Menu

matka polka czytająca

blog o książkach dla dorosłych i dla dzieci

Dla każdego coś miłego, czyli książeczki edukacyjne dla maluszków i encyklopedia dla starszych dzieci

dosia1331

Książeczki obrazkowe to zazwyczaj pierwsze lektury naszych pociech. Miło jest obserwować malutkie paluszki wędrujące po ilustracjach w poszukiwaniu różnych rzeczy. Na rynku wydawniczym można znaleźć mnóstwo kolorowych książek, dzięki którym nasze dziecko poznaje świat, rozwija się i wzbogaca słownictwo. Jeżeli szukacie ciekawych książek edukacyjnych dla maluszków, to seria "Szukam i liczę" na pewno spełni Wasze oczekiwania i przede wszystkim spodoba się dzieciom.

DSCN7643

"Nasze zwierzęta", "Dzikie zwierzęta", "Wokół mnie" oraz "Kolory i kształty" to cztery kolorowe i bardzo ładnie wydane książeczki kartonowe, dzięki którym dziecko nie tylko miło spędzi czas, ale przede wszystkim bardzo dużo się nauczy. Barwne i bogato ilustrowane książeczki to trening spostrzegawczości i logicznego myślenia, kształtowanie i wzbogacanie słownictwa, ćwiczenie pamięci i wzroku. Podsumowując, doskonała propozycja dla maluszków!

Ilustracje: Anna Gensler
Wiek: 2+
WILGA Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o. o.
 

Starszym dzieciom polecam książkę "Pierwsza encyklopedia. Na wsi", która oprócz bardzo ładnych i szczegółowych ilustracji zawiera również sporą ilość tekstu i jak na encyklopedię przystało serwuje dużo bardzo ważnych informacji.

DSCN7665

"Skąd się biorą nasiona?", "Czy wszystkie rośliny potrzebują wody?", "Dlaczego niektóre warzywa rosną pod folią?", "Które owoce są sezonowe?", "Dlaczego mówimy, że pszczoły są zagrożone?", "Co można zrobić ze zbóż?" to tylko kilka z pytań, na które znajdziecie odpowiedź w książce. Na końcu znajduje się rozdział "Sprawdź się!", dzięki któremu dziecko będzie mogło zweryfikować przyswojoną wiedzę i w razie czego uzupełnić wiadomości. Atutem książki jest ładne i staranne wydanie, czyli mocny papier, twarda oprawa i mnóstwo kolorowych ilustracji.

DSCN7670

Tytuł: "Pierwsza encyklopedia. Na wsi"
Tekst: Camille Babeau
Ilustracje: Ch. Ameling, H. Convert, I. Falorsi, C. Roy
Oprawa: twarda
Ilość stron: 94
Rok wydania: 2014
WILGA Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o. o.

 

  

 

Czy po traumatycznych wydarzeniach możliwe jest normalne życie? "Bóg liczy łzy kobiet" Małgorzata Okrafka-Nędza

dosia1331

Zbrodnie sowieckie długo były tematem tabu, dla Rosjan to niewygodna prawda, zresztą są w tej kwestii nieugięci do dzisiaj i wciąż trwają w przekonaniu, że wkraczając do Polski przynieśli wolność i radość obywatelom naszego kraju, ale fakty świadczą na ich niekorzyść, bo często byli bardziej brutalni od Niemców i siali postrach wszędzie, gdzie się pojawiali. Ilość zadanego ludziom cierpienia jest trudna do opisania, statystyki są przerażające, ale liczby to nie to samo, co relacje ofiar, bo dopiero wtedy można dostrzec ogrom sowieckiego bestialstwa.

DSCN7637

"Prawdziwa historia kobiety zgwałconej przez sowieckiego "oswobodziciela", która zdecydowała się wbrew wszystkim wychować jego dziecko" to fragment noty wydawniczej i rzeczywiście "Bóg liczy łzy kobiet" to relacja kobiety, która u schyłku życia zdradza swój największy sekret ukochanej wnuczce. Schorowana starsza pani długo ukrywała bolesną prawdę o gwałcie, nie chciała, by jej córka dowiedziała się o traumatycznych przeżyciach matki i okolicznościach w jakich została poczęta, ale skrywana przez lata tajemnica uwierała, była również przyczyną strachu, bohaterka opowieści obawiała się, że ktoś wreszcie pozna jej sekret i ośmieli się o wszystkim powiadomić córkę. Pelagia nie zdecydowała się na aborcję, nie skorzystała z tej możliwości, choć prawo pozwalało na usunięcie ciąży, postanowiła urodzić i wychować dziecko oprawcy.

Nie ukrywam, że bardzo byłam ciekawa tej książki, ale niestety mam mieszane uczucia, przede wszystkim nie spodobał mi się styl, w jakim została napisana, zbyt infantylny. Nie mam zamiaru zabierać głosu w dyskusji na temat aborcji, w takiej sytuacji decyzja o zabiegu należy do kobiety, ale mam wrażenie, że autorka z całych sił próbuje przekonywać, że gwałt to nie koniec świata i dziecku nie powinno się odbierać prawa do życia, bo "dzieci się nie zabija", ale nie każda kobieta potrafi sobie psychicznie poradzić z takim obciążeniem. Bohaterce książki udało się pokochać córkę, wychować dziecko i wreszcie jakoś ułożyć sobie życie. Historia Pelagii niewątpliwie przeraża i budzi współczucie, zwłaszcza że los jej nie oszczędzał, a toksyczny, pełen przemocy związek z niejakim Stanisławem znowu postawił ją w roli ofiary. Nie chcę oceniać wyborów Pelagii, ale wnuczka spisując wspomnienia babci zaryzykowała i musi się liczyć z tym, że ta historia będzie poddawana ocenie. Jeżeli chodzi o demaskację zbrodni sowieckich, to zgadzam się, że trzeba o nich mówić i piętnować barbarzyństwo, ale nie jestem przekonana, czy ta książka musiała być aż w takim stopniu autobiograficzna i obejmować opis niemal całego życia Pelagii, bo w pewnym momencie przestała to być opowieść o trudnej miłości matki do dziecka. Mimo wszystko doceniam fakt powstania tej książki i mogę jedynie przypuszczać, ile kosztowało bohaterkę opowiedzenie tej historii, dlatego zachęcam do zapoznania się z lekturą.

Autor: Małgorzata Okrafka-Nędza
Tytuł: "Bóg liczy łzy kobiet"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 180
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Fronda

A może było tak! Albo zupełnie inaczej..."Wakacje nad morzem. Historia miłosna Jane Austen" Carolyn V. Murray

dosia1331

DSC00056

Uwielbiam powieści Jane Austen! Angielska pisarka miała niezwykły zmysł obserwacji, a do tego była niesamowicie utalentowana i potrafiła perfekcyjnie przenieść na papier uczucia i emocje bohaterów. Te opowieści po prostu płyną, ale przede wszystkim są napisane pięknym językiem z ogromną dbałością o detale. Spod jej pióra wyszły cudowne, ponadczasowe, urokliwe historie miłosne z rozbudowanym tłem społeczno-obyczajowym. "Duma i uprzedzenie", "Mansfield Park", "Emma", "Rozważna i romantyczna", "Opactwo Northanger", "Perswazje" to arcydzieła literatury światowej, klasyka gatunku i ukochane powieści milionów kobiet na całym świecie. Proza Jane Austen nadal cieszy się ogromną popularnością, jej powieści czytają kolejne pokolenia, a grono wielbicielek wciąż się powiększa. Na czym polega fenomen Jane Austen? Wiele razy słyszałam to pytanie i zawsze odpowiadam, że była doskonałą obserwatorką, obdarzoną niesamowitą wyobraźnią i umiejętnością tworzenia nietuzinkowych historii, poza tym dysponowała genialnym warsztatem, na kartach swoich powieści powołała do życia postaci, które w mniejszym lub większym stopniu kojarzymy wszyscy. Jane Austen nigdy nie wyszła za mąż, szczególne miejsce w jej sercu zajmował swego czasu niejaki Thomas Lefroy, ale to uczucie nie przetrwało próby czasu i było powodem rozczarowania. Kilka innych znajomości również nie skończyło się na ślubnym kobiercu, ale to absolutnie nie miało negatywnego wpływu na jej powieści, a wręcz przeciwnie, starała się, by jej bohaterowie zaznali szczęścia. Wśród mężczyzn, którzy zawładnęli sercem Jane Austen był również Frederick Barnes i tę znajomość opisała Carolyn V. Murray w powieści "Wakacje nad morzem. Historia miłosna Jane Austen". Książkowa opowieść jest wytworem wyobraźni autorki oraz próbą interpretacji znajomości Austen z Barnesem, zatem postaci są jak najbardziej prawdziwe, mamy okazję spotkać nie tylko wielką Jane Austen, ale również jej ukochaną siostrę Cassandrę oraz całą rodzinę, przyjaciół, znajomych, sąsiadów i Fredericka Barnesa, który zdaniem siostry pisarki "zakochał się w Jane i niewątpliwie na nią zasługiwał". Niewiele wiemy o tym mężczyźnie, dlatego nie pozostaje nic innego, jak tylko uwierzyć w słowa Cassandry. Gdyby okoliczności były bardziej sprzyjające, to ta miłosna przygoda mogłaby mieć inny finał. Być może było tak, jak napisała Carolyn V. Murray, a może zupełnie inaczej...

DSC00058

Co wydarzyło się nad morzem? Jak silne było uczucie Jane Austen i Fredericka Barnesa? Tego oczywiście nie zdradzę, ale na zachętę dodam, że Carolyn V. Murray udało się odtworzyć klimat dawnej Anglii, pięknie przedstawić miłosną historię i przybliżyć postać jednej z najlepszych pisarek.

Jeżeli nie znacie powieści Jane Austen, to jak najszybciej nadróbcie czytelnicze zaległości, być może dzięki tej książce nabierzecie ochoty. Piękna historia i obowiązkowa lektura dla wielbicieli talentu angielskiej pisarki!

Autor: Carolyn V. Murray
Tytuł: "Wakacje nad morzem. Historia miłosna Jane Austen"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 256
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Zabawa i nauka, czyli "Rok w przedszkolu" Przemysława Liputa

dosia1331

Janek i Krzyś ciągle żartują, Gosia lubi rysować, Maciek marzy o tym, by zostać superbohaterem, Franek to mały łasuch, który zawsze ma ochotę na małe co nieco, Hania uwielbia książki o zwierzętach i na dodatek zna wszystkie literki, jest też Szymon, który każdą wolną chwilę spędza w towarzystwie Uli. Sympatycznych, uśmiechniętych, wesołych i bardzo koleżeńskich dzieci jest w przedszkolu znacznie więcej, by ich poznać musicie otworzyć rewelacyjną książkę "Rok w przedszkolu" Przemysława Liputa.

DSC00077

"Rok w przedszkolu" to dwanaście rozkładówek wprowadzających dziecko w życie przedszkolne. Książka została podzielona na miesiące, a małym bohaterom towarzyszymy w czasie ważnych uroczystości i świąt.  Dzieci bawią się i uczą, miło spędzają czas i codziennie chętnie wracają do przedszkola, zwłaszcza że nawiązały się już pierwsze przyjaźnie. Kolorowa i pięknie ilustrowana książka będzie doskonałym prezentem dla dzieci, które już niedługo po raz pierwszy przekroczą próg przedszkola. Niektóre maluchy są pełne obaw, bo nie wiedzą czego mogą się spodziewać, poza tym rozłąka z rodzicami bywa trudna do zaakceptowania. Książka Przemysława Liputa pozwala dziecku zajrzeć do przedszkola i przekonać się, że to miejsce może być kolejną przygodą w jego życiu.

DSC00101

 DSC00102

"Rok w przedszkolu to również doskonała okazja do zabawy interaktywnej, ponadto dziecko uczy się spostrzegawczości i umiejętności opowiadania, książka oferuje szeroki wachlarz możliwości, a ciekawa szata graficzna to jej niekwestionowany atut.

Autor ilustracji: Przemysław Liput
Tytuł: "Rok w przedszkolu"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

 

Czas na reportaż - "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłana Aleksijewicz

dosia1331

DSC09944

Tym razem będzie krótko, ponieważ reportaże Swietłany Aleksijewicz nie wymagają komentarza. Jeżeli nie znacie jej poruszających, głęboko zapadających w pamięć opowieści, to nie zwlekajcie dłużej i czym prędzej sięgnijcie po którąkolwiek książkę  jej autorstwa, ale ostrzegam, to nie są proste rzeczy, lecz trudne, bardzo złożone, pełne bólu i cierpienia historie o ludzkich tragediach. Białoruska pisarka i dziennikarka ma niesamowity styl, ale ceniona jest przede wszystkim ze względu na poruszane w swojej twórczości tematy, a ogrom pracy, jaki wkłada w swoje książki jest naprawdę godny podziwu i zasługuje na najwyższą ocenę.

"Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" to wojenne wspomnienia wielu różnych kobiet. Młode, niewinne i często naiwne dziewczyny trafiały na front, gdzie spotykały się nie tylko z okrucieństwem wojny, ale również z głodem, nędzą i tęsknotą za najbliższymi. Bardzo różnie potoczyły się ich losy po wojnie, wiele z nich nie potrafiło wrócić do normalności, były również takie, które wyparły bolesne doświadczenia i nie chcą wracać do przeszłości, to dla nich zamknięty rozdział. Ale wśród nich są kobiety, które chętnie opowiadają o sobie, ta swoista spowiedź to nie tylko próba zrozumienia działań z przeszłości, ale też usprawiedliwienie swoich czynów. W tych historiach uderza sposób, w jaki opowiadają o swoich doświadczeniach, które zresztą diametralnie różnią się od wspomnień mężczyzn, bo okazuje się, że kobiety zupełnie inaczej zapamiętały tamte wydarzenia, zwracały uwagę na niuanse, więcej dostrzegały. Początkowy entuzjazm związany z walką o ojczyznę stopniowo zastępował niepokój, coraz silniejsze stawały się również wyrzuty sumienia, bo w naturze kobiety nie leży odbieranie, ale dawanie życia...

Nie mam zamiaru rozkładać tego reportażu na czynniki pierwsze, bo już samo czytanie jest niezwykle trudne, ale w trakcie lektury chodziło mi po głowie jedno pytanie, a mianowicie, czy wojna naprawdę nie ma kobiecej twarzy? Kobiety zabijały, patrzyły ofiarom w oczy i naciskały spust, nie przeobrażały się w kogoś innego, w niczym nie ustępowały mężczyznom, a nawet bywały bardziej brutalne. Kobieta i wojna nie pasują do siebie? Czy wojna naprawdę nie ma w sobie nic z kobiety?

Swietłana Aleksijewicz w swoim reportażu oddała głos kobietom, zmierzcie się z tymi historiami.

DSC09946

Autor: Swietłana Aleksijewicz
Tytuł: "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 331
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Czarne

Młodość i polityka - "Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia"

dosia1331

Jeżeli szukacie lektury na poprawę nastroju, to śmiało możecie sięgnąć po "Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia", ale radziłabym nie czytać w pociągu, autobusie, tramwaju itd., itp., albowiem możecie usłyszeć, że macie nierówno pod sufitem, bo co chwilę wybuchacie śmiechem :) Doskonałym pomysłem będzie czytanie na głos w towarzystwie przyjaciół, którym zaserwujecie sporą dawkę niebanalnego humoru i pozytywnych emocji, krótko mówiąc, ubaw po pachy gwarantowany.

DSC09892

"Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia" to fenomenalna satyra, której bohaterami są ludzie młodego pokolenia, niedouczeni pracownicy "korpo", przekonani o swojej wyjątkowości, inteligencji i nieomylności. Wyraźne braki w wykształceniu nie stanowią dla nich problemu, nie mają pojęcia o książkach Sienkiewicza, za to cenią modne i wygodne życie. "Kiełki sushi" i kawa ze "Starbunia" to absolutny must have wliczony w cenę sukcesu i dopasowany do stroju! Poza tym, jak wszyscy Polacy, świetnie znają się na polityce. Ajfony, smartfony i inne cuda nie mają przed nimi tajemnic, wszystko, co robią musi znaleźć się na fejsie, więc strzelają foty gdzie popadnie i rejestrują ważne wydarzenia, by w odpowiednim momencie pochwalić się w sieci. Parafrazując, nieobecność w "internetach" jest podobna do śmierci! Fabuła książki jest w dużej mierze skupiona na polityce i analizie "dobrej zmiany", a sarkazm i ironia to klucze do prawidłowego odczytania tej historii. "Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków" codziennie próbują zrozumieć otaczającą ich rzeczywistość, bo dojście pewnej partii do władzy to dla nich katastrofa, cofnięcie się do średniowiecza i brak swobody obywatelskiej. Na dodatek boją się przymusowych rekolekcji, spotkań oazowych, "katofashyzmu" i nade wszystko "Kaczafiego"! "Na litość świecką", jak żyć w kraju, w którym z telewizji publicznej znika Tomasz Lis, "Kaczafi" i jego wyznawcy mówią nam co robić i jak myśleć, a na dodatek zamiast "Starbunia" pojawia się "Bar mleczny zimnioki z kefirem". No, jak żyć!

DSC09897

Przeczytałam tę książkę błyskawicznie, a niektóre fragmenty czytałam na głos, by rozweselić towarzystwo, co mi się zresztą doskonale udało i nawet proszono mnie o więcej. Bohaterowie książki bawią do łez, a ich potyczki słowne są rewelacyjne. Przejaskrawiony obraz polskiego społeczeństwa, a zwłaszcza młodego pokolenia ludzi skupionych na robieniu kariery, przesycony humorem "atak" na politykę, zabawa słowem i odwołania do literatury polskiej oraz światowej stanowią atut publikacji, na uwagę zasługują również świetne ilustracje, które doskonale podkreślają satyryczny charakter książki.

DSC09905

Śmiech to zdrowie, więc przeczytajcie koniecznie, zwłaszcza że jest to bardzo sprawiedliwa lektura, w której dostaje się wszystkim, bez wyjątku!

:) xD :) xD :) Do miłego zaczytania!

Tytuł: "Lemingi 2.0. Schodzimy do podziemia"
Redakcja: Jerzy A. Krakowski
Oprawa: miękka
Ilość stron: 270
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Fronda

"Poza horyzont. Polscy podróżnicy" Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz

dosia1331

Wakacje trwają w najlepsze, a wolny czas sprzyja wojażom... Podróżowanie to możliwość odwiedzenia interesujących miejsc i poznania ciekawych ludzi - wszak podróże kształcą! Ciekawy świata człowiek setki lat temu próbował docierać do najodleglejszych zakątków naszego globu. Dzisiaj podróżowanie jest o wiele łatwiejsze i chętnie wyruszamy po przygodę, by na własne oczy zobaczyć cenne zabytki i piękno przyrody. Możemy szybko i bezpiecznie dotrzeć niemal wszędzie, a techniczne nowinki ułatwiają nam nie tylko przemieszczanie się, ale również upamiętnianie naszych wojaży! Marco Polo, Vasco da Gama, czy Krzysztof Kolumb to znane postaci, słynni podróżnicy, którzy trwale zapisali się w naszej pamięci, ale wśród wielkich odkrywców są również Polacy i dlatego z przyjemnością przedstawiam książkę "Poza horyzont. Polscy podróżnicy".

DSCN7612

Najpierw długo przeglądałam tę książkę, zachwycałam się pięknymi zdjęciami i czytałam opisy, potem podziwiałam ilustracje. Nie ulega wątpliwości, że książka jest naprawdę bardzo ładnie i starannie wydana, co w przypadku tego rodzaju publikacji jest niezwykle istotne. Ale zdjęcia i ilustracje mają drugorzędne znaczenie, bo ważne są niesamowite historie polskich podróżników, którym udało się dotrzeć do miejsc nietkniętych stopą człowieka. Egzotyczne i dalekie wyprawy stały się źródłem wiedzy dla ówczesnej nauki i celem podróży dla wielu badaczy, którzy na własne oczy chcieli zobaczyć niesamowite budowle i piękno świata przyrody. Odwaga i wytrwałość zaprowadziły ich w najodleglejsze zakątki świata, te historie naprawdę budzą podziw i szacunek. Ale niezwykłe są nie tylko dalekie i niebezpieczne podróże, ale przede wszystkim życiorysy polskich podróżników, ponieważ wśród nich znaleźli się również tajni wysłannicy, szpiedzy i mnisi.

DSCN76211

Uwielbiam storczyki, te piękne egzotyczne kwiaty można z powodzeniem hodować w domach, choć ta sztuka nie wszystkim się udaje. Storczyki są wymagające i należy im stworzyć odpowiednie warunki, byśmy mogli cieszyć się przepięknymi kwiatami. Wspominam o tym, ponieważ jeden z rozdziałów opowiada o polskim badaczu Józefie Warszewiczu, który odkrył wiele gatunków egzotycznej roślinności. Jego zbiory florystyczne są imponujące, a spektakularne osiągnięcia naukowe nadal robią wrażenie.

DSCN7622

Niekwestionowanym atutem książki "Poza horyzont. Polscy podróżnicy" są również teksty, barwne i ciekawie opowieści o polskich odkrywcach i badaczach. To bardzo inspirująca lektura, dzięki której nabierzecie ochoty na spakowanie plecaka i wyruszenie w świat!

UWAGA!

Macie ochotę na zabawę, w której można wygrać cenne nagrody? Polecam quiz podróżniczy, szczegóły znajdziecie pod linkiem:

http://wydawnictwofronda.pl/quiz-podroznicy-promo

 

Autor: Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz
Tytuł: "Poza horyzont. Polscy podróżnicy"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 351
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Zona Zero

 

 

 

 

 

 

Historia przyjaźni... "Genialna przyjaciółka" Eleny Ferrante

dosia1331

DSCN7596

Kim jest Elena Ferrante? To pytanie pojawia się co jakiś czas w mediach i nikt nie zna odpowiedzi, ponieważ osoba, która ukrywa się pod tym nazwiskiem pilnie strzeże swojej prywatności. Publikowanie pod przybranym nazwiskiem i niechęć do udzielania wywiadów paradoksalnie okazały się strzałem w dziesiątkę, anonimowość stała się kluczem do sukcesu, rozbudziła czytelniczą wyobraźnię i zaostrzyła apetyt na spotkanie z twórczością autorki. Elena Ferrante, kimkolwiek jest, pozostaje w cieniu, nie opowiada o swoich książkach, niczego nie wyjaśnia i uparcie trwa w przekonaniu, że książka nie wymaga wizerunku autora. Nie do końca jestem pewna, czy zachowanie anonimowości w dzisiejszych czasach jest możliwe, ale najwyraźniej Elenie Ferrante się udało, choć od czasu do czasu pojawiają się pewne plotki, mniej lub bardziej zabawne, o tożsamości włoskiej pisarki. Typowano już wiele osób, kobiet i mężczyzn, którzy mogą ukrywać się pod tym nazwiskiem, ale Elena Ferrante to wciąż wielka niewiadoma w świecie literatury. Anonimowość to niezły chwyt marketingowy, zwłaszcza że żyjemy w czasach, w których zachowanie prywatności graniczy z cudem, dlatego też uważam, że była to przemyślana decyzja, która miała podsycić zainteresowanie autorką i wpłynąć na wyniki sprzedaży jej książek. Nie ukrywam, że sięgnęłam po jej książkę z tego właśnie powodu, chciałam sprawdzić, czy rzeczywiście jest to proza warta uwagi i tak rewelacyjna, jak podają media.

DSCN7594

"Genialna przyjaciółka" otwiera cykl czterech powieści. Książka spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem czytelników, a prawa do jej publikacji kupiło kilkanaście krajów, w tym Stany Zjednoczone. Nie jestem przekonana, czy Elena Ferrante zasługuje na tak olbrzymią popularność i absolutnie nie mam na myśli jej warsztatu, ponieważ "Genialna przyjaciółka" to bardzo dobrze napisana powieść, ale ta historia nie porywa, nie sprawia, że czytelnik nie potrafi oderwać się od lektury i myślami wraca do wydarzeń w niej przedstawionych. Poświęciłam tej książce kilka dni, przerywałam czytanie i wracałam do powieści wiele razy, a nawet miałam ochotę zrezygnować. Pierwsze sto stron potwornie mnie nudziło, ale jakoś przetrwałam, potem było zdecydowanie ciekawiej. Autorka postawiła na krótkie rozdziały, dlatego czytelnik może sobie dawkować tę opowieść wedle uznania. W trakcie lektury żartowałam, że początkowe rozdziały "Genialnej przyjaciółki" to "Dzieci z Bullerbyn" w wersji dla dorosłych, za co z całego serca przepraszam moją ukochaną szwedzką pisarkę, ale znając jej poczucie humoru, wiem, że nie pogniewałaby się za to skojarzenie!

A o czym jest książka Eleny Ferrante? "Genialna przyjaciółka" to historia przyjaźni Eleny i Lili, dwóch dziewczynek, które poznały się w podstawówce i razem dorastały. To dość osobliwa przyjaźń, polegająca głównie na rywalizacji i uzależnieniu, raczej trudna i momentami niepokojąca relacja. Narratorką jest Elena, która snuje opowieść o dzieciństwie i przedmieściach Neapolu. Podróż w przeszłość jest spowodowana zniknięciem Lili, której największym marzeniem było zatrzeć wszelkie ślady swego istnienia. Elena jest przekonana, że przyjaciółka zrealizowała życiowy plan i nie próbuje jej szukać. Zniknięcie Lili to jednocześnie początek opowieści...

"Genialną przyjaciółkę" Eleny Ferrante potraktowałam jako lekturę na leniwe, wakacyjne zaczytanie. Tej powieści brakuje dynamizmu, poza tym jest zbyt szczegółowa, nie pozostawia czytelnikowi przestrzeni interpretacyjnej, wszystko zostało skrupulatnie przez autorkę opisane. Gdybym miała ocenić tę książkę w sześciostopniowej skali ocen, to dałabym jej ocenę dobrą, czyli czwórkę. Nie mam pojęcia, czy sięgnę po kolejne powieści włoskiej pisarki, może za jakiś czas?

Jeżeli jesteście ciekawi twórczości Eleny Ferrante, to namawiam do zapoznania się z cyklem jej powieści. Zainteresowanym podaję kolejność: "Genialna przyjaciółka", "Historia nowego nazwiska", Historia ucieczki" i "Historia zaginionej dziewczynki".

Do miłego zaczytania!

Autor: Elena Ferrante
Tytuł: "Genialna przyjaciółka"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 475
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Sonia Draga

Piekło na ziemi - "Góra Tajget" Anny Dziewit-Meller

dosia1331

"Ludzie ludziom zgotowali ten los" to motto z "Medalionów" Zofii Nałkowskiej, które doskonale podsumowuje moje wrażenia po lekturze "Góry Tajget" Anny Dziewit-Meller. Nie czytałam jej debiutanckiej powieści "Disko" i tak naprawdę nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po kolejnej w dorobku literackim książce tej autorki. Podeszłam do "Góry Tajget" z pewną dozą nieśmiałości, nie szukałam informacji i opinii na jej temat, nie przeglądałam blogów, nie czytałam recenzji i bardzo dobrze zrobiłam. To nie tylko jedna z najciekawszych, ale również najważniejszych lektur, jakie dotychczas przeczytałam, jeżeli chodzi o tematykę zbrodni hitlerowskich. "Góra Tajget" jest trudną, mocną i bardzo sugestywnie napisaną powieścią, która porusza najczulsze struny. To wreszcie proza, która dławi bezpośredniością przekazu, a przewrócenie ostatniej kartki dosłownie boli.

DSCN7537

Rzecz dzieje się na Śląsku, który swego czasu był istnym piekłem na ziemi i niemym świadkiem okrucieństwa. Autorka momentami posługuje się gwarą śląską, której zastosowanie jest nie tylko doskonałym zabiegiem literackim, ale świetnie przybliża losy Polaków z tej części Polski. "Góra Tajget" ma kilku głównych bohaterów, ich opowieści to koszmarne wspomnienia z okresu hitlerowskiego reżimu. Życiorysy tych postaci są gotowymi scenariuszami filmów grozy, ilość cierpienia, krzywdy, bólu i niesprawiedliwości jest dosłownie trudna do opisania, wręcz przytłaczjąca. Fikcyjne postaci mają swoje pierwowzory w rzeczywistości i naprawdę trudno przebrnąć przez niektóre fragmenty książki bez poczucia złości i nienawiści do oprawców, którzy z medycyny uczynili pole dla zbrodniczej działalności wykorzystując w tym celu niewinne dzieci. Wielu zbrodniarzy III Rzeszy nie poniosło kary, uniknęło więzienia, a nawet stało się szanowanymi obywatelami. Ironia losu? Wystarczy poszperać w archiwach i zajrzeć do książek, które dokumentują tamte czasy, procesy zbrodniarzy hitlerowskich pozostawiały wiele do życzenia, zwłaszcza że Niemcy niszczyli dokumenty na potęgę i zacierali wszelkie ślady działalności na terenach okupowanych. Anna Dziewit-Meller w "Górze Tajget" przedstawiła zaledwie ułamek bolesnej historii Polski, ale sposób w jaki napisała tę książkę jest gody podziwu i zasługuje na najwyższą ocenę, choć może spotkać się z zarzutem zastosowania zbyt prostego języka i surowego stylu, ale to efekt zamierzony. Napisać książkę bez patosu o tak dramatycznych wydarzeniach to nie lada sztuka i chociażby za to należą się autorce słowa uznania.

DSCN7539

"Góra Tajget" to kaci i ofiary, dorośli kontra bezbronne dzieci, piekło na ziemi i winni, którzy nie ponieśli kary. Anna Dziewit-Meller nie rozlicza, nie ocenia, ale opowiada o zbrodniach, które nie zostały odpokutowane. Szatański plan Hitlera został zrealizowany!

Autor: Anna Dziewit-Meller
Tytuł: "Góra Tajget"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 247
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Wielka Litera

Krwawa "Carrie" Stephena Kinga i kilka słów o tym, dlaczego nie boję się książek mistrza horroru

dosia1331

DSCN7496

"Carrie" to pierwsza w dorobku literackim powieść Stephena Kinga, która ukazała się w 1973 r. Trzy lata później historię dziewczyny o wyjątkowych i przede wszystkim niebezpiecznych zdolnościach przeniósł na ekran Brian de Palma. W rolę tytułowej Carrie wcieliła się znakomita Sissy Spacek. Akcja książki toczy się w środowisku amerykańskich nastolatków, zbuntowanej, bezczelnej młodzieży, która z nieśmiałej, nieurodziwej i trochę wyobcowanej koleżanki zrobiła kozła ofiarnego. Gnębią, poniżają i wyśmiewają dziewczynę na każdym kroku, a prześladowana Carrie cierpi w milczeniu i z pokorą przyjmuje obelgi, bo nie ma komu pożalić się na swój los. Jej matka to fanatyczka religijna, która z wiary w Boga uczyniła przerażający spektakl i robi wszystko, by podporządkować sobie córkę, której wbija do głowy okropne rzeczy. Jakkolwiek to zabrzmi, fanatyzm religijny to drugoplanowy bohater powieści Stephena Kinga, który w dużej mierze doprowadzi do ujawnienia się paranormalnych zdolności Carrie i stanie się przyczyną tragedii - krwawej zemsty. W powieści nie ma wygranych i przegranych, każdy zapłaci za swoje grzechy, a spokojne miasteczko Chamberlain będzie świadkiem wydarzeń mrożących krew w żyłach, które na zawsze zapiszą się w pamięci mieszkańców...

Wstyd się przyznać, ale dopiero kilka dni temu przeczytałam tę powieść, choć znałam filmową wersję tej historii i doskonale pamiętam niepokój, jaki odczuwałam śledząc losy Carrie. Książka zrobiła na mnie zdecydowanie mniejsze wrażenie, choć były momenty dość przerażające, ale postrzegam ją raczej jako powieść o fanatyzmie religijnym, niż horror. Nawet burza i wichura za oknem nie spowodowały, że bałam się przedstawionej przez Stephena Kinga historii (bardziej bałam się burzy!), raczej współczułam Carrie i denerwowałam obsesją matki oraz biernością środowiska i brakiem wyobraźni rówieśników dręczonej nastolatki. W moim mniemaniu "Carrie" nie jest horrorem, ale bardzo dobrą powieścią obyczajową z nutą grozy, która genialnie demaskuje szkolne obyczaje i relacje między dorastającą młodzieżą.

Stephen King to jeden z najpoczytniejszych pisarzy na świecie, niekwestionowany król powieści grozy, uznawany za mistrza gatunku, wielokrotnie zresztą nagradzany i mający miliony fanów na całym świecie. Jego powieści rozchodzą się niczym świeże bułeczki, a reżyserzy chętnie przenoszą je na ekrany kin, co gwarantuje obopólny sukces. Przeczytałam większość z książek Stephena Kinga, nie wszystkie przypadły mi do gustu, a były również takie, które odkładałam po kilkudziesięciu stronach i wracałam po jakimś czasie. Tak było z "Cmętarzem zwieżąt" (tak brzmi tytuł - serio!), przez który kilka lat temu nie potrafiłam przebrnąć i dopiero w zeszłym roku przeczytałam i jestem nim absolutnie zachwycona, a nawet ośmielam się twierdzić, że to najlepsza z przeczytanych przeze mnie powieści amerykańskiego autora. Kto nie czytał, niech czym prędzej nadrobi zaległości, ale ostrzegam, to powieść grozy z rozbudowanym tłem społeczno-obyczajowym, więc cierpliwości trzeba, by się naprawdę przestraszyć. Nie mam pojęcia dlaczego, ale zdecydowanie bardziej przerażały mnie filmowe adaptacje książek Stephena Kinga, niż same książki, no może poza wspomnianym "Cmętarzem zwieżąt". Bardziej przemawiały do mnie obrazy na ekranie, niż słowa na papierze, a może to kwestia rozbudowanej fabuły i długiego oczekiwania na punkt kulminacyjny? Doskonale pamiętam film "To", po którym do dziś nie mam śmiałości spojrzeć w oczy klaunowi i na pewno nigdy nie zorganizuję zabawy dla dzieci z jego udziałem. Lekturę książki również odkładam, choć coraz bardziej korci mnie sięgnąć po nią i nawet jej gabaryty, ponad 1000 stron, mnie nie zniechęcają. Przyznaję, że obawiam się kolejnego spotkania z klaunem, ale to raczej dreszczyk podniecenia, niż faktyczna trwoga przed umalowaną postacią, poza tym bardzo jestem ciekawa, jakie zrobi na mnie wrażenie. Teraz czytam "Historię Lisey" i zdradzę, że bardzo mi się podoba, ale czy przeraża? Raczej nie! Chyba większej dawki adrenaliny potrzebuję, więc pora na "To"!

Nie mam pojęcia, czy książki Stephena Kinga są odpowiednie na wakacje, ale może właśnie wtedy warto po nie sięgnąć, by w razie czego mieć w pobliżu kogoś, do kogo można się szybko przytulić. Krótko mówiąc, pełna chata mile widziana :) Bardziej wrażliwym nie polecam czytania w nocy, a zwłaszcza w czasie burzy z piorunami i wiatrem, który chce wtargnąć przez okno. Mniej wrażliwi mogą czytać o każdej porze dnia i nocy, bez względu na warunki atmosferyczne. Duchy, przeróżne zjawiska paranormalne i postaci z piekła rodem czekają na spragnionych emocji! 

Do miłego i przerażającego zaczytania :)

DSCN7520

Nauka i zabawa - "Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa" Jana Kallwejta

dosia1331

Encyklopedia, to słowo brzmi bardzo poważnie, ale w żadnym wypadku nie należy się go bać, zwłaszcza gdy znajduje się w tytule książki skierowanej do najmłodszych dzieci. "Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa" Jana Kallwejta to kolorowa baza danych w postaci zabawnych ilustracji rozmieszczonych na czternastu rozkładówkach, która na pewno spodoba się małym odkrywcom.

DSCN7478

Dzieci zadają mnóstwo pytań, są ciekawe świata i przedmiotów, które znajdują się w ich otoczeniu. Nie wszystko jest dla nich proste i łatwe do zapamiętania, wielu rzeczy nie rozumieją i czasem bardzo trudno pewne słowa i ich znaczenie maluchowi wyjaśnić, dlatego w takich sytuacjach doskonale sprawdzi się książka Jana Kallwejta, która w bardzo przystępny sposób to i owo dziecku wytłumaczy. Na czternastu rozkładówkach znaleźć można kształty, cyfry, części ciała, elementy garderoby, kadry pokoju dziecka, pomieszczeń w domu wraz z wyposażeniem, a także strony poświęcone członkom rodziny, porom roku, zwierzętom i wielu innym ważnym postaciom i wydarzeniom. Nie znajdziecie w tej książce tekstu, jest za to dużo ilustracji, które prowokują pytania i zwracają uwagę na różne rzeczy. Oglądać i opowiadać można w nieskończoność, a wędrujący po kartach paluszek dziecka jest najlepszym dowodem na to, że książka spełnia swoje zadanie, ponieważ bawi i uczy jednocześnie. Brak tekstu skłania do tworzenia własnych historii, dowolność interpretacyjna jest zatem mile widziana i zapewni długie godziny fascynującej zabawy edukacyjnej. Książka będzie odpowiednia również dla dzieci, które dopiero uczą się mówić i są na etapie wskazywania różnych przedmiotów.  

DSCN74851

"Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa" to książka, która powinna znaleźć się w biblioteczce małego dziecka. Polecam!
 
Autor: Jan Kallwejt
Tytuł: "Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

Wielkie pranie i sprzątanie... "Szopięta" Ewy Kozyry-Pawlak

dosia1331

DSCN74671

Kto jest największym czyścioszkiem wśród zwierząt? Jeżeli pomyśleliście o kotach, to jesteście w błędzie! To szopy pracze, czyli bohaterowie uroczej książki Ewy Kozyry-Pawlak, którzy słyną z ogromnej dbałości o czystość i porządek. Pranie to ich ulubione zajęcie, poświęcają mu mnóstwo czasu, a segregacja rzeczy przeznaczonych do prania to w ich wykonaniu czynność godna podziwu. Ubrania mają metki, na których znajdują się symbole instruujące nas o sposobie postępowania z daną rzeczą, ale często zdarza się nam ignorować te maleńkie wskazówki, poza tym do pralki wkładamy białe i kolorowe ubrania, co może skończyć się fatalnie i zamiast białej bluzki wyciągniemy czerwoną. Sympatycznej rodzinie szopów takie przygody się nie przytrafiają, ponieważ bardzo poważnie traktują pranie, ale niestety umyka im coś innego, a mianowicie bardzo mało czasu poświęcają swoim dzieciom, które uwielbiają zabawę, zwłaszcza taką, podczas której można się bardzo pobrudzić. Maluchy robią straszny bałagan, a mama i tata piorą i sprzątają w nieskończoność. Zapracowani rodzice nawet nie zauważą, że pewnego dnia szopięta zostaną porwane! Jak zakończy się ta historia? Tego nie zdradzę, ale na pewno wszyscy wyciągną wnioski z tej sytuacji...

DSCN7469

"Szopięta" Ewy Kozyry-Pawlak to nie tylko zabawna historia o praniu i sprzątaniu, ale również doskonała lekcja dla zapracowanych rodziców, którzy w ferworze codziennych obowiązków nie znajdują czasu dla dzieci, co może mieć przykre konsekwencje. To ciepła i bardzo pouczająca opowieść o rodzinie.

DSCN7471

Książka-wyszywanka na pewno spodoba się małym brudaskom oraz rodzicom, którzy walczą z bałaganem i z całych sił starają się nauczyć dzieci dbania o porządek. Ale to również doskonała opowieść o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne.

Autor: Ewa Kozyra-Pawlak
Tytuł: "Szopięta"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

[PRZEDPREMIEROWO] "Pierwsza przychodzi miłość" Emily Giffin

dosia1331

"Pierwsza przychodzi miłość" Emily Giffin to kolejna w dorobku literackim powieść obyczajowa amerykańskiej autorki, która zyskała sobie rzeszę wiernych czytelniczek wśród kobiet na całym świecie. Moje spotkanie z twórczością Emily Giffin wcale nie rozpoczęło się od jej książek, ale od filmu, który powstał na podstawie powieści "Coś pożyczonego". Nie przeczytałam wszystkich książek autorki, bo zaledwie trzy, "Coś niebieskiego" (bardzo przeciętna), "Pewnego dnia" (całkiem udana powieść) oraz najnowszą, czyli "Pierwsza przychodzi miłość".

DSCN73741

Josie i Meredith, dwie siostry, które są jak ogień i woda, kompletnie różne, siostrzana więź to w ich przypadku przereklamowany slogan. Nie potrafią się porozumieć, każda rozmowa kończy się uszczypliwościami i tylko utwierdza kobiety w przekonaniu, że nigdy nie znajdą wspólnego języka. Nawet śmierć brata nie zbliżyła Josie i Meredith, raczej pogłębiła konflikt, bo obie rozdrapują rany z przeszłości i żadna z nich nie jest gotowa na kompromis. Sytuacja wydaje się bardzo skomplikowana nie tylko ze względu na bolesne wydarzenia sprzed lat, ale i teraźniejszczość, bo w życiu Josie i Meredith nie wszystko się układa, nie są szczęśliwe, prowadzą życie, o którym nie marzyły i będą musiały zadać sobie wiele poważnych pytań oraz podjąć decyzje, które być może zmienią wszystko...

DSCN7381

"Nikt nie rozumie Cię lepiej niż Emily Giffin" możemy przeczytać na okładce i pewnie wiele kobiet się z tym zgodzi, ponieważ w powieściach amerykańskiej pisarki będą mogły przejrzeć się jak w lustrze. Problemy, z którymi borykają się bohaterki książek Emily Giffin to sytuacje z życia wzięte i pewnie dlatego jej twóczość spotyka się z takim zainteresowaniem. To nie jest wybitna literatura, Emily Giffin z pewnością nigdy nie otrzyma prestiżowej nagrody literackiej, a tytuły jej książek nie znajdą się w podręcznikach akademickich, ale czy to ważne? Kobiety uwielbiają powieści amerykańskiej autorki, o czym świadczą miliony sprzedanych egzemplarzy, w tych historiach odnajdują cząstkę siebie i odwagę głośnego mówienia o sprawach, o których do tej pory bały się nawet pomyśleć. Popularność książek Emily Giffin polega również na stylu w jakim są napisane, to prosty, nieskomplikowany język i proza, która nie traktuje o rzechach dręczących ludzkość, nie wymaga umiejętności czytania między wierszami i głębokiej analizy tekstu, ale trafia do serc czytelniczek, bo opowiada o kobietach, ich planach, błędach, troskach i marzeniach. Emily Giffin nie jest moją ulubioną autorką i nigdy nie będzie, jej książki to dla mnie odskocznia od poważniejszej i bardziej wartościowej literatury, ale byłabym nieuczciwa twierdząc, że spotkanie z jej twórczością to stracony czas, choć może nie jestem do końca obiektywna, bo nie przeczytałam wszystkich książek autorki. Na pewno mogę polecić "Pewnego dnia" oraz najnowszą powieść autorki, które w moim przekonaniu są warte uwagi, w sam raz na wakacyjne zaczytanie.

"Pierwsza przychodzi miłość" to idealna książka na lato, opowieść na dwa głosy, historia o marzeniach i miłości!

PREMIERA: 6 lipca 2016 r.

Autor: Emily Giffin
Tytuł: "Pierwsza przychodzi miłość"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 436
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Otwarte

 

 

Opowieść o życiu - "Przeznaczeni" Katarzyny Grocholi

dosia1331

Katarzyna Grochola w rozmowie z Dorotą Wellman stwierdziła, że dopiero po napisaniu tej powieści poczuła się pisarką. Nie mam pojęcia czy to kokieteria, czy element kampanii reklamowej mający podsycić ciekawość czytelnika i zachęcić do zakupu najnowszej książki. Ale zastanawia mnie jedno, skoro pisarką poczuła się dopiero teraz, to kim była wcześniej? Uznajmy to pytanie za retoryczne i przemilczmy słowa ulubionej pisarki Polek. Nie przeczytałam wszystkich powieści Katarzyny Grocholi, ale spośród tych, które udało mi się przeczytać najbardziej podobały mi się dwie, "Trzepot skrzydeł" i "Osobowość ćmy", ale to było tak dawno... Teraz, być może, miałabym o nich zupełnie inne zdanie. Na pewno ubawiłam się perypetiami słynnej Judyty, która zaskarbiła sobie moją sympatię i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Judyta się Grocholi udała! Ale było minęło, skupmy się ta tym, co tu i teraz.

DSCN7351

"Popołudnie wyślizgiwało się niezdarnie z mgły". Tak rozpoczyna się najnowsza powieść Katarzyny Grocholi i to chyba najładniejsze zdanie w całej książce, poetyckie zaproszenie dla czytelnika, ale ta książka z poezją nie ma nic wspólnego, raczej z prozą życia. Bohaterami są kobiety i mężczyźni w różnym wieku i  z różnym bagażem doświadczeń. Mają swoje problemy, troski i marzenia, chcą być szczęśliwi, ale nie potrafią wziąć życia w swoje ręce i zawalczyć o siebie, a wszelkie próby są tak nieudolne, że tylko pogłębiają chaos w życiorysach postaci. "Przeznaczeni" to powieść o marzeniach, przyjaźni i miłości, ale też o pieniądzach, manipulacji, próbie budowania szczęścia na nieszczęściu innych oraz śmierci. W dużym uproszczeniu jest to powieść o życiu, czyli historia, która na pewno zadowoli wielbicielki Katarzyny Grocholi.

DSCN7349

"Przeznaczeni" to absolutny majstersztyk. Warto było czekać na tę książkę cztery długie lata" zachwala wydawca na okładce. Kto czekał, ten się doczekał, ale żeby nazywać tę powieść majstersztykiem? Bez przesady, to kolejna obyczajówka w dorobku literackim Katarzyny Grocholi, ani zła, ani wyjątkowa i aż boję się użyć słowa przeciętna. Nie ujęły mnie losy bohaterów, nie polubiłam tych postaci, nie kibicowałam im, raczej mnie irytowały i dobrnęłam do finału tylko i wyłącznie dlatego, że czekałam na moment przełomowy, na jakąś iskrę, która rozpaliłaby tę opowieść do czerwoności, wstrząsnęła czytelnikiem i pozostawiła z poczuciem słusznie poświęconego czasu na jej przeczytanie. Nic takiego się nie stało, nie doznałam olśnienia i nie stanę w szeregu razem z wielbicielami Katarzyny Grocholi, bo tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że to nie jest literatura dla mnie. Może jestem zbyt ostra, być może niesprawiedliwa, ale to tylko i wyłącznie moja opinia, z którą nie musicie się zgadzać. A może popełniłam błąd czytając ją zaraz po wybitnej, moim zdaniem, powieści Elif Shafak, "Uczeń architekta", bo to jak przesiadka z mercedesa do poloneza, ogromna różnica...

"Przeznaczeni" to z pewnością najdojrzalsza powieść w karierze Katarzyny Grocholi, ale zdecydowanie wolę poprzednie książki autorki i szczerze mówiąc nie zauważyłam jakiejś istotnej zmiany w sposobie pisania, czy budowania postaci. Na pewno nie jest to lekka, łatwa i przyjemna w odbiorze lektura, ale nie jest to również opowieść, którą czyta się z zapartym tchem, a po przewróceniu ostatniej kartki rozpamiętuje losy bohaterów.

Autor: Katarzyna Grochola
Tytuł: "Przeznaczeni"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 544
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Literackie

 

Prezent dla ukochanej... "W żalu najczystszym" Krzysztof Kamil Baczyński

dosia1331
Przez ułamek sekundy miałam wrażenie, że przekraczam pewną granicę, przeglądam i czytam coś bardzo osobistego, czułam, że naruszam czyjąś prywatność... Rękopiśmienny tomik wierszy Krzysztofa Kamila Baczyśkiego został podarowany jego przyszłej żonie w dniu ślubu. "W żalu najczystszym" to bardzo ciekawe i przede wszystkim dojrzałe, jak na tak młodego człowieka utwory, których oryginały przechowywane są w zbiorach Biblioteki Narodowej i są czymś absolutnie wyjątkowym, po pierwsze ze względu na treść, a po drugie dlatego, że Krzysztof Kamil Baczyński przyozdobił je akwarelami swojego autorstwa oraz inicjałami, całość przypomina średniowieczne rękopisy. W środku znajduje się dedykacja "Mojej ukochanej Basieńce w dniu naszego ślubu, Krzysztof", opatrzona datą 3 czerwca 1942 r., jest to niezwykle wzruszające, bo dwa lata później Krzysztof Kamil Baczyński już nie żył, zginął w czasie powstania warszawskiego. Miesiąc później zginęła również żona poety, Barbara Drapczyńska.
 
DSCN7345
 
"W żalu najczystszym" to zbiór osiemnastu różnych tematycznie utworów, choć stanowiących przemyślaną i świetnie skonstruowaną całość, która ukazuje nie tylko wrażliwego człowieka, ale również bardzo dojrzałego i ukształtowanego poetę. Refleksyjne, pełne rozbudowanych metafor i symboliki wiersze stanowią kwintesencję twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i nie inaczej jest w tym tomiku, co najdobitniej zostało ukazane w utworze "Ojczyzna". Smutek miesza się tutaj z radością, poczucie bezsilności z nadzieją, a wszystko to ukazane jakby z lotu ptaka, któremu już za chwilę ktoś podetnie skrzydła. Niektóre z wierszy składających się na tomik "W żalu najczystszym" mają zdecydowanie pesymistyczną nutę i są wyrazem braku wiary w lepsze jutro, a także próbą zrozumienia trudnej rzeczywistości i akceptacją nieuchronności losu, ale w tomiku znajdują się również nieco lżejsze utwory, które równoważą atmosferę. Różnorodność tematyczna jest bardzo charakterystyczna dla twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i stanowi znak rozpoznawczy poety, ponieważ obok optymistycznych, nastrojowych, radosnych i pełnych piękna utworów powstawały wiersze przeszyte smutkiem, będące swoistym pamiętnikiem czasów okupacji i te drugie są najbardziej z poetą kojarzone.
 
DSCN7342
 
"W żalu najczystszym" to wyjątkowa pozycja na rynku wydawniczym, gratka dla miłośników poezji i wielbicieli talentu jednego z najwybitniejszych polskich poetów.
 
Autor: Krzysztof Kamil Baczyński
Tytuł: "W żalu najczystszym"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 40
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki
 
 
 
 

WAKACJE - pakujemy książki do plecaka!

dosia1331

DSCN1741

Wakacje, to słowo rozpala wyobraźnię każdego ucznia, ale na ten dzień czekają nie tylko uczniowie i studenci, bo wszyscy wypatrują w kalendarzu końca roku szkolnego, co jest w gruncie rzeczy dość zabawne i świadczy o tym, że w każdym z nas jest trochę dziecka, a ten wyjątkowy czas po prostu dobrze nam się kojarzy i chcemy z niego korzystać. Morze, góry, jeziora, basen, przydomowy ogród, balkon, park osiedlowy, plac zabaw, odpoczywać i cieszyć się wakacjami można dosłownie wszędzie, zwłaszcza że nie wszyscy mają możliwość wyruszenia w świat. Poza tym wakacje to idealny czas na książkę i doskonała okazja do zapoznania się z nowościami wydawniczymi oraz nadrobienia czytelniczych zaległości. Nie wyobrażam sobie wakacji bez książek, w moim plecaku zawsze znajdzie się dla nich miejsce i zwykle zabieram kilka różnych tematycznie książek, ale nie zapominam również o lekturach dla dzieci. Wielkim sentymentem darzę "Wakacje z duchami" i "Podróż za jeden uśmiech", urocze, wakacyjne powieści, z których się nie wyrasta, a każde spotkanie z bohaterami to solidna porcja śmiechu i mnóstwo pozytywnych emocji. W wakacyjnych plecakach zwykle lądują lektury lekkie, łatwe i przyjemne i nie ma w tym nic złego, odrobina odpoczynku dla szarych komórek jest jak najbardziej wskazana.

A co znajdzie się w moim plecaku?

DSCN7328

DSCN7336

 1. "Nieznajomy" Harlan Coben,

2. "Góra Tajget" Anna Dziewit-Meller,

3. "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłana Aleksijewicz,

4. "Podróże z owocem granatu" Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor,

5. "Zagubieni wśród hiacyntów" Jhumpa Lahiri,

6. "W żalu najczystszym" Krzysztof Kamil Baczyński,

7. "Opactwo Northanger" Jane Austen,

8. "Rodzina na pokaz" Kevin Wilson,

9. "Wielkie kłamstewka" Liane Moriarty,

10. "Książki. Magazyn do czytania" - nr specjalny 1/2016 (wydanie na lato).

Całkiem pokaźna lista, na pewno nie będę się nudzić :)

P8290391

DSCN1929

DSCN3506

P81500651

Życzę Wam słonecznych wakacji, pełnych przygód i ciekawych lektur!

Do miłego zaczytania!

"Uczeń architekta", czyli XVI-wieczny Stambuł oczami Elif Shafak

dosia1331

Orhan Pamuk powiedział o niej "najlepsza turecka pisarka ostatniej dekady", ja ośmielam się twierdzić, że Elif Shafak to jedna z najlepszych i najciekawszych współczesnych powieściopisarek na świecie. Autorka ma niepowtarzalny styl, lekkie pióro i umiejętność tworzenia rozbudowanych i doskonale skonstruowanych powieści, które zachwycają i wciągają od pierwszej strony. "Uczeń architekta" to najnowsza w dorobku literackim powieść Elif Shafak, niebanalna, olśniewająca i fascynująca proza z wiernym obrazem epoki, dopracowanym w najdrobniejszym szczególe. Fikcja miesza się tutaj z autentycznymi wydarzeniami, a postaci wykreowane przez autorkę z prawdziwymi bohaterami minionej epoki.

DSCN72881

Do sułtańskiej menażerii trafia młody opiekun białego słonia, Dżahan. Chłopak niedawno został sierotą, a mieszkanie pod wspólnym dachem z brutalnym ojczymem, odpowiedzialnym zresztą za śmierć jego matki, okazało się niemożliwe. Dżahan pragnie zemsty i zadośćuczynienia, ale różne koleje losu i dziwne zbiegi okoliczności krzyżują jego plany. Chłopiec zostaje jednym z uczniów Sinana, najsłynniejszego architekta imperium osmańskiego. Sercem i myślami Dżahana zawładnie nie tylko bogata architektura Stambułu, czyli monumentalne budowle, pałace, meczety, karawanseraje i akwedukty, ale również piękna córka Sulejmana, Mihrimah. Opiekun słonia i drobny złodziejaszek stając u boku Sinana zyska szansę, o której nie śmiał nawet marzyć, a rozmowy z mistrzem będą początkiem wielu zmian w jego życiu...

DSCN7314

Książka Elif Shafak to doskonała, intrygująca i pięknie napisana powieść, którą czyta się wyśmienicie, rozkoszując się każdym słowem, nie ma tutaj elementów zbędnych i nieistotnych, wszystko jest przemyślane i tworzy genialną całość. "Uczeń architekta" jest mozaiką gatunkową, z przeważającymi cechami powieści historycznej i przygodowej. Narracja przypomina trochę "Baśnie z tysiąca i jednej nocy" i trudno tego nie zauważyć, bo Elif Shafak to gawędziarka, współczesna Szeherezada, serwująca czytelnikowi egzotyczne historie. Autorka postawiła na krótkie, ale niezwykle treściwe i esencjonalne rozdziały, które często stanowią odrębne opowieści. Historia Dżahana jest również pretekstem do opowiedzenia o wielkim budowniczym, Sinanie, autorze ponad czterystu wspaniałych budowli. Elif Shafak przywraca go naszej pamięci i jednocześnie przedstawia majestatyczny Stambuł oraz historię potężnego imperium osmańskiego z Sulejmanem Wspaniałym na czele. Przybliża również losy postaci nierozerwalnie związanych z imperium, czyli kolejnych sułtanów, sułtanki, wezyrów, paszów i wielu innych dostojników, ale pozwala sobie na dość swobodne traktowanie faktów historycznych i przesuwanie niektórych dat, co absolutnie nie zaburza konstrukcji opowieści i nie wpływa na jej odbiór.

"Uczeń architekta" to powieść o życiu i śmierci, sile tworzenia i niszczenia, pełna mądrości i filozoficznych rozważań. Ale to również historia o miłości i nienawiści, wielkich marzeniach i spektakularnych porażkach osadzona w XVI-wiecznym Stambule, mieście, które zachwyca i budzi trwogę, daje schronienie i potrafi zabić. To wreszcie opowieść o wielkim imperium osmańskim oraz ludziach, którzy zbudowali jego potęgę i znaczenie w ówczesnym świecie.

Autror: Elif Shafak
Tytuł: "Uczeń architekta"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 477
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Znak

 

Poezja dla dzieci, czyli "Wierszykarnia" Danuty Wawiłow

dosia1331

DSCN7201

"Urodzinki", "Luli, synku, luli", "Lato", "Szybko!", "A jak będę dorosła...", "Niegrzeczna dziewczynka", "Daktyle", "Moja siostra królewna", "Na wystawie", "Zapach czekolady" to tytuły fenomenalnych wierszy dla dzieci autorstwa Danuty Wawiłow, które są zaledwie ułamkiem tego, co możecie znaleźć w "Wierszykarni", czyli książce zawierającej najpopularniejsze utwory poetki. Wiersze Danuty Wawiłow to jedne z moich ulubionych utworów dla dzieci, zwłaszcza że autorka niemal zrezygnowała z natrętnego dydaktyzmu, który często pojawia się w poezji kierowanej do małego odbiorcy. Wiersze Danuty Wawiłow prezentują dziecięcy sposób postrzegania świata, radość i spontaniczność. Ich głównym bohaterem jest dziecko, które znajduje się w centrum zainteresowania i, jak to z dziećmi bywa, raz jest grzeczne, miłe i posłuszne, a innym razem krnąbrne, złośliwe i nieskore do żartów, bo akurat ma gorszy dzień. Autorka jest doskonałą obserwatorką i co najważniejsze, pozwala dziecku być po prostu dzieckiem z wszystkim jego wadami i zaletami. Danucie Wawiłow udało się stworzyć cudowne, uniwersalne i ponadczasowe opowieści, które niezmiennie zachwycają kolejne pokolenia, ale przede wszystkim gwarantują doskonałą zabawę.

"Szybko!"
Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!
Szybko, szybko, stygnie kawa!
Szybko, zęby myj i ręce!
Szybko, światło gaś w łazience!
Szybko, tata na nas czeka!
Szybko, tramwaj nam ucieka!
Szybko, szybko, bez hałasu!
Szybko, szybko, nie ma czasu!
Na nic nigdy nie ma czasu...
A ja chciałbym przez kałuże
iść godzinę albo dłużej,
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody,
i na deszcz, co leci z góry
i na żaby, i na chmury,
albo z błota lepić kule
i nie spieszyć się w ogóle...
Chciałbym wszystko robić wolno,
ale mi nie wolno..."

Jak widzicie pewne życiowe sytuacje nie zmieniają się od lat, dla dzieci czas nie ma znaczenia, jest nieistotny, dlatego też dziecięce postrzeganie świata tak bardzo różni się od naszego, czego dowodem jest to nagromadzenie wykrzykników. Tak uroczych, prawdziwych i niezwykle trafnie obrazujących rzeczywistość utworów jest w książce mnóstwo, a ich różnorodna tematyka zapewni Wam mile spędzony czas z dzieckiem.

Autorką ilustracji do "Wierszykarni" jest Jola Richter-Magnuszewska, kolorowe, dynamiczne i zabawne ilustracje są  niekwestionowanym atutem tej książki i doskonale podkreślają charakter twórczości Danuty Wawiłow. Jeżeli zastanawiacie się nad prezentem dla dziecka, to "Wierszykarnia" będzie idealna, zwłaszcza że książka jest naprawdę bardzo ładnie i starannie wydana.

DSCN7212

DSCN7218

"Wierszykarnia" Danuty Wawiłow to obowiązkowa książka dla wszystkich wielbicieli autorki, małych, dużych i bardzo dużych! Jej wiersze to utwory na każdą porę roku, na pogodę i niepogodę, na dobry i zły humor, na dzień dobry i na dobranoc, polecam!

Do miłego zaczytania!

Autor: Danuta Wawiłow
Ilustracje: Jola Richter-Magnuszewska
Oprawa: twarda
Ilość stron: 159
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

 

Wzruszający powrót do dzieciństwa - "Moje książeczki. Księga druga"

dosia1331

Czy można wzruszyć się na widok czarnego kota? Ależ oczywiście, że tak! Piękne zielone oczy, czarna sierść i cudowne czerwone buty, a w łapkach karteczka, na której widnieje zapis: "Moje książeczki". Tak, wzruszyłam się na widok uroczego kocura, którego pamiętam z dzieciństwa, bo jego wizerunek zdobił absolutnie wspaniałe opowiadania dla dzieci. Kota namalował Zbigniew Rychlicki i po raz pierwszy pojawił się na środku tylnej okładki w 1959 r., potem zdobił kolejne serie lektur dla dzieci z przepięknymi ilustracjami najwybitniejszych polskich artystów.

DSCN7187

Autorami tekstów zamieszczonych w książce są: Adam Bahdaj, Czesław Janczarski, Hanna Januszewska, Maria Kruger, Lucyna Krzemieniecka, Jan Edward Kucharski i Irena Tuwim, a to nie koniec wybitych postaci, ponieważ twórcami ilustracji są Antoni Boratyński, Janusz Grabiński, Danuta Konwicka, Hanna Krajnik, Józef Wilkoń, Zdzisław Witwicki i Ignacy Witz.

DSCN7181

DSCN7182

Nie mam pojęcia, ile razy przeglądałam tę książkę, ale naprawdę trudno się oprzeć, bo każda kartka to ogromne emocje i lawina wspomnień z dzieciństwa. Na widok "Apolejki i jej osiołka" Marii Kruger po prostu się popłakałam. Książka jest zachwycająca, rewelacyjne teksty i przepiękne ilustracje tworzą spójną całość i zapewniają czytelnikowi mnóstwo wrażeń. Bardzo się cieszę, że na końcu książki znalazły się biografie twórców, chociaż wiem, że dzieciom encyklopedyczna wiedza nie jest do  niczego potrzebna, ale tym wybitym postaciom należy się nasza pamięć i uznanie, wszak bawią kolejne pokolenia. A dzieci w końcu dorastają i być może któregoś dnia zechcą dowiedzieć się, kto napisał ich ulubioną opowieść i czyjego autorstwa są ilustracje.

Wydawnictwu "Nasza Księgarnia" należą się brawa i słowa wdzięczności za piękne powroty lektur z dzieciństwa!

A tak na marginesie, polecam "Moje książeczki. Księga pierwsza".

Tytuł: "Moje książeczki. Księga druga"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 235
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Moda na zdrowie - Anna "WILCZO GŁODNA" Gruszczyńska i jej sposób na smukłą sylwetkę

dosia1331

No, takiej książki na moim blogu jeszcze nie było! Ale świetnie się składa, bo przed nami wakacje, czyli pora, kiedy odsłaniamy trochę więcej ciała i miło byłoby wyglądać dobrze, co zwykle oznacza bez wylewających się tu i ówdzie wałeczków tłuszczyku. Nie wierzę w żadne diety cud, one nie istnieją, a kombinowanie zwykle kończy się efektem jo-jo! Jak wiadomo, najlepszą dietą jest MŻ, czyli MNIEJ ŻREĆ, ale co zrobić kiedy lodówka zaprasza nas na ucztę, z szafek kuchennych wypadają słodycze, a znajomi częstują kolejnymi łakociami, bo przecież jeden nie zaszkodzi. Jeden smakołyk raz na jakiś czas nie, ale kilka dziennie, to już problem. Wiem o czym mówię, bo nie potrafię żyć bez czekolady albo ona beze mnie - tak się usprawiedliwiam. Co za dużo, to niezdrowo, dodatkowe kilogramy to ogromne obciążenie dla organizmu, dlatego należy zmienić nawyki żywieniowe i przede wszystkim zafundować sobie więcej aktywności fizycznej i wcale nie trzeba, wzorem celebrytów, korzystać z cateringu, bo zdrowe, dietetyczne i smaczne posiłki można samodzielnie przyrządzić. Wylewanie siódmych potów na siłowni też nie będzie konieczne, bo ćwiczyć można w domu, kanał YouTube zaprasza, też można się nieźle spocić!

DSCN7174

Książka Anny Gruszczyńskiej to dość osobliwa pozycja na rynku wydawniczym, prezentująca zupełnie inny sposób na walkę z otyłością i zachęcająca do zdrowego trybu życia i aktywności fizycznej, która zaowocuje zrzuceniem nadwagi. Autorka obiecuje jeden rozmiar w dół, pod warunkiem zaliczenia 30-dniowego wyzwania, które bardzo szczegółowo rozpisała. Anna Gruszczyńska walczyła z zaburzeniami odżywiania i depresją, wyszła z nich obronną ręką, a swoją wiedzą i doświadczeniem postanowiła się podzielić. Każdy dzień to kolejny etap diety, zmiany w menu będą konieczne, bowiem należy wyeliminować wszystkie produkty wysokokaloryczne, poza tym należy pogodzić się z myślą, że od siedzenia w fotelu i podjadania rośnie tyłek oraz inne części naszych boskich ciał i dlatego należy pokochać ćwiczenia, bez nich się nie obejdzie!

"To nie jest dieta" Anny Gruszczyńskiej zachwyciła mnie nie tylko zdroworozsądkowym podejściem autorki do zasad żywienia i treningu fizycznego, ale również niezwykłym poczuciem humoru. Autorka namawia do samooceny i z niej czyni punkt wyjścia, bo sami musimy stwierdzić, co wymaga u nas jedynie korekty, a co większej pracy. Pokonanie "potwora" nie musi wiązać się z odmawianiem sobie wszystkiego, ale bardzo ważny jest umiar i świadomość tego, czym napychamy nasze brzuchy. To nie jest tajemna wiedza, bo większość z nas bardzo dobrze wie, czym jest zdrowa, nieprzetworzona żywność, ale mamy problem z wdrożeniem zasad prawidłowego odżywiana i zawsze znajdujemy solidne wytłumaczenie dla obżarstwa. 

Książka Anny Gruszczyńskiej to kolorowy, bogato ilustrowany dziennik prezentujący sposób na walkę z nadwagą. Można w nim notować swoje przemyślenia, układać jadłospis, dowiedzieć się kilku rzeczy o rodzajach ćwiczeń i przyznawać sobie punkty za kolejne etapy metamorfozy. Nie nabawicie się kompleksów, bo na żadnej ze stron nie znajdziecie zjawiskowo pięknych i smukłych sportsmenek, są za to zabawne ilustracje, które motywują do zmian i pomogą w walce o zdrowie i lepsze samopoczucie, a dla wytrwałych nagroda w postaci mniejszego rozmiaru ubrań.

DSCN7170

DSCN71681

Pokonaj swoje słabości i zawalcz o zdrowie! Polecam i obiecuję nie jeść czekolady, co za ból!

Autor: Anna Gruszczyńska
Tytuł: "To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 233
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Sine Qua Non

© matka polka czytająca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci