Menu

matka polka czytająca

blog o książkach dla dorosłych i dla dzieci

Samochodzik, laleczka czy książeczka? Co zrobić, by dziecko polubiło książki?

dosia1331

DSCN5169

Jak podają, co jakiś czas, media, czytanie książek nie jest, kolokwialnie mówiąc, naszym sportem narodowym. W innych krajach europejskich czyta się o wiele więcej, ale i tak w skali całego świata czytelnictwo notuje spadek. Statystyki nie są zatem zadowalające. Zaistniałą sytuację tłumaczymy brakiem czasu, możliwości finansowych, bo książki są przecież drogie, ale wśród nas są również tacy, którzy tłumaczą się zwyczajnym brakiem potrzeby zagłębiania się w lekturę. Rzeczywiście żyjemy w czasach, gdzie wszystko pędzi w zastraszającym tempie. Wpadliśmy w machinę, której nie potrafimy już zatrzymać. Ja to wszystko doskonale rozumiem, ale człowiek potrzebuje czasem odpoczynku, więc miło jest regenerować siły na przykład z książką w ręku, zaś tych wcale nie trzeba kupować, bo korzystać można z biblioteki, a co do braku chęci czytania, to sprawa jest trudna, bo niestety znam przypadki beznadziejne, stroniące od książek. A szkoda! Książka to przygoda, relaks, pogłębianie wiedzy, rozwój intelektualny, nic tak, jak książka właśnie nie pobudza naszej wyobraźni.

DSCN51601

W moim domu książki były zawsze, więc nie wyobrażam sobie, żeby nagle miałoby ich zabraknąć. Książki są bowiem częścią mnie i rację przyzna mi każdy, kto żyć bez nich nie potrafi.

Samochodzik, laleczka czy książeczka? Trudny wybór dla dziecka, prawda? Od czego jednak jesteśmy my, dorośli, rodzicie. To w naszym interesie powinno być to, czy dziecko zostanie kiedyś czytelnikiem. Jeśli w dzieciństwie nie zapoznamy go ze światem książek, to z pewnością w dorosłym życiu nie sięgnie po nie. Proszę mnie źle nie zrozumieć, wiem, że dzieciństwo nie opiera się wyłącznie na książkach. Zabawki są w nim równie ważne, ale właściwy wybór zabawek i książek to inwestycja w ogólny rozwój dziecka, to kształtowanie jego osobowości i edukacja. Wiadomo przecież, że "czym skorupka za młodu nasiąknie..."

Wyłączmy czasem telewizory, komputery, smartfony, nie pozwólmy tym pożeraczom czasu na zbytnią ingerencję w nasze życie, a już na pewno na zabieranie cennych chwil na zabawę z dzieckiem, której częścią może być też książka.

DSCN51611

Ja obok zabawek, całkiem sprytnie uważam, poustawiałam książki i ku mojej wielkiej radości, dzieci chętnie właśnie po nie sięgają. Ułożenie książek w towarzystwie zabawek to zawsze jakaś alternatywa, możliwość wyboru. Jest tyle pięknych i mądrych książek dla dzieci. Wydawnictwa prześcigają się w propozycjach lektur dla dzieci. Czytajmy naszym pociechom dla ich dobra i dla własnej przyjemności również. Sięgajmy zarówno po klasykę, jak i po nowości. Odwiedzajmy biblioteki, już przedszkolakowi można założyć kartę biblioteczną. Wprowadzajmy dobre, czytelnicze nawyki, to inwestycja w przyszłość naszych dzieci.

Na koniec chciałabym wyjaśnić, dlaczego umieściłam zdjęcie serii o Harrym Potterze, z prostego powodu, znam kilka dorosłych osób, które właśnie od przygód młodego czarodzieja rozpoczęły swoją fascynację literaturą. Lepiej późno, niż wcale.

Do miłego zaczytania!

 

Trudna sztuka reportażu."Pani Stefa" Magdaleny Kicińskiej

dosia1331

Reportaż jest trudnym, wymagającym i pochłaniającym mnóstwo czasu gatunkiem publicystyczno-literackim. Praca, jaka się z nim wiąże to godziny, dni, a często również lata spędzone na gromadzeniu informacji, docieraniu do świadków wydarzeń, szukaniu zdjęć, pamiątek, rzeczy.

Reportaż jest bardzo popularnym gatunkiem, a wśród Polaków jest wiele wybitnych postaci, które dzięki swoim reportażom zyskały popularność i uznanie, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Któż nie słyszał chociażby o Melchiorze Wańkowiczu, Ryszardzie Kapuścińskim, czy Teresie Torańskiej. Coraz częściej słyszymy o nowym, młodym i zdolnym pokoleniu reporterów, być może wśród nich znajdą się godni następcy tych najwybitniejszych.

DSCN5155

Ciężkiego reporterskiego zadania podjęła się Magdalena Kicińska w książce "Pani Stefa". Młoda dziennikarka, publikująca między innymi w "Dużym Formacie" "Wysokich Obcasach" i "Polityce", dokonała rzeczy prawie niemożliwej. Bohaterką reportażu uczyniła zapomnianą przez historię Stefanię Wilczyńską, która wraz z Januszem Korczakiem prowadziła słynny żydowski Dom Sierot przy ul. Krochmalnej 92. Postać Janusza Korczaka jest nam doskonale znana, to słynny lekarz, pisarz i świetny pedagog, który zginął w obozie zagłady w Treblince. Kto jednak słyszał o Stefanii Wilczyńskiej? Kto, prócz kilku sierot żydowskich, wychowanków domu, pamięta wysoką, postawną brunetkę, stanowczą i wymagającą panią Stefę, która często zastępowała im matkę?  

"Wiadomo" występuje w tej książce na równi z "nie wiadomo". Mnóstwo w historii Stefanii Wilczyńskiej znaków zapytania, bo niewiele pamiątek, zdjęć i listów po niej zostało. Magdalena Kicińska wytrwale tworzy portret pani Stefy z fragmentów jej zapomnianej biografii. Wielu luk nie udało się jej zapełnić, ale i tak dokonała, moim zdaniem, rzeczy niemożliwej, ustawiła Stefanię Wilczyńską nie za kulisami Domu Sierot, ale w jego centrum. Wymowne jest również zdjęcie na okładce, na której widnieje Janusz Korczak ze Stefanią Wilczyńską, ale to ona, być może pierwszy raz, gra główną rolę, bo sylwetka Korczaka nie jest na zdjęciu pełna.

Magdalenie Kicińskiej należą się brawa, nie tylko za przywrócenie Stefanii Wilczyńskiej naszej pamięci, a tym samym trwałe już zapisanie jej na kartach historii, ale również ze względu na fakt, że nie stworzyła mitu i przedstawiła prawdziwą kobietę z krwi i kości. Człowieka, który też miewał lepsze i gorsze dni, który cierpiał i zmagał się z trudnymi czasami, w których przyszło mu żyć. Kicińska nie przedstawiła nam anioła, nie idealizuje Wilczyńskiej, nie ocenia, ale pokazuje taką, na jaką pozwala jej zebrany materiał, a to i tak dużo, bo Stefania Wilczyńska nie jest już postacią anonimową.

"Pani Stefa" Magdaleny Kicińskiej nie jest lekturą łatwą, ma dość duży ładunek emocjonalny, ponieważ oprócz pani Stefy bohaterem tego reportażu są również dzieci, sieroty, wychowankowie Domu, których życie nie oszczędzało, borykali się z wieloma problemami, biedą i antysemityzmem. Dom Sierot był ich chwilowym wybawieniem, swoistą oazą spokoju, bo po wyjściu, już za jego murami, dopadała ich trudna rzeczywistość.

"Pani Stefa" jest wyjątkową pozycją na rynku wydawniczym, nie przeoczcie jej na księgarnianych półkach. Poznajcie Panią Stefę, poznajcie dzieci z Domu Sierot.

Zapraszam do lektury, jest tego warta, absolutnie.

Autor: Magdalena Kicińska
Tytuł: "Pani Stefa"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 272
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Czarne

 

 

 

 

Władza to kobieta - Jean des Cars "Kobiety, które zawładnęły Europą"

dosia1331

Władza to kobieta i wątpię żebym tym stwierdzeniem popełniła faux-pas, bo na kartach historii zapisało się wiele kobiet, które w niczym nie ustępowały mężczyznom, często były od nich o wiele inteligentniejsze, sprytniejsze, a ich rządy równie brutalne.

DSCN5139

Jean des Cars w książce "Kobiety, które zawładnęły Europą" przedstawia dwanaście kobiet, od Katarzyny Medycejskiej zaczynając, a na Elżbiecie II kończąc. Te kobiety to wyjątkowe postaci historyczne, które różnie zapisały się w ludzkiej pamięci. Jedne z nich dały się poznać jako inteligentne, przebiegłe i rządne władzy monarchinie, ale wśród nich są również takie, których okres panowania miał łagodny przebieg, polityka opierała się na dialogu, bez niepotrzebnego rozlewu krwi, czym zjednały sobie serca poddanych. Kilka życiorysów tych kobiet znamy z filmów. Z pewnością pamiętacie film "Sissi" z nieodżałowaną Romy Schneider w roli głównej, opowiadający o losach Elżbiety, cesarzowej Austrii i królowej Węgier, pieszczotliwie nazywanej przez rodzinę Sissi. Któż nie słyszał o Katarzynie II, cesarzowej Rosji,bezwzględnej carycy, nazywanej Semiramidą Północy, która niechlubnie zapisała się na kartach historii naszej ojczyzny. Jean des Cars pisze, że jej ulubionym symbolem był ul, zresztą nie bez powodu, bo Katarzyna II słynęła z ogromnej pracowitości. Trochę niefortunnie, moim zdaniem, znalazła się w tym gronie ostatnia z opisywanych władczyń, czyli Elżbieta II, a to z racji tego, że jest nadal panującą królową i czas na podsumowanie dopiero nastąpi.

Nie spodziewajcie się po tej książce odkrycia jakichś nieznanych faktów z życia tych kobiet, choć można w niej znaleźć kilka ciekawostek, są to raczej prezentacje sylwetek, próba przypomnienia losów monarchiń, krótki opis ich dochodzenia do władzy i sprawowania rządów. Ponadto jest to również ciekawy przegląd epok, obyczajów, pałacowych intryg, a nawet mody obowiązującej w poszczególnych okresach historycznych, bowiem w książce znajdziecie przepiękne zdjęcia portretów władczyń. Ta książka nie jest wybitną pracą naukową i z pewnością nie zadowoli historyków, ale też nie takie jest jej przeznaczenie, bo moim zdaniem adresowana jest do zwykłego czytelnika, który dla rozrywki i ze zwykłej ciekawości raczej, niż z chęci pogłębienia wiedzy po nią sięgnie. Muszę jednak przyznać, że po jej lekturze czuję pewien niedosyt, bo wiele szczegółów autor pominął, o samej tylko carycy Katarzynie II można by takiej objętości książkę napisać. Nie taki był jednak cel autora, jego zadaniem było przypomnieć życiorysy wielkich królowych Europy i to zostało wykonane.

Zdecydowanie na uwagę zasługuje wydanie tej książki. Piękna, twarda oprawa, wyjątkowe zdjęcia portretów i ładny papier, tę książkę czyta się z przyjemnością, cieszy również oko. 

Jeśli po lekturze "Kobiet, które zawładnęły Europą" będziecie mieli jeszcze ochotę poprzebywać na europejskich dworach, w towarzystwie koronowanych głów i poznać pałacowe życie oraz zajrzeć do niejednej komnaty, to polecam książkę autorstwa Ewy Stachniak "Katarzyna Wielka".

DSCN5150

Pozdrawiam serdecznie i miłej lektury życzę.

 

Autor: Jean des Cars
Tytuł: "Kobiety, które zawładnęły Europą"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 336
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo MUZA SA

Jesień z książką

dosia1331

Piękną mamy jesień, skąpaną w słońcu, mieniącą się cudownymi kolorami. Spacery są wyjątkową przyjemnością. Kasztany i żołędzie spadają z drzew, dzieci są zachwycone, bo dary jesieni znów są na wyciągnięcie ręki, można nimi udekorować mieszkanie i zrobić ludziki, to dopiero frajda!

DSCN5110

Znakomicie ta jesień zaczęła się również dla Olgi Tokarczuk, która została laureatką Nagrody Literackiej "Nike" za książkę "Księgi Jakubowe".  Gratuluję i kłaniam się nisko!

Cały literacki świat czeka teraz na laureata Nagrody Nobla. Przyznam, że mam faworyta, za którego mocno trzymam kciuki. Chciałabym, żeby tę nagrodę znowu otrzymał Polak, mamy przecież wspaniałych, inteligentnych ludzi pióra, których twórczość jest światowej klasy i powinna zostać znowu dostrzeżona. Czekajmy cierpliwie...

Jesień to wyjątkowa pora roku również na rynku wydawniczym, bo księgarniane półki, aż uginają się od nowości, a książki wprost "uśmiechają" się do czytelników. Wielbiciele książek mają zatem w czym wybierać. Ta przyjemność do najtańszych niestety nie należy, zwłaszcza kiedy chcemy kupić kilka egzemplarzy. Trudno oprzeć się pokusie, wiem z własnego doświadczenia, bo ostatnio kupiłam trzy książki, a obiecywałam sobie, że księgarnie będę omijać szerokim łukiem, a także ślepa i głucha będę na wszelkie reklamy i promocje. Cóż ja na to poradzę? Czytanie to nałóg. Nie dajmy się jednak zwariować i zaglądajmy też do bibliotek, które, co mnie bardzo cieszy, zaczęły wreszcie zabiegać o czytelników i również inwestują w nowości. Bibliotekę w mojej miejscowości odwiedzam regularnie i chętnie korzystam z jej zasobów, wypożyczam nowości, ale również starsze książki, do czego gorąco namawiam, bo przecież książka wydana kilka lat temu również zasługuje na uwagę. Kilka dni temu połączyłam przyjemne z pożytecznym i w drodze powrotnej ze spaceru z dziećmi wstąpiliśmy do biblioteki. Znalazłam kilka ciekawych tytułów. Dwie książki już zdążyłam przeczytać i chętnie podzielę się moimi wrażeniami.

DSCN5115

Wczorajsze niedzielne popołudnie spędziłam w iście królewskim towarzystwie, z pięknie wydaną książką, o której napiszę już jutro. Dodam tylko, że po jej lekturze utwierdziłam się przekonaniu, że władza to kobieta, czasem wyjątkowo niebezpieczna...

DSCN5129

Jesień sprzyja czytaniu, a kto ma możliwość czytać na świeżym powietrzu, powinien korzystać, bo jest wyjątkowo ciepło. Wygodny fotel, kubek gorącej herbaty lub aromatycznej kawy i książka. Czego chcieć więcej...

DSCN51081

 DSCN51131

Pozdrawiam serdecznie i miłej lektury życzę.

 

Romans nad Bosforem...

dosia1331

Powieść Theresy Revay "Na drugim brzegu Bosforu" poleciła mi znajoma bibliotekarka. Trochę sceptycznie podeszłam do tej książki, bo nazwisko autorki nic mi nie mówiło, a do tego kiczowata okładka kompletnie mnie zniechęcała. Wzięłam jednak, bo ostatecznie przekonał mnie krótki opis książki na okładce i wzmianka o autorce głosząca, że to: "francuska pisarka i tłumaczka uznawana za jedną z najlepszych współczesnych autorek powieści historycznych".

Przyznam, że trochę ta powieść poleżała na mojej półce. Książek o tematyce wojennej przeczytałam ostatnio kilka i szczerze mówiąc, po lekturze "Małej zagłady" Anny Janko oraz "Sońki" Ignacego Karpowicza poprzeczka została podniesiona i to bardzo wysoko. Zbliżał się jednak termin oddania książki do biblioteki, więc...

Pierwsze kilkanaście stron zmęczyło mnie, nie wiem, czy to wina mojego nastawienia, czy języka i stylu w jakim ta książka została napisana. Przeczytałam jednak, ale ciężko będzie mnie namówić do poznania pozostałej twórczości tej autorki.

DSCN5099

Theresa Revay w "Na drugim brzegu Bosforu" przedstawia historię Turcji po przegranej wojnie. Opowieść rozpoczyna się od listopada 1918 roku, kiedy to Stambuł znajduje się pod okupacją Aliantów. Turcja nie potrafi pogodzić się z klęską, jaką poniosła w I wojnie światowej. Przegrani nie mogą znieść faktu, że na ich ziemiach panoszą się obywatele innych krajów, którzy wnoszą chaos i złe obyczaje. Okupanci to przecież niewierni, Turcy zaś, to w zdecydowanej większości muzułmanie, wyznawcy islamu. Poza tym Turcja żyje wspomnieniami o potędze i chwale Imperium Osmańskiego, kiedy to inne narody klękały przed nimi, dlatego obecność Aliantów to dla nich ujma na honorze. Rośnie więc niezadowolenie i brakuje akceptacji nowej rzeczywistości. Turcy postanawiają stawić wrogom opór i przywrócić dawną świetność swemu państwu.

Bohaterką powieści Theresy Revay jest Leyla, młoda, piękna i inteligentna żona Selima, sekretarza sułtana Mehmeta VI. Leyla jest zaprzeczeniem stereotypowego myślenia o muzułmańskich kobietach, co widoczne jest zwłaszcza w jej kontaktach z teściową, byłą niewolnicą sułtańskiego seraju. Leyla to wykształcona, oczytana i znająca języki obce kobieta, pragnąca wyjść spod męskiej dominacji. Natomiast teściowa Leyli to strażniczka tradycji, dla której religia i obyczaje są najważniejsze. Spokój rodziny zostanie zakłócony przybyciem francuskiego oficera, który zamieszka z rodziną w jednej z części rezydencji należącej do Leyli i Selima. Przyczyną kłopotów stanie się też działający w ruchu oporu Orhan, brat Leyli, który do domu siostry sprowadzi ciężko rannego Niemca, Hansa Kastnera. Jego obecność zmieni w życiu Leyli wszystko...

Przykro mi, ale nie zachwyciłam się tą powieścią. Chwilami odczuwałam znużenie, wytrwałam jednak do końca tej historii, bo moje zainteresowanie budziły opisy życia w Turcji, zwyczaje tam panujące, zamiłowanie do bogatej biżuterii, turecki przepych, podział na świat kobiet i świat mężczyzn, ale przede wszystkim kultura i religia. Dla mnie powieść Theresy Revay to romans z powojenną historią Turcji w tle. Wiem natomiast, komu ta książka na pewno przypadnie do gustu. W telewizji publicznej jest wyświetlany turecki serial "Wspaniałe stulecie" opowiadający o losach sułtana Sulejmana II Wspaniałego, wielkiego władcy Imperium Osmańskiego, o którym zresztą Revay wspomina.

Wszystkich zainteresowanych Turcją, a zwłaszcza Imperium Osmańskim informuję, że na rynku wydawniczym pojawiło się nowe, poprawione wydanie książki Jerzego S. Łątki, poświęconej sułtanowi Sulejmanowi II Wspaniałemu.

DSCN51001

Do miłego zaczytania!

Autor: Theresa Revay
Tytuł: "Na drugim brzegu Bosforu"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 464
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Świat Książki"

 
 


 

 

Cudowna niania, czyli "Mary Poppins" P. L. Travers.

dosia1331

Jeśli nie czytaliście książki "Mary Poppins" P. L. Travers, to może widzieliście film Walta Disneya opowiadający o niezwykłej niani, która pewnego dnia, niesiona wiatrem, trafia na ulicę Czereśniową 17. Gdybyście jednak nie nie mieli pojęcia, kim Mary Poppins jest, to chętnie Wam ją przedstawię.

DSCN50962

Jak już wspomniałam, Mary Poppins jest nianią, która w dość niezwykły sposób trafia do rodziny Banksów, bo dosłownie spada z nieba, a posadę otrzymuje bez referencji i zbędnych rozmów. Zostaje nianią i już. Jej zadaniem jest opieka nad rodzeństwem, Janeczką, Michasiem oraz bliźniętami Jasiem i Basią. Mary Poppins to, mówiąc delikatne, specyficzna postać. Nie budzi sympatii, jest humorzasta, nie znosi sprzeciwu i to do niej należy ostatnie zdanie. Jakimś cudem dzieci ją jednak uwielbiają i obserwują uważnie. Czasami to, co zobaczą, nawet im samym wydaje się dziwne i zastanawiają się, czy faktycznie pewne sytuacje miały miejsce. Intrygująca niania jest ich spełnieniem marzeń, bo Mary Poppins ma też drugą, jaśniejszą stronę osobowości. Pokażcie mi proszę nianię, która na piętro domu wjeżdża po poręczy, ma torbę, w której może zmieścić się dosłownie wszystko, nawet łóżko, a kiedy podaje dzieciom syrop, to każde z nich odczuwa inny smak. Magia? Oczywiście, że tak! 

DSCN50971

Mary Poppins budzi u dzieci respekt i zachwyt jednocześnie. Wiele magicznych przygód czeka maluchy z ulicy Czereśniowej 17 i z każdym dniem będą swoją nianią coraz bardziej zachwycone. Nic już nie będzie takie, jak dawniej. Jednak wszystko ma swój koniec i kiedy tylko zmieni się wiatr, Mary Poppins opuści Banksów, ale dzieci będą czekały na jej powrót, bo ukochana niania mówiąc "au revoir", tak naprawdę, do zobaczenia miała na myśli.

Przyznaję, że "Mary Poppins" przeczytałam dopiero kilka miesięcy temu i, jeśli mam być szczera, to byłam zaskoczona, bo doskonale pamiętam film o Mary Poppins, którym, jako dziecko, byłam zachwycona. Książka różni się od filmu zdecydowanie, chociażby wyglądem i zachowaniem tytułowej niani. Filmowa Mary Poppins jest sympatyczna, rozśpiewana i zabawna, natomiast bohaterka książki urodą nie grzeszy i jest opryskliwa. Na dodatek, zupełnie niedawno, obejrzałam film pod tytułem "Ratując pana Banksa", który opowiadał o kulisach powstawania filmowej wersji książki P. L. Travers. Walt Disney ponad dwadzieścia lat przekonywał pisarkę do wyrażenia zgody na sfilmowanie ulubionej książki jego córek. Ta jednak wciąż odmawiała, bo raz nie podobała jej się obsada, innym razem scenariusz, a już najbardziej nie wyobrażała sobie swojej książki przedstawionej w formie musicalu. Długo ta batalia trwała, ale się udało i wyszło świetne kino, nie tylko dla dzieci.

P. L. Travers nie poprzestała na jednej książce o Mary Poppins, napisała jeszcze kilka o niezwykłej niani, która przybywa do dzieci wraz z wiatrem oraz dywanikową torbą i parasolką w ręku, by zabrać je w pełną magii podróż.

Na zakończenie dodam tylko, że "Mary Poppins" to lektura zarówno dla małych, jak i dużych dzieci, a nawet tych całkiem już pełnoletnich.

DSCN50951

Czekajcie zatem na "wiatr ze wschodu", może Mary Poppins zjawi się również w Waszym domu.


Autor: P. L. Travers
Tytuł: Mary Poppins
Ilustracje: Mary Shepard
Oprawa: twarda
Liczba stron: 222
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo Jaguar s. c.

Kurtyna w górę, spektakl czas zacząć - "Sońka" Ignacego Karpowicza.

dosia1331

"Dawno, dawno temu - tak Sonia zaczynała szczególne zdania..."  Tak też rozpoczyna się powieść "Sońka" Ignacego Karpowicza. Trochę baśniowy początek, jednak z baśnią, zapewniam, ta historia nie ma nic wspólnego, bo to przepełnione bólem wspomnienia staruszki, mieszkanki wsi na Podlasiu...

DSCN5079

Otóż, pewnego dnia, przez wioskę tytułowej bohaterki przejeżdża reżyser i literat, Igor Grycowski. Niestety mężczyźnie psuje się samochód, a dalsza podróż stoi pod znakiem zapytania, bo próżno szukać pomocy, kiedy nie działa telefon, bo zasięgu brak, a wokół cisza jak makiem zasiał. Istny koniec świata, taki, gdzie diabeł, ponoć, mówi dobranoc. W takiej sytuacji tylko papierosa można zapalić i czekać na zbawienie, ewentualnie cud jakiś. Ale nic z tego. Pomoc wprawdzie nie nadchodzi, ale wszystkiemu przygląda się Sońka, która pod swój dach zaprasza człowieka w potrzebie. I dozna Igor Grycowski olśnienia, bo w przeoranej zmarszczkami twarzy swej wybawicielki zobaczy afisze nowej sztuki, niebywały sukces i dozgonną o nim pamięć. Sońka również będzie z tego spotkania zadowolona, bo Igor Grycowski jest dla staruszki "aniołem śmierci", któremu niczym księdzu w konfesjonale opowie swoją historię, wyzna wszystkie grzechy i o odpuszczenie win poprosi.

Tak wygląda spotkanie "muzy" z reżyserem, a więc kurtyna w górę, spektakl czas zacząć. Rozpoczyna się przedstawienie pod tytułem "Sońka", a Igor Grycowski reżyseruje kolejne akty. Kobieta zaś wydobywa z najdalszych zakamarków swej pamięci wszystkie okropności jakie ją spotkały. Życie w wiecznym poniżeniu wynagradza, choć tylko na jakiś czas, pewne spotkanie, kiedy to zupełnie przypadkiem, a może dziwnym zrządzeniem losu, bo wystrojona w najładniejszą sukienkę, poznaje Joachima, niemieckiego żołnierza. Zakochanej dziewczynie nie przeszkadza bariera językowa, ani to, kim jest Joachim. A jest przecież Niemcem, wrogiem, najeźdźcą... Romans trwa w najlepsze, choć tylko na seksie polegający, bo kochankowie w dwóch różnych językach mówią i żadne nic z tych rozmów nie rozumie. Przychodzi jednak dzień, kiedy muszą się rozstać i świat się Sońce wali, bo powrót do szarej rzeczywistości jest dla niej gorszy od śmierci. Ona jednak znajduje na to sposób i żyje chwilami w wyimaginowanym świecie, z wyidealizowanym obrazem Joachima w jego centrum. Jednak licho nie śpi i okrutny los jeszcze sobie o dziewczynie przypomni wielokrotnie...

DSCN50831

"Sońka" Ignacego Karpowicza to mocna, pozbawiona tabu powieść, przejmująca i dziwna zarazem, trochę teatr, chwilami baśń, ale tak naprawdę jest to utwór mówiący o okropnej, wojennej rzeczywistości, gdzie człowiek i jego uczucia nic nie znaczą. Lektura tej powieści boli, niepokoi czytelnika i denerwuje zacofaniem społeczności wiejskiej tamtych czasów. "Sońka" nie daje o sobie zapomnieć, między innymi dlatego, że ilością cierpienia, które spotyka główną bohaterkę można by obdarować jeszcze kilka innych postaci. Zabrzmi to paradoksalnie, ale "Sońkę" czyta się dobrze, to pewnie zasługa kompozycji tej powieści i przede wszystkim talentu pisarza, bo pisać o rzeczach trudnych trzeba po prostu umieć. Dodam tylko jeszcze, że Sońka i Igor nie są postaciami jednoznacznymi, mają jednak ze sobą wiele wspólnego, a co dokładnie, to już sami odkryjcie.

Jak potoczą się losy "Sońki"? Czy uzyska rozgrzeszenie i zazna wreszcie trochę szczęścia i spokoju? Co stanie się z innymi bohaterami tej powieści? Przekonajcie się sami, a zachętą niech będą słowa z okładki, które głoszą, że autor "na dobre wszedł do literackiej superligi", z czym ja się absolutnie zgadzam.

 "Dobrym ludziom" zadedykował Ignacy Karpowicz swoją powieść, ja zaś, z całego serca wszystkim polecam.

Autor: Ignacy Karpowicz
Tytuł: "Sońka""
Oprawa: twarda
Ilość stron: 205
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo Literackie

 

Pokaż mi swoje książki, a powiem Ci, kim jesteś!

dosia1331

Dziś chwila oddechu, choć na omówienie czekają kolejne książki, a w głowie pomysły na następne wpisy. Co się odwlecze, to nie uciecze, dlatego też chciałabym przedstawić dzisiaj książki, które wywarły na mnie duże wrażenie, pozytywnie zaskoczyły i sprawiły, że fascynacja literaturą tylko się pogłębiła. Wybrałam zaledwie kilka, choć mogłabym zaprezentować o wiele więcej, ale zdaję sobie sprawę, że to niestety niemożliwe, bo musiałabym wyliczać chyba w nieskończoność. Wśród "wybrańców" znajduje się wiele stosunkowo nowych książek, ale też powieści należące już do klasyki literatury i takie, które moim zdaniem są perełkami i absolutnymi hitami na rynku wydawniczym.

Pokaż mi swoje książki, a powiem Ci kim jesteś! To prawda. Muszę przyznać, że zwracam uwagę na to, czy w domach są książki i jakie to są książki. Z ludźmi czytającymi zawsze mi po drodze. Czytanie rozwija, poszerza horyzonty, uwrażliwia, ale to też czysta przyjemność. Księgarnie i biblioteki to jedne z moich ulubionych miejsc. Nazwiska niektórych autorów działają na mnie jak magnes, a na kolejne książki ich autorstwa czekam z niecierpliwością. Moja prywatna biblioteczka powiększa się i nie ukrywam, że cieszy nie tylko mnie, bo rodzina i znajomi często do niej zaglądają. Książki kupuję, czasem dostaję w prezencie, wypożyczam. Zawsze były, są i będą dla mnie ważne.

Oto kilka z nich.

DSCN5047

Na początek książka, którą pokochały miliony kobiet na całym świecie "Duma i uprzedzenie" Jane Austen. Doskonała proza, cudowna historia, piękny język i oczywiście niezapomniany Darcy...

DSCN5052

Arcydzieło literatury światowej "Alicja w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla, wybitnego zresztą matematyka oraz profesora Oksfordu, to magiczna powieść dla dzieci, ale kto czytał, ten wie, że to również wspaniała książka dla dorosłych.

DSCN5058

"Mistrz i Małgorzata", autor Michaił Bułhakow - słowa na temat tej książki są zbędne. Rewelacja pod każdym względem.

DSCN50634

Laureat Nagrody Nobla Gabriel Garcia Marquez i "Miłość w czasach zarazy"  to klasa sama w sobie, nic dodać, nic ująć.

 DSCN50641

Czas na "Dziewczynę z zapałkami" Anny Janko. Przyznam, że moją uwagę przykuła bardzo minimalistyczna oraz elegancka okładka, ale już po kilku przeczytanych zdaniach wiedziałam, że mam przed sobą jedną z najlepiej napisanych książek.

DSCN50531 

"Korona śniegu i krwi" Elżbiety Cherezińskiej to wyjątkowa pozycja na polskim rynku wydawniczym. Absolutna perełka. Książka o dynamicznej fabule, opowiadająca o Polsce czasów Wielkiego Rozbicia. Kto twierdzi, że o historii nie można pisać z rozmachem, tak interesująco, że nie sposób się oderwać, niech się sam przekona i koniecznie przeczyta. Dodam tylko, że "Korona śniegu i krwi" powinna doczekać się ekranizacji!

DSCN5049

Pora na książkę tak dobrą, że nie bardzo wiem, co mam o niej napisać, bo żadne słowa tego nie wyrażą. "Jej wszystkie życia" Kate Atkinson to po prostu nowa jakość w literaturze. Książka powalająca, sam pomysł na fabułę jest niebywały. Ta książka zachwyca i nie daje o sobie zapomnieć. Nie przegapcie jej!

DSCN5048

Na koniec zostawiłam coś bardzo mi bliskiego. Nikt tak jak on nie potrafił przedstawić piękna kobiet, ale też potęgi górskiego krajobrazu. Pamiętacie wiersze "Morskie Oko" i "Lubię, kiedy kobieta..." ? Ten poeta po prostu malował słowem. Dziś trochę zapomniany, a szkoda, bo to jeden z najlepszych polskich poetów. Kazimierz Przerwa-Tetmajer - gwiazda na poetyckim niebie!

 DSCN50661

Czytajcie, czytajcie, czytajcie...

 

 

Kiedy dzieciństwo staje się koszmarem...

dosia1331

     Tak się złożyło, że ostatnio przeczytałam kilka dość trudnych książek. Trudnych, bo dotyczyły ciężkich przeżyć, okropnych, traumatycznych momentów w życiu człowieka. Trochę trwało, nim podjęłam decyzję, o której z nich opowiedzieć. Wybór padł na powieść Małgorzaty Wardy "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele". Wybrałam akurat tę, bo historia w niej opowiedziana może dziać się czasem naprawdę blisko nas, za zamkniętymi drzwiami sąsiada, w domu koleżanki...

DSCN5042

Tytułowa "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" to Ania, młodsza siostra Aarona. To właśnie ona przedstawia historię ich dzieciństwa. Swoją opowieść rozpoczyna od pełnych ciepła wspomnień o matce, by chwilę potem odsłonić przed czytelnikiem historię pełną bólu, lęku i bezradności.

Punktem wyjścia jest tutaj choroba matki, która z powodu stanu zdrowia nie może opiekować się rodzeństwem, dlatego też dzieci trafiają do cioci Gabrysi. Ania z całych sił stara się zyskać aprobatę ciotki, zabiega o jej uwagę i tylko czasem dostrzega, że jej ukochanemu bratu Aaronowi, mówiąc wprost, dzieje się krzywda. Dziewczynka złe chwile poniekąd wypiera ze świadomości i wydaje mi się, że niestety, nie do końca rozumie, co się dzieje. Natomiast czytelnik składa powoli kolejne elementy układanki, które utworzą przerażającą całość.

Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Dzieci są zadbane, nie sprawiają większych kłopotów wychowawczych. Może tylko Ania wydaje się jakaś dziwna. Trzyma się na uboczu, nie ma koleżanek i delikatnie mówiąc, jest obiektem kpin ze względu na swój sposób bycia i gotycki styl ubierania. Natomiast nastoletni Aaron, w markowych ciuchach, do tego uznawany za szkolnego przystojniaka, nie budzi niepokoju, choć nie wzbudza też sympatii. Czasem tylko kolega Aarona Paweł próbuje coś z niego wydusić, bo ewidentnie martwią go pewne rzeczy, ale Aaron zawsze sprytnie wychodzi z kłopotliwej sytuacji. Nauczyciele też nie dostrzegają problemu albo, co gorsze, nie chcą go zauważyć. Rodzeństwo jest ze sobą bardzo zżyte, kochają się i starają wspierać w każdej sytuacji, zwłaszcza że na matkę nie mogą liczyć, bo ta, pogrążona w depresji, ból istnienia łagodzi kolejnymi antydepresantami. Tak znieczulona długo nie będzie miała pojęcia o piekle, przez które przechodzą jej dzieci.

Muszę przyznać, że autorka momentami silnie gra na emocjach czytelnika, ponieważ kilka razy miałam ochotę odłożyć książkę i do niej nie wracać. Małgorzata Warda przedstawia problem przemocy fizycznej i seksualnej wobec dzieci w bardzo bezpośredni sposób, niczego nie kamufluje, niczego nie spłyca. Kompozycja książki jest trochę chaotyczna, ale nie wpływa to jakoś szczególnie na jej odbiór. Wziąć na warsztat tak trudny temat to nie lada wyzwanie. Coś mi jednak w tej opowieści parokrotnie "zgrzytało", między innymi brak reakcji na ewidentną krzywdę jaka działa się za zamkniętymi drzwiami domu ciotki Gabrysi, a jednak można było ją dostrzec. Dziwi mnie też stojący przecież u progu dorosłości Aaron, który nie szuka pomocy, a wręcz przeciwnie poddaje się  złemu losowi. Być może to celowy zabieg autorki, by pokazać nie tylko bezsilność i zwątpienie ofiary, ale również bierność społeczeństwa. 

"Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" to trudna i poruszająca historia, jakich niestety wiele. Nasuwa się tylko pytanie, jak tak można? Co dzieje się w głowie człowieka potrafiącego zadawać drugiej osobie, a zwłaszcza dziecku tyle bólu? Cóż, to pytanie to jednocześnie pole do popisu dla psychiatrów i seksuologów.

Historia Ani i Aarona jest ciągiem przerażających wydarzeń. Spróbujcie się z nimi zmierzyć. Nie przegapcie tej książki, warto ją przeczytać, choćby dlatego, by wyrobić sobie własną opinię na jej temat, a już na pewno zainteresować się problemem, by w razie czego nie być głuchym, ślepym i obojętnym na ludzką krzywdę.

Polecam tę książkę.

 

Autor: Małgorzata Warda
Tytuł: "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Koniec moralizatorstwa, zbliża się asteroida 3204 - Astrid Lindgren.

dosia1331

    DSCN5010

 

 

        Bardzo chciałabym napisać, że Astrid Lindgren nikomu przedstawiać nie trzeba, a jednak pokusiłam się  o  spytanie kilku maluchów, ale  też nastolatków o jedną  z najwybitniejszych autorek literatury dziecięcej i co? I "psińco", jak zwykła mówić moja mama. Ręce mi opadły, bo niby nazwisko coś im mówi, ale co dokładnie, to już trudno powiedzieć.

Zatem uprzejmie donoszę, że Astrid Lindgren ur. 14.11.1907 r. w Vimmerby to wybitna szwedzka pisarka, której książki zaliczane są do klasyki literatury dziecięcej i przetłumaczone zostały na niemalże wszystkie języki świata. Autorka otrzymała za nie wiele prestiżowych nagród, m. in. Medal im. H. Ch. Andersena za całokształt twórczości. W Polsce najbardziej znane to: "Pippi Pończoszanka"  (Pippi Langstrump - tytuł oryginału szwedzkiego), "Dzieci z Bullerbyn" i "Nils Paluszek".

Astrid Lindgren daleka była od pouczania, moralizowania i nakazywania czegokolwiek w swojej twórczości. Jej powieści dla dzieci miały jedno zadanie - miały bawić! Sama autorka znana była z ogromnego poczucia humoru, dystansu oraz dużej skromności. Życie spędziła przy ulicy Dalagatan 46 w Sztokholmie, gdzie ponoć wszędzie leżały książki jej autorstwa.

O niezwykłej popularności Astrid Lindgren świadczy nie tylko ilość sprzedanych książek, ekranizacje jej powieści, czy nagrody literackie, ale również fakt, że jej imieniem Rosjanie nazwali jedną z asteroid (3204), co sama zainteresowana skwitowała z właściwym sobie wdziękiem i poczuciem humoru słowami, "od tej chwili możecie o mnie mówić Asteroida Lindgren".

Autorka "Pippi Pończoszanki" zmarła 28.01.2002 r. w wieku 94 lat w Sztokholmie.

   Mam nadzieję, że nikogo nie zniechęciłam zamieszczając krótką wzmiankę o autorce, bo wreszcie mam przyjemność przedstawić Wam Pippi Pończoszankę, rezolutną, rudowłosą dziewczynkę. Jedną z najwspanialszych bohaterek literatury dziecięcej na świecie.

Pippi to sympatyczna dziewięciolatka, która mieszka w Willi Śmiesznotce z koniem i małpką. Jej sąsiadami są pewni państwo, którzy mają dwoje dzieci. Tommy i Annika to przeciwieństwo Pippi. Są grzeczni, posłuszni, bardzo dobrze wychowani, ale czegoś im brak, a mianowicie dziecięcego towarzystwa. Pippi jest dla nich jak prezent, dar od losu. Dziewczynka o włosach koloru marchewki, splecionych w sterczące warkoczyki,  staje się ich ulubienicą. Imponuje im jej niezależność, odwaga oraz siła, bo Pippi, moi drodzy, potrafi podnieść konia! Na dodatek ma torbę pełną złotych monet.

"Jak wspaniale jest żyć, mimo wszystko" wyznaje na jednej z kart powieści Pippi, co wiele o niej mówi. Pippi to przecież urodzona optymistka, która nie narzeka, nie żali się na swój los, świetnie sobie radzi, choć nie ma rodziców. Ten sympatyczny rudzielec jest wulkanem energii, z szalonymi pomysłami i wiecznie uśmiechniętą buzią.

Więcej zdradzać nie będę, bo tym samym odebrałabym Wam przyjemność poznania Pippi Pończoszanki. Powiem tylko, że jest to wspaniała książka, nie tylko dla dzieci. Świetnie zresztą napisana, doskonale obrazująca dziecięcy świat, dziecięcy sposób myślenia. Sama autorka, czyli Astrid Lindgren była trochę dużym dzieckiem.

Polecam Wam z całą odpowiedzialnością lekturę "Pippi Pończoszanki", gwarantuję świetnie spędzony czas, dobry humor i ochotę na powrót do dzieciństwa. Przypomnijcie sobie i przede wszystkim swoim dzieciom szaloną, rudowłosą dziewczynkę o imieniu Pippi.

Śmiech to zdrowie, więc czytajcie na zdrowie! 

Autor: Astrid Lindgren
Tytuł: "Pippi Pończoszanka"
Ilustracje: Ingrid Vang-Nyman
Oprawa: twarda
Ilość stron: 152
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poznajmy się!

dosia1331

Witam!

  Mam na imię Dominika i jestem mamą dwójki przecudownych dzieci Szymona i Zosi. Żartobliwą nazwą bloga "puszczam oko" do rodziców, którzy lubią czytać i równie chętnie czytają książki swoim pociechom.

Książki są bardzo ważnym elementem w moim życiu. Dzięki nim odpoczywam, wzruszam się, śmieję, podróżuję do świata wyobraźni... Moją pasją staram się zarazić dzieci. Co tu dużo mówić, czasu z książką nie uważam za stracony, a uśmiechnięta buzia zadowolonego z książki dziecka tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu.

Na moim blogu znajdziecie omówienia lektur dla dorosłych i dla dzieci. Mam nadzieję, że spotkam wśród Was wielu pasjonatów literatury, a mój blog stanie się inspiracją i będzie pomocny przy wyborze lektur.

Zatem, do miłego zaczytania!

P. S. Zapraszam jutro - dzieci mają pierwszeństwo, będzie o Astrid Lindgren.

© matka polka czytająca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci