Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG LITERACKI

Rewelacyjny i wstrząsający debiut -"Odłamki" Ismet Prcić

dosia1331

Bardzo ostrożnie podchodzę do debiutanckich powieści, zdarzyło mi się wziąć do ręki książkę autorstwa osoby rozpoczynającej swoją przygodę z pisaniem i okazywała się stratą czasu, ogromnym czytelniczym rozczarowaniem, ale za to świetnie wypromowanym. Cóż bywa i tak! Jednak zdarzają się na rynku wydawniczym absolutne perełki, książki, które wyszły spod pióra osoby debiutującej, ale wkraczającej do świata literatury z przytupem.

DSCN5544

Ismet Prcić to dramaturg i reżyser bośniackiego pochodzenia, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie studiował na Uniwersytecie Kalifornijskim. Po zdobyciu tytułu magistra sztuk pięknych zajął się pisaniem i tak powstała jego pierwsza książka "Odłamki", która spotkała się z uznaniem ze strony czytelników, jak i krytyków literackich. Debiutancka powieść jest jednocześnie pamiętnikiem, czymś w rodzaju autobiografii, relacją z pochłoniętego wojną kraju oraz opowieścią z punktu widzenia dwóch głównych bohaterów, Ismeta i Mustafy. Autor pisze bardzo sugestywnie, obrazowo, ekspresyjnie i bez zbędnego patosu, nazywa rzeczy po imieniu, niczego nie kamufluje i nie próbuje przedstawić w lepszym świetle. W swojej powieści przedstawia szereg problemów, dzieciństwo i okres dojrzewania w kraju ogarniętym wojną domową, konflikty na tle religijnym i narodowościowym, temat uchodźctwa, asymilacji, poszukiwania tożsamości, wewnętrznego rozdarcia pomiędzy irracjonalną miłością do ojczyzny a próbą odnalezienia się w innym kraju, o czym dobitnie świadczą słowa:

"Na każdy temat mam dwa zdania. Strona A (merykańska) i strona B (ośniacka). Chciałbym uciec z tej planety, pozostawiając za sobą te dwa sposoby rozumowania i znaleźć dla siebie trzeci, całkiem nowy."

Ismet Prcić jest niezwykle uważnym obserwatorem, który z mikroskopijną dokładnością dostrzega to, czego nie potrafią zobaczyć inni ludzie. Życie w ciągłym strachu i niepewności pozostawia trwały ślad w psychice człowieka, bo wstrząsające wspomnienia z wojny powracają w postaci retrospekcji w najmniej oczekiwanym momencie:

"Wokół mnie zmaterializowała się Bośnia i padłem na ziemię. Zamknąłem oczy. Zakryłem głowę. Modliłem się. Żarliwie."

Wieloznaczeniowy i wyjątkowo trafny jest również tytuł powieści, bo "odłamki" to wybuchające bomby, roztrzaskane szyby, okaleczone dzieciństwo i zrujnowany światopogląd młodego człowieka. Smutek przeplata się tutaj z chwilami radości, a te są tak ulotne, że książkę czynią bardzo poruszającą i siejąca niepokój lekturą.

DSCN5546

"Odłamki" to rewelacyjny, wstrząsający i intrygujący debiut, ale to przede wszystkim trudna i napisana bardzo mocnym językiem powieść. To również wyjątkowo dojrzała, jak na debiut proza, która nikogo nie pozostawi obojętnym, a już na pewno będzie powodem wielu przemyśleń i refleksji, zwłaszcza tych dotyczących pokoju, którego na co dzień nie doceniamy, bo należymy do pokolenia, które przyszło na świat w wolnej ojczyźnie, a wyjazdy poza granice kraju dyktowane są względami ekonomicznymi. "Odłamki" stawiają czytelnika na baczność, wywołują wiele emocji i nie pozwalają o pewnych rzeczach zapomnieć, a to tylko świadczy o wyjątkowym warsztacie pisarza i umiejętności skupiania czytelniczej uwagi.

Nie przegapcie tej książki, byłaby to niepowetowana strata!

Polecam!

Autor: Ismet Prcić
Tytuł: "Odłamki"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 428 
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Sine Qua Non

 

Fenomenalna "Złodziejka" Sarah Waters

dosia1331

Mam na półkach książki, które kupiłam jakiś czas temu z myślą, że kiedyś na pewno przeczytam. Zwykle są to książki, które okazały się hitami na rynku wydawniczym, zebrały mnóstwo pozytywnych opinii i są określane jako "must read". Szczerze mówiąc, ich widok mnie denerwuje, bo robienie takich zapasów po prostu nie ma sensu. Każdego roku w księgarniach ukazuje się tyle nowości, tak dużo książek, które chciałabym przeczytać, że czasu, pieniędzy i życia mi nie wystarczy, żeby ten szalony pomysł zrealizować. Poza tym mam jeszcze listę książek, które muszę koniecznie przeczytać, a ta lista, z każdym rokiem, wydłuża się coraz bardziej i chyba tylko cud sprawi, że kiedyś przeczytam przynajmniej połowę książek, które się na niej znajdują. Jakiś czas temu, pod numerem 62 zapisałam "Złodziejkę" Sarah Waters, jestem po lekturze i z ręką na sercu obiecuję, że przeczytam wszystkie książki tej autorki!

DSCN5533

Sarah Waters to brytyjska pisarka, znawczyni powieści wiktoriańskiej, wielokrotnie nagradzana i uwielbiana przez czytelników autorka powieści historycznych z wątkiem homoerotycznym. "Złodziejka" to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z autorką i przyznaję, że książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tyle mam do powiedzenia na jej temat, że nawet nie wiem od czego zacząć, by zbyt wiele nie zdradzić i tym samym nie odebrać innym przyjemności czytania. Uchylę jedynie rąbka tajemnicy, bo grzechem byłoby tę historię po prostu opowiedzieć.

DSCN5539

Miejscem akcji jest wiktoriańska Anglia, rok 1862. Powieść podzielona jest na trzy części. Narratorką części pierwszej jest Susan Trinder, sierota, analfabetka i tytułowa złodziejka wychowywana przez panią Sucksby, a złodziejskiego fachu ucząca się pod pilnym okiem pana Ibbsa. Oprócz Susan, w domu jest jeszcze kilkoro innych młodych ludzi żyjących z paserstwa i ogólnie mówiąc, brudnych interesów. Coś wam to przypomina? Oczywiście, że tak, powieści Charlesa Dickensa. Narratorką części drugiej jest Maud Lilly, inteligenta, wykształcona i piękna dama, mieszkająca w domu bogatego wuja, któremu pomaga w tworzeniu dość osobliwego spisu książek. Losy młodych kobiet zostaną połączone za sprawą znajomości z niejakim Dżentelmenem, który okaże się nim być tylko i wyłącznie z nazwy, a jego szatański plan na zawsze odmieni życie Susan i Maud. Wybaczcie, ale nie pisnę, ani słowa więcej, bo w przeciwnym razie popsuję Wam całą zabawę, dodam tylko, że Sarah Waters igra z uczuciami czytelnika, wystawia je na próbę i bardzo ciężko rozstać się z bohaterami po przeczytaniu zdania kończącego tę historię.

"Złodziejka" jest czytelniczą ucztą, to napisana z rozmachem i utrzymana w doskonałym stylu opowieść, idealnie oddająca klimat wiktoriańskiej Anglii. Mistrzowsko nakreślone postaci pierwszo i drugoplanowe stanowią kwintesencję tej książki. To historia, która nie ma słabych punktów, a wartka akcja i ciągłe utrzymywanie napięcia są jej atutem. Owszem, obecny w powieści wątek homoerotyczny skupia uwagę czytelnika, ale w "Złodziejce" chodzi o coś więcej, a co dokładnie mam na myśli? Przekonajcie się sami. Uwielbiam powieści wiktoriańskie, czytanie takich historii sprawia mi ogromną radość, to swego rodzaju podróże w czasie, gdzie z bliska możemy podpatrywać świat, którego już w zasadzie nie ma.

Jeżeli nosicie się z zamiarem przeczytania "Złodziejki" Sarah Waters i z różnych względów odkładacie lekturę na później, to porzućcie wszelkie czytelnicze plany i jak najszybciej sięgnijcie po tę książkę. Ja jestem nią zachwycona i bardzo chętnie przeczytałabym kolejne 726 stron, to niebanalna historia, świetnie napisana i zdecydowanie zaostrzająca apetyt na pozostałe powieści tej autorki.

Gorąco polecam i ciekawa jestem Waszych opinii!

Do miłego zaczytania!

Autor: Sarah Waters
Tytuł: "Złodziejka"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 726
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

Zuch-dziewczyna, "Ronja, córka zbójnika" Astrid Lindgren

dosia1331

Gdyby ktoś zapytał mnie, którą z książek Astrid Lindgren lubię najbardziej? Bez wahania odpowiem, "Ronję, córkę zbójnika"!

WP_20151203_001

Pewnej bardzo burzliwej nocy, w zbójeckim zamku, do porodu przygotowuje się Lovis, na której straszne grzmoty nie robią specjalnego wrażenia, ale w tej szczególnej chwili przeszkadzają jej niejakie Wietrzydła, dlatego Lovis prosi Mattisa: "- Przepędź Wietrzydła, żeby było cicho, bo nie słyszę, co śpiewam. Bo to było właśnie tak, że Lovis rodziła, śpiewając. Idzie wtedy łatwiej, twierdziła, a małe, jeśli przyjdzie na świat podczas pieśni, będzie przypuszczalnie z gatunku tych pogodniejszych." W takich okolicznościach rodzi się Ronja, burza nadal szaleje, aż w końcu jeden z piorunów trafia w zamek Mattisa i dzieli go na pół. Jednak tej pamiętnej nocy rodzi się jeszcze jedno dziecko, chłopiec o imieniu Birk, syn Borka, największego wroga Mattisa.

Śpiewająca podczas porodu Lovis miała absolutną rację, bo Ronja to bardzo pogodna, mądra, rezolutna, dobra i wyjątkowo dzielna dziewczynka. Lovis i Mattis świata poza ukochaną córką nie widzą, a reszta zbójców również darzy Ronję ogromną sympatią. I tak dorasta Ronja w zbójeckim zamku, bawi się w okolicznym lesie i poznaje jego pogodą i mroczną stronę. Aż pewnego dnia odkrywa, że nie jest jedynym dzieckiem w okolicy, bo oprócz niej jest jeszcze Birk, z którym nie powinna się przyjaźnić, bo to przecież śmiertelny wróg i Mattis raczej padłby na zawał serca, niż pozwolił córce na zabawę z chłopcem. Ale dzieci za nic będą miały przestrogi rodziców i połączy je prawdziwa przyjaźń, która z czasem przerodzi się w głębsze uczucie...

"Ronja, córka zbójnika" to moja ukochana powieść Astrid Lindgren, nie mam pojęcia, ile razy ją czytałam, ale wciąż odkrywam w niej coś nowego, niezmiennie bawi mnie i wzrusza historia Ronji i Birka. Astrid Lindgren cudownie opisała las Mattisa, czyli miejsce zabaw dzieci, pogodny i przyjazny za dnia oraz złowrogi i straszny nocą, bo pełen niezwykłych stworzeń, wśród których są Wietrzydła, Szaruchy, Mgłowce i Pupiszonki. To książka dla dzieci, choć nie do końca jestem przekonana, czy Astrid Lindgren pisała ją tylko i wyłącznie z myślą o dzieciach, bo coś mi się wydaje, że stworzyła ją również dla dorosłych. To piękna i poruszająca opowieść o przyjaźni i miłości, której ogromna siła jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności losu i pogodzić nawet zwaśnione zbójeckie rody.

Wspaniałe postaci, doskonała fabuła, świetne dialogi, humor i w ogóle pomysł na tę książkę świadczą o wielkiej klasie Astrid Lindgren. Jej powieści są ponadczasowe, pięknie i mądrze napisane. Nikt tak, jak Astrid Lindgren nie potrafi przedstawić dziecięcego sposobu myślenia i postrzegania świata, dlatego książki szwedzkiej pisarki wciąż cieszą się ogromną popularnością i można je czytać w każdym wieku. Astrid Lindgren powiedziała, że "do pisania książek dla dzieci wcale nie jest konieczne posiadanie własnych dzieci. Trzeba tylko samemu kiedyś być dzieckiem i mniej więcej pamiętać, jak to było". Urocze, nie sądzicie?

Gratulacje należą się również, Ilon Wikland, która stworzyła rewelacyjne czarno-białe ilustracje, zresztą w książce jest ich bardzo dużo i genialnie podkreślają klimat tej opowieści, a Ronja już zawsze będzie mi się kojarzyła z uroczą i rezolutną chłopczycą, którą po prostu uwielbiam. To zuch-dziewczyna o gołębim sercu, którą pokochały miliony dzieciaków na całym świecie, chociaż ośmielam się twierdzić, że dorośli również się do tej grupy zaliczają.

WP_20151203_0041

Jeśli nie znacie przygód Ronji i Birka, to gorąco namawiam Was do poznania tej sympatycznej pary, a wszystkim tym, którzy przeczytali tę książkę w dzieciństwie polecam ponowną lekturę, zdziwicie się, jak wiele nowych rzeczy odkryjecie!

WP_20151203_0071

Zawsze wypożyczałam tę książkę z biblioteki, ale stwierdziłam, że muszę mieć swój egzemplarz, dlatego zrobiłam sobie prezent i teraz, kiedy tylko mam ochotę, wybieram się do lasu Mattisa na spotkanie z Ronją, Birkiem i zbójcami.

Nie mogę się doczekać, kiedy podsunę tę powieść do przeczytania mojej córce, minie jeszcze kilka lat, zanim będę mogła to zrobić, ale jestem przekonana, że pokocha Ronję równie mocno.

Książka po raz pierwszy ukazała się w 1981 r., więc w 2016 r. Ronja skończy 35 lat, to moja rówieśniczka :)

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

Autor: Astrid Lindgren
Tytuł: "Ronja, córka zbójnika"
Ilustracje: Ilon Wikland
Oprawa: miękka
Ilość stron: 268
Rok wydania: 1981 (1985)
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Zimowe wieczory z książką

dosia1331

DSCN5517

Uwielbiam zimę, puszysty, biały śnieg, zwisające z dachów sople lodu, nawet siarczysty mróz mnie nie przeraża! Sanki i łyżwy czekają, więc przychodź zimo! Prognozy są obiecujące, już niedługo możemy spodziewać się białego puchu. Poza tym zima to najlepsza pora roku na czytanie książek, jesienny szał nowości wydawniczych za nami, a długie wieczory sprzyjają czytaniu. Kubek gorącej herbaty, najlepiej zielonej, czekolada i książka...

22 grudnia przywitamy zimę, oby tę prawdziwą, białą, mroźną i po prostu piękną!

_DSC3727

DSCN4581

Zapraszam serdecznie do śledzenia kolejnych wpisów na blogu, przypomnę Wam "Ronję, córkę zbójnika" Astrid Lindgren, moją ukochaną książkę tej autorki. Poznacie również moją opinię na temat książki Sarah Waters "Złodziejka".

Do miłego zaczytania!

Opowieść o lataniu - "Opowiem ci, mamo, co robią samoloty"

dosia1331

"Opowiem ci, mamo, co robią samoloty" to najnowsza książka z bardzo lubianej serii przeznaczonej dla dzieci w wielu od 2 do 6 lat. To książka w przeważającej części do oglądania i raczej opowiadania, niż czytania, chociaż znajdziecie w niej urocze wierszyki Marcina Brykczyńskiego.

DSCN5514

Główną postacią i przewodniczką podniebnych szlaków jest sympatyczna Wilga, samolot, który bardzo dużo wie o lataniu i na swojej profesji zna się, jak mało kto:

"Mała Wilga, wiedzcie o tym,

jest wspaniałym samolotem!

Z dumą nosi imię ptasie

i jest pierwsza w swojej klasie."

Wilga przedstawia nam nie tylko historię lotnictwa, ale również prezentuje różne maszyny latające, pasażerskie, wojskowe, ratownicze, a nawet statki kosmiczne. "Opowiem ci, mamo, co robią samoloty" nie jest tylko i wyłącznie opowieścią o samolotach, ta książka jest o lataniu w ogóle, bo lata tutaj dosłownie wszystko, nowoczesne i zabytkowe samoloty, helikoptery, balony, papierowe modele samolotów, drony, latawce, ptaki, a nawet ryby. Ruch i tłok jest ogromny, a korytarze powietrzne są wciąż zapełnione.

"Opowiem ci, mamo, co robią samoloty" to książka edukacyjna, pole do popisu dla dziecięcej wyobraźni, możliwość obejrzenia z bliska różnych maszyn latających, a także odwiedzenia hangaru. Zabawne ilustracje ćwiczą spostrzegawczość, umiejętność logicznego myślenia, a samoloty ukazane w różnych sytuacjach pozwalają zrozumieć najistotniejsze dla lotnictwa fakty.

DSCN5511

DSCN5512

W książce znajdziecie wiele ciekawostek, zagadek i zadań, które na pewno spodobają się dzieciom, a wielozadaniowy samolot Wilga odkryje przed nimi wszelkie tajemnice lotnictwa.

Kolorowa i zabawna książka pozwoli dzieciom na miłe i twórcze spędzenie czasu, ale przede wszystkim wiele je nauczy. Zapewniam, że opowiadać można w nieskończoność, bo ilość elementów do zauważenia jest ogromna, a sprytna i ciekawska Wilga na pewno tę zabawę uatrakcyjni. Zadaniem książek dla dzieci jest uczyć i bawić, seria "Opowiem ci, mamo..." spełnia je w stu procentach, o czym świadczą uśmiechnięte buzie i przyswojone przez maluchy wiadomości.

Na koniec dodam, że doskonałym uzupełnieniem dla tej książki będzie "Samolotowy blok rysunkowy" Artura Nowickiego, który prezentowałam kilka dni temu.

Polecam wszystkim małym miłośnikom samolotów!

Do rysunków wiersze napisał Marcin Brykczyński
Tytuł: "Opowiem ci, mamo, co robią samoloty"
Ilustracje: Artur Nowicki
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Problem - pomysł - wynalazek. "Małe wielkie odkrycia. Najważniejsze wynalazki, które odmieniły świat" Steven Johnson

dosia1331

Kilka dni temu informowałam Was, że już niedługo przedstawię na blogu książkę, której premiera wyznaczona jest na 02.12.2015 r. Jestem po lekturze, więc zapraszam Was do świata wynalazków, które miały największe znaczenie dla historii ludzkości.

DSCN5502

Steven Johnson, autor książki "Małe wielkie odkrycia. Najważniejsze wynalazki, które odmieniły świat" zabiera nas w podróż, podczas której opowiada o genialnych rozwiązaniach, które miały zasadnicze znaczenie dla ludzkości, ułatwiły nam życie, a ich swoista ewolucja przyczyniła się do przeróżnych rozwiązań, z których korzystamy do dziś, choć często nie znamy ich genezy.

Rzeczy, z których korzystamy na co dzień, nie pojawiły się za pomocą czarodziejskiej różdżki, choć bywały sytuacje, które przypominały trochę magię. Zdarzało się również, że w odkryciu niektórych z nich pomagała Matka Natura. Otaczamy się przedmiotami, korzystamy z wielu dobrodziejstw, ale bardzo rzadko albo w ogóle nie zastanawiamy się nad tym, jak powstały i kto jest ich autorem. A szkoda, bo to nie jest zbędna wiedza, zwłaszcza że świat nauki nadal z niej czerpie. Kiedy pojawiał się problem, naturalną koleją rzeczy był pomysł, a po nim, raz prosta, innym razem wyjątkowo trudna, skomplikowana i wymagająca wielu badań droga do sukcesu, czyli wynalazku. Wśród nich są również dzieła przypadku, a czasem zwykłej pomyłki. W historii wynalazków jest wiele odkryć, które zapoczątkowały proces powstawania kolejnych rozwiązań. Efekt domina dotyczy, chociażby wynalezienia szkła, które swój początek miało na Pustyni Libijskiej, zaś skonstruowanie prasy drukarskiej przez Gutenberga zwróciło uwagę na fakt, że wielu ludzi cierpi na dalekowzroczność i pomogło... szkło, z którego powstały okulary, potem soczewki i wreszcie mikroskop. Wzajemne powiązania są charakterystyczne dla wielu wynalazków, o czym zresztą autor pisze i bardzo dużo takich przykładów podaje.

W sześciu rozdziałach przeczytacie o najważniejszych wynalazkach. Jak już wspomniałam, jedne z nich były dziełem przypadku, inne pomyłki, ale zdarzały się wręcz genialne rozwiązania i aż trudno uwierzyć, że człowiek potrafił wpaść na pomysł i zrealizować go za pomocą ubogich środków. Książka jest bardzo dobrze napisana i zredagowana, jej czytanie to czysta przyjemność i naprawdę ciężko się od niej oderwać, to bardzo interesująca i niezwykle wartościowa lektura. Wszystkie fakty zostały podane w bardzo obrazowy, bezpośredni i przede wszystkim zrozumiały dla laika sposób. Steven Johnson pisze bez naukowego zadęcia, co sprawia, że szybko przyswajamy wiedzę. Książka jest ładnie wydana, już sama okładka zwraca uwagę, poza tym zawiera dużo kolorowych i czarno-białych zdjęć, stanowiących jej atut. 

DSCN5505

DSCN55081

"Małe wielkie odkrycia. Najważniejsze wynalazki, które odmieniły świat" Stevena Johnsona to książka, która powinna znaleźć się w każdym domu, to publikacja, która pozwoli nam zrozumieć wiele istotnych dla nauki faktów oraz inaczej spojrzeć na rzeczy codziennego użytku. Świat nauki jest fascynujący, pełen zadziwiających rozwiązań i przede wszystkim wspaniałych ludzi, dzięki którym małe odkrycia przeobrażały się w wielkie osiągnięcia, poznajcie ich historię. Gwarantuję Wam, że po lekturze tej książki, latarnie uliczne, woda z kranu, lód, środki czystości, czy zwykła szklanka nabiorą zupełnie innego znaczenia.

Polecam! Nie przegapcie tej książki, to wspaniała lekcja dla nas wszystkich!

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non za udostępnienie przedpremierowego egzemplarza książki.

Autor: Steven Johnson
Tytuł: "Małe wielkie odkrycia. Najważniejsze wynalazki, które odmieniły świat"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 288
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Sine Qua Non

"Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód", czyli porozmawiajmy o pszczołach!

dosia1331

"Kto ma ule, ten ma miód", mawia mój tata i cieszy się, kiedy w jego ulach jest mnóstwo pysznego i bardzo zdrowego miodu. Ten smakołyk jest naturalnym lekarstwem o właściwościach bakteriobójczych. Zalet miodu jest wiele i jeśli nie jesteśmy uczuleni, to możemy wcinać na zdrowie, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. W moim domu miód jest przez cały rok i kiedy tylko mamy ochotę, to przygotowujemy sobie pyszny i bardzo zdrowy napój albo smarujemy miodem kanapki, pychotka!

Jak wygląda, pachnie i smakuje miód, wiemy doskonale. Wiemy również, że mamy go dzięki bardzo pracowitym owadom, czyli pszczołom, ale co dzieje się w ulu i z czego powstaje miód, to już zupełnie inna sprawa, dodam tylko, że to wyjątkowo pracochłonny i skomplikowany proces.

Wszystkim wielbicielom miodu z pewnością spodoba się książka z serii "Opowiem ci, mamo...", tym razem w bardzo słodkiej odsłonie - "Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód". To książka polecana dla dzieci od 2 do 6 lat, ale jestem przekonana, że nawet dorośli dowiedzą się wielu ciekawych rzeczy o pszczołach.

DSCN5489

"Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód" to książka edukacyjna, która w bardzo przystępny, łatwy i obrazowy sposób przedstawia życie pszczół, szczegółowy wygląd tych owadów, środowisko, w którym żyją, ich sąsiadów, proces powstawania miodu oraz jego rodzaje, a tych jest kilka. Ponadto, zwraca uwagę na fakt, że pszczoły to bardzo pożyteczne stworzonka, które zapylają rośliny i dzięki nim możemy rozkoszować się soczystymi owocami i bardzo wartościowymi dla naszego zdrowia warzywami.

DSCN54911

Na uwagę zasługują piękne ilustracje, książka jest duża i kolorowa, składa się ze sztywnych kart, co mnie bardzo cieszy, ponieważ moja córeczka lubi posmakować wszystko, z czym ma do czynienia, zwłaszcza książeczki.

"Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód" to książka łącząca zabawę i edukację, można czytać i podglądać życie pszczół, ćwiczyć spostrzegawczość i umiejętność opowiadania, poza tym, znajdziecie w niej ciekawe zadania, które pozwolą utrwalić wiadomości, o których wcześniej przeczytacie, a zabawa w pszczelarza i możliwość założenia własnego ogrodu na pewno się dzieciom spodoba. To książka, z którą spędzicie miłe chwile, wiele się nauczycie, a na hasło: "skąd się bierze miód" odpowiecie bez najmniejszego problemu.

Jeżeli szukacie mądrej, wartościowej i ładnie wydanej książki, to "Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód" będzie idealnym prezentem dla całej rodziny. Pracowite pszczoły zasługują na uwagę i szacunek, bo często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele im zawdzięczamy.

Gorąco polecam!

"Za pszczołami latała Katarzyna Bajerowicz, do rysunków wiersze napisał Marcin Brykczyński"
Tytuł: "Opowiem ci, mamo, skąd się bierze miód"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

Na koniec zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć mojego autorstwa :)

To rójka, która za chwilę trafi do ula.DSCN14831

 Kawałek sadu i ogrodu, pszczeli raj!P8150065

Te kwiaty, dzięki pszczołom, zamienią się w przepyszne owoce._DSC40541

 Miód z mniszka lekarskiego jest smakowity!_DSC4074

Pszczoła w trakcie pracy :)P8140017

Prezent od taty, "płynne złoto", czyli miód!DSCN5498

Pozdrawiam!

 

 

Dorośli kolorują!

dosia1331

Uwielbiam kolorować, lubiłam jako dziecko i nic się nie zmieniło, dlatego bardzo się cieszę, że wreszcie ktoś pomyślał o dorosłych i wymyślił kolorowanki dla nas.

Johanna Basford to rysowniczka, autorka przepięknych książek - kolorowanek, które zachwyciły wielbicieli kolorowania na całym świecie. Utalentowana artystka za pomocą tuszu i atramentu tworzy na papierze małe arcydzieła, cudowne, fantazyjne i bardzo skomplikowane wzory, które można kolorować kredkami, mazakami, glinkami, a nawet farbami. Wybór należy do nas!DSCN5460

Ostatnia z książek, czyli "Tajemny ogród dla wtajemniczonych" to wyjątkowa kolorowanka, zawierająca dwadzieścia ilustracji wybranych przez autorkę z poprzedniej książki, "Tajemny ogród". Publikacja składa się z dużych, sztywnych kart, które można włożyć do ramki i powiesić na ścianie. Zdradzę Wam, że ta książka jest po prostu wspaniała, a wzory robią duże wrażenie. Pierwsza z kart przedstawia drzwi, wrota prowadzące do ogrodu, co kojarzy się z książką Frances Hodgson Burnett "Tajemniczy ogród", wertując kolejne karty podziwiamy faunę i florę ogrodu, piękne, misterne obrazy, które możemy kolorować wedle uznania.

DSCN5478

Dla kogoś takiego, jak ja, czyli osoby bardzo aktywnej, z mnóstwem energii, ta książka jest idealną formą odpoczynku  i przede wszystkim wyciszenia. Kolorowanie to dla mnie czysta przyjemność, możliwość chwilowego oderwania się od obowiązków i nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że ta książka po prostu uspokaja, to naprawdę odstresowujące zajęcie.

DSCN5467

Johanna Basford w wywiadzie telewizyjnym przyznała, że nie wierzyła w sukces swoich ilustracji, bała się, że książki nikogo nie zainteresują, ale jej obawy okazały się bezzasadne, książki zachwycają i mają ogromną rzeszę fanów na całym świecie. Poza tym, pochlebnie wypowiadają się o nich psychologowie, którzy podkreślają dobroczynny wpływ kolorowania na nasze samopoczucie, bo skupiając się na tej czynności, po prostu odpoczywamy i miło spędzamy czas. Całkowicie zgadzam się z ich opinią, to świetna zabawa!

 DSCN5469

"Tajemny ogród dla wtajemniczonych" Johanny Basford to cudowna podróż do świata wyobraźni. Ilustracje są zachwycające, a kolorowanie naprawdę odpręża, spróbujcie i przekonajcie się, jaka to frajda!

Wszystkich "kolorofanów" informuję, że już niebawem ukaże się kolejna książka Johanny Basford, "Zaginiony ocean".

Autor: Johanna Basford
Tytuł: "Tajemny ogród dla wtajemniczonych"
20 kart z ilustracjami (do wyrywania)
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

 

"Sex, drugs and rock'n'roll" - historia The Rolling Stones

dosia1331

DSCN5448

"Mick Jagger jest tak brzydki, że aż przystojny" to słowa pewnej brytyjskiej dziennikarki i rzeczywiście jest w tym stwierdzeniu dużo prawdy, bo lider jednego z najbardziej znanych zespołów na świecie, czyli The Rolling Stones, ma to "coś". Charyzmatyczny wokalista już od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku przyciąga na koncerty kolejne pokolenia wiernych fanów. Charakterystyczne brzmienie i jedyny w swoim rodzaju wokal Jaggera to znaki rozpoznawcze legendarnej grupy. O Stonesach krąży mnóstwo opowieści, a hasło "sex, drugs and rock'n'roll" najdobitniej opisuje ich działalność, nie tylko tę sceniczną.

DSCN5453

Nie jestem fanką The Rolling Stones, nigdy nie byłam, ale wiele w ich karierze utworów, które bardzo lubię i słysząc w radio, śpiewam razem z Jaggerem. "Angie", "(I Can't Get No) Satisfaction", czy "Get Off of My Cloud" to utwory, które ugruntowały pozycję grupy i sprawiły, że The Rolling Stones zdobyli ogromną popularność. Genialne teksty i świetne kompozycje to zasługa Micka Jaggera i Keitha Richardsa, za które kochają ich miliony fanów.

"Mick Jagger i Keith Richards są razem od przeszło 40 lat - to najstarsze "małżeństwo" rock and rolla. Charyzmatyczny duet, którego historia naznaczona rozlicznymi ekscesami jest kwintesencją ducha muzyki popularnej" możemy przeczytać na okładce książki Chrisa Salewicza "Mick & Keith. Rolling Stonesów portret podwójny". Książka Salewicza to absolutny "must read" dla wszystkich fanów grupy, to opowieść doskonale obrazująca słynny duet muzyków, ale będąca również fascynującą podróżą od lat sześćdziesiątych XX wieku, po czasy obecne. Brytyjski dziennikarz Chris Salewicz, notabene, polskiego pochodzenia, przedstawił w jednej książce biografię Micka i Keitha oraz burzliwą historię zespołu The Rolling Stones. A było o czym pisać, bo kariera The Rolling Stones to nie tylko świetna muzyka, teksty i genialny wokal Jaggera, to również pijackie wybryki, awantury, narkotyki, procesy sądowe, seksualne orgie i skandale, o których donosiły media na całym świecie.

DSCN54541

Obecny skład zespołu tworzą Mick Jagger, Keith Richards, Ronnie Wood i Charlie Watts, jeśli mam być zupełnie szczera, to "dziadkowie" sceny rockandrollowej nie stracili swojego uroku. Mick Jagger nadal biega jak szalony po scenie, zresztą jego ruch sceniczny, to osobny temat, wciąż świetnie grają, a ich koncerty są muzycznymi wydarzeniami. 

Książkę Chrisa Salewicza czyta się świetnie, to pasjonująca biografia Micka i Keitha, dwóch bardzo silnych osobowości, utalentowanych artystów i przyjaciół, ale to również wnikliwy, szczegółowy i przede wszystkim rzetelny obraz historii The Rolling Stones. Każdy fan grupy powinien mieć tę książkę na półce, bo ilość faktów, które podaje Chris Salewicz, jest powalająca.

Czy Mick i Keith, jako młodzi chłopcy wierzyli, że staną się kiedyś żywą legendą, inspiracją i głosem kolejnych pokoleń? Pewnie tak, bo jak wynika z tej książki, oni byli od samego początku zaprogramowani na sukces i uparcie do niego zmierzali, a wyboista i naznaczona skandalami droga zaprowadziła ich na sam szczyt.

Przeczytajcie koniecznie, polecam z całą odpowiedzialnością za słowo!

Autor: Chris Salewicz
Tytuł: "Mick & Keith. Rolling Stonesów portret podwójny"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 415
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo SINE QUA NON

Wyjątkowy, bo "samolotowy blok rysunkowy"

dosia1331

DSCN54411

Czym jest blok rysunkowy? Tego, chyba, wyjaśniać nie trzeba, ale czym jest "samolotowy blok rysunkowy" Artura Nowickiego, to już zupełnie inna sprawa!

"Samolotowy blok rysunkowy" to jednocześnie blok, kolorowanka, łamigłówki, ciekawostki, zagadki, instrukcje do samodzielnego złożenia samolotów oraz wiele istotnych dla lotnictwa faktów, które zostały bardzo ciekawie i w przystępny sposób zaprezentowane. Na 64 stronach, a właściwie kartach można rysować, rozwiązywać zadania, ćwiczyć spostrzegawczość, analizować poszczególne elementy samolotów, a także przeczytać o lotnictwie i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, jak chociażby ta, że "na świecie lata od 50 do 60 tysięcy samolotów komunikacyjnych. Rocznie pokonują one odległość ponad 35 miliardów kilometrów". Tłoczno na tym naszym niebie! 

DSCN5435

 DSCN5437

Bardzo podoba mi się połączenie przyjemnego z pożytecznym, czyli zabawy, kreatywności i edukacji. Ponadto karty mają różny stopień trudności, od bardzo łatwych, nieskomplikowanych zadań do wymagających większego nakładu pracy, umiejętności i spostrzegawczości.

"Samolotowy blok rysunkowy" z pewnością zachwyci wszystkich małych fanów lotnictwa oraz te dzieci, które lubią troszkę pogłówkować w czasie zabawy. Mój syn jest zachwycony, koloruje, dorysowuje, składa modele, rozwiązuje zagadki, a potem opowiada, co ciekawego na temat samolotów przeczytał.

Blok będzie również świetną rozrywką dla rodzeństwa, bo niektóre zadania można wykonywać i rozwiązywać wspólnie, by potem porównywać efekty swojej pracy. Dodatkowo na odwrocie każdej karty można realizować własne pomysły, co na pewno zadowoli małych konstruktorów.

"Samolotowy blok rysunkowy" z ilustracjami Artura Nowickiego to doskonały pomysł na twórczą, edukacyjną zabawę, ale przede wszystkim ciekawie spędzony czas. Na ostatniej stronie znajduje się medal "znawcy samolotów", który dziecko może sobie wyciąć po wykonaniu wszystkich zadań, będzie to dla niego wspaniała nagroda.

Polecam i życzę udanej zabawy!

Do miłego zaczytania, kolorowania i główkowania, pozdrawiam!

 

Ciekawostki i ilustracje: Artur Nowicki
Tytuł: "Samolotowy blok rysunkowy"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 64
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

"Powieść o formowaniu", czyli "Szczygieł" Donny Tartt

dosia1331

Donna Tartt (ur. 23.12.1963 r.) to amerykańska pisarka, autorka trzech powieści, "Tajemna historia, "Mały przyjaciel" i "Szczygieł". Pisarka na każdą powieść każe czytelnikom czekać zwykle kilka lat, ale to oczekiwanie tylko zaostrza apetyt, a wszystko, co wychodzi spod pióra Donny Tartt zyskuje miano dzieł kultowych i sprzedaje się w milionach egzemplarzy na całym świecie, czego przykładem jest chociażby ostatnia z powieści Donny Tartt, czyli "Szczygieł", ponad trzy miliony sprzedanych egzemplarzy.

DSCN5421

"Szczygieł" to literackie wydarzenie, o którym mówi cały świat, ale to przede wszystkim książka, która została doceniona. Nagroda Pulitzera 2014 oraz inne prestiżowe wyróżnienia są tego dowodem i jednocześnie windują tę powieść na sam szczyt literatury światowej. Książka jest powodem szerokiej dyskusji, w której głos zabierają znani pisarze, krytycy i ludzie związani ze sztuką, a zwłaszcza malarstwem, ponieważ tytuł powieści, to jednocześnie tytuł obrazu autorstwa Carela Fabritiusa z 1654 r., wykorzystany zresztą na okładce książki.

DSCN5425

"Szczygieł" opowiada historię nastoletniego chłopca, Theo Deckera, który w zamachu terrorystycznym w muzeum traci ukochaną matkę. Wszystko dzieje się pewnego deszczowego dnia w Nowym Jorku, kiedy chłopiec wraz z matką zostaje wezwany do szkoły. Po drodze, z uwagi na ulewę, wstępują do muzeum, gdzie zafascynowana sztuką kobieta opowiada synowi historie powstania niektórych dzieł malarskich. Wśród nich jest jeden z jej ulubionych obrazów, "Szczygieł" Carela Fabritiusa. Potem następuje tragedia, wybuch, w wyniku którego muzeum zamienia się w ruinę, życie traci wielu zwiedzających, a wśród ofiar jest również matka Theo Deckera. Chłopiec z tragedii wychodzi właściwie bez szwanku, drobne fizyczne dolegliwości będą niczym w porównaniu z psychiką Theo, bo nastolatek nigdy nie pogodzi się z bezsensowną śmiercią matki, a wyniesiony z muzeum obraz, czyli "Szczygieł" Carela Fabritiusa, stanie się symbolem tego przeklętego dnia i jednocześnie wyrzutem sumienia, bo Theo będzie przekonany, że to z jego winy zginęła najbliższa mu osoba, a kradzież dzieła będzie mu o tej tragedii wciąż przypominać.

"Szczygieł" to przykład "powieści o formowaniu", czyli Bildungsroman, gatunku, który powstał w Niemczech, w czasach oświecenia. Cechą charakterystyczną dla tego typu powieści jest "psychologiczne, moralne i społeczne kształtowanie się osobowości bohatera". Wiele jest takich książek w światowej literaturze, gdzie młody człowiek zostaje poddany przez los ciężkiej próbie, a sprostanie przeciwnościom losu często wymaga ogromnego wysiłku lub jest po prostu niemożliwe, do przykładów takiej powieści należą "Dziwne losy Jane Eyre" Charlotte Bronte, czy "Przedwiośnie" Stefana Żeromskiego. Z taką sytuacją mamy również do czynienia w książce Donny Tartt, w której uporządkowany do tej pory świat głównego bohatera zostaje w jednej chwili zburzony, a dramatyczne wydarzenie jest powodem kolejnych nieszczęść.

"Szczygieł" to historia o stracie, bólu, obsesji, szybkim wkraczaniu w dorosłość, życiowych wyborach i konsekwencjach z tym związanych, ale to również powieść o samotności, w której ogromną rolę odgrywają rzeczy, to w nich zaklęty jest czas, emocje i wspomnienia, a obraz Fabritiusa jest ich symbolem.

"Od pierwszych stron wiemy, dlaczego tak bardzo lubimy Donnę Tartt: wartka akcja..." możemy przeczytać w "Vanity Fair", z czym ja się absolutnie nie zgadzam, w tej powieści nie ma wartkiej akcji, tutaj na wszystko jest czas. Ta historia ma swoje specyficzne tempo, które wielokrotnie się zmienia, co może irytować niecierpliwych czytelników, a dla niektórych powieść może okazać się zbyt rozbudowana i kolokwialnie mówiąc przegadana, co może raczej zniechęcać, niż powodować zainteresowanie.

Pod względem językowym nie jest to powieść jakoś szczególnie wybitna, to raczej sprawnie napisana historia, której siłę stanowi niesamowita fabuła, połączenie świata literatury ze sztuką i genialna wręcz postać Theo Deckera.

DSCN54221

Czy wyzwaniem jest przebrnięcie przez ponad osiemset stron tekstu? W żadnym wypadku, tę powieść czyta się bardzo dobrze, odłożenie jej powoduje narastanie jakiegoś napięcia, czytelnik nie potrafi rozstać się ze światem Theo Deckera, z jego demonami, wyrzutami sumienia, z wyborami, które pogrążają głównego bohatera, a "Szczygieł" Carela Fabritiusa również zaprząta myśli. Z tą książką jest jak z podziwianiem dzieła sztuki, oglądając jakiś obraz jedynie przez chwilę nie jesteśmy w stanie wyłapać wszystkich istotnych szczegółów, to samo dotyczy tej powieści, im dłużej ją czytasz, tym więcej rzeczy dostrzegasz, to niuanse decydują o jej wyjątkowości.

"Szczygieł" Donny Tartt nie jest powieścią dla wszystkich, to książka dla wymagającego i przede wszystkim cierpliwego czytelnika, który w literaturze szuka czegoś więcej, niż tylko rozrywki. To nie jest lektura na wakacje, nie odpoczniecie i nie zrelaksujecie się podczas opowieści, bo ona wymaga nie tylko czasu poświęconego na jej przeczytanie z racji swojej objętości, ale również ułożenia sobie w głowie niezwykłej historii Theo, nad nią trzeba się po prostu skupić, by odkryć wszystko, co istotne.

Czy jest to powieść, którą będzie się chciało ponownie przeczytać? Nie sądzę, to taka historia, która po prostu zostaje w głowie. Ale gwarantuję Wam, że jeśli ją przeczytacie, a potem odłożycie na półkę, to z pewnością będziecie zerkać w jej stronę, chociażby na piękną i bardzo wymowną okładkę, najważniejsze znajduje się pod obwolutą, zupełnie jak w powieści, bo historia Theo jest dwuwarstwowa, opowiada o tragicznych wydarzeniach w życiu chłopca, ale jest też jego analizą psychologiczną.

Wytrwałości życzę tym czytelnikom, którzy mniej więcej w połowie stwierdzą, że dalsza lektura nie ma sensu. Nie odkładajcie książki, nie pożałujecie!

Autor: Donna Tartt
Tytuł: "Szczygieł"
Oprawa: twarda z obwolutą
Ilość stron: 839
Rok wydania: 2015
WYDAWNICTWO ZNAK LITERANOVA

 

 

 

 

CR7 - Cristiano Ronaldo i jego droga do doskonałości

dosia1331

Piłka nożna nie jest moją ulubioną dyscypliną sportową, ale przyznaję, że dwie największe imprezy, czyli Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy oglądam z ogromną przyjemnością i kibicuję ulubionym drużynom, czyli Argentynie i Portugalii. W 2016 roku będę oczywiście kibicować naszej reprezentacji narodowej! Te imprezy sportowe to świetny przegląd zawodników z poszczególnych państw, doskonała okazja do zaprezentowania swoich umiejętności, a po zawodach możliwość podpisania kontraktu i grania w najlepszych klubach na świecie. Jednym z zawodników, których podziwiam jest Cristiano Ronaldo i od razu podkreślam, że moja fascynacja nie dotyczy jego wyglądu, nie skupiam się na nim, ale na grze tego zawodnika, a ta, krótko mówiąc, jest klasą samą w sobie. Rzuty wolne, szybkość, taktyka naprawdę robią wrażenie i wcale nie trzeba się jakoś szczególnie na tym sporcie znać, żeby te elementy z łatwością dostrzec. W świecie futbolu Cristiano Ronaldo zajmuje czołowe miejsce, dlatego z wielką przyjemnością przeczytałam książkę "Ronaldo. Obsesja doskonałości", choć musiałam stoczyć o nią bitwę z moim synem, wielkim fanem piłki nożnej, uczęszczającym zresztą do szkółki piłkarskiej. Wygrałam argumentem, że starsi mają pierwszeństwo oraz obietnicą, że przeczytam błyskawicznie.

DSCN54021

Książkę czyta się dobrze, zawiera mnóstwo interesujących faktów z życia Ronaldo, przedstawia nie tylko jego karierę piłkarską, ale również życie prywatne. Mnóstwo w tej książce opowieści osób związanych z piłką nożną, czyli trenerów, zawodników, dziennikarzy, wiele pozytywnych opinii i wypowiedzi dementujących plotki o CR7. Ronaldo to ikona świata sportu, obiekt uwielbienia ze strony kobiet i zazdrości ze strony mężczyzn. Nie zawsze tak było, Ronaldo nie błyszczał na boisku od samego początku, nie strzelał spektakularnych goli, trochę trwało, nim znalazł się wśród najlepszych, ale dziś jego pozycja jest niezagrożona, a rywalizacja z Messim, choć w zasadzie wykreowana przez media, przykuwa uwagę, jest powodem dyskusji oraz wielu żartów, jak ten: "Bóg zesłał mnie na ziemię, żebym nauczył ludzi grać w piłkę, mówi Cristiano Ronaldo. A Messi, spokojny, odparowuje: Nikogo nie wysyłałem."  Ale ta książka to przede wszystkim ukazanie fenomenu tego zawodnika, jego obsesyjnego wręcz podejścia do piłki nożnej, chęci bycia najlepszym na świecie, ciągłego doskonalenia swoich umiejętności. Wielu kolegów Ronaldo przyznaje, że po treningu, kiedy wszyscy wracają do domów, on nadal ćwiczy. I są tego efekty, bo kilka lat temu widziałam program, w którym badano sprawność, wydolność, siłę, szybkość i technikę Cristiano Ronaldo i byłam pod ogromnym wrażeniem. Wszyscy zgodnie przyznawali, że jego zdolności znacznie przewyższają wszelkie normy, a potwierdzeniem tego jest również ta biografia.

DSCN5400

Autorem książki jest Luca Caioli, który w bardzo przystępny sposób przedstawił sylwetkę Cristiano Ronaldo. Słuszny jest też podtytuł, bo rzeczywiście sportowa droga CR7 to "obsesja doskonałości", to konieczność bycia najlepszym, to chęć zdobywania kolejnych tytułów, trofeów, kolekcjonowania goli, zapisania się złotymi literami na kartach historii światowego futbolu. Mnie ta obsesja w ogóle nie przeszkadza, podziwiam jego siłę i wyjątkową ambicję. Nie irytują mnie jego łzy po przegranym meczu, przesadna, zdaniem niektórych, troska o wygląd zewnętrzny. CR7 to fenomenalny sportowiec, który w grę na boisku angażuje duszę i ciało.

"Ronaldo. Obsesja doskonałości" to pozycja obowiązkowa dla fanów piłki nożnej i wielbicieli talentu Cristiano Ronaldo, ale to również możliwość zajrzenia za kulisy tego sportu, gdzie toczą się ważne dla kariery zawodników rozmowy, w których pieniądze odgrywają ogromną rolę. Poza tym książka ukazuje trochę inne oblicze piłkarza, niż to, które znamy z nagłówków plotkarskiej prasy. Mam tylko jedno zastrzeżenie, brakuje mi w niej większej ilości zdjęć, te które są, moim zdaniem, nie wyczerpują tematu. Przyjemnie byłoby zobaczyć małego Ronaldo, który kopie piłkę...

Polecam!

Przyjemnej lektury życzę!

Autor: Luca Caioli
Tytuł: "Ronaldo. Obsesja doskonałości"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 348
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Sine Qua Non

 

Co czytam? Książkę, która zapiera dech!

dosia1331

"Szczygieł" Donna Tartt, 839 stron, Nagroda Pulitzera 2014 i wiele innych prestiżowych wyróżnień!

DSCN5389

 Jestem w trakcie lektury... Niebawem opowiem Wam o tej niesamowitej powieści.

DSCN5386

Zdradzę tylko, że warta jest poświęconego czasu i nie przeraża mnie jej objętość, uwielbiam takie "księgi" .

Do miłego zaczytania!

Mała książka o wielkich sprawach - "Krokodyl Maks na Czekoladowej Wyspie"

dosia1331

Sporo mówi się o zdrowym odżywianiu, konieczności zmiany nawyków żywieniowych, zaprzestaniu opychania się przetworzoną żywnością, zbyt dużej ilości soli w naszej diecie. Słodycze i "fast foody" to główni winowajcy otyłości wśród dzieci. Maluchom trudno wytłumaczyć, że warzywa są korzystne dla ich zdrowia, a ulubiona czekolada, batonik i frytki spożywane w nadmiarze, mogą być powodem różnych dolegliwości zdrowotnych. Teoria nie idzie jednak w parze z praktyką, dzieci otyłych jest coraz więcej, statystyki są alarmujące. Nie ukrywam, że czytam etykiety na żywności, sprawdzam skład, pilnuję, żeby w koszyku z zakupami nie znalazły się produkty z konserwantami. Wysokokaloryczną żywność i miejsca, w których ją serwują omijam szerokim łukiem. Słodycze również staram się ograniczać, ale jest jedna rzecz, do której mam słabość, to czekolada, mogłabym ją wcinać na śniadanie, obiad i kolację, czego oczywiście nie robię i tylko ja wiem, ile mnie to kosztuje, ale skłamałabym mówiąc, że w ogóle jej nie jem. Uwielbiam czekoladę i grzecznie słucham specjalistów od żywienia, że czekolada jest zdrowa i poprawia humor. Co z tego, że dotyczy to czekolady gorzkiej, tej akurat nie lubię, ale jakiś grzech muszę mieć na sumieniu. 

DSCN5372

Kiedy zobaczyłam tę książkę, moją uwagę przykuła oczywiście czekolada w tytule, ale domyślałam się, że za smakołykiem może ukrywać się poważna treść i miałam rację, bo to bardzo wartościowa książeczka dla dzieci.

Bohaterem opowieści jest krokodyl o imieniu Maks, który trafia do niezwykłego miejsca, gdzie wszystko jest czekoladowe, nawet deszcz. Istny raj dla łasuchów! Niedosyt bardzo szybko zamienia się w przesyt, bo co za dużo, to niezdrowo, jak można wciąż jeść tylko czekoladę? Krokodyl stwierdza, że tak dalej być nie może, nie chce już dłużej opychać się czekoladą, bo od jej nadmiaru boli go brzuszek i bez wizyty doktora się nie obejdzie. Ale na Czekoladowej Wyspie nawet syrop ma czekoladowy smak... Pewnego dnia na niebie pojawia się tęcza, tak piękna i kolorowa jak warzywa i owoce, o których się nagle sympatycznemu krokodylowi przypomniało. Co wydarzy się dalej? Jakie mogą być konsekwencje objadania się słodyczami? Dlaczego tak ważne jest zdrowe odżywianie? Przeczytajcie opowieść Maksa!

DSCN5371

Jeżeli macie w domu małego amatora słodyczy, który o warzywach i owocach nie chce słyszeć, to przedstawcie mu krokodyla Maksa i razem poznajcie jego historię. Zapewniam, że to mądra i zabawna opowieść o zdrowym odżywianiu, napisana prostym, zrozumiałym dla dziecka językiem. Ta książka spełnia jeszcze jedną funkcję edukacyjną, dzięki niej dziecko nauczy się rozróżniać kolory. Właśnie to w książkach dla dzieci, zwłaszcza tych najmłodszych, bardzo cenię, czyli zabawę i naukę w jednym. Jeśli Wasze dzieci zamiast jajecznicy wolałyby "czekoladnicę" to niech czym prędzej zaprzyjaźnią się z sympatycznym krokodylem Maksem, który opowie im o zdrowym odżywianiu, a przy okazji nauczy kolorów. "Krokodyl Maks na Czekoladowej Wyspie" to mała książka o wielkich sprawach.

Polecam!

 
Autor: Katarzyna Terlecka
Tytuł: "Krokodyl Maks na Czekoladowej Wyspie"
Ilustracje: Asia Szymańda-Kotas
Ilość stron: 48
Oprawa: twarda
Data wydania: 2015
Wydawnictwo MUZA SA

 

Przygotujcie czosnek i osikowy kołek - "Cienie Barcelony" Marc Pastor

dosia1331

Zastanawialiście się kiedyś nad pojęciem śmierci? Próbowaliście sobie odpowiedzieć na pytanie, czym lub kim ona jest? Nie jest to temat przyjemny, bo raczej kojarzy się nam jednoznacznie. Boimy się śmierci, to zupełnie naturalne. Coś się kończy, przestaje istnieć, pustka, smutek i łzy. A gdyby tak podejść do tego tematu inaczej...

DSCN5360

Barcelona, dzielnica Raval, mająca opinię złej, niebezpiecznej i słynącej z prostytucji. To właśnie tutaj dochodzi do serii porwań dzieci. Ktoś lub coś porywa i morduje niewinne istoty. Bestia, potwór, wampir? Okolica huczy od plotek, ale w zasadzie na tym się kończy, bo nikt tego faktu nie zgłasza. Ofiary są dziećmi prostytutek, a te boją się ujawnienia i konsekwencji z tym związanych.

Głównym bohaterem jest Moises Corvo - bezczelny, arogancki, wulgarny i wyjątkowo brutalny inspektor policji, który nie stroni od alkoholu i cielesnych uciech, bo jest nader częstym klientem okolicznych prostytutek. Jedna z nich zdobywa się na odwagę i w zaufaniu informuje Corvo o zaginięciu swojego dziecka. Zwierzenie pociąga za sobą lawinę zdarzeń, ale rozwiązanie zagadki będzie wyjątkowo trudne, bo wszystko wskazuje na to, że za porwaniami stoją bogate i zajmujące wysokie stanowiska osoby, które zrobią wszystko, żeby inspektor nie doszedł do prawdy. Brak dowodów, świadków, tuszowanie wielu okoliczności stanowi przeszkodę i ogromne niebezpieczeństwo dla Moisesa Corvo. Jednak inspektor nie daje za wygraną, a zdemaskowanie mordercy stanie się jego obsesją.

DSCN5362

Nie bez powodu na początku pisałam o śmierci, ponieważ "Cienie Barcelony" rozpoczynają się od monologu Śmierci, która próbuje uzmysłowić czytelnikowi, czym lub kim tak naprawdę jest. Personifikacja śmierci nie jest rzadkim zjawiskiem w literaturze, ale przyznaję, że to bardzo ciekawy zabieg narracyjny. Próbująca zdefiniować swoją istotę Śmierć jest nie tylko jednym z bohaterów tej powieści, ale pełni również rolę narratora. Uczynienie z niej bohatera (bohaterki) powieści to próba oswojenia czytelnika z nieuchronnością losu, bo spotkanie z nią, prędzej, czy później, czeka każdego z nas.

"Cienie Barcelony" to powieść oparta na prawdziwych wydarzeniach, które rozegrały się w tym mieście na początku XX wieku. Kobieta nazywana wampirzycą rzeczywiście istniała, a czyny, których się dopuściła długo rozpalały ludzką wyobraźnię. Trudno mi określić, czy ta powieść to kryminał, thriller, czy coś na wzór horroru, zwłaszcza że sam autor bawi się konwencją. O ile postać wampirzycy jest faktycznie przerażająca, a opisy jej czynów obrzydliwe, to jednak całość fabuły, już taka straszna nie jest, momentami przypomina nawet czarną komedię.

Ciekawa fabuła, wartka akcja, zabawne dialogi, jedyny w swoim rodzaju narrator i świetnie nakreślone postaci głównych bohaterów stanowią siłę tej powieści. Zastrzeżenia mam do końcowych rozdziałów, bo odnoszę wrażenie, że autor nie miał już pomysłu, jak ciągnąć wątek wampirzycy z ulicy Ponent i dosłownie gonił czytelnika do mety, co nie zmienia faktu, że powieść jest dość dobrze napisana i ciekawie skonstruowana. Jeśli sądzicie, że będziecie mieli do czynienia z wampirem w wersji soft, rodem ze "Zmierzchu" Stephenie Meyer, to się grubo mylicie. Nie wiem, czy bałam się czytając "Cienie Barcelony", raczej nie, potrzebuję chyba większej dawki strachu i emocji, czekałam jednak na finał tej historii.

Przekonajcie się sami, na wszelki wypadek przygotujcie czosnek i osikowy kołek :)

Autor: Marc Pastor
Tytuł: "Cienie Barcelony"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 301
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Czarna Owca

 

"Żegnaj, Skarpetko!" Benjamin Chaud - jak nauczyć dziecko odpowiedzialności za zwierzęta

dosia1331

Moja siostra na pewno uśmiechnie się, kiedy to przeczyta, bo jako dziecko marzyła o tym, żeby w naszym domu zamieszkało jakieś zwierzątko, więc zdanie "mamo, chcę pieska albo kotka" często padało z jej ust. Rodzice robili, co mogli, by jej ten pomysł wybić z głowy. Tłumaczyli i próbowali przedstawić, mniej więcej, jak zmieniłoby się nasze życie, gdyby dołączył do niego jakiś zwierzak. Siostra przełykała tę gorzką pigułkę i w ramach kompromisu przyprowadzała bezdomne zwierzaki z okolicy, by je nakarmić i chwilę się z nimi pobawić. I tak do naszej kuchni trafiały przeróżne psy i koty, które raczyły się mlekiem albo kiełbasą. Zwierzęta lgnęły do niej i chyba wyczuwały ogromną dziecięcą miłość, bo nawet te groźne i warczące na wszystkich, łagodniały na jej widok. Nic się nie zmieniło, zwierzęta nadal ją kochają, a ona wciąż je dokarmia.

Nie bez powodu o tym piszę, bo wielu rodziców ma podobny dylemat, a mianowicie pozwolić, czy nie pozwolić swojemu dziecku na posiadanie zwierzątka. Mój syn też wielokrotnie prosił o pieska lub kotka albo jakieś inne zwierzątko, którym mógłby się opiekować. Problem rozwiązała moja siostra, bo kupiła mu rybki i tak nasza rodzina powiększyła się o Romea i Julię. Za parę lat znowu będę przerabiała ten temat, bo coś mi się wydaje, że moja córka też poprosi o pieska lub kotka. Dzieciom trudno wytłumaczyć, że zwierzątko w domu to duża odpowiedzialność, ponieważ ich rozumienie opieki nad zwierzakiem sprowadza się do zabaw z nim. Aż przychodzi dzień, kiedy zabawa z kotkiem, psem, czy królikiem przestaje być fajna? Dziecko coraz częściej wybiera towarzystwo kolegów i koleżanek, z którymi może porozmawiać i ciekawiej spędzić czas. Jeśli Wasze dzieci również domagają się zwierzątka w domu albo już je mają, a początkowa euforia związana z jego posiadaniem dawno minęła, to mam dla Was świetną, edukacyjną książkę dla dzieci "Żegnaj Skarpetko!".

DSCN5347

Skarpetka to królik rasy bawół, choć jak się później okaże rasy baran. Królik jest towarzyszem zabaw pewnego chłopca, który coraz częściej zauważa, że jego kompan wielu rzeczy nie potrafi. Zabawa w Indian, czy piłka nożna nie wchodzą w grę. Jak mówi chłopczyk, królik "jest dość beznadziejny". Chłopiec podejmuje w końcu odważną decyzję - królika należy się pozbyć! Nadszedł czas, by znaleźć kolegów, z którymi będzie mógł się wreszcie normalnie pobawić. Chłopiec postanawia zabrać królika do lasu i tam go zostawić. Jest przekonany, że zwierzak polubi nowe miejsce, przyroda jest taka piękna, a on jest przecież jej częścią. Zapuszczają się w ciemny las i gdy są już dostatecznie daleko od domu, chłopiec dla pewności, żeby królik nie podreptał za nim, przywiązuje zwierzaka do drzewa kawałkiem włóczki, po czym ucieka. W tak dramatyczny sposób kończy się ich przyjaźń. Jednak ta sytuacja nie daje chłopcu spokoju, a wręcz przeciwnie, bo dręczony wyrzutami sumienia wraca do miejsca, w którym porzucił Skarpetkę. Ale po króliku ślad zaginął, pozostał tylko kawałek czerwonej włóczki...

DSCN5345

Nie zdradzę, jak zakończy się ta historia porzucenia, przekonajcie się sami. Dodam tylko, że Benjamin Chaud wpadł na genialny pomysł, bo w krótkiej opowieści zawarł kilka problemów, z którymi borykają się rodzice dzieci, które proszą o pieska, kotka, czy jakieś inne zwierzę. Ta książka może być doskonałym wstępem do rozmów na temat odpowiedzialności za zwierzęta i opieki nad nimi. Zwierzak to nie pluszowa zabawka, którą można rzucić w kąt, kiedy się nią znudzimy. Na uwagę zasługują również ilustracje autora, są świetne. Ponadto książka została pięknie wydana, jest duża i ma twardą oprawę, co w przypadku książek dla dzieci jest dodatkowym atutem. Polecam ją wszystkim małym miłośnikom zwierząt, będzie to dla nich bardzo dobra lekcja, ale jestem przekonana, że dorośli również tę wyjątkową lekcję zapamiętają.

Tekst i ilustracje: Benjamin Chaud
Tytuł: "Żegnaj, Skarpetko!"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 36
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Zakamarki
 

 

Książki naszego dzieciństwa, książkami naszych dzieci

dosia1331

Będąc dzieckiem czytałam bardzo dużo, z pewnością więcej, niż moi rówieśnicy, czego dowodem były karty biblioteczne, które systematycznie zapełniałam. Dla jasności, z nikim się nie ścigałam, to była i nadal jest moja największa pasja. W domu również mieliśmy dużo książek, zwłaszcza lektur. Kupowanie i wypożyczanie książek było dla mnie tak oczywiste i niezbędne do życia, jak dla dzisiejszych dzieciaków gra na komputerze. Chyba słusznie uważa się, że dzieci były kiedyś inne. To "kiedyś" to żadna prehistoria, bo jeszcze kilkanaście lat było zupełnie inaczej. Faktycznie, dzisiejsze dzieciaki mają zdecydowanie większy wybór, jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu. My nie byliśmy bombardowani taką ilością gadżetów, więcej czasu spędzaliśmy na zabawie z rówieśnikami, a książka nie była niechcianym przedmiotem. Dzisiaj czytanie książek to dla większości dzieci przykry obowiązek, wynikający z faktu uczęszczania do szkoły. Ach, te spędzające sen z powiek lektury szkolne... Spójrzmy prawdzie w oczy, dzieci czytają coraz mniej. Na szczęście są jeszcze takie, dla których książka to przygoda, zabawa i dobrze spędzony czas.

Mam bardzo dużo książek z dzieciństwa, wśród nich są takie, które wymagały "reanimacji", bo jako dziecko, bardzo często do nich zaglądałam, niektóre wertowałam w tę i z powrotem. Poza tym bawiłam się w bibliotekę i straszne rzeczy czasem wyprawiałam, bo zdarzało się, że nagryzmoliłam coś na pierwszych stronach, uzasadniając ten haniebny czyn koniecznością wpisania książki do inwentarza. Moim dzieciom na takie rzeczy nie pozwalam, co nie oznacza, że mnie zezwalano, absolutnie, ale czego oczy nie widzą... Książki należy szanować i basta! 

Dziś z sentymentem spoglądam na półki, na których stoją książki mojego dzieciństwa i często po nie sięgam. Przewracam kartki w poszukiwaniu ulubionych ilustracji, czytam fragmenty, ale zdarza się, że to moje wertowanie kartek, przeradza się w ponowne przeczytanie niektórych książek. Tak było w przypadku "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren, "Nawiedzonego domu" Joanny Chmielewskiej, czy "Baśni" Andersena. Mój zachwyt wciąż budzą wiersze Brzechwy i Tuwima, to ponadczasowe utwory, które odpowiednie są dla dzieci w każdym wieku. Cudowne są takie powroty do dzieciństwa, a na ile rzeczy jako dziecko nie zwróciłam uwagi.

Nie bez powodu wracam do przeszłości, bo kiedy mój syn zastanawia się nad wyborem książki, to często podrzucam mu lektury, które mnie kiedyś zachwyciły. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie, które ja pokochałam, spodobają się jemu. Szczerze wątpię, żeby z własnej woli wziął do ręki "Anię z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery. W pewnym wieku czytanie o dziewczynach, to ujma na honorze. Dlatego proponując lektury naszym dzieciom, starajmy się odpowiednio je dobierać, uwzględniając zainteresowania i przede wszystkim wiek dziecka. Źle dobrana lektura może zniechęcić i tym samym narobić więcej szkody, niż pożytku, a wiadomo, że każdy czytelnik, zwłaszcza wśród dzieci, jest na wagę złota.

Zapraszam na krótką prezentację książek mojego dzieciństwa (kilka z nich to nowe wydania, bo tych starych nie mam odwagi pokazać). Wybrałam takie, które mogą się spodobać również naszym dzieciom, a przynajmniej taką mam nadzieję. Zawsze warto spróbować.

DSCN5314

 DSCN5323

 DSCN5318

DSCN53191

DSCN5328

DSCN5333

DSCN53351

DSCN5336

Książki naszego dzieciństwa mogą być również książkami naszych dzieci!

Pozdrawiam i do miłego zaczytania!

 

 

 

Czy seks jest jeszcze tematem tabu? "Seks i cytadela. Życie intymne w arabskim świecie przemian" Shereen El Feki

dosia1331

Seks, prawie na całym świecie, przestał być tematem tabu. Literatura, sztuka, film, media są przesiąknięte seksem i różnie go ukazują, subtelnie albo wulgarnie. Wszystko jest dziś "sexy", a jeśli nie, to jak najszybciej powinno się takie stać. Krótko mówiąc, seks przestał być intymną sferą życia, a stał się produktem, celem sprzedaży i elementem popkultury. Seks po prostu stracił swoje intymne znaczenie. Okazuje się jednak, że są na świecie miejsca, do których rewolucja seksualna nie dotarła albo jest u progu i nijak nie potrafi w pełni przekroczyć magicznej granicy, za którą opada kurtyna wstydu i pojawia się ludzka otwartość na seksualność. Do takich właśnie miejsc wybrała się Shereen El Feki - pół Walijka, pół Egipcjanka. W książce "Seks i cytadela. Życie intymne w arabskim świecie przemian" autorka próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, że kiedyś świat arabski był bardzo otwarty na seksualność, nie wstydził się jej i nie próbował jej zaprzeczać, a dziś ten świat przypomina cytadelę, której mury są wyjątkowo odporne na "atak" z zewnątrz i bardzo ciężko będzie je sforsować.

DSCN5309

Głównym miejscem badań Shereen El Feki jest Egipt, nie jest to wybór przypadkowy, ale podyktowany egipskimi korzeniami oraz faktem, że Egipt to najludniejsze państwo w arabskim świecie, zatem największe pole do badań. Jednak nie tylko o Egipcie pisze autorka, ponieważ odwiedziła również Maroko, Liban i Tunezję. El Feki spędziła pięć lat w podróży, której głównym tematem był seks. Poznawanie tej sfery nie było łatwe, ale w ostatecznym rozrachunku nie okazało się również niemożliwe, a to dzięki bardzo otwartym kobietom, które Shereen El Feki spotkała na swojej drodze. Dla ludzi Zachodu świat arabski to czysta egzotyka i forteca, która ze względu na obyczaje, tradycje i przede wszystkim religię jest dla nas nie do zdobycia, bo jej po prostu nie rozumiemy.

"Seks jest pryzmatem, przez który patrzę na przeszłość i współczesność regionu, o którym bardzo dużo się pisze, ale który wciąż w znacznej mierze pozostaje niezrozumiany" mówi El Feki i rzeczywiście uczynienie z seksu pola badań, może wiele powiedzieć o ludziach i miejscach, w których żyją.

DSCN5310

Bohaterkami książki są kobiety, Egipcjanki o różnym statusie, pozycji i wykształceniu. Jak się okazuje, nasze stereotypowe postrzeganie muzułmanek, jako pokornych, uległych, bez własnego zdania, zależnych od mężczyzn i wreszcie kobiet o wyglądzie, na który składa się między innymi hidżab, nijak ma się do rzeczywistości. Te kobiety również myślą o seksie i, o zgrozo, nawet go uprawiają, a muzułmanka kupująca wymyślną i wyuzdaną bieliznę, wcale nie jest rzadkim widokiem w stolicy tego państwa. El Feki bardzo umiejętnie potrafiła skłonić Egipcjanki do zwierzeń na temat ich doświadczeń seksualnych. Kobiety początkowo niepewne i raczej ostrożne, zaufały w końcu rozmówczyni i szczegółowo, bez zahamowań odkryły przed El Feki tajemnice alkowy. 

W świecie arabskim seks to tylko i wyłącznie część życia małżeńskiego, co przede wszystkim związane jest z religią, czyli islamem. Współżycie seksualne ma być zgodne z religią i być jej podporządkowane. Seks pozamałżeński to działanie podłe i haniebne, które jest grzechem i niegodziwością. Oficjalnie seks w krajach arabskich jest tematem tabu, homoseksualizm i prostytucja to największe zło. Jak to się ma zatem do rzeczywistości? Egipt, jak słusznie zauważa El Feki, to kraj wielu sprzeczności. Z jednej strony tradycja i religia, a z drugiej, sex shopy, skąpo ubrane nastolatki i młodzi ludzie, którzy już nie tak radykalnie, jak kiedyś podchodzą do życia i sfery seksualnej. Cóż, skomplikowane to wszystko jest i to bardzo.

W krajach arabskich, jak twierdzi autorka, edukacja seksualna jest na żenującym poziomie, seks jest raczej obowiązkiem niż prawem do przyjemności, a antykoncepcja, choć dostępna, często bywa powodem wstydu, kiedy trzeba udać się po nią do apteki. Ludzie o odmiennej orientacji seksualnej również nie mają łatwo, ale to, moim zdaniem, nie tylko problem krajów arabskich, bo ten w większym lub mniejszym stopniu dotyczy całego świata. Problemem jest również interpretacja zasad islamu, który nie zabrania seksu i rozmów o nim: "islam zachęca do seksu, nakazuje seks... To stanowi o jego sile przyciągania, umacnia w wierze, sprawia, że dzięki religii ludzie kochają bardziej i za tę radość są nagradzani w życiu doczesnym i wiecznym". To słowa najpopularniejszej w świecie arabskim seksuolożki, Hiby Kutb, która jest również bardzo religijną osobą.

"Rewolucjo, przyjdź", taki tytuł ma ostatni rozdział książki Shereen El Feki, ale sama autorka doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że będzie to bardzo trudne zadanie. Seks w krajach arabskich nie jest tak nośnym i popularnym tematem, jak w pozostałych częściach świata. To nie religia stoi na przeszkodzie, ale raczej ludzka mentalność, przyzwyczajenia, kultura i tradycja. I trudno się dziwić, bo to, co my uczyniliśmy z tej sfery życia, nie ma już dawno nic wspólnego z postulatami rewolucji seksualnej, która stała się karykaturą samej siebie. Seks jest dziś towarem, to czysty biznes, w którym człowiek jest już tylko i wyłącznie pionkiem w grze. Gdzie w tym wszystkim wolność? To raczej seksualna nachalność i zniewolenie. Moim zdaniem, tego właśnie obawiają się kraje arabskie. Być może w Egipcie rewolucję seksualną uda się przeprowadzić kiedyś do końca, ale co z innymi krajami arabskimi, zamkniętymi na zachodni sposób myślenia. Obawiam się, że jeszcze wiele lat  minie, nim cokolwiek się tam zmieni. Seks oficjalnie dozwolony jest dla osób pozostających w związkach małżeńskich, a nieoficjalnie, to już niestety inna bajka.

"Seks i cytadela. Życie intymne w arabskim świecie przemian" Shereen El Feki to ciekawa i bardzo wnikliwa analiza życia intymnego w tamtej części świata. Jak wynika z lektury, sforsowanie arabskich murów będzie jednak wyjątkowo trudne i wiele pracy trzeba będzie wykonać, by podarować seksualną wolność obywatelom krajów arabskich. Pytanie tylko, czy oni naprawdę tego chcą? Czy zgadzają się na seksualne szaleństwo, które my obserwujemy? I wreszcie, czy narzucanie ludziom określonego stylu życia jest w porządku? Mogłabym pytać w nieskończoność. Jeśli sądzicie, że jest to lektura, którą czyta się z wypiekami na twarzy, to jesteście w błędzie, bo nie taki jest jej cel. To poparta wiedzą i badaniami rozprawa o seksie w tamtej części świata. Przeczytajcie opowieści Egipcjanek, dowiedzcie się czegoś więcej o instytucji małżeńskiej w krajach arabskich, prawie do aborcji, antykoncepcji, samotnym macierzyństwie, poszerzcie swoją wiedzę na temat obyczajów tam panujących, poznajcie tamtejszą kulturę i głęboko zakorzenione tradycje i wreszcie odpowiedzcie sobie na pytanie, czym, tak naprawdę, jest rewolucja seksualna?  Polecam tę lekturę czytelnikom, dla których świat arabski stanowi zagadkę, ale polecam ją przede wszystkim kobietom, bo bez względu na religię i kulturę kobiety na całym świecie są do siebie podobne. Chcemy kochać i być kochane, pragniemy szacunku i tego, by liczono się z naszym zdaniem, żądamy równego traktowania. Oprócz obowiązków, mamy też prawa. Wszystkie chcemy być po prostu wolne!

Miłej i poszerzającej horyzonty lektury Wam życzę.

Autor: Shereen El Feki
Tytuł: "Seks i cytadela. Życie intymne w arabskim świecie przemian"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 429
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Czarne

 

 

 

  

 

Bolesne wspomnienia francuskiego lekarza z okresu I wojny światowej - Wielkiej Wojny

dosia1331

Ludzka pamięć potrafi być zawodna, zwłaszcza kiedy wspomnienia dotyczą bolesnych i traumatycznych przeżyć. Wówczas wypieramy to, co nas spotkało. Nie chcemy wracać do przeszłości, wymazujemy z pamięci zło, którego ofiarami, bądź świadkami byliśmy. Są jednak w życiu takie sytuacje, gdzie ludzka pamięć staje się dowodem, próbą opowiedzenia wydarzeń oraz przestrogą dla przyszłych pokoleń.

                                                           Byłem lekarzem w okopach. 2 sierpnia 1914 - 14 lipca 1919 

Kilka książek o charakterze wspomnień z okresu wojny przeczytałam. Różne to były lektury. Jedne lepiej, drugie gorzej napisane. Parę z nich zaprzątało moje myśli jeszcze długo po przewróceniu ostatniej kartki, ale były też takie, o których niewiele mogłabym dziś powiedzieć. Do tych, które wywarły na mnie pozytywne wrażenie, zdecydowanie zaliczam przeczytaną niedawno książkę Louisa Maufrais "Byłem lekarzem w okopach 2 sierpnia 1914 - 14 lipca 1919". Książka po raz pierwszy została wydana w 2008 r. we Francji. Autorem jest francuski lekarz, który jako młody człowiek, będący studentem medycyny, otrzymał powołanie do wojska. Dokument został mu wręczony 3 sierpnia 1914 r. Od sierpnia rozpoczynają się również wspomnienia z czteroletniej służby lekarza na froncie.

Zebrane przez Louisa Maufrais zapiski, wspomnienia, dokumenty i fotografie, które sam wykonał bardzo długo czekały na opublikowanie. Powojenna zawierucha, potem studia i praca zawodowa zepchnęły na dalszy plan zebraną podczas wojny dokumentację. Dużo czasu minęło, nim Louis Maufrais zdecydował się na opowiedzenie światu o okrucieństwie i ofiarach Wielkiej Wojny. Mając 84 lata zaczął nagrywać na taśmy swoje wspomnienia, ponieważ choroba oczu uniemożliwiła lekarzowi inną formę pracy. Tak powstało szesnaście dziewięćdziesięciominutowych taśm magnetofonowych, na których zostały zapisane bolesne wydarzenia z okresu Wielkiej Wojny, których bezpośrednim świadkiem był Louis Maufrais. W pracy pomagała lekarzowi żona, jej wkład w uporządkowanie dokumentacji jest nieoceniony. Autorowi nie udało się opublikować zebranego materiału. Po śmierci lekarza taśmy krążyły wśród członków rodziny. Światło dzienne ujrzały dzięki wnuczce, Martine Veillet.

"Oto tekst ze wszech miar niezwykły" pisze Marc Ferro we wstępie do książki i rzeczywiście mamy do czynienia z obiektywnym, pozbawionym patosu opisem okrutnej, pełnej ofiar, bezsensownej rzeczywistości wojennej. To bolesny, ale wyjątkowo sprawny opis przeżyć lekarza, który podczas Wielkiej Wojny stał na pierwszej linii frontu. Louis Maufrais skrupulatnie notował swoje spostrzeżenia, a także nazwiska i wydarzenia, które dodatkowo fotografował. Zdjęcia wywoływał w prowizorycznie wykonanej przez siebie ciemni. Jako lekarz, niósł pomoc poszkodowanym. Z własnego wyboru nie posiadał broni, nie pozwalała mu na to opaska Czerwonego Krzyża. Odbieranie życia nie mieściło się w jego kodeksie. Ogrom cierpienia, które zobaczył podczas wojny jest porażający. Jego zapiski stanowią dowód tragicznych w skutkach wydarzeń wojennych, to pamiętnik, w którym krew, ból i śmierć są nieodłącznymi towarzyszami jego ciężkiej pracy. Wojna pozostawiła trwały ślad w psychice lekarza, a obrazy minionych wydarzeń wciąż powracały. Wspomnienia Louisa Maufrais są dokumentem, świadectwem historycznym, ale to też opowieść o człowieku, który niósł pomoc z narażeniem własnego życia.

Czytelników zafascynowanych historią I wojny światowej z pewnością ta książka usatysfakcjonuje, ale chciałabym żeby znalazła ona szerokie grono odbiorców, ponieważ jest to niezwykle ważna lektura i jednoczesnie wyjątkowa lekcja historii dla nas wszystkich.

Polecam!

Autor: Louis Maufrais
Tytuł: "Byłem lekarzem w okopach 2 sierpnia 1914 - 14 lipca 1919"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 328
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo Czytelnik

 

 

 

 

Kobieta, malarka, ikona - Frida Kahlo

dosia1331

Jeśli, jakimś cudem, nie słyszeliście o meksykańskiej malarce, przedstawicielce surrealizmu, bardzo utalentowanej, oryginalnej i pięknej kobiecie, czyli Fridzie Kahlo, która już za życia stała się legendą, to mam dla Was absolutnie wyjątkową lekturę.

DSCN5296

Autorka książki, Barbara Mujica to amerykańska pisarka o meksykańskich korzeniach. "Frida" jest najcenniejszą i najbardziej znaną powieścią w dorobku pisarki. Książkę okrzyknięto bestsellerem i przetłumaczono na 17 języków. "Frida" nie jest biografią malarki, ale powieścią, w której autorka przemyciła  część autentycznych wydarzeń z życia Fridy Kahlo, przedstawiając je na tle trudnej historii Meksyku. Nie jest to zatem dokument, ale wytwór wyobraźni autorki, próba interpretacji prywatnej i artystycznej drogi niezwykłej meksykańskiej malarki, opowiedziana z punktu widzenia młodszej siostry Fridy, Cristiny.

Frida Kahlo naprawdę nazywała się Magdalena Carmen Frieda Kahlo. Urodziła się  6 lipca 1907 r. w Meksyku, a zmarła 13 lipca 1954 r. również w Meksyku. Jako datę narodzin podawała rok 1910 r., ponieważ chciała być utożsamiana z "ponownymi narodzinami" swojej ojczyzny, z ważnymi politycznymi wydarzeniami w kraju. Jej życiorys to ciągłe pasmo niekończącego się bólu. Będąc dzieckiem zachorowała na polio, natomiast jako nastolatka stała się ofiarą bardzo ciężkiego wypadku komunikacyjnego, z jego skutkami borykała się do końca życia. Tragiczne wydarzenia z młodości stały się inspiracją i powodem powstania wielu znanych obrazów artystki, głównie autoportretów. Jej sztandarowym dziełem są "Dwie Fridy", obraz który powstał w 1939 r. i przedstawia dwa wizerunki artystki z sercami połączonymi arterią. Dzieło stało się wizytówką malarki, ale też powodem dyskusji o rozdwojonej osobowości Fridy. To swoiste rozszczepienie rzeczywiście miało miejsce. Jedni Fridę uwielbiali, inni, szczerze nienawidzili, ale nikt nie pozostawał obojętny na jej twórczość. Prywatne życie Fridy również budziło ogromne zainteresowanie, głównie z powodu małżeństwa z malarzem Diegiem Riverą, licznych zdrad po obu stronach, awantur oraz biseksualności malarki. Frida Kahlo to z jednej strony ciepła, wrażliwa i zwracająca uwagę oryginalną urodą kobieta, a z drugiej szalona, zakochana w sobie artystka, której wizje artystyczne i styl życia budziły oburzenie.

DSCN5304

Powieść "Frida" to monolog Cristiny, siostry malarki, która przed lekarzem psychiatrą snuje opowieść o swoim życiu. Centralną postacią jest późniejsza wielka Frida Kahlo, natomiast bohaterami drugoplanowymi są Cristina i "o n", czyli Diego Rivera, mąż Fridy.

Cristina to młodsza siostra malarki, żyjąca w cieniu przebojowej, kontrowersyjnej, pewnej siebie i bardzo utalentowanej Fridy. Jej zwierzenia w żaden sposób nie szkalują malarki. Cristina wciąż podkreśla miłość do siostry, ale czytelnik świetnie zdaje sobie sprawę, że ta relacja musiała być trudna. Temperamentna Frida we wszystkim przewyższała swoją młodszą siostrę, ale była też niedoścignionym dla niej wzorem. To Frida zawsze zwracała uwagę otoczenia, hołubiona przez ojca, była jego ulubienicą, to w niej pokładał wszelkie nadzieje i ta ją uważał za inteligentniejszą od reszty swoich dzieci. Bolesnym doświadczeniem dla obu sióstr stanie się w przyszłości romans Cristiny z mężem Fridy Kahlo, Diegiem Riverą. Wydarzenia przedstawione w powieści to wspomnienia Cristiny, w które wplecione zostały najbardziej znane fakty z życia Fridy Kahlo. Artystkę poznajemy jako dziecko, przyglądamy się jej dorastaniu, towarzyszymy w drodze artystycznej, ale jesteśmy też obecni przy jej łożu śmierci. Jak już wspomniałam wydarzenia przedstawione w powieści nie są biografią artystki, a jedynie epizodami w dziele literackim. Nie wiemy do końca jak było naprawdę. Historia opowiedziana z perspektywy Cristiny to interpretacja życiorysu malarki, ale też próba uchwycenia wyjątkowych wydarzeń w historii Meksyku, którego nieodzowną częścią i jedną z najbardziej znanych postaci jest Frida Kahlo.

Książka przyciąga uwagę swoją okładką, na której widnieje Frida, czarno-biały wizerunek artystki otoczony mnóstwem kolorów. Znowu ta charakterystyczna dla Fridy rozbieżność. W powieści znajdziecie również wiele zdjęć malarki, z okresu dzieciństwa, kariery i schyłku życia. 

"Frida" to wspaniała i godna polecenia lektura, nie tylko dla wielbicieli talentu artystki, czy malarstwa w ogóle. To powieść napisana barwnym i bardzo dosadnym językiem, momentami ocierającym się o wulgarność, ale to też książka z całym wachlarzem środków stylistycznych, wciągającą fabułą, szczyptą historii i bohaterką, która jest jedną z najciekawszych postaci sztuki, czyli wielką Fridą Kahlo.

Frida Kahlo wciąż budzi ciekawość, a jej życie stało się inspiracją dla pisarzy i filmowców. W 2002 r. na ekranach kin pojawił się film biograficzny "Frida" przedstawiający historię życia malarki. Casa Azul, czyli dom, w którym mieszkała Frida Kahlo, to dziś, niemalże miejsce kultu, do którego z całego świata zjeżdżają wielbiciele jej talentu. Kto dziś wspomina słynnego w tamtych czasach męża Fridy Kahlo, Diega Riverę? To Frida rozpala wyobraźnię, to o niej się mówi, to ona jest gwiazdą. Frida Kahlo stała się ikoną świata sztuki, a książka, którą Wam prezentuję to próba przedstawienia tej niezwykłej postaci.

Nie przegapcie "Fridy" na księgarnianych półkach, ja jestem nią zachwycona i z pewnością będę do tej lektury wracać. Nie potrafiłam się od tej książki oderwać, więc niech to będzie jej największą pochwałą.

Do miłego zaczytania!

Autor: Barbara Mujica
Tytuł: "Frida"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 442
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Marginesy

 

 

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci