Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG LITERACKI

W obliczu choroby - "Znikasz" Christian Jungersen

dosia1331

Ludzie mówią, że "starość się Panu Bogu nie udała", ale podążając tym tokiem rozumowania możemy śmiało stwierdzić, że choroby też nie są dziełem godnym Stwórcy, bo to oznacza, że coś w akcie tworzenia zawiodło? Ewentualna dyskusja nie ma sensu, niczego nie zmieni, na pewne rzeczy po prostu nie mamy wpływu i musimy się z nimi pogodzić. Jednak różnie reagujemy na to, co przynosi los, lepiej albo gorzej, to sprawa indywidualna i od wielu czynników zależy. Choroby były, są i będą, ponieważ w obliczu niektórych z nich medycyna jest bezradna i nie wiadomo, czy kiedykolwiek uda się je pokonać. Piszę o tym, bo jestem po lekturze powieści duńskiego pisarza Christiana Jungersena, "Znikasz".

DSCN5763

Mia, Frederik i Niklas to rodzina spędzająca wakacje na Majorce. Szczęśliwi małżonkowie cieszą się ponownym rozkwitem małżeńskiej miłości, bo w przeszłości wiele złego wydarzyło się między nimi, zwłaszcza ze strony Frederika, który specjalnie nie krył się z faktem, że zdradzał żonę, a poza tym nie angażował się w życie rodzinne i większość czasu spędzał w pracy. Wszystko zmieniło się trzy lata temu. Frederik zrozumiał swój błąd, zerwał kontakty z innymi kobietami, praca przestała być dla niego najważniejsza i każdą wolną chwilę poświęcał na odbudowanie relacji z żoną i dorastającym synem. Frederik zmienił się nie do poznania, stał się zupełnie innym człowiekiem, beztroskim i spontanicznym. Jednak na wakacjach zdarza się wypadek, Frederik doznaje ataku nerwowego, trafia do szpitala i choć jego stan szybko się poprawia, to informacja przekazana przez lekarza niszczy spokój i szczęście rodziny, bowiem okazuje się, że Frederik ma guza mózgu i wymaga natychmiastowej operacji. To jednak nie wszystko, bo choroba rozwijała się od dawna i siała spustoszenie w mózgu mężczyzny, powodując zmianę jego osobowości. Mia zaczynie łączyć ze sobą pewne fakty, przypomni sobie różne sytuacje, przeanalizuje wydarzenia w ich życiu i dojdzie do wniosku, że szczęście małżeńskie było pozorne, bo Frederik się nie zmienił, to choroba zmieniła mężczyznę. Na tym nie koniec, wiele faktów z życia Frederika wyjdzie na jaw, a Mia będzie zmuszona chronić syna i siebie przed nieobliczalnością chorego męża.

DSCN5771

Christian Jungersen wziął na warsztat bardzo ciężki temat, chorobę neurologiczną, z którą medycyna nie zawsze potrafi sobie poradzić. Ludzki mózg to skomplikowany mechanizm, przypominający labirynt, nie potrafimy odkryć wielu jego tajemnic. Choroby neurologiczne są przede wszystkim chorobami ciała, ograniczają częściowo albo całkowicie, pozbawiają wcześniejszych umiejętności, ale to również choroby duszy, bo mogą pogorszyć stan psychiczny. Autor zadaje mnóstwo, różnych, często bardzo trudnych pytań. Zastanawia się nad istotą duszy i tego, czy ona w ogóle istnieje, a co za tym idzie, podważa dogmaty religijne. Próbuje również zgłębić tajemnice ludzkiego mózgu, szukając odpowiedzi w neurologii, neuropsychologii, badaniach, statystykach i opiniach lekarskich. W jego powieści możecie zapoznać się z fragmentami artykułów, badań, ale również z przykładami zadań do wykonania dla pacjentów borykających się z chorobami neurologicznymi.

"Znikasz" to ciekawie opowiedziana historia rodziny, którą los wystawia na ciężką próbę. Na uznanie zasługują doskonale sportretowane sylwetki bohaterów. Zastanawiam się, co sądziłby o tej lekturze lekarz specjalizujący się w tym temacie, czy uznałby ją za wartościową? Jak już wspomniałam wcześniej, autor posiłkuje się przeróżnymi dokumentami, które wplata w fabułę, ale czy to czyni go wiarygodnym? Mam wątpliwości! Według mnie temat został przedstawiony powierzchownie. Nie zapominam jednak, że jest to utwór literacki i nie oczekuję od autora, który nie jest lekarzem, specjalistycznej wiedzy i szczegółowych rozważań z zakresu neurologii. "Znikasz" to powieść, a nie dokument medyczny. 

Zwróćcie uwagę na okładkę, a w zasadzie na tytuł, te zanikające litery bardzo dobitnie obrazują powieść duńskiego pisarza. Nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że nie sposób się od tej książki oderwać, bo ta historia naprawdę wciąga. Perseweracja, konfabulacja, mechanizm blokujący, lobotomia, zachowania naśladowcze, kontrolowanie impulsów, neuropsychologia, neurologia i wiele innych słów przestanie brzmieć obco, nabierze znaczenia i będzie powodem refleksji. Każda karta tej powieści to zmaganie się z problemami, ale również próba ocalenia siebie, bo przebywanie z chorą osobą to nie tylko ogromna odpowiedzialność, ale przede wszystkim poświęcenie. Nie każdy odnajdzie się w takiej sytuacji, nie każdy poradzi sobie z opieką nad chorym, a trwanie w związku z kimś, kto w zasadzie jest już dla nas obcy i raczej negatywne, niż pozytywne emocje budzi to nie lada wyzwanie.

Przeczytajcie koniecznie, polecam!

Autor: Christian Jungersen
Tytuł: "Znikasz"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 461
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Znak Literanova

Czas na polowanie! "Więcej krwi" Jo Nesbo

dosia1331

Postanowiłam wreszcie sprawdzić, o co tyle hałasu z norweskim pisarzem Jo Nesbo. Nazwisko jest mi znane, wiele dobrego o nim słyszałam i czytałam. Książki Jo Nesbo rozchodzą się niczym świeże bułeczki, o czym świadczą miliony sprzedanych egzemplarzy na całym świecie, to również wielokrotnie nagradzany autor. Jedna z jego powieści, "Łowcy głów", w 2012 r. została przeniesiona na ekrany kin, a kolejne czekają na adaptacje filmowe. Książek nie czytałam, filmu też nie widziałam, ale posypałam już głowę popiołem i zapoznałam się z nową powieścią Jo Nesbo, "Więcej krwi".

DSCN5753

Trudno jednoznacznie określić książkę Jo Nesbo, ponieważ to trochę kryminał, a trochę powieść obyczajowa z wątkiem gangsterskim oraz narkotykami i dużymi pieniędzmi w tle. Główny bohater, Jon Hansen jest dilerem, pracownikiem niejakiego Rybaka - narkotykowego króla Oslo. Hansen to młody mężczyzna, który rozprowadzaniem narkotyków zajmuje się dla pieniędzy oczywiście, ale jego haniebne zajęcie można w pewnym sensie rozgrzeszyć faktem, że potrzebuje naprawdę dużej sumy, by uratować czyjeś życie. Pewnego dnia szef zleca mu wykonanie zadania, morderstwa rzecz jasna, ale jest jeden problem, pociągniecie za spust i odebranie komuś życia okazuje się ponad siły Hansena. Mężczyzna załatwia sprawę w inny, delikatniejszy sposób, o czym Rybaka nie informuje. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi i Rybak o wszystkim się dowiaduje, a poczynania Hansena uznaje za zdradę. Życie albo śmierć, wybór jest prosty. Jon Hansen ucieka z Oslo przed zemstą Rybaka do małej wioski na dalekiej północy Norwegii. Narkotykowy król jednak nie odpuszcza i zaczyna się polowanie na Hansena, który jest jak zwierzyna, za którą podążają spragnieni wyrównania rachunków myśliwi.

DSCN5750

"Więcej krwi" to tylko dwieście czternaście stron tekstu, zatem przeczytanie powieści nie wymaga wielu godzin spędzonych z nosem w książce, ale nie jest to również pozycja, przy której można delektować się słowem. Wypieków na twarzy też nie miałam, włos się na głowie nie jeżył, zagadek do rozwiązania w zasadzie brak, tytuł też raczej na wyrost, ale czyta się przyjemnie. Czy jestem powieścią zachwycona? Przykro mi, ale to nie jest opowieść najwyższych lotów, nie porywa, nie skłania do przemyśleń, to historia jakich wiele w literaturze, ani dobrze, ani źle napisana. Aż boję się użyć słowa przeciętna. Coś mnie jednak w tej książce zainteresowało, a mianowicie wątek religijny. Autora mogę pochwalić za odwagę zadawania trudnych pytań, na które czasem po prostu nie ma odpowiedzi, a niektóre ze słów, które padną z ust głównego bohatera, ateisty, mogą być uznane za bluźnierstwo. Jon Hansen będzie musiał przewartościować swoje życie i wcale nie mam na myśli cudownego nawrócenia.

Zrobiłam chyba błąd rozpoczynając od "Więcej krwi", bo Jo Nesbo jest autorem cyklu o komisarzu Harrym Hole i to głównie dzięki tej postaci dał się poznać jako utalentowany pisarz i zyskał wiernych fanów, którzy zachwycają się jego twórczością. Nic straconego, pierwsza książka z serii, czyli "Człowiek nietoperz" czeka na półce, a ja mam nadzieję na kawał dobrej literatury, którą mi zresztą obiecywano.

Czas na polowanie! Norwegia, piękne pejzaże i pewien renifer, który jest jednym z bohaterów, ale też symbolem tej powieści, a dlaczego? Przeczytajcie sami!

Do miłego zaczytania!

Autor: Jo Nesbo
Tytuł: "Więcej krwi"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 214
Rok wydania: 2015
WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE

"Wielkie małe książki. Lektury dzieci. I nie tylko" Grzegorz Leszczyński

dosia1331

Drogi Czytelniku! Co zrobiłbyś, gdyby nagle książki zniknęły z powierzchni naszej planety, ulotniłyby się księgarnie, przestały istnieć biblioteki? Jak odnalazłbyś się w takiej rzeczywistości? Czy ta sytuacja zmieniłaby w jakiś sposób Twoje życie? Nie, bo bez książek można żyć, ale o ile uboższe byłoby to życie! Brzmi pięknie, ale nie oszukujmy się, czytamy coraz mniej i żadne akcje społeczne namawiające do czytania, czy uginające się od nowości wydawniczych półki księgarniane albo inwestujące w księgozbiory biblioteki nie naprawią sytuacji. Nie czytamy, bo jest szereg innych, ciekawszych rzeczy do zrobienia, otaczamy się przedmiotami, które pożerają nasz wolny czas, a poza tym inne formy odpoczynku uważamy za atrakcyjniejsze. Czy książka staje się powoli reliktem przeszłości? W pewnym sensie tak, bo jej tradycyjną wersję, czyli tę papierową zastępują czytniki, a i samo czytanie staje się staromodną formą spędzania czasu. Czytelnikami zostajemy zazwyczaj w dzieciństwie, co zatem dzieje się, gdy zaczynamy dorastać, kto lub co sprawia, że przestajemy czytać? Dlaczego tak jest, kto ponosi winę i odpowiedzialność za obecny stan rzeczy? Na te i wiele innych pytań znajdziemy odpowiedź w książce profesora Grzegorza Leszczyńskiego, który w niezwykle erudycyjny, zgrabny, wnikliwy i analityczny sposób przypomina nam lektury dzieciństwa, kołysanki, wierszyki, powieści, czyli "Wielkie małe książki. Lektury dzieci. I nie tylko".

DSCN5744

Książka to genialny sposób spędzania wolnego czasu, to rozwój intelektualny, kulturowy i społeczny. To wreszcie czysta przyjemność! Pierwszymi lekturami mojego syna były małe, tekturowe książeczki z wierszami dla dzieci, autorstwa najwybitniejszych polskich poetów, czyli Marii Konopnickiej, Wandy Chotomskiej, Ewy Szelburg-Zarembiny, Jana Brzechwy, Juliana Tuwima, Adama Mickiewicza, Stanisława Jachowicza i wielu innych. Czytaliśmy je tyle razy, że mnóstwo z nich znamy na pamięć i możemy recytować w dowolnej chwili. Bardzo się cieszę i dumna jestem z doboru lektur dla dziecka, bo profesor Grzegorz Leszczyński właśnie o nich pisze, poddaje analizie teksty i mówi o tym, że poezja to dla dziecka pierwsza, czytelnicza przygoda. Rym i rytm są dla dziecięcych uszu jak muzyka, która dopiero z czasem przybiera formę zrozumiałych dla niego słów. Jaki wniosek? Czytać możemy już maleńkim dzieciom.

DSCN5741

Książka Grzegorza Leszczyńskiego to nie tylko podróż do świata dziecięcych lektur, to również książka o czytaniu w ogóle. To opowieść o dziecięcej wyobraźni, dziecięcym sposobie postrzegania świata, dosłownym rozumieniu przeczytanej treści utworów, to wreszcie publikacja o "sztuce książkowego uwodzenia". Autor przypomina nam lektury dzieciństwa, analizując jednocześnie przeistaczanie się małego czytelnika w dorosłego odbiorcę literatury. Zwraca również uwagę na zupełnie inny odbiór lektur z dzieciństwa w dorosłym życiu, o czym i ja całkiem niedawno pisałam. Powroty do literatury dziecięcej są wspaniałe z wielu powodów, z których najważniejsze to możliwość przypomnienia sobie ulubionych historii, zauważenia szczegółów, o których jako dziecko nie miało się pojęcia, a często odczytania ich zupełnie na nowo.

"Czytelnictwu zagraża sama książka - nudna, jałowa, źle wydana, źle napisana, źle zilustrowana, po prostu zła. To właśnie książkowe śmieciowe żarcie, byle jakie, nudne, żałosne, jest największym zagrożeniem dla naszych dzieci". Jakże trafne są spostrzeżenia profesora, bo rzeczywiście książek na rynku wydawniczym są miliony, ale jedynie część z nich ma wyjątkową dla czytelnika wartość, w warstwie tekstowej i wizualnej. Promowanie książek i czytelnictwa też jest znikome, zwłaszcza gdy zobaczymy jak promuje się gadżety dla dzieci, zabawki, gry komputerowe i inne cuda techniki. Dlaczego tak samo nie postępujemy z książkami?

Książka Grzegorza Leszczyńskiego to publikacja traktująca o lekturach dzieciństwa i o książkach, które ukształtowały młodego czytelnika. Absolutnie nic nie uchodzi uwadze profesora, "Wielkie małe książki..." to intelektualna uczta, bardzo szczegółowa analiza nie tylko tekstów, ale też innych elementów tworzących książkę, jak chociażby ilustracje.

Do kogo adresowana jest ta publikacja? Absolutnie do wszystkich czytelników, którzy pokochali książki w dzieciństwie i nie zrezygnowali z tej pasji w dorosłym życiu, ale to również świetna książka dla osób, które do czytelnictwa podchodzą sceptycznie. Jednym z najlepszych prezentów jest książka, ale bardzo często nie potrafimy wybrać tej właściwej, odpowiedniej do wieku i uwzględniającej zainteresowania osoby, której chcemy ją podarować. Książka profesora Leszczyńskiego z pewnością ułatwi wybór, podpowie na co zwrócić uwagę, a czego się wystrzegać. To perełka na rynku wydawniczym i jedna z lepszych książek analizujących i podsumowujących literaturę dziecięcą, dlatego też może okazać się doskonałą pomocą naukową dla studentów polonistyki, pedagogiki i bibliotekoznawstwa. Ilość omawianych przez profesora lektur, przytaczanych nazwisk autorów polskiej i światowej literatury, cytatów, a także anegdot i ciekawostek jest ogromna. To piękna, mądra i bogata w przykłady publikacja, z obszerną bibliografią, indeksem nazwisk autorów oraz ich utworów, która w mojej biblioteczce zajęła honorowe miejsce i wiem, że będę do niej wracać, bo są w niej cudowne wiersze, kołysanki i fragmenty moich ukochanych lektur z dzieciństwa. "Wielkie małe książki. Lektury dzieci. I nie tylko" profesora Grzegorza Leszczyńskiego to pozycja obowiązkowa dla każdego czytelnika.

Nie wstydźmy się tego, że czytamy, dzielmy się czytelniczą pasją, zarażajmy nią innych, wracajmy do lektur z dzieciństwa, wybierajmy mądre i wartościowe książki, a co najważniejsze, nie zasłaniajmy się brakiem czasu na lekturę!   

Jestem czytelnikiem, to brzmi dumnie!

 
Autor: Grzegorz Leszczyński
Tytuł: " Wielkie małe książki. Lektury dzieci. I nie tylko"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 312
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Media Rodzina

 

 

 

 

"Hu! hu! ha!" zima wcale nie jest zła! Zimowe lektury dla dzieci

dosia1331

Pierwsze koty za płoty, mamy śnieg! Uwielbiam zimę! Dzieciaki zachwycone, bo wreszcie można pojeździć na sankach, sama dziś zjeżdżałam i polecam wszystkim dorosłym, to ogromna frajda. A ile przy tym śmiechu, zwłaszcza jak mama spadnie z sanek albo tata trafi ją śnieżką w czapkę :)

Dzisiaj mam dla Was zimowe historie dla dzieci - zapraszam!

DSCN5686

"Hu! hu! ha! Nasza zima zła!

Szczypie w nosy, szczypie w uszy,

Mroźnym śniegiem w oczy prószy,

Wichrem w polu gna!

Nasza zima zła!"

DSCN5702

Na pewno znacie wiersz Marii Konopnickiej - "Zła zima", ale zima wcale zła nie jest, jest piękna! Szkoda, że od kilku lat obserwujemy łagodniejsze zimy, śniegu jak na lekarstwo, temperatura wiosenna, więc korzystajcie, póki jest trochę białego puchu!

Moja ukochana babcia Marysia zawsze do snu opowiadała mi bajkę o dwóch dziewczynkach, złej i dobrej, które trafiły na służbę do Pani Zimy. Jednym z zadań w domu Pani Zimy było trzepanie poduszek, "gdy trzepało się jej poduszki tak mocno, że leciało pierze, na pola i lasy, i ludzkie zagrody padał gęsty, biały śnieg". Uwielbiałam tę historię i zawsze o nią prosiłam. Jeśli jej nie znacie, to koniecznie nadróbcie zaległości!

DSCN56771

 DSCN5691

"W ostry mróz chłopek wiózł

Z lasu chrust na wozie,

Skrzypi coś, oś nie oś,

Trzaska chrust na mrozie."

To fragment wiersza Juliana Tuwima - "Mróz". Jak widzicie tematyka aktualna, a poza tym wiersz jest świetną lekcją dykcji, może posłużyć również jako ćwiczenie logopedyczne dla dzieci, które borykają się z wadą wymowy.

DSCN5709

Więcej wspaniałych wierszy Juliana Tuwima znajdziecie w książce, której zdjęcie zamieszczam poniżej.

DSCN5706

Czym byłaby zima bez przypomnienia sobie "Baśni" Hansa Christiana Andersena, "Dziewczynka z zapałkami" i "Królowa Śniegu" to klasyka, piękne, ponadczasowe opowieści, a cudowne ilustracje Jana Marcina Szancera podkreślają ich niezwykły klimat.

DSCN5714

 DSCN57152

 "Zima, zima, zima, pada, pada śnieg..."

DSCN2797

DSCN2919

DSCN2945

Miłej zabawy!

"Nie mówić, nie ufać, nie odczuwać..." Sylwia Chutnik przedstawia "Jolantę"

dosia1331

Do tej pory zupełnie obojętnie przechodziłam obok książek autorstwa Sylwii Chutnik. Nie mam pojęcia, dlaczego? To znana i ceniona pisarka, która trzykrotnie była nominowana do Nagrody Literackiej Nike. Kilka razy miałam w ręku jej książki, ale zawsze odkładałam na półkę z myślą, że kiedyś nadrobię zaległości. Sylwia Chutnik swoją pierwszą książkę wydała w 2008 r., ja czytelniczą przygodę z autorką rozpoczęłam od jej najnowszej, bo wydanej w 2015 r., powieści "Jolanta" i nie bardzo wiem, jak ubrać w słowa moje odczucia i wrażenia po lekturze, bo jestem nią... oszołomiona! To chyba najwłaściwsze słowo.

DSCN5656

Powieść Sylwii Chutnik to surowa, intensywna, poruszająca i odarta ze złudzeń proza, przedstawiająca szarą rzeczywistość Polski lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych, moment przełomu ustrojowego w naszym kraju. Miejscem akcji jest blokowisko na warszawskim Żeraniu, zaś tytułowa Jolanta to główna bohaterka, centralna postać opowieści, zagubiona, nieprzystosowana do życia dziewczyna z rozbitej rodziny, która nie potrafi odnaleźć się w codzienności, a jej życiowym mottem są słowa: "Nie mówić, nie ufać, nie odczuwać."

Żerańskie blokowisko to specyficzne miejsce, szare, brudne, zamieszkane przez ludzi najgorszego sortu. Brak prywatności, wścibskie sąsiadki, żadnych perspektyw, problemy finansowe, alkohol, narkotyki i szemrane interesy to obraz Żerania, a w centrum wydarzeń Jolanta, mieszkanka wieżowca, która żyje z mocnym postanowieniem bycia nieszczęśliwą. Bywają momenty, gdy bardzo chce zmienić coś w swoim życiu, nie popełniać błędów rodziców, ale wszelkie próby są tak nieudolne, że tylko pogłębiają depresję głównej bohaterki. Stałym elementem w życiu Jolanty jest fabryczny komin, który kobieta obserwuje z okna i przeróżne rzeczy w nim dostrzega. Żerań jest jak odcięta od normalnego, lepszego świata wyspa, z kominem, kojarzącym się z latarnią morską, natomiast blokowisko to żywy organizm wypełniony ludźmi, ich emocjami, frustracjami, demonami... Totalne szaleństwo!

Czy jest to powieść dla wszystkich? Nie sądzę, to trudna i wymagająca lektura, czytelnik musi zmierzyć się ze światem przedstawionym przez Sylwię Chutnik. "Posłuchajcie smutnej opowieści, to, co wam opowiem, w głowie się nie zmieści" tak rozpoczyna się "Jolanta" i rzeczywiście bardzo ciężko poukładać sobie w głowie historię głównej bohaterki, bo to kobieta zaprogramowana na bycie osiedlowym dziwadłem, które tylko czasami przejawia oznaki normalności. Poza tym postać głównej bohaterki denerwuje, a jej zachowanie jest niezrozumiałe i budzi sprzeciw.  "Jolanta" może być ciekawą podróżą w czasie dla dzisiejszych trzydziesto i czterdziestolatków, którzy pewnie to i owo pamiętają, zwłaszcza podwórkowe zabawy, pogramy telewizyjne, pustki w sklepach, paczki od krewnych mieszkających na zachodzie Europy, których zawartość stawała się obiektem zazdrości.

Zdaję sobie sprawę, że obraz blokowisk został przez Sylwię Chutnik mocno przejaskrawiony, przerysowany i może budzić oburzenie osób mieszkających w takich budynkach. Nadanie blokowisku pejoratywnego znaczenia to w tym wypadku raczej zabieg literacki mający podkreślić szaleństwo Jolanty, bo straszne jest tam wszystko, okropne jest osiedle, beznadziejni sąsiedzi, a najgorsza w tym wszystkim jest sama Jolanta. Umiejscowienie akcji w białym domku z czerwonym dachem i pięknym ogrodem nie miałoby takiej siły rażenia. Dzisiejsze blokowiska zdecydowanie różnią się od tych przedstawionych w powieści, nie są tak klaustrofobiczne, szare, brudne i zamieszkane przez społeczny margines. Zmieniły się czasy, zmieniły się blokowiska.

DSCN5641

Sylwia Chutnik stworzyła przejmującą, smutną i napisaną mocnym językiem powieść. "Jolanta" to próba interpretacji ówczesnej rzeczywistości, którą autorka idealnie opisała, bo "taki to był czas, w kolorze rozgotowanych ziemniaków". Ale to również powieść psychologiczna, przedstawiająca problem rozbitej rodziny, wkraczania w dorosłość z bagażem złych wspomnień. "Jolanta" to świetnie napisana historia, momentami bardzo poetycka proza, która stylem przypomina mi książki Anny Janko. Bardzo jestem ciekawa pozostałej twórczości Sylwii Chutnik, bo obrazy z "Jolanty" wciąż przewijają się w mojej głowie, książka zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie, od pierwszego do ostatniego zdania trzyma czytelnika w napięciu. W literaturze szukam, emocji, pięknego języka i niebanalnych historii, i to wszystko w "Jolancie" znalazłam.

Nie bądźcie obojętni na prozę Sylwii Chutnik, ja zrobiłam wielki błąd, który zamierzam szybko naprawić.

Autor: Sylwia Chutnik
Tytuł: "Jolanta"
Ilość stron: 261
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Znak Literanova

 

Klasyczny kryminał - "Poza sezonem" Jorn Lier Horst

dosia1331

Ponad milion sprzedanych egzemplarzy, pozytywne opinie krytyków literackich oraz miłośników kryminałów sprawiły, że sięgnęłam po książkę norweskiego pisarza i dramaturga. Sugerowano mi, by czytelniczą przygodę z autorem rozpocząć od "Poza sezonem", uległam namowom i przeczytałam błyskawicznie.

DSCN5638

Nadmorska miejscowość, norweskie fiordy, piękne krajobrazy, spokój, cisza. Poza sezonem nic szczególnego się nie dzieje, więc można wreszcie odpocząć, skupić się na sobie, zregenerować, zapomnieć o wielu problemach i przeciwnościach losu. Domki letniskowe opustoszały, wokół żywej duszy i na to właśnie liczy Ove Bakkerud, który zamierza spędzić jesienny weekend w Stavern. Wizja mile spędzonych chwil pryska niczym bańka mydlana, bo po przybyciu na miejsce Ove Bakkerud odkrywa, że ktoś włamał się do jego domku letniskowego, wywrócił wszystko do góry nogami i na dodatek zabrał rzecz, z którą wiązało się wiele cennych wspomnień. Poza tym w sąsiednim domku znajduje ciało mężczyzny. Na miejsce zbrodni zostaje wezwana policja, śledztwo prowadzi komisarz William Wisting, sprawa okazuje się bardzo skomplikowana i raczej rozwojowa, bo winnych może być kilka osób, a trop wiedzie na Litwę... Dużą rolę odgrywa w "Poza sezonem" córka Wistinga, Line, młoda dziennikarka, która również zamierza spędzić czas w jednym z domków letniskowych. Nie popełnię faux-pas, jeśli stwierdzę, że Line jest o wiele ciekawszą postacią, niż główny bohater, czyli komisarz policji. Wiliam Wisting cieszy się bardzo dobrą opinią i ma na koncie wiele wyjaśnionych spraw. Jeśli spodziewacie się po nim brutalności, wulgaryzmów i poniżania współpracowników, co jest charakterystyczne dla tego typu postaci w wielu kryminałach, to jesteście w błędzie. Wisting to znakomity policjant i wzorowy ojciec. Powiało nudą? Absolutnie, bo wokół dzieją się przerażające rzeczy, z nieba spadają martwe ptaki, a trupów może być więcej!

DSCN5634

Na uwagę zasługuje fakt, że autor, czyli Jorn Lier Horst to były policjant, który służbę pełnił do 2013 r., więc zna się na rzeczy.

Czy jestem zachwycona tą książką? Przeczytałam w kilka godzin, bo historia rzeczywiście wciąga, czytelnik próbuje dopasować kolejne elementy układanki, a te długo nie chcą ułożyć się w logiczną całość. "Poza sezonem" to klasyczny, dobrze napisany kryminał, z wartką akcją i ciekawymi wątkami, ale daleka jestem od bicia autorowi braw i wychwalania jego twórczości, zwłaszcza że to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z tym pisarzem, jednak skłamałabym mówiąc, że nie jestem ciekawa pozostałych książek jego autorstwa.

Oberwało się trochę na kartach tej książki Litwie, a w zasadzie obywatelom tego kraju, którzy w opinii autora są złodziejami, biedakami i żyją gdzieś na marginesie Europy, a ich odwiedziny w Norwegii nie mają nic wspólnego z turystyką. Dodam, że dostało się również Polsce, choć w mniejszym stopniu. Nie wiem, śmiać się, czy płakać, kajać, czy przepraszać za rodaków, bo coś mi się wydaje, że Jorn Lier Horst nie przyłożył się zbytnio do tematu i nie wykazał jego gruntowną znajomością.

Poza sezonem, a wydarzeń, komplikacji i podejrzanych typów tyle, że miłośnicy kryminałów raczej nie będą się nudzić, zaś czytelnicy stroniący od tego gatunku mogą się miło rozczarować.

Autor: Jorn Lier Horst
Tytuł: "Poza sezonem"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 351
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Smak Słowa

 

 

 

Czy przyjaźń dziewczynki i chłopca jest możliwa? "Albert i Mika" Gunilla Bergstrom

dosia1331

Dziewczynki mają swój świat dziecięcych zabaw i chłopcy również mają swój świat dziecięcych zabaw, i niech mi nikt nie mówi, że tak nie jest! Ale zdarza się, że dziewczynki lubią wspinać się po drzewach, kopać piłkę i bawić się samochodzikami, znam też chłopców, którzy lubią lalki, a w prowadzeniu wózeczka z lalką w środku, nie widzą nic złego. I bardzo dobrze! Dzieci same doskonale wiedzą, czym lubią się bawić i niech w tej kwestii mają wolną rękę, dopóki innym nie dzieje się krzywda! Daleka jestem od doszukiwania się w dziecięcych zabawach tego, jaka przyszłość czeka moje dziecko. Nie dajmy się zwariować!

Wspominam o tym nie bez powodu, bo mam dla Was bardzo sympatyczną lekturę dla dzieci, która w  zabawny, ale jednocześnie wyjątkowo trafny sposób pokazuje różnice między dziewczynkami i chłopcami, ich sposób postrzegania świata, wrażliwość, reakcje na pewne okoliczności i sytuacje oraz preferowane zabawy.

DSCN5568

Tytułowi bohaterowie, czyli Albert i Mika bardzo lubią swoje towarzystwo, zupełnie nie zwracają uwagi na fakt, że różnią się płcią, są zgrani, weseli i spędzają mnóstwo czasu na świeżym powietrzu, a Mika to wyjątkowo pomysłowa, sprytna i bardzo sprawna dziewczynka, co oczywiście nie uchodzi uwadze Alberta. Dziewczynki zazwyczaj wolą inne zabawy i ogólnie rzecz biorąc, różnią się od chłopców, "...są słabe i płaczą z byle powodu...", "...i ciągle przeglądają się w lustrze i czeszą włosy...", "...i się stroją...", "...i bawią się w nudne zabawy...", "...i zawsze chodzą parami..." Ale nie Mika, ona jest inna! Wszystko byłoby dobrze, gdyby Albert pewnego dnia nie stał się obiektem kpin ze strony kolegów ze szkoły, którzy śmieją się z niego, bo jak chłopiec może bawić się z dziewczynką? To nie do pomyślenia! Czyżby zakochana para? Biedny Albert nie wie, co robić, bo strasznie bolą go obraźliwe słowa kolegów, ale z drugiej strony, z nikim nie rozumie się tak dobrze, jak z Miką. Co zrobi Albert? Jak zakończy się ta historia? Przeczytajcie koniecznie!

DSCN5571

"Albert i Mika" to opowieść o przyjaźni, z ciekawymi i bardzo celnymi spostrzeżeniami autorki, świetnymi ilustracjami i morałem. To dowcipna i prosta analiza różnic pomiędzy płciami. Wielokrotnie uśmiechałam się podczas lektury, mnóstwo w tej opowieści prawdy. Poza tym książka może zainspirować dzieci do innych, trochę zapomnianych dziś zabaw, każde odciągniecie dzieci od telewizora i komputera jest na wagę złota, więc przeczytajcie i wyciągnijcie wnioski z tej historii. Ładne, cieszące oko wydanie oraz twarda oprawa tej książki są jej dodatkowymi atutami.

Polecam wszystkim dzieciom!

Autor: Gunilla Bergstrom
Ilustracje: Gunilla Bergstrom
Oprawa: twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Zakamarki

Lektura na poprawę nastroju - "Salon d' Amour" Anna Jansson

dosia1331

Co robimy żeby poprawić sobie nastrój? Czytamy książki, chodzimy do kina, idziemy na zakupy, objadamy się czekoladkami albo... wybieramy się do fryzjera, gdzie możemy zafundować sobie zmianę wizerunku i miłą pogawędkę z zaprzyjaźnioną fryzjerką, która wysłucha, doradzi i pomoże się zrelaksować. Salony fryzjerskie to specyficzne miejsca, gdzie ploteczki, miła atmosfera i towarzystwo innych kobiet, bywają lekarstwem po ciężkim i wyczerpującym dniu. Tam możemy najzwyczajniej w świecie odpocząć, a wiadomo, że zmiana fryzury może być początkiem zmian w życiu.

DSCN5564

Angelika Lagermark to mieszkanka Visby, fryzjerka i właścicielka "Salonu d' Amour", czterdziestoośmioletnia wdowa, której celem jest uszczęśliwianie innych, kojarzenie par, doradzanie w różnych sprawach, a wszystko pod przykrywką korzystnych zmian wizerunku w postaci nowych fryzur i koloru włosów. Angelika to sympatyczna, wrażliwa i troskliwa kobieta, szukająca szczęścia dla innych, ale skrycie marząca o wielkiej miłości, zwłaszcza że od śmierci męża minęło siedem lat, a ona znów chciałaby poczuć się prawdziwą kobietą i po prostu wracać do domu, w którym ktoś będzie na nią czekał.

W salonie pomaga Angelice niejaki Ricky, sympatyczny, rozrywkowy i obdarzony dużym poczuciem humoru młody chłopak. Angelika i Ricky są jak woda i ogień, dwie, skrajnie różne osobowości, dzięki którym możemy obserwować różnice pokoleniowe i światopoglądowe. Zapewniam, że rozmowy tych dwojga nie dotyczą tylko i wyłącznie błahych tematów, zwłaszcza że chłopaka należy trochę ujarzmić, co zresztą Angelika obiecała jego matce.

Anna Jansson stworzyła dowcipną, ciepłą i przyjemną w odbiorze lekturę, z którą nie sposób się nudzić, bo główni bohaterowie oraz cały sztab postaci drugoplanowych, rewelacyjnie przez autorkę nakreślonych, nie pozwalają na oderwanie się od tej książki. Prosta wydawać by się mogło fabuła, wcale taka lekka nie jest, "Salon d' Amour" to mądra, dobrze napisana powieść, poruszająca wiele zwyczajnych, ale też trudnych tematów. To po prostu historie z życia wzięte, o różnym stopniu i natężeniu emocjonalnym, a centralna postać tej opowieści, czyli Angelika jest nie tylko fryzjerką, ale przyjaciółką, terapeutką i czasem dobrą wróżką. Mocną stroną powieści są błyskotliwe i pełne humoru dialogi, a i wątek kryminalny się znajdzie.

DSCN5567

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Media Rodzina w serii Gorzka Czekolada i jeśli tylko lubicie gorzką czekoladę, która jak wiadomo wcale taka gorzka nie jest, to sięgnijcie po tę powieść, ponieważ to esencjonalna, niebanalna, słodko-gorzka historia o miłości, przyjaźni i relacjach międzyludzkich, historia w sam raz na długie zimowe wieczory. Poza tym znajdziecie w niej przepisy na różne smakowite potrawy, więc miłośnicy literatury z wątkiem kulinarnym będą zachwyceni.

Przyznaję, że mam słabość do literatury szwedzkiej, więc z ogromną przyjemnością przeczytałam tę powieść, a wszystkim zainteresowanym zdradzę, że Anna Jansson jest autorką kryminałów, ale świetnie sprawdza się również w nieco lżejszej odsłonie.

Polecam wszystkim, którzy w literaturze szukają dobra, ciepła i sympatycznych bohaterów.

Autor: Anna Jansson
Tytuł: "Salon d' Amour"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 376
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Media Rodzina

 

Kryminał w kolorze sepii, czyli "Miasto cieni" Michaela Russella

dosia1331

Nie oceniaj książki po okładce! A jednak zwracam uwagę na okładkę, bo stanowi ona ważną część książki, jest jej wizytówką i swego rodzaju zaproszeniem. Świetna okładka bywa kluczem do sukcesu, pod warunkiem równie genialnej treści książki, ale zdarzają się marne, żeby nie powiedzieć, tandetne okładki, które zamiast przyciągać, skutecznie odstraszają czytelnika, choć autor i treść książki zupełnie na to nie zasługują. Nie wiem o czym myślą czasem projektanci okładek? Czyżby o niebieskich migdałach? Bywa również tak, że doskonała okładka jest opakowaniem książki, którą odkładam po kilkunastu stronach, bo dalsze czytanie nie ma sensu i jest po prostu stratą czasu. Piszę o tym, bo pewnie zauważyliście, że omawiając jakąś książkę, wspominam również o okładce i pozwólcie, że tym razem od okładki rozpocznę. Jestem po lekturze książki "Miasto cieni" Michaela Russella i przyznaję, że najpierw zwróciłam uwagę na okładkę tej książki, bo jest po prostu piękna, elegancka i bardzo zachowawcza, przedstawia fotografię ulicy z latarnią na pierwszym planie, ale książka zainteresowała mnie przede wszystkim ze względu na historię Europy.

DSCN5558

Michael Russell zabiera nas do lat trzydziestych ubiegłego wieku, to pełna zagadek do rozwiązania podróż w czasie. Głównym bohaterem jest Stefan Gillespie, który pewnej Żydówce, Hannah Rosen pomaga w rozwiązaniu zagadki tajemniczego zaginięcia jej przyjaciółki, Susan Field. Na dodatek zaginiona prawdopodobnie była w ciąży, a domniemanym ojcem dziecka jest... ksiądz. Sprawa jest bardzo skomplikowana, bo jedyna osoba, która mogłaby cokolwiek wyjaśnić, znika.

Autor miejscem akcji uczynił Dublin oraz Wolne Miasto Gdańsk  i szczerze mówiąc udało mu się dość dobrze oddać klimat tamtych lat, czytelnik śledzi losy głównych bohaterów, poruszając się wraz z nimi po ciemnych zaułkach obu miast, odkrywając kolejne tajemnice i próbując poskładać rozsypane elementy przedstawionej historii. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że jest to książka wybitna, bo nie jest, ani pod względem fabuły, ani pod względem językowym, to raczej książka jakich wiele, ale plusem jest przeniesienie akcji do lat trzydziestych ubiegłego wieku. Poza tym Michael Russell porusza interesujący opinię publiczną temat moralności wśród kapłanów, a w zasadzie fałszywej moralności, życia w grzechu i braku odpowiedzialności za swoje czyny. Zbrodnia, religia i nazizm to słowa klucze, na których została oparta fabuła. "Miasto cieni" ma tyle samo mocnych, co słabych stron i ta równowaga pozwala na przebrnięcie przez tę książkę, bez poczucia straconego czasu, bo rzeczywiście są momenty, za które należą się autorowi brawa, ale są również chwile dość nużące. Gdybym miała ocenić tę książkę w sześciostopniowej skali ocen, to dałabym jej ocenę dobrą, czyli czwórkę. To jednak moja, subiektywna ocena i wcale nie musicie się z nią zgadzać. Wydawca określa tę książkę jako thriller historyczny, dla mnie to raczej kryminał, bo zabrakło mi emocji, poczucia strachu, sytuacji mrożących krew w żyłach i aury tajemniczości charakterystycznej dla thrillerów.

DSCN5556

Miłośnicy kryminałów w stylu retro będą zadowoleni, czytelnicy, którzy lubią książki z historią w tle również, zwłaszcza że na końcu książki znajduje się świetny dodatek, "Opowieść o dwóch traktatach", dlatego zachęcam Was do podróży w czasie i poznania wielu tajemnic Dublina i Wolnego Miasta Gdańsk.

Autor: Michael Russell
Tytuł: "Miasto cieni"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 377
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Sine Qua Non

 

 

 

Mrożące krew w żyłach "Bliźnięta z lodu" S.K.Tremayne

dosia1331

Mama, tata, dwie prześliczne, radosne dziewczynki, Lydia i Kirstie, bliźniaczki, których nawet rodzice nie potrafią rozróżnić, o czym dzieci doskonale wiedzą i sprytnie ten fakt wykorzystują, dla zabawy zamieniając się rolami, osobowościami. Rodzinna sielanka nie trwa długo, pewnego dnia dochodzi do tragicznego, śmiertelnego wypadku, Lydia spada z balkonu, a jedynym świadkiem jest Kirstie.

DSCN5550

Największą stratą w życiu człowieka jest śmierć własnego dziecka, o czym boleśnie przekonują się rodzice bliźniaczek, bohaterowie powieści S. K. Tremayne, "Bliźnięta z lodu". Pogrążona w rozpaczy rodzina nie potrafi pogodzić się z odejściem Lydii, każdy na swój sposób przeżywa żałobę, ale traumatycznego wydarzenia nie da się wymazać z pamięci, cierpienie jest ogromne, bo wszystko wokół przypomina o zmarłej Lydii, zwłaszcza łudząco podobna do niej Kirstie. Oprócz tego rodzina boryka się z problemami finansowymi i wreszcie Angus i Sarah dochodzą do wniosku, że dalsze życie w Londynie jest niemożliwe. Postanawiają przenieść się na odziedziczoną po babci Angusa wysepkę, przeprowadzkę traktują jako formę terapii, symbol nowego życia i z nadzieją patrzą w przyszłość. Niestety, nic nie jest tak, jak być powinno, niepokój budzi zwłaszcza zachowanie Kirstie, która twierdzi, że jest... zmarłą Lydią!  Kogo zatem pochowali rodzice, Lydię, czy Kirstie? Fatalna pomyłka, czy zbyt wybujała dziecięca fantazja? Co dzieje się z Kirstie? Co, tak naprawdę, wydarzyło się feralnego dnia, ponad rok temu? Jaką tajemnicę skrywa bliźniaczka? Jak funkcjonuje rodzina Moorcroft?

DSCN5553

Nie przesadzę, jeśli powiem, że lektura "Bliźniąt z lodu" hipnotyzuje czytelnika, to książka naszpikowana emocjami, wyjątkowo sugestywna i zdecydowanie zaprzątająca myśli. Stopniowanie napięcia jest niewiarygodne, wszystkie wydarzenia mają drugie dno, ta powieść trzyma czytelnika w żelaznym uścisku i bardzo długo nie pozwala na rozwikłanie zagadki, a tajemnic, sekretów, niedomówień, słownych pomyłek i faktów do wyjaśnienia jest tak dużo, że już nie wiadomo, gdzie leży prawda.

Przyznaję, że książka zrobiła na mnie duże wrażenie, to psychologiczny thriller, który momentami dosłownie zwala z nóg, głównie za sprawą Kirstie/Lydii. Obecność dziecka w tego typu literaturze, to świetny zabieg literacki, ale bardzo igrający z uczuciami czytelnika, bo dziecko kojarzymy z niewinnością, radością, szczerością i nieskomplikowanym światem, a w książce mamy do czynienia... No właśnie, z kim lub czym mamy do czynienia, z dzieckiem, duchem, halucynacjami, chorobą psychiczną?

S. K. Tremayne napisał dość przerażającą książkę, bardzo wymowna jest okładka, wyjątkowy jest również tytuł, bo "Bliźnięta z lodu" są mroczną, zimną, wręcz lodowatą lekturą, a upragniona przeprowadzka okaże się fatalną w skutkach pomyłką.

Trochę rozczarowało mnie zakończenie, ja poszłabym w innym kierunku, bo już kilkanaście stron przed finałem domyślałam się, co wydarzyło się w życiu Sarah, Angusa, Lydii i Kirstie. Jeśli już biorę do ręki książkę tego typu, to chcę się bać, czuć niepokój i być wodzona za nos do samego końca, ale mnie trudno wystraszyć, w zjawiska paranormalne nie wierzę, tym bardziej w duchy, w życiu należy bać się żywych, a nie zmarłych! 

Polecam tę lekturę wszystkim spragnionym wrażeń czytelnikom, to świetna powieść z domieszką grozy, bardzo sprawnie napisana i dająca do myślenia, zwłaszcza rodzicom wychowującym więcej, niż jedno dziecko. A co dokładnie mam na myśli? Tego nie zdradzę.

Przeczytajcie koniecznie, polecam!

Autor: S. K. Tremayne
Tytuł: "Bliźnięta z lodu"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 331
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Czarna Owca

 

 

Rewelacyjny i wstrząsający debiut -"Odłamki" Ismet Prcić

dosia1331

Bardzo ostrożnie podchodzę do debiutanckich powieści, zdarzyło mi się wziąć do ręki książkę autorstwa osoby rozpoczynającej swoją przygodę z pisaniem i okazywała się stratą czasu, ogromnym czytelniczym rozczarowaniem, ale za to świetnie wypromowanym. Cóż bywa i tak! Jednak zdarzają się na rynku wydawniczym absolutne perełki, książki, które wyszły spod pióra osoby debiutującej, ale wkraczającej do świata literatury z przytupem.

DSCN5544

Ismet Prcić to dramaturg i reżyser bośniackiego pochodzenia, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie studiował na Uniwersytecie Kalifornijskim. Po zdobyciu tytułu magistra sztuk pięknych zajął się pisaniem i tak powstała jego pierwsza książka "Odłamki", która spotkała się z uznaniem ze strony czytelników, jak i krytyków literackich. Debiutancka powieść jest jednocześnie pamiętnikiem, czymś w rodzaju autobiografii, relacją z pochłoniętego wojną kraju oraz opowieścią z punktu widzenia dwóch głównych bohaterów, Ismeta i Mustafy. Autor pisze bardzo sugestywnie, obrazowo, ekspresyjnie i bez zbędnego patosu, nazywa rzeczy po imieniu, niczego nie kamufluje i nie próbuje przedstawić w lepszym świetle. W swojej powieści przedstawia szereg problemów, dzieciństwo i okres dojrzewania w kraju ogarniętym wojną domową, konflikty na tle religijnym i narodowościowym, temat uchodźctwa, asymilacji, poszukiwania tożsamości, wewnętrznego rozdarcia pomiędzy irracjonalną miłością do ojczyzny a próbą odnalezienia się w innym kraju, o czym dobitnie świadczą słowa:

"Na każdy temat mam dwa zdania. Strona A (merykańska) i strona B (ośniacka). Chciałbym uciec z tej planety, pozostawiając za sobą te dwa sposoby rozumowania i znaleźć dla siebie trzeci, całkiem nowy."

Ismet Prcić jest niezwykle uważnym obserwatorem, który z mikroskopijną dokładnością dostrzega to, czego nie potrafią zobaczyć inni ludzie. Życie w ciągłym strachu i niepewności pozostawia trwały ślad w psychice człowieka, bo wstrząsające wspomnienia z wojny powracają w postaci retrospekcji w najmniej oczekiwanym momencie:

"Wokół mnie zmaterializowała się Bośnia i padłem na ziemię. Zamknąłem oczy. Zakryłem głowę. Modliłem się. Żarliwie."

Wieloznaczeniowy i wyjątkowo trafny jest również tytuł powieści, bo "odłamki" to wybuchające bomby, roztrzaskane szyby, okaleczone dzieciństwo i zrujnowany światopogląd młodego człowieka. Smutek przeplata się tutaj z chwilami radości, a te są tak ulotne, że książkę czynią bardzo poruszającą i siejąca niepokój lekturą.

DSCN5546

"Odłamki" to rewelacyjny, wstrząsający i intrygujący debiut, ale to przede wszystkim trudna i napisana bardzo mocnym językiem powieść. To również wyjątkowo dojrzała, jak na debiut proza, która nikogo nie pozostawi obojętnym, a już na pewno będzie powodem wielu przemyśleń i refleksji, zwłaszcza tych dotyczących pokoju, którego na co dzień nie doceniamy, bo należymy do pokolenia, które przyszło na świat w wolnej ojczyźnie, a wyjazdy poza granice kraju dyktowane są względami ekonomicznymi. "Odłamki" stawiają czytelnika na baczność, wywołują wiele emocji i nie pozwalają o pewnych rzeczach zapomnieć, a to tylko świadczy o wyjątkowym warsztacie pisarza i umiejętności skupiania czytelniczej uwagi.

Nie przegapcie tej książki, byłaby to niepowetowana strata!

Polecam!

Autor: Ismet Prcić
Tytuł: "Odłamki"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 428 
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Sine Qua Non

 

Fenomenalna "Złodziejka" Sarah Waters

dosia1331

Mam na półkach książki, które kupiłam jakiś czas temu z myślą, że kiedyś na pewno przeczytam. Zwykle są to książki, które okazały się hitami na rynku wydawniczym, zebrały mnóstwo pozytywnych opinii i są określane jako "must read". Szczerze mówiąc, ich widok mnie denerwuje, bo robienie takich zapasów po prostu nie ma sensu. Każdego roku w księgarniach ukazuje się tyle nowości, tak dużo książek, które chciałabym przeczytać, że czasu, pieniędzy i życia mi nie wystarczy, żeby ten szalony pomysł zrealizować. Poza tym mam jeszcze listę książek, które muszę koniecznie przeczytać, a ta lista, z każdym rokiem, wydłuża się coraz bardziej i chyba tylko cud sprawi, że kiedyś przeczytam przynajmniej połowę książek, które się na niej znajdują. Jakiś czas temu, pod numerem 62 zapisałam "Złodziejkę" Sarah Waters, jestem po lekturze i z ręką na sercu obiecuję, że przeczytam wszystkie książki tej autorki!

DSCN5533

Sarah Waters to brytyjska pisarka, znawczyni powieści wiktoriańskiej, wielokrotnie nagradzana i uwielbiana przez czytelników autorka powieści historycznych z wątkiem homoerotycznym. "Złodziejka" to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z autorką i przyznaję, że książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tyle mam do powiedzenia na jej temat, że nawet nie wiem od czego zacząć, by zbyt wiele nie zdradzić i tym samym nie odebrać innym przyjemności czytania. Uchylę jedynie rąbka tajemnicy, bo grzechem byłoby tę historię po prostu opowiedzieć.

DSCN5539

Miejscem akcji jest wiktoriańska Anglia, rok 1862. Powieść podzielona jest na trzy części. Narratorką części pierwszej jest Susan Trinder, sierota, analfabetka i tytułowa złodziejka wychowywana przez panią Sucksby, a złodziejskiego fachu ucząca się pod pilnym okiem pana Ibbsa. Oprócz Susan, w domu jest jeszcze kilkoro innych młodych ludzi żyjących z paserstwa i ogólnie mówiąc, brudnych interesów. Coś wam to przypomina? Oczywiście, że tak, powieści Charlesa Dickensa. Narratorką części drugiej jest Maud Lilly, inteligenta, wykształcona i piękna dama, mieszkająca w domu bogatego wuja, któremu pomaga w tworzeniu dość osobliwego spisu książek. Losy młodych kobiet zostaną połączone za sprawą znajomości z niejakim Dżentelmenem, który okaże się nim być tylko i wyłącznie z nazwy, a jego szatański plan na zawsze odmieni życie Susan i Maud. Wybaczcie, ale nie pisnę, ani słowa więcej, bo w przeciwnym razie popsuję Wam całą zabawę, dodam tylko, że Sarah Waters igra z uczuciami czytelnika, wystawia je na próbę i bardzo ciężko rozstać się z bohaterami po przeczytaniu zdania kończącego tę historię.

"Złodziejka" jest czytelniczą ucztą, to napisana z rozmachem i utrzymana w doskonałym stylu opowieść, idealnie oddająca klimat wiktoriańskiej Anglii. Mistrzowsko nakreślone postaci pierwszo i drugoplanowe stanowią kwintesencję tej książki. To historia, która nie ma słabych punktów, a wartka akcja i ciągłe utrzymywanie napięcia są jej atutem. Owszem, obecny w powieści wątek homoerotyczny skupia uwagę czytelnika, ale w "Złodziejce" chodzi o coś więcej, a co dokładnie mam na myśli? Przekonajcie się sami. Uwielbiam powieści wiktoriańskie, czytanie takich historii sprawia mi ogromną radość, to swego rodzaju podróże w czasie, gdzie z bliska możemy podpatrywać świat, którego już w zasadzie nie ma.

Jeżeli nosicie się z zamiarem przeczytania "Złodziejki" Sarah Waters i z różnych względów odkładacie lekturę na później, to porzućcie wszelkie czytelnicze plany i jak najszybciej sięgnijcie po tę książkę. Ja jestem nią zachwycona i bardzo chętnie przeczytałabym kolejne 726 stron, to niebanalna historia, świetnie napisana i zdecydowanie zaostrzająca apetyt na pozostałe powieści tej autorki.

Gorąco polecam i ciekawa jestem Waszych opinii!

Do miłego zaczytania!

Autor: Sarah Waters
Tytuł: "Złodziejka"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 726
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

Zuch-dziewczyna, "Ronja, córka zbójnika" Astrid Lindgren

dosia1331

Gdyby ktoś zapytał mnie, którą z książek Astrid Lindgren lubię najbardziej? Bez wahania odpowiem, "Ronję, córkę zbójnika"!

WP_20151203_001

Pewnej bardzo burzliwej nocy, w zbójeckim zamku, do porodu przygotowuje się Lovis, na której straszne grzmoty nie robią specjalnego wrażenia, ale w tej szczególnej chwili przeszkadzają jej niejakie Wietrzydła, dlatego Lovis prosi Mattisa: "- Przepędź Wietrzydła, żeby było cicho, bo nie słyszę, co śpiewam. Bo to było właśnie tak, że Lovis rodziła, śpiewając. Idzie wtedy łatwiej, twierdziła, a małe, jeśli przyjdzie na świat podczas pieśni, będzie przypuszczalnie z gatunku tych pogodniejszych." W takich okolicznościach rodzi się Ronja, burza nadal szaleje, aż w końcu jeden z piorunów trafia w zamek Mattisa i dzieli go na pół. Jednak tej pamiętnej nocy rodzi się jeszcze jedno dziecko, chłopiec o imieniu Birk, syn Borka, największego wroga Mattisa.

Śpiewająca podczas porodu Lovis miała absolutną rację, bo Ronja to bardzo pogodna, mądra, rezolutna, dobra i wyjątkowo dzielna dziewczynka. Lovis i Mattis świata poza ukochaną córką nie widzą, a reszta zbójców również darzy Ronję ogromną sympatią. I tak dorasta Ronja w zbójeckim zamku, bawi się w okolicznym lesie i poznaje jego pogodą i mroczną stronę. Aż pewnego dnia odkrywa, że nie jest jedynym dzieckiem w okolicy, bo oprócz niej jest jeszcze Birk, z którym nie powinna się przyjaźnić, bo to przecież śmiertelny wróg i Mattis raczej padłby na zawał serca, niż pozwolił córce na zabawę z chłopcem. Ale dzieci za nic będą miały przestrogi rodziców i połączy je prawdziwa przyjaźń, która z czasem przerodzi się w głębsze uczucie...

"Ronja, córka zbójnika" to moja ukochana powieść Astrid Lindgren, nie mam pojęcia, ile razy ją czytałam, ale wciąż odkrywam w niej coś nowego, niezmiennie bawi mnie i wzrusza historia Ronji i Birka. Astrid Lindgren cudownie opisała las Mattisa, czyli miejsce zabaw dzieci, pogodny i przyjazny za dnia oraz złowrogi i straszny nocą, bo pełen niezwykłych stworzeń, wśród których są Wietrzydła, Szaruchy, Mgłowce i Pupiszonki. To książka dla dzieci, choć nie do końca jestem przekonana, czy Astrid Lindgren pisała ją tylko i wyłącznie z myślą o dzieciach, bo coś mi się wydaje, że stworzyła ją również dla dorosłych. To piękna i poruszająca opowieść o przyjaźni i miłości, której ogromna siła jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności losu i pogodzić nawet zwaśnione zbójeckie rody.

Wspaniałe postaci, doskonała fabuła, świetne dialogi, humor i w ogóle pomysł na tę książkę świadczą o wielkiej klasie Astrid Lindgren. Jej powieści są ponadczasowe, pięknie i mądrze napisane. Nikt tak, jak Astrid Lindgren nie potrafi przedstawić dziecięcego sposobu myślenia i postrzegania świata, dlatego książki szwedzkiej pisarki wciąż cieszą się ogromną popularnością i można je czytać w każdym wieku. Astrid Lindgren powiedziała, że "do pisania książek dla dzieci wcale nie jest konieczne posiadanie własnych dzieci. Trzeba tylko samemu kiedyś być dzieckiem i mniej więcej pamiętać, jak to było". Urocze, nie sądzicie?

Gratulacje należą się również, Ilon Wikland, która stworzyła rewelacyjne czarno-białe ilustracje, zresztą w książce jest ich bardzo dużo i genialnie podkreślają klimat tej opowieści, a Ronja już zawsze będzie mi się kojarzyła z uroczą i rezolutną chłopczycą, którą po prostu uwielbiam. To zuch-dziewczyna o gołębim sercu, którą pokochały miliony dzieciaków na całym świecie, chociaż ośmielam się twierdzić, że dorośli również się do tej grupy zaliczają.

WP_20151203_0041

Jeśli nie znacie przygód Ronji i Birka, to gorąco namawiam Was do poznania tej sympatycznej pary, a wszystkim tym, którzy przeczytali tę książkę w dzieciństwie polecam ponowną lekturę, zdziwicie się, jak wiele nowych rzeczy odkryjecie!

WP_20151203_0071

Zawsze wypożyczałam tę książkę z biblioteki, ale stwierdziłam, że muszę mieć swój egzemplarz, dlatego zrobiłam sobie prezent i teraz, kiedy tylko mam ochotę, wybieram się do lasu Mattisa na spotkanie z Ronją, Birkiem i zbójcami.

Nie mogę się doczekać, kiedy podsunę tę powieść do przeczytania mojej córce, minie jeszcze kilka lat, zanim będę mogła to zrobić, ale jestem przekonana, że pokocha Ronję równie mocno.

Książka po raz pierwszy ukazała się w 1981 r., więc w 2016 r. Ronja skończy 35 lat, to moja rówieśniczka :)

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

Autor: Astrid Lindgren
Tytuł: "Ronja, córka zbójnika"
Ilustracje: Ilon Wikland
Oprawa: miękka
Ilość stron: 268
Rok wydania: 1981 (1985)
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Zimowe wieczory z książką

dosia1331

DSCN5517

Uwielbiam zimę, puszysty, biały śnieg, zwisające z dachów sople lodu, nawet siarczysty mróz mnie nie przeraża! Sanki i łyżwy czekają, więc przychodź zimo! Prognozy są obiecujące, już niedługo możemy spodziewać się białego puchu. Poza tym zima to najlepsza pora roku na czytanie książek, jesienny szał nowości wydawniczych za nami, a długie wieczory sprzyjają czytaniu. Kubek gorącej herbaty, najlepiej zielonej, czekolada i książka...

22 grudnia przywitamy zimę, oby tę prawdziwą, białą, mroźną i po prostu piękną!

_DSC3727

DSCN4581

Zapraszam serdecznie do śledzenia kolejnych wpisów na blogu, przypomnę Wam "Ronję, córkę zbójnika" Astrid Lindgren, moją ukochaną książkę tej autorki. Poznacie również moją opinię na temat książki Sarah Waters "Złodziejka".

Do miłego zaczytania!

Opowieść o lataniu - "Opowiem ci, mamo, co robią samoloty"

dosia1331

"Opowiem ci, mamo, co robią samoloty" to najnowsza książka z bardzo lubianej serii przeznaczonej dla dzieci w wielu od 2 do 6 lat. To książka w przeważającej części do oglądania i raczej opowiadania, niż czytania, chociaż znajdziecie w niej urocze wierszyki Marcina Brykczyńskiego.

DSCN5514

Główną postacią i przewodniczką podniebnych szlaków jest sympatyczna Wilga, samolot, który bardzo dużo wie o lataniu i na swojej profesji zna się, jak mało kto:

"Mała Wilga, wiedzcie o tym,

jest wspaniałym samolotem!

Z dumą nosi imię ptasie

i jest pierwsza w swojej klasie."

Wilga przedstawia nam nie tylko historię lotnictwa, ale również prezentuje różne maszyny latające, pasażerskie, wojskowe, ratownicze, a nawet statki kosmiczne. "Opowiem ci, mamo, co robią samoloty" nie jest tylko i wyłącznie opowieścią o samolotach, ta książka jest o lataniu w ogóle, bo lata tutaj dosłownie wszystko, nowoczesne i zabytkowe samoloty, helikoptery, balony, papierowe modele samolotów, drony, latawce, ptaki, a nawet ryby. Ruch i tłok jest ogromny, a korytarze powietrzne są wciąż zapełnione.

"Opowiem ci, mamo, co robią samoloty" to książka edukacyjna, pole do popisu dla dziecięcej wyobraźni, możliwość obejrzenia z bliska różnych maszyn latających, a także odwiedzenia hangaru. Zabawne ilustracje ćwiczą spostrzegawczość, umiejętność logicznego myślenia, a samoloty ukazane w różnych sytuacjach pozwalają zrozumieć najistotniejsze dla lotnictwa fakty.

DSCN5511

DSCN5512

W książce znajdziecie wiele ciekawostek, zagadek i zadań, które na pewno spodobają się dzieciom, a wielozadaniowy samolot Wilga odkryje przed nimi wszelkie tajemnice lotnictwa.

Kolorowa i zabawna książka pozwoli dzieciom na miłe i twórcze spędzenie czasu, ale przede wszystkim wiele je nauczy. Zapewniam, że opowiadać można w nieskończoność, bo ilość elementów do zauważenia jest ogromna, a sprytna i ciekawska Wilga na pewno tę zabawę uatrakcyjni. Zadaniem książek dla dzieci jest uczyć i bawić, seria "Opowiem ci, mamo..." spełnia je w stu procentach, o czym świadczą uśmiechnięte buzie i przyswojone przez maluchy wiadomości.

Na koniec dodam, że doskonałym uzupełnieniem dla tej książki będzie "Samolotowy blok rysunkowy" Artura Nowickiego, który prezentowałam kilka dni temu.

Polecam wszystkim małym miłośnikom samolotów!

Do rysunków wiersze napisał Marcin Brykczyński
Tytuł: "Opowiem ci, mamo, co robią samoloty"
Ilustracje: Artur Nowicki
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Problem - pomysł - wynalazek. "Małe wielkie odkrycia. Najważniejsze wynalazki, które odmieniły świat" Steven Johnson

dosia1331

Kilka dni temu informowałam Was, że już niedługo przedstawię na blogu książkę, której premiera wyznaczona jest na 02.12.2015 r. Jestem po lekturze, więc zapraszam Was do świata wynalazków, które miały największe znaczenie dla historii ludzkości.

DSCN5502

Steven Johnson, autor książki "Małe wielkie odkrycia. Najważniejsze wynalazki, które odmieniły świat" zabiera nas w podróż, podczas której opowiada o genialnych rozwiązaniach, które miały zasadnicze znaczenie dla ludzkości, ułatwiły nam życie, a ich swoista ewolucja przyczyniła się do przeróżnych rozwiązań, z których korzystamy do dziś, choć często nie znamy ich genezy.

Rzeczy, z których korzystamy na co dzień, nie pojawiły się za pomocą czarodziejskiej różdżki, choć bywały sytuacje, które przypominały trochę magię. Zdarzało się również, że w odkryciu niektórych z nich pomagała Matka Natura. Otaczamy się przedmiotami, korzystamy z wielu dobrodziejstw, ale bardzo rzadko albo w ogóle nie zastanawiamy się nad tym, jak powstały i kto jest ich autorem. A szkoda, bo to nie jest zbędna wiedza, zwłaszcza że świat nauki nadal z niej czerpie. Kiedy pojawiał się problem, naturalną koleją rzeczy był pomysł, a po nim, raz prosta, innym razem wyjątkowo trudna, skomplikowana i wymagająca wielu badań droga do sukcesu, czyli wynalazku. Wśród nich są również dzieła przypadku, a czasem zwykłej pomyłki. W historii wynalazków jest wiele odkryć, które zapoczątkowały proces powstawania kolejnych rozwiązań. Efekt domina dotyczy, chociażby wynalezienia szkła, które swój początek miało na Pustyni Libijskiej, zaś skonstruowanie prasy drukarskiej przez Gutenberga zwróciło uwagę na fakt, że wielu ludzi cierpi na dalekowzroczność i pomogło... szkło, z którego powstały okulary, potem soczewki i wreszcie mikroskop. Wzajemne powiązania są charakterystyczne dla wielu wynalazków, o czym zresztą autor pisze i bardzo dużo takich przykładów podaje.

W sześciu rozdziałach przeczytacie o najważniejszych wynalazkach. Jak już wspomniałam, jedne z nich były dziełem przypadku, inne pomyłki, ale zdarzały się wręcz genialne rozwiązania i aż trudno uwierzyć, że człowiek potrafił wpaść na pomysł i zrealizować go za pomocą ubogich środków. Książka jest bardzo dobrze napisana i zredagowana, jej czytanie to czysta przyjemność i naprawdę ciężko się od niej oderwać, to bardzo interesująca i niezwykle wartościowa lektura. Wszystkie fakty zostały podane w bardzo obrazowy, bezpośredni i przede wszystkim zrozumiały dla laika sposób. Steven Johnson pisze bez naukowego zadęcia, co sprawia, że szybko przyswajamy wiedzę. Książka jest ładnie wydana, już sama okładka zwraca uwagę, poza tym zawiera dużo kolorowych i czarno-białych zdjęć, stanowiących jej atut. 

DSCN5505

DSCN55081

"Małe wielkie odkrycia. Najważniejsze wynalazki, które odmieniły świat" Stevena Johnsona to książka, która powinna znaleźć się w każdym domu, to publikacja, która pozwoli nam zrozumieć wiele istotnych dla nauki faktów oraz inaczej spojrzeć na rzeczy codziennego użytku. Świat nauki jest fascynujący, pełen zadziwiających rozwiązań i przede wszystkim wspaniałych ludzi, dzięki którym małe odkrycia przeobrażały się w wielkie osiągnięcia, poznajcie ich historię. Gwarantuję Wam, że po lekturze tej książki, latarnie uliczne, woda z kranu, lód, środki czystości, czy zwykła szklanka nabiorą zupełnie innego znaczenia.

Polecam! Nie przegapcie tej książki, to wspaniała lekcja dla nas wszystkich!

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non za udostępnienie przedpremierowego egzemplarza książki.

Autor: Steven Johnson
Tytuł: "Małe wielkie odkrycia. Najważniejsze wynalazki, które odmieniły świat"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 288
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Sine Qua Non

"Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód", czyli porozmawiajmy o pszczołach!

dosia1331

"Kto ma ule, ten ma miód", mawia mój tata i cieszy się, kiedy w jego ulach jest mnóstwo pysznego i bardzo zdrowego miodu. Ten smakołyk jest naturalnym lekarstwem o właściwościach bakteriobójczych. Zalet miodu jest wiele i jeśli nie jesteśmy uczuleni, to możemy wcinać na zdrowie, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. W moim domu miód jest przez cały rok i kiedy tylko mamy ochotę, to przygotowujemy sobie pyszny i bardzo zdrowy napój albo smarujemy miodem kanapki, pychotka!

Jak wygląda, pachnie i smakuje miód, wiemy doskonale. Wiemy również, że mamy go dzięki bardzo pracowitym owadom, czyli pszczołom, ale co dzieje się w ulu i z czego powstaje miód, to już zupełnie inna sprawa, dodam tylko, że to wyjątkowo pracochłonny i skomplikowany proces.

Wszystkim wielbicielom miodu z pewnością spodoba się książka z serii "Opowiem ci, mamo...", tym razem w bardzo słodkiej odsłonie - "Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód". To książka polecana dla dzieci od 2 do 6 lat, ale jestem przekonana, że nawet dorośli dowiedzą się wielu ciekawych rzeczy o pszczołach.

DSCN5489

"Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód" to książka edukacyjna, która w bardzo przystępny, łatwy i obrazowy sposób przedstawia życie pszczół, szczegółowy wygląd tych owadów, środowisko, w którym żyją, ich sąsiadów, proces powstawania miodu oraz jego rodzaje, a tych jest kilka. Ponadto, zwraca uwagę na fakt, że pszczoły to bardzo pożyteczne stworzonka, które zapylają rośliny i dzięki nim możemy rozkoszować się soczystymi owocami i bardzo wartościowymi dla naszego zdrowia warzywami.

DSCN54911

Na uwagę zasługują piękne ilustracje, książka jest duża i kolorowa, składa się ze sztywnych kart, co mnie bardzo cieszy, ponieważ moja córeczka lubi posmakować wszystko, z czym ma do czynienia, zwłaszcza książeczki.

"Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód" to książka łącząca zabawę i edukację, można czytać i podglądać życie pszczół, ćwiczyć spostrzegawczość i umiejętność opowiadania, poza tym, znajdziecie w niej ciekawe zadania, które pozwolą utrwalić wiadomości, o których wcześniej przeczytacie, a zabawa w pszczelarza i możliwość założenia własnego ogrodu na pewno się dzieciom spodoba. To książka, z którą spędzicie miłe chwile, wiele się nauczycie, a na hasło: "skąd się bierze miód" odpowiecie bez najmniejszego problemu.

Jeżeli szukacie mądrej, wartościowej i ładnie wydanej książki, to "Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód" będzie idealnym prezentem dla całej rodziny. Pracowite pszczoły zasługują na uwagę i szacunek, bo często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele im zawdzięczamy.

Gorąco polecam!

"Za pszczołami latała Katarzyna Bajerowicz, do rysunków wiersze napisał Marcin Brykczyński"
Tytuł: "Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

Na koniec zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć mojego autorstwa :)

To rójka, która za chwilę trafi do ula.DSCN14831

 Kawałek sadu i ogrodu, pszczeli raj!P8150065

Te kwiaty, dzięki pszczołom, zamienią się w przepyszne owoce._DSC40541

 Miód z mniszka lekarskiego jest smakowity!_DSC4074

Pszczoła w trakcie pracy :)P8140017

Prezent od taty, "płynne złoto", czyli miód!DSCN5498

Pozdrawiam!

 

 

Dorośli kolorują!

dosia1331

Uwielbiam kolorować, lubiłam jako dziecko i nic się nie zmieniło, dlatego bardzo się cieszę, że wreszcie ktoś pomyślał o dorosłych i wymyślił kolorowanki dla nas.

Johanna Basford to rysowniczka, autorka przepięknych książek - kolorowanek, które zachwyciły wielbicieli kolorowania na całym świecie. Utalentowana artystka za pomocą tuszu i atramentu tworzy na papierze małe arcydzieła, cudowne, fantazyjne i bardzo skomplikowane wzory, które można kolorować kredkami, mazakami, glinkami, a nawet farbami. Wybór należy do nas!DSCN5460

Ostatnia z książek, czyli "Tajemny ogród dla wtajemniczonych" to wyjątkowa kolorowanka, zawierająca dwadzieścia ilustracji wybranych przez autorkę z poprzedniej książki, "Tajemny ogród". Publikacja składa się z dużych, sztywnych kart, które można włożyć do ramki i powiesić na ścianie. Zdradzę Wam, że ta książka jest po prostu wspaniała, a wzory robią duże wrażenie. Pierwsza z kart przedstawia drzwi, wrota prowadzące do ogrodu, co kojarzy się z książką Frances Hodgson Burnett "Tajemniczy ogród", wertując kolejne karty podziwiamy faunę i florę ogrodu, piękne, misterne obrazy, które możemy kolorować wedle uznania.

DSCN5478

Dla kogoś takiego, jak ja, czyli osoby bardzo aktywnej, z mnóstwem energii, ta książka jest idealną formą odpoczynku  i przede wszystkim wyciszenia. Kolorowanie to dla mnie czysta przyjemność, możliwość chwilowego oderwania się od obowiązków i nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że ta książka po prostu uspokaja, to naprawdę odstresowujące zajęcie.

DSCN5467

Johanna Basford w wywiadzie telewizyjnym przyznała, że nie wierzyła w sukces swoich ilustracji, bała się, że książki nikogo nie zainteresują, ale jej obawy okazały się bezzasadne, książki zachwycają i mają ogromną rzeszę fanów na całym świecie. Poza tym, pochlebnie wypowiadają się o nich psychologowie, którzy podkreślają dobroczynny wpływ kolorowania na nasze samopoczucie, bo skupiając się na tej czynności, po prostu odpoczywamy i miło spędzamy czas. Całkowicie zgadzam się z ich opinią, to świetna zabawa!

 DSCN5469

"Tajemny ogród dla wtajemniczonych" Johanny Basford to cudowna podróż do świata wyobraźni. Ilustracje są zachwycające, a kolorowanie naprawdę odpręża, spróbujcie i przekonajcie się, jaka to frajda!

Wszystkich "kolorofanów" informuję, że już niebawem ukaże się kolejna książka Johanny Basford, "Zaginiony ocean".

Autor: Johanna Basford
Tytuł: "Tajemny ogród dla wtajemniczonych"
20 kart z ilustracjami (do wyrywania)
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

 

"Sex, drugs and rock'n'roll" - historia The Rolling Stones

dosia1331

DSCN5448

"Mick Jagger jest tak brzydki, że aż przystojny" to słowa pewnej brytyjskiej dziennikarki i rzeczywiście jest w tym stwierdzeniu dużo prawdy, bo lider jednego z najbardziej znanych zespołów na świecie, czyli The Rolling Stones, ma to "coś". Charyzmatyczny wokalista już od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku przyciąga na koncerty kolejne pokolenia wiernych fanów. Charakterystyczne brzmienie i jedyny w swoim rodzaju wokal Jaggera to znaki rozpoznawcze legendarnej grupy. O Stonesach krąży mnóstwo opowieści, a hasło "sex, drugs and rock'n'roll" najdobitniej opisuje ich działalność, nie tylko tę sceniczną.

DSCN5453

Nie jestem fanką The Rolling Stones, nigdy nie byłam, ale wiele w ich karierze utworów, które bardzo lubię i słysząc w radio, śpiewam razem z Jaggerem. "Angie", "(I Can't Get No) Satisfaction", czy "Get Off of My Cloud" to utwory, które ugruntowały pozycję grupy i sprawiły, że The Rolling Stones zdobyli ogromną popularność. Genialne teksty i świetne kompozycje to zasługa Micka Jaggera i Keitha Richardsa, za które kochają ich miliony fanów.

"Mick Jagger i Keith Richards są razem od przeszło 40 lat - to najstarsze "małżeństwo" rock and rolla. Charyzmatyczny duet, którego historia naznaczona rozlicznymi ekscesami jest kwintesencją ducha muzyki popularnej" możemy przeczytać na okładce książki Chrisa Salewicza "Mick & Keith. Rolling Stonesów portret podwójny". Książka Salewicza to absolutny "must read" dla wszystkich fanów grupy, to opowieść doskonale obrazująca słynny duet muzyków, ale będąca również fascynującą podróżą od lat sześćdziesiątych XX wieku, po czasy obecne. Brytyjski dziennikarz Chris Salewicz, notabene, polskiego pochodzenia, przedstawił w jednej książce biografię Micka i Keitha oraz burzliwą historię zespołu The Rolling Stones. A było o czym pisać, bo kariera The Rolling Stones to nie tylko świetna muzyka, teksty i genialny wokal Jaggera, to również pijackie wybryki, awantury, narkotyki, procesy sądowe, seksualne orgie i skandale, o których donosiły media na całym świecie.

DSCN54541

Obecny skład zespołu tworzą Mick Jagger, Keith Richards, Ronnie Wood i Charlie Watts, jeśli mam być zupełnie szczera, to "dziadkowie" sceny rockandrollowej nie stracili swojego uroku. Mick Jagger nadal biega jak szalony po scenie, zresztą jego ruch sceniczny, to osobny temat, wciąż świetnie grają, a ich koncerty są muzycznymi wydarzeniami. 

Książkę Chrisa Salewicza czyta się świetnie, to pasjonująca biografia Micka i Keitha, dwóch bardzo silnych osobowości, utalentowanych artystów i przyjaciół, ale to również wnikliwy, szczegółowy i przede wszystkim rzetelny obraz historii The Rolling Stones. Każdy fan grupy powinien mieć tę książkę na półce, bo ilość faktów, które podaje Chris Salewicz, jest powalająca.

Czy Mick i Keith, jako młodzi chłopcy wierzyli, że staną się kiedyś żywą legendą, inspiracją i głosem kolejnych pokoleń? Pewnie tak, bo jak wynika z tej książki, oni byli od samego początku zaprogramowani na sukces i uparcie do niego zmierzali, a wyboista i naznaczona skandalami droga zaprowadziła ich na sam szczyt.

Przeczytajcie koniecznie, polecam z całą odpowiedzialnością za słowo!

Autor: Chris Salewicz
Tytuł: "Mick & Keith. Rolling Stonesów portret podwójny"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 415
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo SINE QUA NON

Wyjątkowy, bo "samolotowy blok rysunkowy"

dosia1331

DSCN54411

Czym jest blok rysunkowy? Tego, chyba, wyjaśniać nie trzeba, ale czym jest "samolotowy blok rysunkowy" Artura Nowickiego, to już zupełnie inna sprawa!

"Samolotowy blok rysunkowy" to jednocześnie blok, kolorowanka, łamigłówki, ciekawostki, zagadki, instrukcje do samodzielnego złożenia samolotów oraz wiele istotnych dla lotnictwa faktów, które zostały bardzo ciekawie i w przystępny sposób zaprezentowane. Na 64 stronach, a właściwie kartach można rysować, rozwiązywać zadania, ćwiczyć spostrzegawczość, analizować poszczególne elementy samolotów, a także przeczytać o lotnictwie i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, jak chociażby ta, że "na świecie lata od 50 do 60 tysięcy samolotów komunikacyjnych. Rocznie pokonują one odległość ponad 35 miliardów kilometrów". Tłoczno na tym naszym niebie! 

DSCN5435

 DSCN5437

Bardzo podoba mi się połączenie przyjemnego z pożytecznym, czyli zabawy, kreatywności i edukacji. Ponadto karty mają różny stopień trudności, od bardzo łatwych, nieskomplikowanych zadań do wymagających większego nakładu pracy, umiejętności i spostrzegawczości.

"Samolotowy blok rysunkowy" z pewnością zachwyci wszystkich małych fanów lotnictwa oraz te dzieci, które lubią troszkę pogłówkować w czasie zabawy. Mój syn jest zachwycony, koloruje, dorysowuje, składa modele, rozwiązuje zagadki, a potem opowiada, co ciekawego na temat samolotów przeczytał.

Blok będzie również świetną rozrywką dla rodzeństwa, bo niektóre zadania można wykonywać i rozwiązywać wspólnie, by potem porównywać efekty swojej pracy. Dodatkowo na odwrocie każdej karty można realizować własne pomysły, co na pewno zadowoli małych konstruktorów.

"Samolotowy blok rysunkowy" z ilustracjami Artura Nowickiego to doskonały pomysł na twórczą, edukacyjną zabawę, ale przede wszystkim ciekawie spędzony czas. Na ostatniej stronie znajduje się medal "znawcy samolotów", który dziecko może sobie wyciąć po wykonaniu wszystkich zadań, będzie to dla niego wspaniała nagroda.

Polecam i życzę udanej zabawy!

Do miłego zaczytania, kolorowania i główkowania, pozdrawiam!

 

Ciekawostki i ilustracje: Artur Nowicki
Tytuł: "Samolotowy blok rysunkowy"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 64
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci