywam, że sięgnęłam po jej książkę z tego właśnie powodu, chciałam sprawdzić, czy rzeczywiście jest to proza warta uwagi i tak rewelacyjna, jak podają media.

DSCN7594

"Genialna przyjaciółka" otwiera cykl czterech powieści. Książka spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem czytelników, a prawa do jej publikacji kupiło kilkanaście krajów, w tym Stany Zjednoczone. Nie jestem przekonana, czy Elena Ferrante zasługuje na tak olbrzymią popularność i absolutnie nie mam na myśli jej warsztatu, ponieważ "Genialna przyjaciółka" to bardzo dobrze napisana powieść, ale ta historia nie porywa, nie sprawia, że czytelnik nie potrafi oderwać się od lektury i myślami wraca do wydarzeń w niej przedstawionych. Poświęciłam tej książce kilka dni, przerywałam czytanie i wracałam do powieści wiele razy, a nawet miałam ochotę zrezygnować. Pierwsze sto stron potwornie mnie nudziło, ale jakoś przetrwałam, potem było zdecydowanie ciekawiej. Autorka postawiła na krótkie rozdziały, dlatego czytelnik może sobie dawkować tę opowieść wedle uznania. W trakcie lektury żartowałam, że początkowe rozdziały "Genialnej przyjaciółki" to "Dzieci z Bullerbyn" w wersji dla dorosłych, za co z całego serca przepraszam moją ukochaną szwedzką pisarkę, ale znając jej poczucie humoru, wiem, że nie pogniewałaby się za to skojarzenie!

A o czym jest książka Eleny Ferrante? "Genialna przyjaciółka" to historia przyjaźni Eleny i Lili, dwóch dziewczynek, które poznały się w podstawówce i razem dorastały. To dość osobliwa przyjaźń, polegająca głównie na rywalizacji i uzależnieniu, raczej trudna i momentami niepokojąca relacja. Narratorką jest Elena, która snuje opowieść o dzieciństwie i przedmieściach Neapolu. Podróż w przeszłość jest spowodowana zniknięciem Lili, której największym marzeniem było zatrzeć wszelkie ślady swego istnienia. Elena jest przekonana, że przyjaciółka zrealizowała życiowy plan i nie próbuje jej szukać. Zniknięcie Lili to jednocześnie początek opowieści...

"Genialną przyjaciółkę" Eleny Ferrante potraktowałam jako lekturę na leniwe, wakacyjne zaczytanie. Tej powieści brakuje dynamizmu, poza tym jest zbyt szczegółowa, nie pozostawia czytelnikowi przestrzeni interpretacyjnej, wszystko zostało skrupulatnie przez autorkę opisane. Gdybym miała ocenić tę książkę w sześciostopniowej skali ocen, to dałabym jej ocenę dobrą, czyli czwórkę. Nie mam pojęcia, czy sięgnę po kolejne powieści włoskiej pisarki, może za jakiś czas?

Jeżeli jesteście ciekawi twórczości Eleny Ferrante, to namawiam do zapoznania się z cyklem jej powieści. Zainteresowanym podaję kolejność: "Genialna przyjaciółka", "Historia nowego nazwiska", Historia ucieczki" i "Historia zaginionej dziewczynki".

Do miłego zaczytania!

Autor: Elena Ferrante
Tytuł: "Genialna przyjaciółka"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 475
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Sonia Draga

Piekło na ziemi - "Góra Tajget" Anny Dziewit-Meller

dosia1331

"Ludzie ludziom zgotowali ten los" to motto z "Medalionów" Zofii Nałkowskiej, które doskonale podsumowuje moje wrażenia po lekturze "Góry Tajget" Anny Dziewit-Meller. Nie czytałam jej debiutanckiej powieści "Disko" i tak naprawdę nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po kolejnej w dorobku literackim książce tej autorki. Podeszłam do "Góry Tajget" z pewną dozą nieśmiałości, nie szukałam informacji i opinii na jej temat, nie przeglądałam blogów, nie czytałam recenzji i bardzo dobrze zrobiłam. To nie tylko jedna z najciekawszych, ale również najważniejszych lektur, jakie dotychczas przeczytałam, jeżeli chodzi o tematykę zbrodni hitlerowskich. "Góra Tajget" jest trudną, mocną i bardzo sugestywnie napisaną powieścią, która porusza najczulsze struny. To wreszcie proza, która dławi bezpośredniością przekazu, a przewrócenie ostatniej kartki dosłownie boli.

DSCN7537

Rzecz dzieje się na Śląsku, który swego czasu był istnym piekłem na ziemi i niemym świadkiem okrucieństwa. Autorka momentami posługuje się gwarą śląską, której zastosowanie jest nie tylko doskonałym zabiegiem literackim, ale świetnie przybliża losy Polaków z tej części Polski. "Góra Tajget" ma kilku głównych bohaterów, ich opowieści to koszmarne wspomnienia z okresu hitlerowskiego reżimu. Życiorysy tych postaci są gotowymi scenariuszami filmów grozy, ilość cierpienia, krzywdy, bólu i niesprawiedliwości jest dosłownie trudna do opisania, wręcz przytłaczjąca. Fikcyjne postaci mają swoje pierwowzory w rzeczywistości i naprawdę trudno przebrnąć przez niektóre fragmenty książki bez poczucia złości i nienawiści do oprawców, którzy z medycyny uczynili pole dla zbrodniczej działalności wykorzystując w tym celu niewinne dzieci. Wielu zbrodniarzy III Rzeszy nie poniosło kary, uniknęło więzienia, a nawet stało się szanowanymi obywatelami. Ironia losu? Wystarczy poszperać w archiwach i zajrzeć do książek, które dokumentują tamte czasy, procesy zbrodniarzy hitlerowskich pozostawiały wiele do życzenia, zwłaszcza że Niemcy niszczyli dokumenty na potęgę i zacierali wszelkie ślady działalności na terenach okupowanych. Anna Dziewit-Meller w "Górze Tajget" przedstawiła zaledwie ułamek bolesnej historii Polski, ale sposób w jaki napisała tę książkę jest gody podziwu i zasługuje na najwyższą ocenę, choć może spotkać się z zarzutem zastosowania zbyt prostego języka i surowego stylu, ale to efekt zamierzony. Napisać książkę bez patosu o tak dramatycznych wydarzeniach to nie lada sztuka i chociażby za to należą się autorce słowa uznania.

DSCN7539

"Góra Tajget" to kaci i ofiary, dorośli kontra bezbronne dzieci, piekło na ziemi i winni, którzy nie ponieśli kary. Anna Dziewit-Meller nie rozlicza, nie ocenia, ale opowiada o zbrodniach, które nie zostały odpokutowane. Szatański plan Hitlera został zrealizowany!

Autor: Anna Dziewit-Meller
Tytuł: "Góra Tajget"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 247
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Wielka Litera

Krwawa "Carrie" Stephena Kinga i kilka słów o tym, dlaczego nie boję się książek mistrza horroru

dosia1331

DSCN7496

"Carrie" to pierwsza w dorobku literackim powieść Stephena Kinga, która ukazała się w 1973 r. Trzy lata później historię dziewczyny o wyjątkowych i przede wszystkim niebezpiecznych zdolnościach przeniósł na ekran Brian de Palma. W rolę tytułowej Carrie wcieliła się znakomita Sissy Spacek. Akcja książki toczy się w środowisku amerykańskich nastolatków, zbuntowanej, bezczelnej młodzieży, która z nieśmiałej, nieurodziwej i trochę wyobcowanej koleżanki zrobiła kozła ofiarnego. Gnębią, poniżają i wyśmiewają dziewczynę na każdym kroku, a prześladowana Carrie cierpi w milczeniu i z pokorą przyjmuje obelgi, bo nie ma komu pożalić się na swój los. Jej matka to fanatyczka religijna, która z wiary w Boga uczyniła przerażający spektakl i robi wszystko, by podporządkować sobie córkę, której wbija do głowy okropne rzeczy. Jakkolwiek to zabrzmi, fanatyzm religijny to drugoplanowy bohater powieści Stephena Kinga, który w dużej mierze doprowadzi do ujawnienia się paranormalnych zdolności Carrie i stanie się przyczyną tragedii - krwawej zemsty. W powieści nie ma wygranych i przegranych, każdy zapłaci za swoje grzechy, a spokojne miasteczko Chamberlain będzie świadkiem wydarzeń mrożących krew w żyłach, które na zawsze zapiszą się w pamięci mieszkańców...

Wstyd się przyznać, ale dopiero kilka dni temu przeczytałam tę powieść, choć znałam filmową wersję tej historii i doskonale pamiętam niepokój, jaki odczuwałam śledząc losy Carrie. Książka zrobiła na mnie zdecydowanie mniejsze wrażenie, choć były momenty dość przerażające, ale postrzegam ją raczej jako powieść o fanatyzmie religijnym, niż horror. Nawet burza i wichura za oknem nie spowodowały, że bałam się przedstawionej przez Stephena Kinga historii (bardziej bałam się burzy!), raczej współczułam Carrie i denerwowałam obsesją matki oraz biernością środowiska i brakiem wyobraźni rówieśników dręczonej nastolatki. W moim mniemaniu "Carrie" nie jest horrorem, ale bardzo dobrą powieścią obyczajową z nutą grozy, która genialnie demaskuje szkolne obyczaje i relacje między dorastającą młodzieżą.

Stephen King to jeden z najpoczytniejszych pisarzy na świecie, niekwestionowany król powieści grozy, uznawany za mistrza gatunku, wielokrotnie zresztą nagradzany i mający miliony fanów na całym świecie. Jego powieści rozchodzą się niczym świeże bułeczki, a reżyserzy chętnie przenoszą je na ekrany kin, co gwarantuje obopólny sukces. Przeczytałam większość z książek Stephena Kinga, nie wszystkie przypadły mi do gustu, a były również takie, które odkładałam po kilkudziesięciu stronach i wracałam po jakimś czasie. Tak było z "Cmętarzem zwieżąt" (tak brzmi tytuł - serio!), przez który kilka lat temu nie potrafiłam przebrnąć i dopiero w zeszłym roku przeczytałam i jestem nim absolutnie zachwycona, a nawet ośmielam się twierdzić, że to najlepsza z przeczytanych przeze mnie powieści amerykańskiego autora. Kto nie czytał, niech czym prędzej nadrobi zaległości, ale ostrzegam, to powieść grozy z rozbudowanym tłem społeczno-obyczajowym, więc cierpliwości trzeba, by się naprawdę przestraszyć. Nie mam pojęcia dlaczego, ale zdecydowanie bardziej przerażały mnie filmowe adaptacje książek Stephena Kinga, niż same książki, no może poza wspomnianym "Cmętarzem zwieżąt". Bardziej przemawiały do mnie obrazy na ekranie, niż słowa na papierze, a może to kwestia rozbudowanej fabuły i długiego oczekiwania na punkt kulminacyjny? Doskonale pamiętam film "To", po którym do dziś nie mam śmiałości spojrzeć w oczy klaunowi i na pewno nigdy nie zorganizuję zabawy dla dzieci z jego udziałem. Lekturę książki również odkładam, choć coraz bardziej korci mnie sięgnąć po nią i nawet jej gabaryty, ponad 1000 stron, mnie nie zniechęcają. Przyznaję, że obawiam się kolejnego spotkania z klaunem, ale to raczej dreszczyk podniecenia, niż faktyczna trwoga przed umalowaną postacią, poza tym bardzo jestem ciekawa, jakie zrobi na mnie wrażenie. Teraz czytam "Historię Lisey" i zdradzę, że bardzo mi się podoba, ale czy przeraża? Raczej nie! Chyba większej dawki adrenaliny potrzebuję, więc pora na "To"!

Nie mam pojęcia, czy książki Stephena Kinga są odpowiednie na wakacje, ale może właśnie wtedy warto po nie sięgnąć, by w razie czego mieć w pobliżu kogoś, do kogo można się szybko przytulić. Krótko mówiąc, pełna chata mile widziana :) Bardziej wrażliwym nie polecam czytania w nocy, a zwłaszcza w czasie burzy z piorunami i wiatrem, który chce wtargnąć przez okno. Mniej wrażliwi mogą czytać o każdej porze dnia i nocy, bez względu na warunki atmosferyczne. Duchy, przeróżne zjawiska paranormalne i postaci z piekła rodem czekają na spragnionych emocji! 

Do miłego i przerażającego zaczytania :)

DSCN7520

Nauka i zabawa - "Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa" Jana Kallwejta

dosia1331

Encyklopedia, to słowo brzmi bardzo poważnie, ale w żadnym wypadku nie należy się go bać, zwłaszcza gdy znajduje się w tytule książki skierowanej do najmłodszych dzieci. "Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa" Jana Kallwejta to kolorowa baza danych w postaci zabawnych ilustracji rozmieszczonych na czternastu rozkładówkach, która na pewno spodoba się małym odkrywcom.

DSCN7478

Dzieci zadają mnóstwo pytań, są ciekawe świata i przedmiotów, które znajdują się w ich otoczeniu. Nie wszystko jest dla nich proste i łatwe do zapamiętania, wielu rzeczy nie rozumieją i czasem bardzo trudno pewne słowa i ich znaczenie maluchowi wyjaśnić, dlatego w takich sytuacjach doskonale sprawdzi się książka Jana Kallwejta, która w bardzo przystępny sposób to i owo dziecku wytłumaczy. Na czternastu rozkładówkach znaleźć można kształty, cyfry, części ciała, elementy garderoby, kadry pokoju dziecka, pomieszczeń w domu wraz z wyposażeniem, a także strony poświęcone członkom rodziny, porom roku, zwierzętom i wielu innym ważnym postaciom i wydarzeniom. Nie znajdziecie w tej książce tekstu, jest za to dużo ilustracji, które prowokują pytania i zwracają uwagę na różne rzeczy. Oglądać i opowiadać można w nieskończoność, a wędrujący po kartach paluszek dziecka jest najlepszym dowodem na to, że książka spełnia swoje zadanie, ponieważ bawi i uczy jednocześnie. Brak tekstu skłania do tworzenia własnych historii, dowolność interpretacyjna jest zatem mile widziana i zapewni długie godziny fascynującej zabawy edukacyjnej. Książka będzie odpowiednia również dla dzieci, które dopiero uczą się mówić i są na etapie wskazywania różnych przedmiotów.  

DSCN74851

"Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa" to książka, która powinna znaleźć się w biblioteczce małego dziecka. Polecam!
 
Autor: Jan Kallwejt
Tytuł: "Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

Wielkie pranie i sprzątanie... "Szopięta" Ewy Kozyry-Pawlak

dosia1331

DSCN74671

Kto jest największym czyścioszkiem wśród zwierząt? Jeżeli pomyśleliście o kotach, to jesteście w błędzie! To szopy pracze, czyli bohaterowie uroczej książki Ewy Kozyry-Pawlak, którzy słyną z ogromnej dbałości o czystość i porządek. Pranie to ich ulubione zajęcie, poświęcają mu mnóstwo czasu, a segregacja rzeczy przeznaczonych do prania to w ich wykonaniu czynność godna podziwu. Ubrania mają metki, na których znajdują się symbole instruujące nas o sposobie postępowania z daną rzeczą, ale często zdarza się nam ignorować te maleńkie wskazówki, poza tym do pralki wkładamy białe i kolorowe ubrania, co może skończyć się fatalnie i zamiast białej bluzki wyciągniemy czerwoną. Sympatycznej rodzinie szopów takie przygody się nie przytrafiają, ponieważ bardzo poważnie traktują pranie, ale niestety umyka im coś innego, a mianowicie bardzo mało czasu poświęcają swoim dzieciom, które uwielbiają zabawę, zwłaszcza taką, podczas której można się bardzo pobrudzić. Maluchy robią straszny bałagan, a mama i tata piorą i sprzątają w nieskończoność. Zapracowani rodzice nawet nie zauważą, że pewnego dnia szopięta zostaną porwane! Jak zakończy się ta historia? Tego nie zdradzę, ale na pewno wszyscy wyciągną wnioski z tej sytuacji...

DSCN7469

"Szopięta" Ewy Kozyry-Pawlak to nie tylko zabawna historia o praniu i sprzątaniu, ale również doskonała lekcja dla zapracowanych rodziców, którzy w ferworze codziennych obowiązków nie znajdują czasu dla dzieci, co może mieć przykre konsekwencje. To ciepła i bardzo pouczająca opowieść o rodzinie.

DSCN7471

Książka-wyszywanka na pewno spodoba się małym brudaskom oraz rodzicom, którzy walczą z bałaganem i z całych sił starają się nauczyć dzieci dbania o porządek. Ale to również doskonała opowieść o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne.

Autor: Ewa Kozyra-Pawlak
Tytuł: "Szopięta"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

[PRZEDPREMIEROWO] "Pierwsza przychodzi miłość" Emily Giffin

dosia1331

"Pierwsza przychodzi miłość" Emily Giffin to kolejna w dorobku literackim powieść obyczajowa amerykańskiej autorki, która zyskała sobie rzeszę wiernych czytelniczek wśród kobiet na całym świecie. Moje spotkanie z twórczością Emily Giffin wcale nie rozpoczęło się od jej książek, ale od filmu, który powstał na podstawie powieści "Coś pożyczonego". Nie przeczytałam wszystkich książek autorki, bo zaledwie trzy, "Coś niebieskiego" (bardzo przeciętna), "Pewnego dnia" (całkiem udana powieść) oraz najnowszą, czyli "Pierwsza przychodzi miłość".

DSCN73741

Josie i Meredith, dwie siostry, które są jak ogień i woda, kompletnie różne, siostrzana więź to w ich przypadku przereklamowany slogan. Nie potrafią się porozumieć, każda rozmowa kończy się uszczypliwościami i tylko utwierdza kobiety w przekonaniu, że nigdy nie znajdą wspólnego języka. Nawet śmierć brata nie zbliżyła Josie i Meredith, raczej pogłębiła konflikt, bo obie rozdrapują rany z przeszłości i żadna z nich nie jest gotowa na kompromis. Sytuacja wydaje się bardzo skomplikowana nie tylko ze względu na bolesne wydarzenia sprzed lat, ale i teraźniejszczość, bo w życiu Josie i Meredith nie wszystko się układa, nie są szczęśliwe, prowadzą życie, o którym nie marzyły i będą musiały zadać sobie wiele poważnych pytań oraz podjąć decyzje, które być może zmienią wszystko...

DSCN7381

"Nikt nie rozumie Cię lepiej niż Emily Giffin" możemy przeczytać na okładce i pewnie wiele kobiet się z tym zgodzi, ponieważ w powieściach amerykańskiej pisarki będą mogły przejrzeć się jak w lustrze. Problemy, z którymi borykają się bohaterki książek Emily Giffin to sytuacje z życia wzięte i pewnie dlatego jej twóczość spotyka się z takim zainteresowaniem. To nie jest wybitna literatura, Emily Giffin z pewnością nigdy nie otrzyma prestiżowej nagrody literackiej, a tytuły jej książek nie znajdą się w podręcznikach akademickich, ale czy to ważne? Kobiety uwielbiają powieści amerykańskiej autorki, o czym świadczą miliony sprzedanych egzemplarzy, w tych historiach odnajdują cząstkę siebie i odwagę głośnego mówienia o sprawach, o których do tej pory bały się nawet pomyśleć. Popularność książek Emily Giffin polega również na stylu w jakim są napisane, to prosty, nieskomplikowany język i proza, która nie traktuje o rzechach dręczących ludzkość, nie wymaga umiejętności czytania między wierszami i głębokiej analizy tekstu, ale trafia do serc czytelniczek, bo opowiada o kobietach, ich planach, błędach, troskach i marzeniach. Emily Giffin nie jest moją ulubioną autorką i nigdy nie będzie, jej książki to dla mnie odskocznia od poważniejszej i bardziej wartościowej literatury, ale byłabym nieuczciwa twierdząc, że spotkanie z jej twórczością to stracony czas, choć może nie jestem do końca obiektywna, bo nie przeczytałam wszystkich książek autorki. Na pewno mogę polecić "Pewnego dnia" oraz najnowszą powieść autorki, które w moim przekonaniu są warte uwagi, w sam raz na wakacyjne zaczytanie.

"Pierwsza przychodzi miłość" to idealna książka na lato, opowieść na dwa głosy, historia o marzeniach i miłości!

PREMIERA: 6 lipca 2016 r.

Autor: Emily Giffin
Tytuł: "Pierwsza przychodzi miłość"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 436
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Otwarte

 

 

Opowieść o życiu - "Przeznaczeni" Katarzyny Grocholi

dosia1331

Katarzyna Grochola w rozmowie z Dorotą Wellman stwierdziła, że dopiero po napisaniu tej powieści poczuła się pisarką. Nie mam pojęcia czy to kokieteria, czy element kampanii reklamowej mający podsycić ciekawość czytelnika i zachęcić do zakupu najnowszej książki. Ale zastanawia mnie jedno, skoro pisarką poczuła się dopiero teraz, to kim była wcześniej? Uznajmy to pytanie za retoryczne i przemilczmy słowa ulubionej pisarki Polek. Nie przeczytałam wszystkich powieści Katarzyny Grocholi, ale spośród tych, które udało mi się przeczytać najbardziej podobały mi się dwie, "Trzepot skrzydeł" i "Osobowość ćmy", ale to było tak dawno... Teraz, być może, miałabym o nich zupełnie inne zdanie. Na pewno ubawiłam się perypetiami słynnej Judyty, która zaskarbiła sobie moją sympatię i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Judyta się Grocholi udała! Ale było minęło, skupmy się ta tym, co tu i teraz.

DSCN7351

"Popołudnie wyślizgiwało się niezdarnie z mgły". Tak rozpoczyna się najnowsza powieść Katarzyny Grocholi i to chyba najładniejsze zdanie w całej książce, poetyckie zaproszenie dla czytelnika, ale ta książka z poezją nie ma nic wspólnego, raczej z prozą życia. Bohaterami są kobiety i mężczyźni w różnym wieku i  z różnym bagażem doświadczeń. Mają swoje problemy, troski i marzenia, chcą być szczęśliwi, ale nie potrafią wziąć życia w swoje ręce i zawalczyć o siebie, a wszelkie próby są tak nieudolne, że tylko pogłębiają chaos w życiorysach postaci. "Przeznaczeni" to powieść o marzeniach, przyjaźni i miłości, ale też o pieniądzach, manipulacji, próbie budowania szczęścia na nieszczęściu innych oraz śmierci. W dużym uproszczeniu jest to powieść o życiu, czyli historia, która na pewno zadowoli wielbicielki Katarzyny Grocholi.

DSCN7349

"Przeznaczeni" to absolutny majstersztyk. Warto było czekać na tę książkę cztery długie lata" zachwala wydawca na okładce. Kto czekał, ten się doczekał, ale żeby nazywać tę powieść majstersztykiem? Bez przesady, to kolejna obyczajówka w dorobku literackim Katarzyny Grocholi, ani zła, ani wyjątkowa i aż boję się użyć słowa przeciętna. Nie ujęły mnie losy bohaterów, nie polubiłam tych postaci, nie kibicowałam im, raczej mnie irytowały i dobrnęłam do finału tylko i wyłącznie dlatego, że czekałam na moment przełomowy, na jakąś iskrę, która rozpaliłaby tę opowieść do czerwoności, wstrząsnęła czytelnikiem i pozostawiła z poczuciem słusznie poświęconego czasu na jej przeczytanie. Nic takiego się nie stało, nie doznałam olśnienia i nie stanę w szeregu razem z wielbicielami Katarzyny Grocholi, bo tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że to nie jest literatura dla mnie. Może jestem zbyt ostra, być może niesprawiedliwa, ale to tylko i wyłącznie moja opinia, z którą nie musicie się zgadzać. A może popełniłam błąd czytając ją zaraz po wybitnej, moim zdaniem, powieści Elif Shafak, "Uczeń architekta", bo to jak przesiadka z mercedesa do poloneza, ogromna różnica...

"Przeznaczeni" to z pewnością najdojrzalsza powieść w karierze Katarzyny Grocholi, ale zdecydowanie wolę poprzednie książki autorki i szczerze mówiąc nie zauważyłam jakiejś istotnej zmiany w sposobie pisania, czy budowania postaci. Na pewno nie jest to lekka, łatwa i przyjemna w odbiorze lektura, ale nie jest to również opowieść, którą czyta się z zapartym tchem, a po przewróceniu ostatniej kartki rozpamiętuje losy bohaterów.

Autor: Katarzyna Grochola
Tytuł: "Przeznaczeni"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 544
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Literackie

 

© matka polka czytająca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci