Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

Lektura na leniwe zaczytanie, "Siostry na lato" Mary Alice Monroe

dosia1331

Książka, którą dziś chciałabym Wam zaproponować jest dowodem na to, że zdarza mi się sięgać po nieco lżejszą, mniej ambitną, czyli lekką, łatwą i przyjemną lekturę. "Siostry na lato" Mary Alice Monroe to niezbyt wymagająca książka, nie porusza tematów dręczących ludzkość i na pewno świat się nie zawali, jeśli jej nie przeczytacie. Mimo wszystko miło spędziłam z nią czas. Czytałam przez kilka dni, dawkując sobie rozdziały i tak dotarłam do końca, choć od razu muszę zaznaczyć, że to pierwszy tom, ale z powodzeniem można na nim poprzestać. Nie czuję niedosytu, a nawet ośmielam się stwierdzić, że nie rozumiem decyzji autorki o kontynuacji tej opowieści. Wakacyjna i lekka lektura w kilku tomach? Pomysł, co najmniej, dyskusyjny!

DSCN6519

Dora, Carson, Harper i Bunia, czyli babcia trzech przyrodnich sióstr to główne bohaterki opowieści. Seniorka rodu, Marietta Muir, przygotowuje się do obchodów osiemdziesiątej rocznicy swoich urodzin. Pragnie, by wnuczki uczestniczyły w tym ważnym wydarzeniu i znów, jak za dawnych lat, spędziły z nią trzy letnie miesiące. Ale zaproszenie na urodziny jest również sprytnym planem babci, by zbliżyć do siebie siostry, których relacje stały się zdecydowanie chłodniejsze. Grunt to rodzina? Bywa różnie, ale Bunia zrobi wszystko, by scalić familię, zażegnać spory, wytłumaczyć pewne wydarzenia z przeszłości, zwłaszcza te, które wiążą się z ojcem sióstr... 

DSCN6522

"Siostry na lato" Mary Alice Monroe to lektura na leniwe zaczytanie, wakacje, urlop, odpoczynek. Nie rozkładałam tej powieści na czynniki pierwsze, nie skupiałam się na pozytywnych i negatywnych stronach, bo nie czułam takiej potrzeby. "Siostry na lato" to niestety książka, jakich wiele, utrzymana w pogodnym klimacie, gwarantująca czytelnikowi mile spędzony czas, bez nadmiernego angażowania szarych komórek i bez większych wartości literackich.

Sielankowa sceneria, pływające w oceanie delfiny, żar lejący się z nieba, trzy kompletnie różne siostry, urocza Bunia i pewien przystojniak, czyli wakacje na Wyspie Sullivana w Karolinie Południowej :)

Do miłego zaczytania!

Autor: Mary Alice Monroe
Tytuł: "Siostry na lato"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 407
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Niedziela dzieciom - Pięć bohaterek literackich na piątkę z plusem!

dosia1331

DSCN6498

Dziś trochę nietypowo i bardzo subiektywnie, ale nie mogłam się powstrzymać, zwłaszcza że ostatnio myślałam trochę o mojej fascynacji niektórymi bohaterkami literackimi i doszłam do wniosku, że ogromny wpływ na moje postrzeganie kobiet w literaturze miały bohaterki książek dla dzieci i młodzieży. Długą listę mogłabym stworzyć, ale tak sobie żartuję, że wybudzona z głębokiego snu i zapytana o moje ukochane dziecięce postaci literackie z pewnością wymieniłabym pięć dziewczynek, które zawładnęły moją wyobraźnią. Pokochałam je całym sercem, są mi niezwykle bliskie i z ogromną przyjemnością wracam do książek, w których znów mogę je spotkać. Te dziewczynki wciąż są urocze, dowcipne, mądre, dobre i mają głowy pełne szalonych pomysłów. Najcudowniejsze jest to, że one się nie zmieniły, nie zestarzały (tak, wiem, niektóre się zestarzały w kolejnych tomach), to ja się zmieniłam, ja dorosłam i dziś zupełnie inaczej odbieram te książki, dostrzegam niuanse, mnóstwo rzeczy, na które nie zwróciłam uwagi jako dziecko, co tylko świadczy o tym, że na te lektury nigdy nie jest za późno.

1. "Ronja, córka zbójnika" Astrid Lindgren - absolutny #1 w moim rankingu ukochanych lektur z dzieciństwa. Nie mam pojęcia, ile razy czytałam tę książkę, ale wciąż odkrywam w niej coś nowego. Jeżeli chodzi o datę wydania książki, to Ronja jest moją rówieśniczką, ale ona nie musi nakładać kremu przeciwzmarszczkowego, pozostała dzieckiem i świetnie bawi się na kartach powieści.

2. "Pippi Pończoszanka" Astrid Lindgren - Pippi jest ulubienicą milionów dzieci na całym świecie, pyskaty i niezwykle uroczy rudzielec podzielił swego czasu opinię publiczną, a nad książką debatowali psychologowie i politycy, doszukujący się w przygodach Pippi elementów szkodliwych dla dzieci, serio! Charyzmatyczna Pippi nie miałaby problemu ze zdobyciem kwalifikacji olimpijskiej w podnoszeniu ciężarów, przecież ona potrafi podnieść konia!

3. "Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery - Ania, Andzia, Aneczka - drugi rudzielec w zestawie, ale znacznie pokorniejszy. Posiadaczka gołębiego serca, obiekt westchnień Gilberta, co jakiś czas lądująca w "otchłani rozpaczy". Niektóre pomysły Ani wypróbowałam osobiście i bardzo chciałam zamieszkać na Zielonym Wzgórzu:) Ania to moja pokrewna dusza... 

4. "Pollyanna" Eleanor H. Potter - sama dobroć, cudowna, urocza dziewczynka, pamiętam, że bardzo podobało mi się jej imię :) Spora dawka optymizmu i szczery stosunek do świata. Piękna lektura, nie tylko dla dzieci.

5. "Ida sierpniowa" Małgorzata Musierowicz - co ja mam z tymi rudzielcami? Ida, bohaterka słynnej "Jeżycjady", brzydka, ruda, chuda, a przynajmniej tak o sobie myśli. Temperamentna nastolatka, która przejdzie niezłą metamorfozę. To moja ulubiona część cyklu Musierowicz.

Ronja, Pippi, Ania, Pollyanna oraz Ida - moje niezapominajki, dziewczyny na piątkę z plusem, bohaterki książek, które na dobre zapisały się w mojej pamięci. Dzięki nim mam możliwość przenosić się do czasów dzieciństwa w dowolnej chwili!

 

THE END :)

Do miłego zaczytania!

 

Chmielewska jest dobra na wszystko :)

dosia1331

Dawno, dawno temu... No dobra, nie aż tak dawno, ale jednak, w drodze na egzamin semestralny czytałam w pociągu "Klin" Joanny Chmielewskiej, dla rozładowania stresu, rzecz jasna, ale tak się zaczytałam i tak uśmiałam, że w ostatniej chwili zorientowałam się, że pora wysiadać. Podróż minęła błyskawicznie, naładowana pozytywną energią wkroczyłam na salę, a egzamin zdałam koncertowo! Jaki z tego morał? Ano taki, że Chmielewska jest dobra na wszystko, nawet na przedegzaminacyjne palpitacje serca. Bardzo lubię tę autorkę i sięgam po jej książki nie tylko w kryzysowych momentach :) "Klin", "Wszystko czerwone", "Lesio", "Romans wszech czasów", "Całe zdanie nieboszczyka" i mnóstwo innych książek, nie tylko dla dorosłych, bo również dla dzieci i młodzieży, przeczytałam z ogromną przyjemnością. Specyficzny styl, zabawa językiem, doskonałe kreacje bohaterów oraz ogromne poczucie humoru to znaki rozpoznawcze Joanny Chmielewskiej. Jednak nie wszystkie książki jej autorstwa przypadły mi do gustu, zdecydowanie wolę te z początków kariery autorki oraz wydane w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, późniejsze są zdecydowanie mniej zabawne, ale to wciąż dobra literatura rozrywkowa.

DSCN6511

Wydanie książki "(Nie) boszczyk mąż", które widzicie na zdjęciu, ukazało się w serii "Królowa polskiego kryminału". Seria liczy pięćdziesiąt książek Joanny Chmielewskiej. Nie mam całej kolekcji, ale zaopatrzyłam się w egzemplarze, których nie czytałam i powoli wypełniam czytelniczą lukę. Oczywiście zaintrygował mnie tytuł, więc pełna nadziei na dobrą zabawę otworzyłam książkę i przepadłam na kilka godzin...

Malwina i Karol są małżeństwem z kilkunastoletnim stażem. Połączyła ich miłość i wzajemna fascynacja, ale coś się popsuło, uczucie wygasło, wady zaczęły przysłaniać zalety i nad parą zebrały się czarne chmury, a myśl o rozwodzie jest coraz częstsza. Malwina rozwodu nie chce zaakceptować, bo przywykła do życia w dobrobycie i nade wszystko kocha pieniądze męża, natomiast Karol ma dość nierozgarniętej żony i tylko zdolności kulinarne partnerki trzymają go w tym skazanym na klęskę związku. Parę lat i kilkanaście kilogramów temu byli sobie bardzo bliscy, ale to już przeszłość. Karol uważa Maliwnę za głupią, jednak nie docenia żony, bo ta będzie próbowała się go pozbyć, w sensie uśmiercić, i obmyśla plan zemsty za poniżanie i brak szacunku. Jak zakończy się ta historia? Nie pisnę, ani słowa! Zdradzę tylko, że miło spędziłam czas, może nie wybuchałam śmiechem, ale nieźle się ubawiłam, zwłaszcza słownymi potyczkami głównych bohaterów. Jeśli nie mieliście okazji przeczytać tej książki, to zachęcam do nadrobienia zaległości. Na mnie czekają "Studnie przodków" i "Duża polka", liczę na sporą dawkę pozytywnej energii, czego i Wam życzę!

DSCN6516

Do miłego zaczytania!

 

Europa opanowana przez islam, czyli co przewidział Michel Houellebecq - "Uległość"

dosia1331

Spoglądałam na tę książkę w księgarni, brałam do ręki i odkładałam z myślą, że kiedyś przeczytam. Minęło kilka miesięcy i postanowiłam wreszcie sprawdzić, co Michel Houellebecq zaproponował czytelnikowi tym razem.

DSCN6501

Nie ukrywam, że liczyłam na inteligentną i ambitną powieść, bo zachęcająca, choć zdecydowanie zbyt obszerna nota wydawnicza wydawała się gwarancją nietuzinkowej prozy. Cóż, liczyłam, liczyłam i się przeliczyłam, a momentami nawet nudziłam i brnęłam przez kolejne strony z wiarą na wstrząsające zakończenie tej historii, ale i tego się nie doczekałam, bo niezwykle łatwo przewidzieć finał, a tego bardzo nie lubię.

Rok 2022, Francja, środowisko akademickie. Francois jest szanowanym wykładowcą na Sorbonie, który dużą popularność zyskał dzięki doktoratowi poświęconemu Jorisowi-Karlowi Huysmansowi. Do tej postaci będzie zresztą wielokrotnie wracał i omawiał kolejne dzieła i życiorys prozaika. Wykładowca literatury jest raczej samotnikiem, wiedzie dość nudne, choć ustabilizowane życie z przerwami na romanse. Wszystko zmieni się za sprawą dojścia do władzy Bractwa Muzułmańskiego i prezydentury Mohameda Ben Abbesa. Nową władzę bardzo interesuje edukacja, dlatego największe zmiany odczują uczelnie, a osoby nieprzychylne nowemu ustrojowi politycznemu pożegnają się ze stanowiskiem pracy. Francois będzie musiał zdecydować, czy zgadza się na warunki dyktowane przez władzę, czyli przejście na islam i utrzymanie etatu na uczelni, czy wybierze wolność światopoglądową i przymusową emeryturę.

"Uległość" Michela Houellebecqa to futurystyczna wizja autora na temat ewentualnej zmiany na scenie politycznej we Francji i przejęcia władzy przez społeczność muzułmańską. To trochę dekadencka i zdecydowanie pesymistyczna proza, ale czegoś mi w niej zabrakło. Nie wiem, co zawiodło, brak akcji, zbyt leniwa narracja, bierność głównego bohatera, ciągłe rozważania na temat twórczości Huysmansa, czy żonglowanie religiami? Całość wydaje mi się zbyt przekombinowana, a postaci drugoplanowe oderwane od rzeczywistości i snujące dziwne teorie spiskowe. Polityka, seks, religia - to trzy hasła definiujące "Uległość". Wieloznaczeniowy i kluczowy tytuł zdecydowanie przyciąga uwagę, ale mam wrażenie, że potencjał i pomysł na tę lekturę nie został wykorzystany, a zakończenie rozczarowuje. Nie mam pojęcia, czy straszenie islamem, patriarchatem i przejęciem władzy nad Europą przez wyznawców Allaha ma jakikolwiek sens. Premiera "Uległości" zbiegła się w czasie z zamachami na redakcję "Charlie Hebdo" w Paryżu, co tylko zaostrzyło apetyt czytelników i zafundowało świetną promocję książce, która już zawsze będzie się kojarzyła z tamtymi wydarzeniami.

Czy warto przeczytać "Uległość"? Tak, chociażby dla skonfrontowania się z wizją autora i wydania ewentualnej opinii na jej temat. Tę książkę, paradoksalnie, czyta się dobrze, choć są chwile zwątpienia powodowane irytującą i nudną postacią głównego bohatera, który odcina kupony od sławy związanej ze świetnie przyjętym doktoratem, ale poza dywagacjami na temat Huysmansa nie ma nic do powiedzenia i budzi skrajne emocje. Czytelnik chcący dowiedzieć się czegoś o islamie poczuje się rozczarowany, bo lektura tej książki nie odkrywa nic poza tym, co można usłyszeć, bądź zaobserwować w mediach. Fabuła została oparta na delikatnym straszeniu i szalonych wizjach, mam tylko nadzieję, że "Uległość" została napisana przez autora z lekkim przymrużeniem oka, bo jeśli na serio, to strach się bać!

Autor: Michel Houellebecq
Tytuł: "Uległość"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 286
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo W. A. B.

 

Historia zakazanej miłości... "Chłopak z lasu" Marten Melin

dosia1331

"Siedział na samym końcu, plecami do mnie. Zatrzymałam się, trochę wkurzona, bo liczyłam na to, że będę się mogła spokojnie wykąpać. O tak wczesnej porze zazwyczaj nikt tu nie przychodził. Pogoda też raczej nie zachęcała do kąpieli, niebo było zachmurzone. Przeszło mi przez myśl, żeby zrezygnować i wrócić do domu. Ale to by było po prostu śmieszne, nie wykąpać się tylko dlatego, że na pomoście siedzi jakiś chłopak". Tak rozpoczyna się pełna tajemnic opowieść o nastoletniej Monie i Mikaelu, chłopcu mieszkającym w lesie.

DSCN6458

Mona nie potrafi zapomnieć o spotkaniu na pomoście, Mikael zaprząta jej myśli, choć stanowi dla dziewczyny zagadkę. Jest inny, niż jego rówieśnicy, spokojny i małomówny, trochę zaniedbany, budzi skrajne uczucia, ale jest nieziemsko przystojny i ma absolutnie hipnotyzujące spojrzenie. Trudno oprzeć się urokowi Mikaela, bo jakaś dziwna siła przyciąga Monę do chłopca i nastolatka szuka okazji, by się z nim spotkać, a to bywa trudne i zależne od... pogody. W słoneczne dni Mona nie ma szansy na spotkanie z Mikaelem, dlatego z utęsknieniem czeka na zachmurzone niebo, wtedy ma nadzieję zobaczyć chłopca. Coś Wam to przypomina? Jeżeli pomyśleliście o Stephenie Meyer i jej błyszczących w słońcu wampirach, to jesteście w błędzie! Tajemnicy nie zdradzę, bo popsułabym Wam zabawę, ale jedno wiem na pewno, ta powieść zauroczy nie tylko nastoletnie dziewczynki. Spotkanie Mony i Mikaela oraz rodzące się pomiędzy nimi uczucie jest spełnieniem dziewczęcych marzeń, choć może mieć nieodwracalne skutki.

DSCN6482

Marten Melin napisał romantyczną historię zakazanej miłości, ale również klasyczną powieść o nastolatkach, krótkotrwałych zauroczeniach, pierwszej miłości, problemach wieku dorastania i relacjach rodzinnych. "Chłopak z lasu" to bardzo ciekawa książka dla młodzieży, ale jestem niemal pewna, że spodoba się głównie dziewczynkom, które będą próbowały doszukiwać się w tej opowieści własnych przeżyć. Książkę czyta się wyśmienicie, wielokrotnie uśmiechałam się podczas lektury i bardzo kibicowałam Monie i Mikaelowi. Być może pomysł na fabułę nie jest zbyt nowatorski, ale ta książka ma nieodparty urok, a zaskakujący finał wiele mówi o kondycji współczesnej rodziny i rodzicach, dla których kariera bywa ważniejsza od dziecka.

DSCN6476

Już o tym wspominałam, ale powtórzę raz jeszcze, że Wydawnictwu "Zakamarki" należą się brawa nie tylko za bardzo ciekawe propozycje lektur dla dzieci i młodzieży, ale również za staranne i solidne wydania książek. Twarde oprawy, zszywane strony i ładny papier cieszą nie tylko oko, ale są również bardzo trwałe i nawet wielokrotne przeglądanie nie wiąże się z obawą zniszczenia książki, zwłaszcza przez małe dzieci, które jak wiadomo lubią posmakować dobrej literatury i niezbyt delikatnie się z nią obchodzą.

Do miłego zaczytania!

Autor: Marten Melin
Tytuł: "Chłopak z lasu"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 207
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Zakamarki"

W literaturze można się zakochać! "Wyjątkowy rok" Thomasa Montassera

dosia1331

DSCN6443

Charlotte to starsza pani, właścicielka małej księgarni, która pewnego dnia postanawia zniknąć. Nikomu nie tłumaczy powodów swojej decyzji, ani nie podaje miejsca, do którego się wybiera. Na kuchennym stole zostawia jedynie krótką notatkę: "Moja siostrzenica Valerie ma się o wszystko zatroszczyć". Valerie spełnia życzenie ciotki i postanawia zająć się staroświecką księgarnią, zwłaszcza finansami, co dla studentki ekonomii nie powinno być kłopotliwe. Kobieta bardzo szybko odkrywa, że księgarnia nie jest zadłużona, ale nie przynosi też zysków, a nawet nie ściąga należności od klientów, którzy wiele lat temu, za przyzwoleniem właścicielki, wzięli książki nie płacąc za nie. Valerie jest dość sceptycznie nastawiona do pomysłu ciotki, angażującego ją w pracę w księgarni, ale bardzo szybko odkrywa, że miejsce, do którego trafiła nie jest przypadkowe, a praca w księgarni i znaleziona w niej książka "Wyjątkowy rok" sprawią, że kobieta zupełnie inaczej spojrzy na swoje życie. Specyficzny klimat małej księgarni oraz tysiące zalegających w niej książek pozwolą Valerie na nowo odkryć świat, o którym nieco zapomniała.

"Wyjątkowy rok" Thomasa Montassera to niezwykle urokliwa, kameralna i bardzo osobista książka, która jest wyznaniem miłości do literatury, gloryfikacją świata książek i subtelną podróżą do świata wyobraźni. To książka o sztuce czytania, magii słowa i symbiozie łączącej autora z czytelnikiem. Ale to również historia o zatapianiu się w świat literatury i poszukiwaniu książki idealnej. Degustowałam się "Wyjątkowym rokiem", chłonęłam każde słowo, przypominałam sobie przytaczane przez autora arcydzieła literatury światowej i zastanawiałam się nad ich znaczeniem w moim życiu. Literatura to niewyczerpane źródło wiedzy, ale to również znakomita rozrywka i możliwość podróżowania po świecie bez konieczności opuszczania wygodnego fotela. Książki nie powinny być przedmiotami zbierającymi kurz na półkach, karygodnym jest również czynienie ich elementem wystroju wnętrza, to z pewnością nie dodaje inteligencji. Książki powinny być ważną częścią naszego życia, wszak "książka jest syntezą sztuk".

DSCN6438

Czy książki potrafią zmienić świat? Nie sądzę, bo jeśli istniałaby taka możliwość, to rzeczywistość byłaby zupełnie inna, ale jestem pewna, że potrafią uczynić życie przyjemniejszym, ciekawszym i wartościowym, o czym przekonacie się poznając Valerie, która dzięki literaturze wiele zyskała.

"Wyjątkowy rok"  Thomasa Montassera to niewielkich rozmiarów książka, przypominająca nam o istnieniu świata, który mamy na wyciągnięcie ręki. Polecam tę czytelniczą ucztę wszystkim miłośnikom literatury!

Do miłego zaczytania!

Autor: Thomas Montasser
Tytuł: "Wyjątkowy rok"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 152
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

Ciemna strona macierzyństwa - "Od urodzenia" Elisa Albert

dosia1331

Dawno nie czytałam tak mocnej, szczerej, bardzo bezpośredniej i niezwykle autentycznej książki o ciąży i macierzyństwie. Próżno szukać w niej sielankowej atmosfery rodem z reklam z małym dzieckiem w roli głównej, w której beztroski i wiecznie uśmiechnięty bobas znajduje się w centrum zainteresowania, a szczęśliwa mama odczuwa wieczny błogostan i wpatruje się w malucha, jak w obrazek. Nic z tych rzeczy! To książka o kobiecie, która nie boi się głośno mówić o tym, czym był dla nie poród, jaki miał przebieg i jak zmieniło się jej życie po przyjściu na świat dziecka. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale z drugiej strony, nikt nie poinfromował, że może być aż tak trudno. Dzieci nie przychodzą na świat z instrukcją obsługi, a instynkt macierzyński bywa przereklamowanym sloganem.

DSCN6415

Ari to wykształcona kobieta, doktorantka, szczęśliwa żona i matka rocznego Walkera. Jej opowieść jest pełną retrospekcji historią o ciąży, trudnym porodzie i okropnych początkach macierzyństwa. Ari bardzo dobitnie mówi o wielu bolesnych momentach, nie uznaje tabu, a licznymi wulgaryzmami podkreśla fatalne samopoczucie i rozładowuje stres. Jej syn przyszedł na świat w wyniku cesarskiego cięcia, co dla Ari jest nie tylko ujmą na honorze, ponieważ rodzenie siłami natury uznaje za właściwe i bezpieczne dla matki i dziecka, ale przede wszystkim postrzega cesarkę, jako zło konieczne, które nazywa "amputacją". Kobieta uczy się, jak być matką i wcale nie udaje, że bywa ciężko. Nie kłamie, że macierzyństwo nie wywróciło jej życia do góry nogami i nie zmieniło podejścia do wielu spraw, ale z każdym dniem kocha syna coraz bardziej i świata poza nim nie widzi. Jednocześnie nie oszukuje samej siebie, że brakuje jej towarzystwa przyjaciół, wolnego czasu i kogoś, kto przejąłby część jej obowiązków. Traumatycznych wydarzeń nie da się wymazać z pamięci, a pielęgnowane poczucie winy może zrujnować psychikę.  Opowieść Ari to śmiech i łzy, euforia i zwątpienie, miłość i nienawiść - emocjonalny rollercoaster i huśtawka nastrojów w jednym.

DSCN6423

Książka Elisy Albert prowokuje i szokuje jednocześnie, zwłaszcza poglądy i sposób wysławiania się głównej bohaterki, która nie ubarwia rzeczywistości, nie ukazuje fałszywego obrazu związanego z porodem i macierzyństwem, ale bardzo dobitnie wyraża swoje zdanie na ten temat. Ari bez cienia wstydu opowiada o depresji, bólu, cierpieniu i braku akceptacji siebie w roli matki. Nie boi się powiedzieć, że czasem swojego dziecka po prostu nienawidzi, choć kocha go całym sercem. Ta ambiwalencja uczuć jest, jak manifest, próba dotarcia do kobiet, uwolnienia ich od poczucia winy i pozwolenia na bycie słabą i zmęczoną.

"Od urodzenia" Elisy Albert to odmitologizowana opowieść o macierzyństwie, z elementami czarnej komedii, ironią, ciętymi ripostami i niesamowita puentą.

Polecam!

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego!

PREMIERA: 29 marca 2016 r.

Autor: Elisa Albert
Tytuł: "Od urodzenia"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 272
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Kobiece

Przygoda z historią w tle... "Tropiciele" Małgorzaty Karoliny Piekarskiej

dosia1331

DSCN6408

Pamiętacie, jak zachwycałam się "Klasą pani Czajki" Małgorzaty Karoliny Piekarskiej? Nie inaczej będzie tym razem, bo jestem po lekturze "Tropicieli" i śmiało mogę stwierdzić, że autorka ma doskonały styl, pisze ciekawie i bardzo przystępnie o sprawach, które nie zawsze są łatwe i proste dla młodzieży. Dotrzeć do ludzi wkraczających w trudny okres dojrzewania to nie lada wyzwanie, a Małgorzata Karolina Piekarska wyśmienicie sobie z tym radzi. Jej książki to mądra, pouczająca i przede wszystkim zabawna proza, którą czyta się rewelacyjnie bez względu na wiek. Podrzuciłam tę książkę do przeczytania mojemu synowi, obserwowałam jego reakcję, widziałam uśmiech na twarzy i momentami zatroskaną minę, nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała, dlaczego? Liczyłam się z tym i nawet z premedytacją ją zaproponowałam, bo nie uważam, żeby temat podjęty przez autorkę był dla niego za trudny, choć jest uczniem szkoły podstawowej, a nie gimnazjum, jak bohaterowie opowieści. Potem rozmawialiśmy o historii Polski, wybuchu powstania warszawskiego i o Muzeum Powstania Warszawskiego, które z całą pewnością musimy odwiedzić. Ale spokojnie, to nie jest książka o historii! Autorka jedynie wspomina o niektórych wydarzeniach historycznych, robi to bardzo subtelnie, ale w sposób prowokujący pytania, więc nauka przy okazji zabawy gwarantowana.

DSCN6413

"Tropiciele" Małgorzaty Karoliny Piekarskiej to przygodowo-detektywistyczna opowieść o gimnazjalistach, harcerstwie i problemach wieku dorastania. Centralną postacią jest Kuba, który z Żoliborza przeprowadza się na Saską Kępę. Zbuntowany nastolatek jest negatywnie nastawiony, obawia się nowej szkoły, kolegów i tego, jak odnajdzie się w nowym otoczeniu. Kuba ma młodszą siostrę, Olę, pyskatą i rezolutną dziewczynkę, która chce wstąpić w szeregi zuchów. Optymizm Oli denerwuje Kubę, ale jest zmuszony zaprowadzać ją na zbiórki i trochę przez przypadek trafia na zbiórkę harcerską, gdzie zauważa śliczną Jagodę. Harcerstwo wydaje się Kubie mało atrakcyjną formą spędzania wolnego czasu, ale zmienia zdanie, gdy na strychu swego domu znajduje stare pocztówki. Tak zaczyna się pełna przygód opowieść z historią w tle...

DSCN6410

Książka Małgorzaty Karoliny Piekarskiej to rewelacyjna, dynamiczna i napisana współczesnym językiem proza dla młodzieży, z doskonale naszkicowanym wątkiem obyczajowym i edukacyjnym. Świetnie sportretowani bohaterowie zaskarbiają sobie sympatię czytelnika, a dialogi i potyczki słowne rodzeństwa są niezwykle zabawne. "Tropiciele" to wciągająca i pełna humoru proza z przesłaniem, która intryguje od pierwszej strony.

Przygoda, humor i szczypta historii, polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

Do miłego zaczytania!

Autor: Małgorzata Karolina Piekarska
Ilustracje: Agnieszka Świętek
Tytuł: "Tropiciele"
Okładka: miękka
Ilość stron: 256
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

Czy można uciec przed prawdą? "Dziewczyny, które zabiły Chloe" Alex Marwood

dosia1331

Jakiś czas temu opowiadałam o moich wrażeniach po przeczytaniu "Dziewczyny z pociągu" Pauli Hawkins i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że słusznie określiłam ją jako kontrowersyjną, bo wywiązała się dość ciekawa dyskusja na jej temat w grupach czytelniczych. "Dziewczynie z pociągu" zarzuca się przede wszystkim zbyt nachalną promocję, która wywindowała ją na listy bestsellerów. Oberwało się również Stephenowi Kingowi, który tę książkę poleca, co zdaniem niektórych podważyło jego autorytet. Mnie nazwisko Kinga na okładce nie przeszkadza, świetnie zdaję sobie sprawę z faktu, że to zabieg marketingowy, mistrz poleca - czytelnik kupuje. Proste! Ale nie ze mną takie numery, bo żadne nazwisko nie sprawi, że wypowiem się pozytywnie o książce, która mi się nie podoba, a już na pewno nie kupię książki pod czyjeś dyktando. Podsumowując, zdania na temat debiutanckiej powieści Hawkins są podzielone i wielokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że książka Alex Marwood, czyli "Dziewczyny, które zabiły Chloe" wydanej również w 2015 r. jest o niebo lepsza i bardziej zasłużyła na sukces. Mam tę książkę od jakiegoś czasu, ale z różnych przyczyn odkładałam jej lekturę na później, choć okładka kusiła mnie ogromnie. A tak na marginesie, tę książkę również poleca Stephen King!

DSCN6402

Alex Marwood to pseudonim literacki brytyjskiej dziennikarki, a książka "Dziewczyny, które zabiły Chloe" jest jej debiutem. Książka odniosła sukces i została przetłumaczona na 17 języków, a w Stanach Zjednoczonych zdobyła nagrodę Edgar Allan Poe w kategorii Najlepsza powieść roku 2014 r.

Tytuł książki mówi niemal wszystko. Dwie dziewczynki, jedenastolatki, miały nieszczęście poznać się wiele lat temu i choć ich znajomość była zaledwie kilkugodzinna to naznaczona została tragedią i napiętnowała Bel i Jade do końca życia. Dziewczynki zostały skazane za zabicie czteroletniej Chloe, a ich czyn określono, jako wyjątkowo brutalny. Nastolatki osadzono w dwóch różnych zakładach poprawczych i zabroniono kontaktować się ze sobą. Stały się najbardziej znienawidzonymi dziećmi w Wielkiej Brytanii.  Po wyjściu na wolność zmieniły tożsamość i ułożyły sobie życie, ale śmierć Chloe tkwi w nich i nie pozwala o sobie zapomnieć, a tragiczne wydarzenia z przeszłości to ich największa tajemnica, o której nie wiedzą nawet najbliższe osoby. Budowanie życia na kłamstwie okaże się fatalne w skutkach, ponieważ Bel i Jade spotkają się zupełnie przypadkowo, a przeszłość upomni się o swoje przy okazji innych tragicznych wydarzeń...

"Dziewczyny, które zabiły Chloe" to thriller psychologiczny, bardzo dobrze napisany, z mocno rozbudowaną fabułą, ale zastrzeżenia mam do głównych postaci, moim zdaniem są słabo sportretowane, płaskie i momentami nijakie. Poza tym zabrakło mi informacji dotyczących procesu sądowego, te które są nie wyczerpują tematu i pozostawiają wiele znaków zapytania. Historia opowiedziana w książce biegnie dwutorowo i przedstawia teraźniejszość oraz zapis feralnego dnia z 1986 r., zaś tragedia sprzed lat jest się punktem wyjścia do opowieści o relacjach międzyludzkich, miłości, przyjaźni, zaufaniu. Książkę czyta się błyskawicznie, czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń i sam musi odpowiedzieć sobie na wiele pytań. Motyw winy i kary jest dominujący, ale nie wszystko jest oczywiste i jednoznaczne. Zabrakło mi jednak elementu zaskoczenia, bo fabuła jest dość przewidywalna i bardzo szybko doszłam do pewnych wniosków, a jeśli chodzi o zakończenie to muszę przyznać, że jest doskonałym podsumowaniem całości i nie pozostawia złudzeń. 

Nie mam zamiaru porównywać książek Pauli Hawkins i Alex Marwood, ponieważ to dwie różne historie, zupełnie inaczej napisane. "Dziewczyna z pociągu" jest bardziej stonowana, natomiast Alex Marwood pisze zadziorniej, z pazurem. Nie chcę też sugerować, która z nich zasłużyła na większy sukces, nie widzę powodu, by to robić, bo o tym już dawno zdecydowali czytelnicy. Nieśmiało podchodzę do wszelkich rankingów popularności, bo przeczytałam mnóstwo książek, których promocja była znikoma albo wcale jej nie zauważyłam, a okazały się lekturami, do których wracam. Obie książki przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, z trudem odkładałam i czekałam na chwilę wolnego czasu, by wrócić do lektury. Teraz stoją na półce i z pewnością nie przeczytam ich ponownie, to nie jest wybitna literatura, o której rozmawia się latami, którą się cytuje i stawia za przykład. To książki, które mają swoje pięć minut, są popularne i bardzo dobrze promowane, ale nie można odmówić Hawkins i Marwood talentu, to byłoby niezwykle krzywdzące. Sprawdzianem dla obu autorek będzie to, co zaproponują czytelnikom następnym razem, bo rynek wydawniczy bywa okrutny i może się okazać, że kolejne książki Pauli Hawkins i Alex Marwood nie powtórzą sukcesu swoich poprzedniczek.

Paula Hawkins, czy Alex Marwood? Paula Hawkins!

Do miłego zaczytania!

Autor: Alex Marwood
Tytuł: "Dziewczyny, które zabiły Chloe"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 447
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Albatros

Szkolna wycieczka do... średniowiecza, czyli "Kazimierzu, skąd ta forsa?" Grażyny Bąkiewicz

dosia1331

Zuza, lat 12, niepoprawna optymistka, pasjonatka historii, rezolutna i inteligentna uczennica, której największym marzeniem jest: "wiadro pełne słońca". I jak tu jej nie lubić? To niemożliwe! Zuza jest cudowna! Na dodatek chodzi do najlepszej szkoły na świecie, w której zajęcia historii są tak niezwykłe, że aż trudno je sobie wyobrazić, bowiem dzieciaki mają możliwość podróżowania w czasie i przenoszenia się do dowolnych epok, by z bliska przyjrzeć się wydarzeniom historycznym.

DSCN6369

Nauczyciel historii, pan Cebula, prowadzi dość specyficzne lekcje historii i pozwala swoim uczniom na podróżowanie w czasie, wszystko dzięki specjalnym ławkom szkolnym, które są niczym wehikuły czasu, ale bardzo bezpieczne i uczniom nic nie grozi, nawet choroby panujące w dawnych epokach, bo chroni ich gamma, która jest jak tarcza i nic złego nie może przez nią przeniknąć. Każda lekcja historii to przygoda i mnóstwo interesujących wiadomości!

Znacie powiedzenie, że Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną? Na pewno tak, a potraficie odpowiedzieć na pytanie, skąd miał fundusze na liczne i kosztowne inwestycje? Hmm, z tym pewnie gorzej. Ale głowa do góry, bo wszystkiego dowiecie się po przeczytaniu absolutnie fantastycznej pod każdym względem książki Grażyny Bąkiewicz, "Kazimierzu, skąd ta forsa?" Wraz z Zuzą i jej szkolnymi kolegami będziecie mieli możliwość przeniesienia się do odległego średniowiecza, a nawet zamienicie parę słów z królem, czyli Kazimierzem Wielkim. Czytałam tę książkę z synem i oboje doszliśmy do wniosku, że tak powinny wyglądać wszystkie lekcje, ile wiadomości zostałoby w głowach, słowo nuda można by wykreślić ze słownika i na pewno żaden przedmiot szkolny nie byłby powodem stresu i braku wiary we własne możliwości.

DSCN6395

DSCN6397

DSCN6400

"Kazimierzu, skąd ta forsa?" to dynamiczna, pełna humoru opowieść, napisana współczesnym językiem i doskonale zilustrowana. Książka Grażyny Bąkiewicz to znakomita lekcja historii, która wyjaśnia wiele faktów historycznych i podaje mnóstwo ciekawostek, a wiadomo, że ilustracja i tekst to najlepsza forma przyswajania wiedzy.

Zapraszam na niezwykłą lekcję historii z bonusem w postaci podróży w czasie. "Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć. I już! Tyle to trwa." I jesteśmy w średniowieczu, wyruszamy na spotkanie z królem, by zadać mu pytanie: "Kazimierzu, skąd ta forsa?"

DSCN34571
 
Do miłego zaczytania!
 
Autor: Grażyna Bąkiewicz
Ilustracje: Artur Nowicki
Tytuł: "Ale historia... Kazimierzu, skąd ta forsa?"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 223
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Kontrowersyjna "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins

dosia1331

DSCN6363

Debiutancka powieść Pauli Hawkins to jedna z tych książek, które budzą mnóstwo emocji, są powodem dyskusji i licznych komentarzy, negatywnych i pozytywnych. Opinie na jej temat są skrajnie różne, jedni są "Dziewczyną z pociągu" zachwyceni, inni uważają tę powieść za kompletne nieporozumienie, prozatorski bełkot i nie zostawiają na autorce suchej nitki. Zamieszanie wokół powieści jest ogromne, jej popularność rośnie z dnia na dzień, a ilość sprzedanych egzemplarzy przyprawia o zawrót głowy. "Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins ukazała się w Polsce w 2015 r. i podobnie, jak w innych krajach odniosła sukces, zwyciężała w różnych rankingach i plebiscytach na najpopularniejszą książkę minionego roku. Nie ukrywam, że bardzo byłam ciekawa tej powieści, zwłaszcza że pozytywnie wypowiadali się o niej Stephen King, Tess Gerritsen, Terry Hayes i Lisa Gardner.

Tytułową dziewczyną z pociągu jest Rachel Watson, rozwiedziona i uzależniona od alkoholu kobieta, która niedawno straciła pracę. Nie potrafi przyznać się do porażki, utratę posady ukrywa przed współlokatorką i dlatego codziennie wsiada do pociągu zmierzającego do Londynu udając, że jedzie do pracy. To sposób na zachowanie tajemnicy i zabicie nudy. Rachel nie potrafi pogodzić się z odejściem męża, nie może zaakceptować jego nowego związku i swoje rozgoryczenie tłumi kolejnymi butelkami wina. Potem dręczą ją wyrzuty sumienia, bo znowu nie umiała zapanować nad nałogiem. Podły nastrój Rachel jest również wynikiem tego, że w stanach upojenia alkoholowego wydzwania do byłego męża i wygaduje rzeczy, których potem bardzo się wstydzi. Jej sposobem na życie jest alkohol oraz pozbawione sensu podróże do Londynu, podczas których mija miejscowość, w której mieszkała z Tomem. Z okien pociągu podgląda życie sąsiadów i wyobraża sobie ich codzienność, a mieszkańcom wymyśla imiona i idealizuje ich życie. Pewnego dnia dostrzega coś, co burzy jej spokój i o czym nie potrafi zapomnieć. Wtedy wszystko się zaczyna...

Szczerze mówiąc, nie rozumiem negatywnych emocji wokół "Dziewczyny z pociągu" Pauli Hawkins, czyżby ktoś pozazdrościł autorce niebywałego sukcesu? To dobrze napisana, pomysłowa, intrygująca, nieprzewidywalna i trzymająca w napięciu proza, czytelnik prawie do samego końca nie wie, jaki będzie finał tej historii. "Dziewczyna z pociągu" ma trzy narratorki, Rachel, Annę i Megan. Każda z nich coś ukrywa, każda ma jakieś problemy i żadnej z nich nie da się lubić, a już na pewno nie można im ufać. Opowieści kobiet są różne, ale mają jeden wspólny mianownik, którego oczywiście nie zdradzę. Tę powieść czyta się doskonale, autorka stopniuje napięcie, oswaja czytelnika z wydarzeniami oraz opowieściami kolejnych narratorek, by wreszcie odkryć prawdę, której czytelnik być może się domyśla, ale mimo to wcale nie jest jej pewny.

Czy Paula Hawkins zasłużyła na sukces? W moim przekonaniu, tak!

Autor: Paula Hawkins
Tytuł: "Dziewczyna z pociągu"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 327
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Świat Książki

 

"Morderstwa nad Shadow Creek" Joy Fielding

dosia1331

Właściwie powinnam rozpocząć od dawno, dawno temu, bo naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatni raz czytałam książkę tego typu. Od czasu do czasu czytam thrillery i kryminały, i nawet lubię te gatunki coraz bardziej, ale lektura książki Joy Fielding, "Morderstwa nad Shadow Creek" w pewien sposób przeniosła mnie do czasów liceum, kiedy z koleżankami oglądałam filmy, w których krew tryskała na wszystkie strony, a my z przerażeniem śledziłyśmy losy bohaterów. Najnowsza książka Joy Fielding rozpoczyna się prologiem będącym zapowiedzią koszmaru, przez który przejdą bohaterowie, zresztą tytuł wyjaśnia w zasadzie wszystko, a pierwsze bestialskie morderstwa mamy już na samym początku, ale po kolei...

DSCN6295

Valerie to kobieta wychowująca nastoletnią córkę, która już niebawem zostanie rozwódką, ponieważ jej mąż, delikatnie mówiąc, bardzo lubi damskie towarzystwo, co Valerie do tej pory akceptowała i przymykała oko na kolejne zdrady. Ale miarka się przebrała, gdy nakryła Evana z niejaką Jennifer w swojej sypialni. Cóż, samo życie. Związek Evana i Jennifer okazał się trwały, a para zdążyła się nawet zaręczyć. Evan to miłośnik szalonych wypraw i sportów ekstremalnych, dlatego zaplanował atrakcyjną wycieczkę, na którą zaprosił Jennifer i swoją córkę. Następuje jednak zmiana planów i zamiast Evana na wycieczkę jedzie Valerie, która dodatkowo zabiera w podróż swoich przyjaciół. Obecna żona, przyszła panna młoda, zbuntowana nastolatka i dwoje dość ekscentrycznych przyjaciół to mieszanka wybuchowa, krótko mówiąc, fatalnie dobrane towarzystwo i zapowiedź kłopotów, zwłaszcza że wyprawa okaże się obozem przetrwania, bo w okolicy grasuje dwoje morderców.

Zabójstwa, krew i szaleńcy, ludzie o psychopatycznej osobowości, którzy w mordowaniu nie widzą niczego złego, a nawet czują ogromne podniecenie to dość typowy pomysł na fabułę i jeśli mam być szczera, a z pewnością tego ode mnie oczekujecie, to niestety nie widzę w tym pomyśle niczego nadzwyczajnego, ani nowatorskiego. Joy Fielding nie przestraszyła mnie i nie sprawiła, że bałam się przewracać kolejne kartki, jednak skłamałabym twierdząc, że ta historia mnie nie zaciekawiła, bo to nawet nieźle napisana książka, ale ja w literaturze szukam czegoś więcej i takie historie nie robią już na mnie wrażenia. Wątek kryminalny, który w zamyśle miał być wiodącym, wcale nie jest tutaj najważniejszy i zdecydowanie przegrywa z wątkiem obyczajowym, bo o wiele ciekawsze są relacje pomiędzy bohaterami, gdzie aż roi się od emocji, kłamstw, intryg, niedomówień i różnych problemów osobistych. Wyprawa wiele zmieni w życiu tych ludzi, każe inaczej spojrzeć na pewne sprawy i raz jeszcze przemyśleć podjęte decyzje. 

"Domek w górach na całkowitym odludziu. Tu nikt nie usłyszy twojego krzyku" - wielbiciele tego typu książek z pewnością będą zadowoleni, fani kanadyjskiej pisarki również.

Autor: Joy Fielding
Tytuł: "Morderstwa nad Shadow Creek"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 352
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

 

Jak dobrze mieć przyjaciela... "Żabek i Ropuch" Arnold Lobel

dosia1331

O przyjaźni można mówić długo, a nawet bardzo długo, odmieniać to słowo przez przypadki i zastanawiać się nad jego znaczeniem, ale tu nie o deklinację i symbolikę chodzi, ale o czyny, bo te mówią i znaczą o wiele więcej...

DSCN6283

Żabek i Ropuch to główni bohaterowie książki Arnolda Lobela, "Przyjaźń". Żabek jest bardzo energiczny, wesoły, ma mnóstwo pomysłów i lubi aktywnie spędzać wolny czas, natomiast Ropuch jest jego przeciwieństwem, najlepiej czuje się w swoim łóżeczku, bo odpoczywanie i spanie to jego ulubione zajęcia. Jak wiadomo, przeciwieństwa się przyciągają, dlatego Żabek i Ropuch mimo dzielących ich różnic, świetnie się rozumieją i lubią swoje towarzystwo, poza tym zawsze mogą na siebie liczyć, są jak awers i rewers, nierozłączni.

DSCN6279

"Przyjaźń" Arnolda Lobela to dość charakterystyczna książka, na pierwszy rzut oka w tej opowieści niewiele się dzieje, a nawet można tę historię uznać za nudną, nic bardziej mylnego, to bardzo mądry tekst, który opowiada o jednej z najważniejszych relacji, czyli o przyjaźni. Żywiołowy Żabek i flegmatyczny Ropuch są bohaterami kilku opowiadań, w których poznajemy sympatyczne płazy i jednocześnie coraz bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że warto mieć kogoś życzliwego w pobliżu, do kogo można zwrócić się o każdej porze dnia i nocy, zwłaszcza kiedy potrzebujemy pomocy, pocieszenia, rozmowy i otuchy.

DSCN6272

Warto zwrócić uwagę na ilustracje, są przepiękne i znakomicie oddają charakter tej opowieści, w ogóle książka jest bardzo ładnie wydana i jej przeglądanie to przyjemność, ale nie o estetykę tutaj chodzi, a o treść. Dużo zieleni i pozytywnej energii jest w tej książce, żaby są urocze, a ich rozmowy dowcipne i podszyte ironią, morał też się znajdzie.

Przedstawcie dzieciom Żabka i Ropucha i porozmawiajcie o przyjaźni...

Autor: Arnold Lobel
Tytuł: "Żabek i Ropuch. Przyjaźń"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 64
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Literackie

Szaleństwo ma różne oblicza... "Wariatka" Joanna Jodełka

dosia1331

Joanna Jodełka? Hmm, nie znam, ale poznam, bo widzę potencjał, w tytule, rzecz jasna. Krótko, zwięźle i na temat, czyli tak, jak lubię, bez zbędnych słów. Taki monolog wewnętrzny prowadziłam przeglądając najnowszą książkę Joanny Jodełki, bo kompletnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, ale jestem po lekturze, trochę niewyspana, czytałam do czwartej nad ranem, ale wiem jedno, potrzebna mi mocna, czarna kawa, istna siekiera, bo nie mogłam się po prostu oderwać.

DSCN6252

Joanna jest pacjentką szpitala psychiatrycznego, powód - depresja, nie akceptuje siebie i otoczenia, odmawia przyjmowania leków i robi wszystko, by utrudnić sobie powrót do zdrowia. Wszystko zmienia się, kiedy w szpitalu odwiedza ją młody chłopak i wręcza książkę, którą Joanna napisała wiele lat temu, a która nie została wtedy wydana. Tylko, że to już nieaktualne, bo książka ujrzała światło dzienne, ktoś ją opublikował, a Joannie grozi niebezpieczeństwo, bo historia opowiedziana w książce jest prawdziwa, stanowi niemal dosłowny zapis wydarzeń związanych z tajemniczym zaginięciem niejakiej Justyny Lenart. Wtedy zmieniła jedynie nazwiska i dopisała wymyślone zakończenie niewyjaśnionej sprawy, teraz okazuje się, że w nowo wydanej książce podano prawdziwe nazwiska osób związanych z dochodzeniem, czyli bliskich zaginionej i osób odpowiedzialnych za śledztwo. Na domiar złego jedna z pacjentek próbuje Joannę udusić i pisarka wie, że to nie przypadek, ktoś naprawdę chce pozbawić ją życia. Joanna zaczyna brać leki, bez nich depresja tylko się pogłębi, a ona nie będzie w stanie odkryć tajemnicy sprzed lat. Jednocześnie opisuje wszystko, co dzieje się obecnie z licznymi odniesieniami do swojej pierwszej książki, to jej terapia i próba odkrycia prawdy.

DSCN6253

"Wariatka" Joanny Jodełki jest dowodem na to, że w Polsce również powstają świetne, trzymające w napięciu historie, w których nic nie jest oczywiste i czytelnik do końca nie wie, jak potoczą się wydarzenia. Mocną stroną tej książki jest główna bohaterka, czyli Joanna, autorka kryminałów, wdowa, która do szpitala trafiła po śmierci męża. Jej postać jest niejednoznaczna, czytelnik czuje się wodzony za nos i nie potrafi stwierdzić, czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy to jedynie wytwór chorej wyobraźni pacjentki szpitala psychiatrycznego. Ale nie sposób nie lubić Joanny, to przebojowa dziewczyna, obdarzona niebanalnym poczuciem humoru i mająca smykałkę do rozwiązywania trudnych, kryminalnych spraw. Poza tym jest doskonałą manipulatorką i niemal wszystkich potrafi owinąć sobie wokół palca. Pobyt w szpitalu wiele ją nauczył, jej znajomość leków oraz ich działania jest godna podziwu i sprytnie z tej wiedzy korzysta, bo bez "groszków", jak je nazywa, nie byłaby w stanie normalnie funkcjonować, a jej mózg musi pracować na najwyższych obrotach, by wyjaśnić sprawę sprzed lat i uwolnić się od poczucia winy.

Najnowsza książka Joanny Jodełki to powieść psychologiczna z wątkiem kryminalnym, bardzo dobrze napisana, ciekawie skonstruowana, z wieloma zwrotami akcji. Gimnastyka szarych komórek gwarantowana, a potrzeba rozwikłania zagadki i dopasowania elementów rozsypanej układanki jest ogromna, bo autorka niczego nie ułatwia, a wręcz przeciwnie, gmatwa i miesza czytelnikowi w głowie. Ale tę książkę trudno odłożyć przede wszystkim ze względu na wyjątkową i charyzmatyczną postać Joanny, której szczerość i dość specyficzne poczucie humoru znakomicie podkreślają klimat tej opowieści.

"Chce mi coś powiedzieć i to coś pewnie będzie prawdą. Oczywiście prawdą, jaką zna. Ale czy są inne prawdy niż te, które znamy? Przecież tylko one są prawdziwe i obowiązujące. Trzeba rewolty, żeby je obalić." Ten fragment wiele mówi o książce, przekonajcie się koniecznie.

Autor: Joanna Jodełka
Tytuł: "Wariatka"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 285
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

  

 

"Moje córki krowy" Kinga Dębska

dosia1331

Przeglądam książki, czytam noty na okładkach, zastanawiam się, którą z nich wybrać i jak zwykle ciężko mi zdecydować, ale w końcu wybór pada na jedną z najcieńszych, bo mającą zaledwie dwieście pięćdziesiąt cztery strony. Poza tym leży na moim biurku już od stycznia, więc najwyższa pora przekonać się, co kryje się pod dość zabawnym tytułem, "Moje córki krowy".

DSCN6195

Okropna okładka i dziwny tytuł to była moja pierwsza myśl o książce Kingi Dębskiej, ale okładka to jednocześnie plakat filmu pod tym samym tytułem, więc wiadomo o co chodzi, natomiast tytuł stanowił zagadkę, ale tylko przez chwilę, bo tę można rozwikłać już po kilku pierwszych stronach. "Moje córki krowy" to historia opowiadana, a właściwie pisana przez dwie siostry, które relacjonują bieżące wydarzenia, ale bardzo często wracają do przeszłości, która wiele mówi o relacjach łączących tę rodzinę. Marta i Kasia są jak ogień i woda, pojęcie siostrzanej miłości jest im obce. O zgrozo, one nawet się nie lubią i walczą ze sobą od dzieciństwa, przede wszystkim o uwagę rodziców. W zasadzie łączy je tylko jedno, obie są wyjątkowe niedojrzałe, nie wiedzą czego chcą od życia, nie są zadowolone ze swoich wyborów, są jak duże dzieci, popełniają mnóstwo błędów, z których nie wyciągają wniosków. Marta i Kasia nie potrafią się porozumieć i nawet nie próbują, obwiniają się o różne rzeczy i wyciągają na światło dzienne sytuacje, które miały miejsce wiele lat temu, bo w przeszłości tkwi przyczyna ich wzajemnej niechęci. Ale przed siostrami jeszcze jedna, być może najważniejsza próba, czeka je egzamin z dojrzałości i możliwość zbliżenia się do siebie. Jak zachowają się kobiety w obliczu śmierci matki i przerażającej diagnozy dotyczącej stanu zdrowia ojca? Czy zdołają stawić czoła teraźniejszości, bez względu na przeszłość? Czy uda im się znaleźć nić porozumienia? Czy wykorzystają szansę i zakopią wreszcie topór wojenny?

"Moje córki krowy" to dynamiczna i swobodnie napisana historia, w której nie brakuje bardzo dosadnego słownictwa i wielu zabawnych momentów, ale to śmiech przez łzy, bo autorka porusza temat śmierci, odchodzenia najbliższych osób i naszej reakcji na tę sytuację. W ogóle uczucia odgrywają w tej opowieści ogromną rolę. Siostry przelewają na papier mnóstwo złych emocji, wspomnień i aktualnych problemów, ale nie potrafią ich nazwać i zdobyć się na rozmowę w cztery oczy, co tylko kumuluje negatywną energię i grozi wybuchem, który może pogłębić konflikt. Problemy mają genezę w dzieciństwie, ponieważ siostry dorastały w domu, w którym okazywanie uczuć było oznaką słabości, więc zachowywały się tak, jak oczekiwali tego rodzice. Napięta relacja pomiędzy siostrami wymaga katharsis, oczyszczenia atmosfery, ale konieczna jest również walka o siostrzaną więź, która gdzieś tli się w każdej z nich i już niedługo tylko ona im pozostanie.

Książka Kingi Dębskiej to opowieść o rodzinie i relacjach łączących poszczególnych jej członków, ale to również książka o błędach wychowawczych, które mogą być powielane z pokolenia na pokolenie. "Moje córki krowy" to historia o problemach, które dzieją się tu i teraz, całkiem sprawnie napisana, czyta się szybko i przyjemnie, ale to książka jakich wiele, w których temat choroby i śmierci jest punktem wyjścia do opowiedzenia zupełnie innej historii. Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o tę lekturę, bo są fragmenty ważne, istotne i pięknie opisane, ale są również słabsze momenty, żeby nie powiedzieć, płytkie. Po przewróceniu ostatniej kartki książka powędrowała na półkę i raczej nie sięgnę po nią kolejny raz, nie widzę powodu, dla którego miałabym to zrobić, choć ciekawa jestem, jak ta historia została przedstawiona w filmie. Odpowiednia kolejność zachowana, czyli najpierw książka, potem film, ale czy w tym przypadku ma to jakiekolwiek znaczenie?

A tak na marginesie, w książce są fragmenty, w których mowa o polskim szołbiznesie i tu przybijam autorce piątkę za odwagę i trafne spostrzeżenia!

Do miłego zaczytania!

Autor: Kinga Dębska
Tytuł: "Moje córki krowy"
Okładka: miękka
Ilość stron: 254
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

 

Czytam książki i czytam o książkach, dobrze wiedzieć, co w trawie piszczy!

dosia1331

DSCN6193

Moje półki uginają się od książek, mąż puka się w czoło i zastanawia, gdzie my je wszystkie pomieścimy? Jak to gdzie? W domu, odpowiadam z rozbrajającą szczerością, bo co mam powiedzieć, przecież widzę, że jest ich mnóstwo i wciąż przybywają nowe. Postanowiłam więc zrobić generalne porządki w moim księgozbiorze i do zaprzyjaźnionej biblioteki powędrowało ponad czterdzieści książek, do których z całą pewnością więcej nie zajrzę. Na półkach pojaśniało, wszystko cudownie ułożone, zresztą wcześniej też panował ład, bo nie znoszę bałaganu, ale ilość książek na półkach, groziła katastrofą. Mąż pochwalił moją inicjatywę i nawet wspaniałomyślnie zawiózł książki do biblioteki. Kilka minut po jego powrocie do drzwi naszego domu zapukał kurier i co przyniósł? Książki, rzecz jasna! Paczkę odebrałam, radość wypełnia moje serce i przemawiam do miłości mojego życia: Jak dobrze, że zrobiłam tę inwentaryzację! A tak na marginesie, czy po drodze do pracy, mógłbyś mi kupić najnowszy numer "Książek"? Kupię, kupię, odpowiada mój zrezygnowany mąż, bo doskonale wie, że jego żona to przypadek beznadziejny, czyta dużo książek i równie dużo czyta o książkach. Ale ja naprawdę nic na to poradzę, muszę wiedzieć, co w trawie piszczy, a poza tym to jest świetny magazyn o literaturze, prezentujący różny punkt widzenia, przemycający nowinki ze świata literatury i przed wszystkim zawierający dobre, merytoryczne teksty oraz informacje o nowościach wydawniczych.

DSCN6191

A co w najnowszym numerze? Jak zwykle mnóstwo ciekawych artykułów, między innymi tekst Magdaleny Kicińskiej dotyczący "Dzienników z lat wojny 1939-1945" Astrid Lindgren, czyli książki wydanej przez "Naszą Księgarnię", o której pisałam niedawno. Poza tym bardzo interesujący tekst Miłady Jędrysik, "E-book masowego rażenia", który traktuje oczywiście o czytnikach książek i o czytelnictwie w ogóle. Pojawia się również tajemnicza pisarka, czyli Elena Ferrante, o której dyskutuje Europa i zastanawia się, kto kryje się pod tym pseudonimem. Teorii jest mnóstwo, plotek jeszcze więcej, a jaka jest prawda? W numerze znajdziecie także informacje o książkach, które właśnie pojawiły się na księgarnianych półkach albo już niedługo na nie trafią.

Kubek gorącej herbaty, czekolada i pismo, a w tle matowym głosem śpiewa Sade. To chwila tylko i wyłącznie dla mnie. Tak uciekam do świata literatury...

Do miłego zaczytania!

KSIĄŻKI
MAGAZYN DO CZYTANIA
nr 1 (20), marzec 2016 

Do trzech razy sztuka, czyli "Barwa ciszy" Rosamund Lupton

dosia1331

"Barwa ciszy" Rosamund Lupton to trzecia w dorobku literackim książka brytyjskiej autorki, która z przytupem weszła do literatury światowej debiutancką powieścią, "Siostra". Nie ukrywam, że czekam na kolejne książki jej autorstwa, to nietuzinkowa pisarka, potrafiąca tworzyć interesujące i trzymające w napięciu historie, w których nic nie jest oczywiste i czytelnik musi zmierzyć się z wydarzeniami w nich przedstawionymi. Świetna i intrygująca pod każdym względem "Siostra" oraz równie genialne "Potem" to światowe bestsellery, które zdobyły uznanie krytyków i czytelników, dlatego też z ogromną ciekawością sięgnęłam po najnowszą książkę Rosamund Lupton, choć spotkałam się z różnymi opiniami na jej temat.

DSCN6183

"Barwa ciszy" jest zdecydowanie inna, niż poprzednie książki Rosamund Lupton, bo tym razem autorka napisała thriller psychologiczny z motywem drogi i zaprosiła czytelnika w daleką, mroźną, tajemniczą i pogrożoną w ciszy podróż na Alaskę, gdzie główna bohaterka, Yasmin Alfredson poszukuje męża, zajmującego się filmowaniem przyrody. W tę bardzo niebezpieczną wyprawę zabrała swoją córkę, głuchą Ruby, ponieważ za wszelką cenę musi dostać się do wioski, w której mieszkał jej mąż. Wioska Anaktue doszczętnie spłonęła i, jak twierdzi policja, nikt nie ocalał, łącznie z Mattem, mężem Yasmin. Kobieta nie wierzy w tę informację, nie dopuszcza do siebie myśli o śmierci męża, bo w chwili wypadku próbował się z nią kontaktować i to pozwala jej sądzić, że jakimś cudem ocalał. Zdeterminowana Yasmin szuka pomocy wśród kierowców ciężarówek jeżdżących w tamte rejony, którzy pomogliby jej dotrzeć do Anaktue. Jeden z nich zobowiązuje się pomóc zrozpaczonej kobiecie i tak rozpoczyna się daleka podróż, którą zapamiętają do końca życia, bo po przejechaniu kilkunastu kilometrów zorientują się, że ktoś podąża ich śladem i prawdopodobnie ma złe zamiary...

DSCN6171

Cisza jest słowem kluczem w tej książce i faktycznie ma wiele barw i różnie można tytuł tej książki interpretować, bo w ciszy żyje Ruby i cisza dominuje na pustkowiu, przez które przedziera się matka z córką. Ale ta cisza jest pozorna, bo Yasmin Alfredson musi zmierzyć się nie tylko z siłą przyrody, ale też z kimś, kto próbuje jej przeszkodzić w dotarciu do celu, a to nie jedyne problemy kobiety, bo małżeńskie kłopoty również wymagają wyjaśnienia i zaprzątają myśli. "Barwa ciszy" to biegnąca dwutorowo opowieść Yasmin i Ruby z licznymi retrospekcjami dotyczącymi małżeństwa Yasmin i Matta. Rosamund Lupton przedstawiła w książce nie tylko irracjonalną i niebezpieczną podróż przez śniegi Alaski z dzieckiem u boku, ale też relacje rodzinne Alfredsonów, które autorka odkrywa przed czytelnikiem.

Może "Barwa ciszy" nie dorównuje dwóm poprzednim książkom Rosamund Lupton, ale na pewno nie można odmówić pisarce talentu do tworzenia ciekawych historii. Nie do końca jestem przekonana, czy ta opowieść, zgodnie z obietnicą na okładce, mrozi krew w żyłach, chyba większej dawki adrenaliny potrzebuję, ale przyznaję, że śnieżna sceneria, pustkowie, złowroga cisza i samotna kobieta z dzieckiem próbująca odnaleźć męża robią wrażenie i działają na wyobraźnię. "Barwa ciszy" ma doskonały początek, utrzymany w charakterystycznym dla Rosamund Lupton stylu, potem akcja trochę zwalnia, ale to absolutnie nie odbiera przyjemności czytania i przede wszystkim chęci dowiedzenia się, jaki będzie finał tej szalonej podróży przez śniegi Alaski.

Świetna okładka, bardzo wymowny tytuł, mroźna Alaska i prawda, która czeka na odkrycie...

Autor: Rosamund Lupton
Tytuł: "Barwa ciszy"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 303
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

Wyjątkowa opowieść syna o mamie, czyli "Audrey w domu"

dosia1331

W kinie, do którego chodziłam jako dziecko, nad drzwiami prowadzącymi do sali wisiały duże, czarno-białe zdjęcia kobiet, aktorek, a wśród nich śliczna brunetka z cudownymi oczami, ale małe dziewczynki nie interesują się takimi rzeczami, do pewnego momentu, rzecz jasna, bo przyszedł dzień, w którym mała dziewczynka stała się nastolatką i zachwyciła się filmami z Audrey Hepburn w roli głównej. Audrey Hepburn to gwiazda kina i ikona popkultury, której twarz można podziwiać na plakatach, bluzkach, kalendarzach i różnych przedmiotach. Ale Audrey Hepburn była również mamą i tę rolę uważała za najważniejszą i najcenniejszą w swoim życiu, bo nagrody, sława i powszechne uwielbienie miały dla niej znaczenie drugoplanowe.  

DSCN6150

Czytałam kilka książek poświęconych Audrey Hepburn, ale prawie zawsze były to publikacje poświęcone jej karierze i życiu prywatnemu, z mnóstwem szczegółów, które nic dla mnie nie znaczą, dlatego bardzo się cieszę, że syn aktorki, Luca Dotti, zdecydował się opowiedzieć o swojej mamie zupełnie inaczej. "Audrey w domu" to historia o pięknej, mądrej i wrażliwej kobiecie, utkana ze wspomnień syna, dla którego nie była gwiazdą, ale ukochaną mamą, która uwielbiała czekoladę, makaron i dżem wiśniowy na śniadanie, a synowie, rodzina i szwajcarska posiadłość La Paisible z pięknym ogrodem to cały świat aktorki. Audrey Hepburn uwielbiała dobre jedzenie i w dużej mierze o tym jest ta książka, w której znajdziecie mnóstwo przepisów na apetyczne dania, odręczne notatki aktorki i wiele anegdot oraz cytatów jej przyjaciół. Ale zdecydowanym atutem tej książki są unikatowe zdjęcia aktorki pochodzące z prywatnego archiwum, które ukazują Audrey Hepburn w różnych sytuacjach i nadają tej publikacji specyficzny klimat domowego ogniska, ponieważ nie jest to kolejna biografia aktorki, ale pełna miłości opowieść syna o mamie.

DSCN6155

DSCN6159

DSCN6157

Lucca Dotti nie gloryfikuje Audrey Hepburn i nie tworzy mitu, ale ukazuje kobietę z krwi i kości, która szczęście znalazła z dala od Hollywood, poza zasięgiem wścibskich obiektywów aparatów fotograficznych. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że wiodła normalne życie, bo ono nie było zwyczajne, przyjaźniła się i gościła w swoim domu sławnych ludzi, ale pozostała skromną, wrażliwą, ciepłą i dobrą kobietą, która swoim dzieciom stworzyła dom, o jakim zawsze marzyła i dla których nie była laureatką "Oscara", ale mamą i ta rola okazała się bezcenną. 

Dla mnie Audrey Hepburn już na zawsze pozostanie uroczą, szaloną, nieco ekscentryczną Holly Golightly, która w oknie, z gitarą w ręku śpiewa "Moon River" w "Śniadaniu u Tiffany'ego", ale zapamiętam ją również jako piękną, delikatną kobietę, której uśmiech rozjaśniał świat, a dzięki lekturze wspomnień jej syna ten obraz stał się pełniejszy i zdecydowanie bliższy. "Audrey w domu" to wyjątkowa książka, możliwość poznania słynnej aktorki z innej strony, ale to również znakomita kulinarna podróż, która wabi zapachem dojrzałych pomidorów, ciasta czekoladowego i smakowitej pieczeni, a to wszystko w towarzystwie jednej z największych gwiazd srebrnego ekranu, absolutnie cudownej Audrey Hepburn.

PREMIERA: 3 marca 2016 r.
 
Do miłego zaczytania!
 
Autor: Luca Dotti, Luigi Spinola
Tytuł: "Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 264
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Literackie

 

Fenomenalny debiut - "Dziewięć dni" Gilly Macmillan

dosia1331

Mroczna okładka, enigmatyczny tytuł i świetne recenzje w zagranicznej prasie wystarczyły, by wziąć tę książkę do ręki i przekonać się, czy było warto...

DSCN6145

"W oczach innych często nie jesteśmy tym, za kogo się uważamy. Kiedy kogoś poznajemy, próbujemy wypaść jak najlepiej, przedstawić siebie w jak najlepszym świetle. To jedna z pułapek życia." Cytowane zdania to słowa bohaterki "Dziewięciu dni", Rachel Jenner, rozwódki, matki ośmioletniego Bena. W tych słowach jest mnóstwo prawdy, nie zawsze jesteśmy postrzegani tak, jakbyśmy sobie tego życzyli i robimy wszystko, by nas akceptowano, zakładamy maskę i sami przed sobą udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. Tworzymy fałszywy obraz siebie i liczymy na to, że kłamstwa nikt nie zauważy. Ale w życiu bywa również tak, że bycie szczerym, autentycznym, odważnym i otwartym może być bardzo niebezpieczne, o czym wyjątkowo boleśnie przekona się główna bohaterka.

Jest późne popołudnie, Rachel z Benem i psem spacerują w lesie. Nic nie zapowiada zbliżającej się tragedii, wszyscy są w doskonałym humorze, aż do momentu, gdy chłopiec pyta mamę, czy może pobiec przodem, zna okolicę, więc na pewno się nie zgubi. Rachel się waha, bo chce mieć syna na oku, ale z drugiej strony, nie chce go ograniczać, powinien uczyć się samodzielności. Ben nalega i Rachel w końcu zgadza się na prośbę syna. Ta decyzja będzie miała fatalne skutki, bo w miejscu, w którym powinni się spotkać nie będzie Bena, a na dodatek zaczyna się ściemniać, psuje się pogoda, a nawoływanie Bena nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Rachel wpada w panikę, przeczesuje okolicę, aż napotyka kobietę, która twierdzi, że nikogo nie widziała. Potem wszystko dzieje się bardzo szybko, zawiadomiona zostaje policja, trwają przesłuchania i rozpoczyna się śledztwo. Rachel jest w złym stanie psychicznym, jej cierpienie jest niewyobrażalne, a konferencja prasowa, podczas której kobieta zwróci się bezpośrednio do porywacza będzie przyczyną kolejnych przykrych wydarzeń, bo w mediach rozpęta się piekło i wyrok zapadnie nim komukolwiek udowodni się winę... 

DSCN6147

Jestem pod ogromnym wrażeniem "Dziewięciu dni" Gilly Macmillan, to doskonały thriller psychologiczny, napisany z rozmachem i niewiarygodną dbałością o szczegóły, to ambitna i bardzo dynamiczna proza, z genialnymi zwrotami akcji oraz idealnie sportretowanymi postaciami, skrajnie różnymi, niejednoznacznymi. Gilly Macmillan wykonała tytaniczną pracę, bo sposób w jaki napisała tę książkę jest powalający i godny podziwu. "Dziewięć dni" przedstawia historię porwanego dziecka opowiadaną z perspektywy jego matki oraz policjanta odpowiedzialnego za przebieg śledztwa, ale to nie wszystko, bo autorka wplata w fabułę artykuły z fachowych czasopism i stenogramy sesji psychoterapeutycznych, pokazuje również destrukcyjny wpływ mediów społecznościowych na nasze życie. Aż trudno uwierzyć, że "Dziewięć dni" to debiut Gilly Macmillan, której udało się stworzyć trudną, wymagającą i niezwykle zapadającą w pamięć historię, bardzo sugestywnie napisaną.

Bristol, Wielka Brytania i dziewięć dni, które potrafią zmienić wszystko... Przeczytajcie koniecznie i zapamiętajcie nazwisko autorki, bo jestem pewna, że jeszcze o niej usłyszymy!

Premiera: 2 marca 2016

Autor: Gilly Macmillan
Tytuł: "Dziewięć dni"
Okładka: miękka
Ilość stron: 512
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Leslye Walton

dosia1331

"Dla wielu byłam wcieleniem mitu, uosobieniem najwspanialszej legendy i baśni. Inni uważali mnie za zmutowanego potwora. Ku mojemu nieszczęściu raz zostałam wzięta za anioła." Tak rozpoczyna się absolutnie magiczna historia Avy Lavender...

DSCN6133

Ava Lavender to córka Viviane i wnuczka Emilienne, dziewczyna, która na świat przyszła ze skrzydłami. Ava opowiada historię rodziny Roux, z której wywodzi się jej babcia, Emilienne, snuje również opowieść o młodości matki i jej nieszczęśliwej miłości, by wreszcie odkryć przed czytelnikiem bolesną historię swojego życia. Ava jest z pozoru normalną nastolatką, ale posiadanie skrzydeł czyni z niej kogoś wyjątkowego, co budzi zachwyt i sensację równocześnie, dlatego Ava zrobiłaby wszystko, by się ich pozbyć i móc normalnie żyć. Ale nie tylko Ava jest w tej rodzinie kimś wyjątkowym, bo Emilienne widzi duchy swojego zmarłego rodzeństwa, a Viviane ma niezwykle wyostrzone zmysły i wyczuwa więcej, niż normalni ludzie. Wiele złego wydarzyło się w tej rodzinie, okrutny los upomni się również o Avę, a wszystko za sprawą religijnego fanatyka, Nathaniela Sorrowsa, który weźmie ją za anioła. Obsesja mężczyzny doprowadzi do tragedii...

DSCN6118

Debiutancka powieść Leslye Walton to rozbudowana historia o dwóch rodzinach, Roux i Lavender, ale to przede wszystkim piękna, wzruszająca i magiczna opowieść o byciu innym, naznaczonym, co bywa darem, ale też przekleństwem i powodem ogromnego cierpienia. "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" są jak baśń, w której dobro wciąż walczy ze złem, ale to również powieść o potędze zmysłów i cenie, którą płaci się za bycie odmieńcem. Mnóstwo w tej historii tajemnic, niezwykłych wydarzeń i istot pozaziemskich, które próbują ingerować w życie bohaterów, ale równie wiele wylanych łez, niespełnionych marzeń, obietnic i zaprzepaszczonych szans. Klimat tej opowieści bardzo przypomina mi "Czekoladę" Joanne Harris, co jest dużym komplementem dla debiutującej Leslye Walton.

Baśniowy klimat, zjawiska nadprzyrodzone i skrzydlata Ava są niezaprzeczalnym atutem tej powieści, ale nie da się ukryć, że to również bardzo dobrze napisana historia, choć bazuje na znanych motywach literackich. Na uwagę zasługują świetnie nakreślone postaci głównych bohaterek i aura tajemniczości, która nie pozwala odłożyć tej książki, dopóki nie przeczyta się kończącego ją zdania. A zakończenie? Cudowne, subtelne, wieloznaczne i równie magiczne, jak całość fabuły, bo autorka pozostawia czytelnikowi przestrzeń interpretacyjną, co czyni historię Avy Lavender wyjątkową.

Magia i czary nie będą potrzebne, powieść z pewnością odniesie duży sukces!

 
PREMIERA: 2 marca 2016 r.
 
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
 
Szanowni Czytelnicy!
Książkę można zamówić w przedsprzedaży empik.comhttp://bit.ly/ava-lavender
 
 
Autor: Leslye Walton
Tytuł: "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 300
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Sine Qua Non

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci