Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG O KSIĄŻKACH

"Moje córki krowy" Kinga Dębska

dosia1331

Przeglądam książki, czytam noty na okładkach, zastanawiam się, którą z nich wybrać i jak zwykle ciężko mi zdecydować, ale w końcu wybór pada na jedną z najcieńszych, bo mającą zaledwie dwieście pięćdziesiąt cztery strony. Poza tym leży na moim biurku już od stycznia, więc najwyższa pora przekonać się, co kryje się pod dość zabawnym tytułem, "Moje córki krowy".

DSCN6195

Okropna okładka i dziwny tytuł to była moja pierwsza myśl o książce Kingi Dębskiej, ale okładka to jednocześnie plakat filmu pod tym samym tytułem, więc wiadomo o co chodzi, natomiast tytuł stanowił zagadkę, ale tylko przez chwilę, bo tę można rozwikłać już po kilku pierwszych stronach. "Moje córki krowy" to historia opowiadana, a właściwie pisana przez dwie siostry, które relacjonują bieżące wydarzenia, ale bardzo często wracają do przeszłości, która wiele mówi o relacjach łączących tę rodzinę. Marta i Kasia są jak ogień i woda, pojęcie siostrzanej miłości jest im obce. O zgrozo, one nawet się nie lubią i walczą ze sobą od dzieciństwa, przede wszystkim o uwagę rodziców. W zasadzie łączy je tylko jedno, obie są wyjątkowe niedojrzałe, nie wiedzą czego chcą od życia, nie są zadowolone ze swoich wyborów, są jak duże dzieci, popełniają mnóstwo błędów, z których nie wyciągają wniosków. Marta i Kasia nie potrafią się porozumieć i nawet nie próbują, obwiniają się o różne rzeczy i wyciągają na światło dzienne sytuacje, które miały miejsce wiele lat temu, bo w przeszłości tkwi przyczyna ich wzajemnej niechęci. Ale przed siostrami jeszcze jedna, być może najważniejsza próba, czeka je egzamin z dojrzałości i możliwość zbliżenia się do siebie. Jak zachowają się kobiety w obliczu śmierci matki i przerażającej diagnozy dotyczącej stanu zdrowia ojca? Czy zdołają stawić czoła teraźniejszości, bez względu na przeszłość? Czy uda im się znaleźć nić porozumienia? Czy wykorzystają szansę i zakopią wreszcie topór wojenny?

"Moje córki krowy" to dynamiczna i swobodnie napisana historia, w której nie brakuje bardzo dosadnego słownictwa i wielu zabawnych momentów, ale to śmiech przez łzy, bo autorka porusza temat śmierci, odchodzenia najbliższych osób i naszej reakcji na tę sytuację. W ogóle uczucia odgrywają w tej opowieści ogromną rolę. Siostry przelewają na papier mnóstwo złych emocji, wspomnień i aktualnych problemów, ale nie potrafią ich nazwać i zdobyć się na rozmowę w cztery oczy, co tylko kumuluje negatywną energię i grozi wybuchem, który może pogłębić konflikt. Problemy mają genezę w dzieciństwie, ponieważ siostry dorastały w domu, w którym okazywanie uczuć było oznaką słabości, więc zachowywały się tak, jak oczekiwali tego rodzice. Napięta relacja pomiędzy siostrami wymaga katharsis, oczyszczenia atmosfery, ale konieczna jest również walka o siostrzaną więź, która gdzieś tli się w każdej z nich i już niedługo tylko ona im pozostanie.

Książka Kingi Dębskiej to opowieść o rodzinie i relacjach łączących poszczególnych jej członków, ale to również książka o błędach wychowawczych, które mogą być powielane z pokolenia na pokolenie. "Moje córki krowy" to historia o problemach, które dzieją się tu i teraz, całkiem sprawnie napisana, czyta się szybko i przyjemnie, ale to książka jakich wiele, w których temat choroby i śmierci jest punktem wyjścia do opowiedzenia zupełnie innej historii. Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o tę lekturę, bo są fragmenty ważne, istotne i pięknie opisane, ale są również słabsze momenty, żeby nie powiedzieć, płytkie. Po przewróceniu ostatniej kartki książka powędrowała na półkę i raczej nie sięgnę po nią kolejny raz, nie widzę powodu, dla którego miałabym to zrobić, choć ciekawa jestem, jak ta historia została przedstawiona w filmie. Odpowiednia kolejność zachowana, czyli najpierw książka, potem film, ale czy w tym przypadku ma to jakiekolwiek znaczenie?

A tak na marginesie, w książce są fragmenty, w których mowa o polskim szołbiznesie i tu przybijam autorce piątkę za odwagę i trafne spostrzeżenia!

Do miłego zaczytania!

Autor: Kinga Dębska
Tytuł: "Moje córki krowy"
Okładka: miękka
Ilość stron: 254
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

 

Czytam książki i czytam o książkach, dobrze wiedzieć, co w trawie piszczy!

dosia1331

DSCN6193

Moje półki uginają się od książek, mąż puka się w czoło i zastanawia, gdzie my je wszystkie pomieścimy? Jak to gdzie? W domu, odpowiadam z rozbrajającą szczerością, bo co mam powiedzieć, przecież widzę, że jest ich mnóstwo i wciąż przybywają nowe. Postanowiłam więc zrobić generalne porządki w moim księgozbiorze i do zaprzyjaźnionej biblioteki powędrowało ponad czterdzieści książek, do których z całą pewnością więcej nie zajrzę. Na półkach pojaśniało, wszystko cudownie ułożone, zresztą wcześniej też panował ład, bo nie znoszę bałaganu, ale ilość książek na półkach, groziła katastrofą. Mąż pochwalił moją inicjatywę i nawet wspaniałomyślnie zawiózł książki do biblioteki. Kilka minut po jego powrocie do drzwi naszego domu zapukał kurier i co przyniósł? Książki, rzecz jasna! Paczkę odebrałam, radość wypełnia moje serce i przemawiam do miłości mojego życia: Jak dobrze, że zrobiłam tę inwentaryzację! A tak na marginesie, czy po drodze do pracy, mógłbyś mi kupić najnowszy numer "Książek"? Kupię, kupię, odpowiada mój zrezygnowany mąż, bo doskonale wie, że jego żona to przypadek beznadziejny, czyta dużo książek i równie dużo czyta o książkach. Ale ja naprawdę nic na to poradzę, muszę wiedzieć, co w trawie piszczy, a poza tym to jest świetny magazyn o literaturze, prezentujący różny punkt widzenia, przemycający nowinki ze świata literatury i przed wszystkim zawierający dobre, merytoryczne teksty oraz informacje o nowościach wydawniczych.

DSCN6191

A co w najnowszym numerze? Jak zwykle mnóstwo ciekawych artykułów, między innymi tekst Magdaleny Kicińskiej dotyczący "Dzienników z lat wojny 1939-1945" Astrid Lindgren, czyli książki wydanej przez "Naszą Księgarnię", o której pisałam niedawno. Poza tym bardzo interesujący tekst Miłady Jędrysik, "E-book masowego rażenia", który traktuje oczywiście o czytnikach książek i o czytelnictwie w ogóle. Pojawia się również tajemnicza pisarka, czyli Elena Ferrante, o której dyskutuje Europa i zastanawia się, kto kryje się pod tym pseudonimem. Teorii jest mnóstwo, plotek jeszcze więcej, a jaka jest prawda? W numerze znajdziecie także informacje o książkach, które właśnie pojawiły się na księgarnianych półkach albo już niedługo na nie trafią.

Kubek gorącej herbaty, czekolada i pismo, a w tle matowym głosem śpiewa Sade. To chwila tylko i wyłącznie dla mnie. Tak uciekam do świata literatury...

Do miłego zaczytania!

KSIĄŻKI
MAGAZYN DO CZYTANIA
nr 1 (20), marzec 2016 

Do trzech razy sztuka, czyli "Barwa ciszy" Rosamund Lupton

dosia1331

"Barwa ciszy" Rosamund Lupton to trzecia w dorobku literackim książka brytyjskiej autorki, która z przytupem weszła do literatury światowej debiutancką powieścią, "Siostra". Nie ukrywam, że czekam na kolejne książki jej autorstwa, to nietuzinkowa pisarka, potrafiąca tworzyć interesujące i trzymające w napięciu historie, w których nic nie jest oczywiste i czytelnik musi zmierzyć się z wydarzeniami w nich przedstawionymi. Świetna i intrygująca pod każdym względem "Siostra" oraz równie genialne "Potem" to światowe bestsellery, które zdobyły uznanie krytyków i czytelników, dlatego też z ogromną ciekawością sięgnęłam po najnowszą książkę Rosamund Lupton, choć spotkałam się z różnymi opiniami na jej temat.

DSCN6183

"Barwa ciszy" jest zdecydowanie inna, niż poprzednie książki Rosamund Lupton, bo tym razem autorka napisała thriller psychologiczny z motywem drogi i zaprosiła czytelnika w daleką, mroźną, tajemniczą i pogrożoną w ciszy podróż na Alaskę, gdzie główna bohaterka, Yasmin Alfredson poszukuje męża, zajmującego się filmowaniem przyrody. W tę bardzo niebezpieczną wyprawę zabrała swoją córkę, głuchą Ruby, ponieważ za wszelką cenę musi dostać się do wioski, w której mieszkał jej mąż. Wioska Anaktue doszczętnie spłonęła i, jak twierdzi policja, nikt nie ocalał, łącznie z Mattem, mężem Yasmin. Kobieta nie wierzy w tę informację, nie dopuszcza do siebie myśli o śmierci męża, bo w chwili wypadku próbował się z nią kontaktować i to pozwala jej sądzić, że jakimś cudem ocalał. Zdeterminowana Yasmin szuka pomocy wśród kierowców ciężarówek jeżdżących w tamte rejony, którzy pomogliby jej dotrzeć do Anaktue. Jeden z nich zobowiązuje się pomóc zrozpaczonej kobiecie i tak rozpoczyna się daleka podróż, którą zapamiętają do końca życia, bo po przejechaniu kilkunastu kilometrów zorientują się, że ktoś podąża ich śladem i prawdopodobnie ma złe zamiary...

DSCN6171

Cisza jest słowem kluczem w tej książce i faktycznie ma wiele barw i różnie można tytuł tej książki interpretować, bo w ciszy żyje Ruby i cisza dominuje na pustkowiu, przez które przedziera się matka z córką. Ale ta cisza jest pozorna, bo Yasmin Alfredson musi zmierzyć się nie tylko z siłą przyrody, ale też z kimś, kto próbuje jej przeszkodzić w dotarciu do celu, a to nie jedyne problemy kobiety, bo małżeńskie kłopoty również wymagają wyjaśnienia i zaprzątają myśli. "Barwa ciszy" to biegnąca dwutorowo opowieść Yasmin i Ruby z licznymi retrospekcjami dotyczącymi małżeństwa Yasmin i Matta. Rosamund Lupton przedstawiła w książce nie tylko irracjonalną i niebezpieczną podróż przez śniegi Alaski z dzieckiem u boku, ale też relacje rodzinne Alfredsonów, które autorka odkrywa przed czytelnikiem.

Może "Barwa ciszy" nie dorównuje dwóm poprzednim książkom Rosamund Lupton, ale na pewno nie można odmówić pisarce talentu do tworzenia ciekawych historii. Nie do końca jestem przekonana, czy ta opowieść, zgodnie z obietnicą na okładce, mrozi krew w żyłach, chyba większej dawki adrenaliny potrzebuję, ale przyznaję, że śnieżna sceneria, pustkowie, złowroga cisza i samotna kobieta z dzieckiem próbująca odnaleźć męża robią wrażenie i działają na wyobraźnię. "Barwa ciszy" ma doskonały początek, utrzymany w charakterystycznym dla Rosamund Lupton stylu, potem akcja trochę zwalnia, ale to absolutnie nie odbiera przyjemności czytania i przede wszystkim chęci dowiedzenia się, jaki będzie finał tej szalonej podróży przez śniegi Alaski.

Świetna okładka, bardzo wymowny tytuł, mroźna Alaska i prawda, która czeka na odkrycie...

Autor: Rosamund Lupton
Tytuł: "Barwa ciszy"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 303
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

Wyjątkowa opowieść syna o mamie, czyli "Audrey w domu"

dosia1331

W kinie, do którego chodziłam jako dziecko, nad drzwiami prowadzącymi do sali wisiały duże, czarno-białe zdjęcia kobiet, aktorek, a wśród nich śliczna brunetka z cudownymi oczami, ale małe dziewczynki nie interesują się takimi rzeczami, do pewnego momentu, rzecz jasna, bo przyszedł dzień, w którym mała dziewczynka stała się nastolatką i zachwyciła się filmami z Audrey Hepburn w roli głównej. Audrey Hepburn to gwiazda kina i ikona popkultury, której twarz można podziwiać na plakatach, bluzkach, kalendarzach i różnych przedmiotach. Ale Audrey Hepburn była również mamą i tę rolę uważała za najważniejszą i najcenniejszą w swoim życiu, bo nagrody, sława i powszechne uwielbienie miały dla niej znaczenie drugoplanowe.  

DSCN6150

Czytałam kilka książek poświęconych Audrey Hepburn, ale prawie zawsze były to publikacje poświęcone jej karierze i życiu prywatnemu, z mnóstwem szczegółów, które nic dla mnie nie znaczą, dlatego bardzo się cieszę, że syn aktorki, Luca Dotti, zdecydował się opowiedzieć o swojej mamie zupełnie inaczej. "Audrey w domu" to historia o pięknej, mądrej i wrażliwej kobiecie, utkana ze wspomnień syna, dla którego nie była gwiazdą, ale ukochaną mamą, która uwielbiała czekoladę, makaron i dżem wiśniowy na śniadanie, a synowie, rodzina i szwajcarska posiadłość La Paisible z pięknym ogrodem to cały świat aktorki. Audrey Hepburn uwielbiała dobre jedzenie i w dużej mierze o tym jest ta książka, w której znajdziecie mnóstwo przepisów na apetyczne dania, odręczne notatki aktorki i wiele anegdot oraz cytatów jej przyjaciół. Ale zdecydowanym atutem tej książki są unikatowe zdjęcia aktorki pochodzące z prywatnego archiwum, które ukazują Audrey Hepburn w różnych sytuacjach i nadają tej publikacji specyficzny klimat domowego ogniska, ponieważ nie jest to kolejna biografia aktorki, ale pełna miłości opowieść syna o mamie.

DSCN6155

DSCN6159

DSCN6157

Lucca Dotti nie gloryfikuje Audrey Hepburn i nie tworzy mitu, ale ukazuje kobietę z krwi i kości, która szczęście znalazła z dala od Hollywood, poza zasięgiem wścibskich obiektywów aparatów fotograficznych. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że wiodła normalne życie, bo ono nie było zwyczajne, przyjaźniła się i gościła w swoim domu sławnych ludzi, ale pozostała skromną, wrażliwą, ciepłą i dobrą kobietą, która swoim dzieciom stworzyła dom, o jakim zawsze marzyła i dla których nie była laureatką "Oscara", ale mamą i ta rola okazała się bezcenną. 

Dla mnie Audrey Hepburn już na zawsze pozostanie uroczą, szaloną, nieco ekscentryczną Holly Golightly, która w oknie, z gitarą w ręku śpiewa "Moon River" w "Śniadaniu u Tiffany'ego", ale zapamiętam ją również jako piękną, delikatną kobietę, której uśmiech rozjaśniał świat, a dzięki lekturze wspomnień jej syna ten obraz stał się pełniejszy i zdecydowanie bliższy. "Audrey w domu" to wyjątkowa książka, możliwość poznania słynnej aktorki z innej strony, ale to również znakomita kulinarna podróż, która wabi zapachem dojrzałych pomidorów, ciasta czekoladowego i smakowitej pieczeni, a to wszystko w towarzystwie jednej z największych gwiazd srebrnego ekranu, absolutnie cudownej Audrey Hepburn.

PREMIERA: 3 marca 2016 r.
 
Do miłego zaczytania!
 
Autor: Luca Dotti, Luigi Spinola
Tytuł: "Audrey w domu. Wspomnienia o mojej mamie"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 264
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Literackie

 

Fenomenalny debiut - "Dziewięć dni" Gilly Macmillan

dosia1331

Mroczna okładka, enigmatyczny tytuł i świetne recenzje w zagranicznej prasie wystarczyły, by wziąć tę książkę do ręki i przekonać się, czy było warto...

DSCN6145

"W oczach innych często nie jesteśmy tym, za kogo się uważamy. Kiedy kogoś poznajemy, próbujemy wypaść jak najlepiej, przedstawić siebie w jak najlepszym świetle. To jedna z pułapek życia." Cytowane zdania to słowa bohaterki "Dziewięciu dni", Rachel Jenner, rozwódki, matki ośmioletniego Bena. W tych słowach jest mnóstwo prawdy, nie zawsze jesteśmy postrzegani tak, jakbyśmy sobie tego życzyli i robimy wszystko, by nas akceptowano, zakładamy maskę i sami przed sobą udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. Tworzymy fałszywy obraz siebie i liczymy na to, że kłamstwa nikt nie zauważy. Ale w życiu bywa również tak, że bycie szczerym, autentycznym, odważnym i otwartym może być bardzo niebezpieczne, o czym wyjątkowo boleśnie przekona się główna bohaterka.

Jest późne popołudnie, Rachel z Benem i psem spacerują w lesie. Nic nie zapowiada zbliżającej się tragedii, wszyscy są w doskonałym humorze, aż do momentu, gdy chłopiec pyta mamę, czy może pobiec przodem, zna okolicę, więc na pewno się nie zgubi. Rachel się waha, bo chce mieć syna na oku, ale z drugiej strony, nie chce go ograniczać, powinien uczyć się samodzielności. Ben nalega i Rachel w końcu zgadza się na prośbę syna. Ta decyzja będzie miała fatalne skutki, bo w miejscu, w którym powinni się spotkać nie będzie Bena, a na dodatek zaczyna się ściemniać, psuje się pogoda, a nawoływanie Bena nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Rachel wpada w panikę, przeczesuje okolicę, aż napotyka kobietę, która twierdzi, że nikogo nie widziała. Potem wszystko dzieje się bardzo szybko, zawiadomiona zostaje policja, trwają przesłuchania i rozpoczyna się śledztwo. Rachel jest w złym stanie psychicznym, jej cierpienie jest niewyobrażalne, a konferencja prasowa, podczas której kobieta zwróci się bezpośrednio do porywacza będzie przyczyną kolejnych przykrych wydarzeń, bo w mediach rozpęta się piekło i wyrok zapadnie nim komukolwiek udowodni się winę... 

DSCN6147

Jestem pod ogromnym wrażeniem "Dziewięciu dni" Gilly Macmillan, to doskonały thriller psychologiczny, napisany z rozmachem i niewiarygodną dbałością o szczegóły, to ambitna i bardzo dynamiczna proza, z genialnymi zwrotami akcji oraz idealnie sportretowanymi postaciami, skrajnie różnymi, niejednoznacznymi. Gilly Macmillan wykonała tytaniczną pracę, bo sposób w jaki napisała tę książkę jest powalający i godny podziwu. "Dziewięć dni" przedstawia historię porwanego dziecka opowiadaną z perspektywy jego matki oraz policjanta odpowiedzialnego za przebieg śledztwa, ale to nie wszystko, bo autorka wplata w fabułę artykuły z fachowych czasopism i stenogramy sesji psychoterapeutycznych, pokazuje również destrukcyjny wpływ mediów społecznościowych na nasze życie. Aż trudno uwierzyć, że "Dziewięć dni" to debiut Gilly Macmillan, której udało się stworzyć trudną, wymagającą i niezwykle zapadającą w pamięć historię, bardzo sugestywnie napisaną.

Bristol, Wielka Brytania i dziewięć dni, które potrafią zmienić wszystko... Przeczytajcie koniecznie i zapamiętajcie nazwisko autorki, bo jestem pewna, że jeszcze o niej usłyszymy!

Premiera: 2 marca 2016

Autor: Gilly Macmillan
Tytuł: "Dziewięć dni"
Okładka: miękka
Ilość stron: 512
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" Leslye Walton

dosia1331

"Dla wielu byłam wcieleniem mitu, uosobieniem najwspanialszej legendy i baśni. Inni uważali mnie za zmutowanego potwora. Ku mojemu nieszczęściu raz zostałam wzięta za anioła." Tak rozpoczyna się absolutnie magiczna historia Avy Lavender...

DSCN6133

Ava Lavender to córka Viviane i wnuczka Emilienne, dziewczyna, która na świat przyszła ze skrzydłami. Ava opowiada historię rodziny Roux, z której wywodzi się jej babcia, Emilienne, snuje również opowieść o młodości matki i jej nieszczęśliwej miłości, by wreszcie odkryć przed czytelnikiem bolesną historię swojego życia. Ava jest z pozoru normalną nastolatką, ale posiadanie skrzydeł czyni z niej kogoś wyjątkowego, co budzi zachwyt i sensację równocześnie, dlatego Ava zrobiłaby wszystko, by się ich pozbyć i móc normalnie żyć. Ale nie tylko Ava jest w tej rodzinie kimś wyjątkowym, bo Emilienne widzi duchy swojego zmarłego rodzeństwa, a Viviane ma niezwykle wyostrzone zmysły i wyczuwa więcej, niż normalni ludzie. Wiele złego wydarzyło się w tej rodzinie, okrutny los upomni się również o Avę, a wszystko za sprawą religijnego fanatyka, Nathaniela Sorrowsa, który weźmie ją za anioła. Obsesja mężczyzny doprowadzi do tragedii...

DSCN6118

Debiutancka powieść Leslye Walton to rozbudowana historia o dwóch rodzinach, Roux i Lavender, ale to przede wszystkim piękna, wzruszająca i magiczna opowieść o byciu innym, naznaczonym, co bywa darem, ale też przekleństwem i powodem ogromnego cierpienia. "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" są jak baśń, w której dobro wciąż walczy ze złem, ale to również powieść o potędze zmysłów i cenie, którą płaci się za bycie odmieńcem. Mnóstwo w tej historii tajemnic, niezwykłych wydarzeń i istot pozaziemskich, które próbują ingerować w życie bohaterów, ale równie wiele wylanych łez, niespełnionych marzeń, obietnic i zaprzepaszczonych szans. Klimat tej opowieści bardzo przypomina mi "Czekoladę" Joanne Harris, co jest dużym komplementem dla debiutującej Leslye Walton.

Baśniowy klimat, zjawiska nadprzyrodzone i skrzydlata Ava są niezaprzeczalnym atutem tej powieści, ale nie da się ukryć, że to również bardzo dobrze napisana historia, choć bazuje na znanych motywach literackich. Na uwagę zasługują świetnie nakreślone postaci głównych bohaterek i aura tajemniczości, która nie pozwala odłożyć tej książki, dopóki nie przeczyta się kończącego ją zdania. A zakończenie? Cudowne, subtelne, wieloznaczne i równie magiczne, jak całość fabuły, bo autorka pozostawia czytelnikowi przestrzeń interpretacyjną, co czyni historię Avy Lavender wyjątkową.

Magia i czary nie będą potrzebne, powieść z pewnością odniesie duży sukces!

 
PREMIERA: 2 marca 2016 r.
 
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
 
Szanowni Czytelnicy!
Książkę można zamówić w przedsprzedaży empik.comhttp://bit.ly/ava-lavender
 
 
Autor: Leslye Walton
Tytuł: "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 300
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Sine Qua Non

Pyszne i zabawne "Sekrety francuskiej kuchareczki" Marie-Morgane Le Moel

dosia1331

Jeżeli nie znacie Marie-Morgane Le Moel to czym prędzej nadróbcie zaległości, bo francuska dziennikarka zdecydowanie zasługuje na uwagę. "Sekrety francuskiej kuchareczki" to kolejna po "Całej prawdzie o Francuzkach" książka Le Moel, którą przeczytałam i jestem absolutnie zachwycona jej stylem, erudycją i ogromnym poczuciem humoru. 

DSCN61062

"Sekrety francuskiej kuchareczki" to historia Marie, młodej kobiety, która szuka spełnienia w życiu prywatnym i zawodowym. Marie czuje się niedoceniona i gorsza od brata bliźniaka, Pierre'a, któremu z zadziwiającą łatwością wszystko doskonale się udaje. Marie próbuje mu dorównać i zyskać uznanie w oczach rodziców, dlatego rywalizuje z bratem, jak się później okaże, zupełnie niepotrzebnie. Marie obserwujemy od dzieciństwa po dorosłość, poznajemy jej marzenia i rozterki, a bohaterka opowieści coraz bardziej zaskarbia sobie sympatię czytelnika, ponieważ to wyjątkowo urocza, wesoła, inteligenta i wciąż w kimś zakochana młoda kobieta, której celem jest znalezienie miłości życia, ale również spełnienie marzenia o dziennikarstwie, dla którego opuści Francję i wyjedzie do Kanady, by wreszcie trafić do dalekiej Australii. Jak potoczą się losy Marie? Czy znajdzie miłość swojego życia i zrealizuje życiowe plany? Jaką rolę odegra w tym wszystkim francuska kuchnia? Przekonajcie się sami.

DSCN61092

"Sekrety francuskiej kuchareczki" nie są kolejną banalną historią o miłości i poszukiwaniu celu w życiu, ponieważ to dowcipna, mądra i bardzo pouczająca lektura, utrzymana w konwencji komedii z wątkiem kulinarnym. Marie-Morgane Le Moel kreśli w niej portret młodej kobiety i podobnie, jak w poprzedniej książce zadaje kłam stereotypowym wyobrażeniom o Francuzkach, które wbrew pozorom nie biegają z jednego pokazu mody na drugi i nie wszystkie są szczupłymi, liczącymi kalorie kobietami, czego dowodem jest Marie, uwielbiająca francuską kuchnię, zwłaszcza mus czekoladowy i wino, a w związku z tym mająca kilka nadprogramowych kilogramów. Poza tym autorka podaje również wiele ciekawostek dotyczących Francji i miejsc, do których podróżuje bohaterka, zatem dowiecie się wiele o Kanadzie i Australii. Każdy rozdział książki kończy się przepisem kulinarnym i podaniem jego pochodzenia, co jest bardzo interesujące, zwłaszcza że wiele z tych potraw serwowanych jest w drogich restauracjach i trzeba zapłacić krocie, by spróbować, jak smakują, choć kiedyś były posiłkami francuskich wieśniaków. Przepisy są szczegółowo wyjaśnione i większość z nich nie wymaga wybitnych zdolności kulinarnych i wielu godzin spędzonych w kuchni, z powodzeniem można je wypróbować, co i ja uczyniłam przyrządzając oczywiście mus czekoladowy, czyli "mousse au chocolat facile", brzmi i smakuje wybornie! Jeżeli czytaliście książkę Julie Powell "Julie i Julia" albo widzieliście film zrealizowany na jej podstawie pod tym samym tytułem z genialnymi rolami Meryl Streep i Amy Adams to z pewnością zauważycie pewne podobieństwo tych historii, bo "Sekrety francuskiej kuchareczki" i "Julie i Julia" są opowieściami o młodych kobietach, które za cel obrały sobie zgłębienie tajników sztuki kulinarnej.

"Sekrety francuskiej kuchareczki" Marie-Morgane Le Moel są biograficzną opowieścią autorki, inteligentną, dowcipną, nieco przekorną i wyjątkowo smakowitą lekturą, która zapewni Wam dobry humor i być może zaprowadzi do kuchni, gdzie z książką w ręku spróbujecie przygotować dania kuchni francuskiej, do czego bardzo namawiam. Ale to również świetnie napisana i bardzo ładnie wydana książka. Brawa należą się też Natalie Winter, projektantce cudownej okładki.

PREMIERA KSIĄŻKI: 23.02.2016 r.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego!

Do miłego i bardzo pysznego zaczytania!

ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU!
Książka trafia do autorki komentarza nr 5 [KINGA M - Ł] - proszę o podanie danych do wysyłki! GRATULUJĘ :)
 
Autor: Marie-Morgane Le Moel
Tytuł: "Sekrety francuskiej kuchareczki"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 352
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Kobiece

 

 

"Dzienniki z lat wojny 1939-1945" Astrid Lindgren

dosia1331

"Do 2013 roku 17 oprawionych w skórę dzienników było przechowywanych w plecionym koszu na bieliznę pod znanym adresem domowym Astrid Lindgren, Dalagatan 46 w Sztokholmie. Dzienniki pochodzą z lat 1939-1945".

DSCN6089

Obawiałam się lektury "Dzienników z lat wojny 1939-1945" autorstwa Astrid Lindgren, choć ich istnienie nie było dla mnie tajemnicą, ale w jakiś infantylny sposób nie dopuszczałam do siebie myśli, że moja ukochana Astrid Lindgren, autorka "Dzieci z Bullerbyn", "Pippi Pończoszanki, "Ronji, córki zbójnika" i wielu innych radosnych i pełnych szczęścia książek dla dzieci, pisała o wojnie. Jestem po lekturze i śmiało mogę stwierdzić, że tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że Astrid Lindgren była niezwykle dobrym człowiekiem, życzliwym, ciepłym, empatycznym...

Kiedy Astrid Lindgren zaczęła prowadzić swój "dziennik wojenny" (tak nazywała swoje zapiski) była trzydziestodwuletnią mamą dwojga dzieci, nie była wtedy znaną pisarką, ale urzędniczką, cenzorem korespondencji. Dziennik pisała dla siebie, jednak nie są to zwykłe zapiski, ale próba udokumentowania jednych z najstraszliwszych wydarzeń w dziejach ludzkości, okrutnego aktu barbarzyństwa i niewyobrażalnego cierpienia. Trudno nie dopatrywać się w tych zapiskach charakterystycznego stylu przyszłej autorki "Pippi Pończoszanki", ogromnej wrażliwości, serdeczności i troski, ale w dzienniku nie brakuje również ironii, tekstów żartobliwych, które są nie tylko interpretacją ówczesnej rzeczywistości, ale też próbą odnalezienia się w trudnych czasach. "Dziennik wojenny" jest pełen faktów, Astrid Lindgren komentuje doniesienia prasowe, wkleja wycinki z gazet oraz cytuje fragmenty ocenzurowanych listów. Autorka wielokrotnie podkreśla, jakim wielkim szczęściem jest życie w spokojnej Szwecji, gdy na świecie giną miliony ludzi, a działania wojenne zaczynają ogarniać kolejne państwa w Europie, dlatego otwarcie krytykuje i potępia Hitlera, Mussoliniego, Stalina oraz ich zwolenników i solidaryzuje z cierpiącymi, których los nie jest jej obojętny.

DSCN6096

DSCN6097

"Dzienniki z lat wojny 1939-1945" Astrid Lindgren mogą być doskonałym materiałem dla historyków oraz pomocą naukową dla studentów, bo nie da się ukryć, że autorce udało się stworzyć ważny, oryginalny i zdecydowanie opiniotwórczy tekst. Ale to przede wszystkim bardzo wciągająca lektura, napisana wyjątkowo starannie i rzetelnie, choć dotycząca tak bolesnego okresu. Na uwagę zasługuje również przedmowa Kerstin Ekman i posłowie Karin Nyman, córki Astrid Lindgren. Dodatkowym atutem są zdjęcia pochodzące z prywatnego archiwum Lindgrenów, a także skany prawdziwych zeszytów.

Autor: Astrid Lindgren
Tytuł: "Dzienniki z lat wojny 1939-1945"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

Oto sprawcy całego zamieszania! "Mała encyklopedia Domowych Potworów" Stanislava Marijanovića

dosia1331

W jakiej ja nieświadomości żyłam, jak wielu rzeczy, zjawisk i sytuacji dziejących się w moim domu nie rozumiałam, a winą obarczałam męża i dzieci. Nie miałam racji, byłam niesprawiedliwa, tak mi przykro! Posypuję głowę popiołem i na kolanach proszę o wybaczenie, bo bałagan w pokoju syna, marudzenie córki, rzeczy znikające w niewyjaśnionych okolicznościach i niepohamowany apetyt na słodycze to absolutnie nie ich wina! To wina pewnych stworów, które czają się po kątach i tylko czekają na okazję, żeby coś zmajstrować, kogoś zdenerwować albo rozleniwić, ukryć coś tak, by długo nie można było tego znaleźć, a na dodatek potrafią sprawić byśmy mieli ciągłą ochotę psocić, rozrabiać, wymyślać niestworzone historie, bałaganić, płakać bez powodu i wcinać czekoladę. Teraz wiem, kto jest za to wszystko odpowiedzialny - Domowe Potwory!

DSCN6081

Niech Was nie zwiodą ich bezbronne i sympatyczne mordki, bo to okropne łobuzy, niegrzeczne, pyskate i złośliwe stwory, które robią wszystko, by uprzykrzyć nam życie, więc kiedy Waszemu dziecku nie będzie się zamykała buzia, a jego paplanina stanie się nie do wytrzymania to nie wmawiajcie mu, że jest gadułą, bo to sprawka Słowotoczka Niepohamowanego, który zawładnął Waszą pociechą.

DSCN6083

Jak cudownie to wszystko wiedzieć, jak wspaniale mieć dowód, czarno na białym, że Domowe Potwory istnieją i zostały zdemaskowane! Wreszcie mogę odetchnąć z ulgą i opracować plan, jak je przepędzić z domu, choć przyznam, że niektóre z nich chętnie zatrzymałabym na stałe, ale jak mus, to mus, więc wynocha i to już! Pozostało mi zakasać rękawy i przystąpić do działania, Domowe Potwory należy unicestwić, zwłaszcza Bałaganiarę Chaotyczną, Kłótliwca i Swarliwca, Palusznika Złośliwego, Siostry Słodyczki, Głupolusa Nudnawego, Bezsennika Natrętnego & Wyjca Zmorowatego oraz kilku innych, których dni są policzone!

Wkraczam do akcji! A Wam radzę prześledzić i to bardzo dokładnie "Małą encyklopedię Domowych Potworów" Stanislava Marijanovića, są tam rysopisy i szczegółowe dane wszystkich stworów, które pewnie i u Was panoszą się w najlepsze!

Książka powinna znaleźć się w każdym domu, absolutnie!
 
Autor: Stanislav Marijanović
Ilustracje: Stanislav Marijanović
Tytuł: "Mała encyklopedia Domowych Potworów"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 56
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

Każdy z nas posiada mapę swojego życia... "Dzieci kartografa" Sarah McCoy

dosia1331

Na pewno znacie to uczucie, kiedy przewracacie ostatnią stronę powieści, czytacie kończące ją zdanie i ogarnia was smutek, że nastąpiło to tak szybko. Czasem bardzo trudno rozstać się z historią opowiedzianą w książce i jej bohaterami, ale to świadczy tylko o tym, że lektura była warta uwagi i stała się czymś więcej, niż tylko kolejną książką na półce.

DSCN6078

Dwie kobiety, dwie historie, jeden wspólny mianownik, tak w dużym uproszczeniu można podsumować najnowszą powieść amerykańskiej pisarki Sarah McCoy, ale "Dzieci kartografa" to przede wszystkim opowieść o odwadze i walce z przeciwnościami losu.

Głównymi bohaterkami są dwie kobiety, Sarah Brown i Eden Norton, pierwsza z nich to córka abolicjonisty, obdarzona niebywałym talentem do tworzenia, malowania zakamuflowanych map, dzięki którym niewolnicy z Południa Stanów Zjednoczonych Ameryki mają szansę uciec na Północ kraju i w ten sposób rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu, jako wolni ludzie. Eden Norton to żyjąca współcześnie kobieta, której największym pragnieniem jest zajście w ciążę, ale wszystko wskazuje na to, że jej marzenie nigdy się nie spełni, co stawia pod znakiem zapytania jej ułożone i jakby się wydawało szczęśliwe życie. Losy obu kobiet zostaną połączone za sprawą pewnej porcelanowej lalki, którą Eden znajdzie w swojej piwnicy...

DSCN6075

Autorce udało się bardzo płynnie połączyć przeszłość z teraźniejszością. "Dzieci kartografa" to przesiąknięta emocjami powieść obyczajowa z tłem historycznym, poruszająca trudny temat niewolnictwa. Podarowanie wolności czarnoskórym obywatelom Stanów Zjednoczonych Ameryki miało tragiczne skutki i zapisało się krwią na kartach historii tego kraju. Sarah Brown nie jest postacią fikcyjną, co stanowi dodatkowy atut tej powieści, bo świadomość tego, że główna bohaterka nie jest tylko i wyłącznie wytworem wyobraźni, ale kimś, kto naprawdę istniał, czyni tę opowieść wiarygodną i atrakcyjną, choć nie jest biografią. Sarah McCoy przywraca pamięć nie tylko o słynnej abolicjonistce, przypomina również bardzo ważne wydarzenia historyczne i ofiary ruchu na rzecz zniesienia niewolnictwa, ale "Dzieci kartografa" to również powieść o niezwykłych kobietach, ich odwadze, determinacji i próbie znalezienia w życiu celu.

Biegnąca dwutorowo powieść "Dzieci kartografa"  Sarah McCoy to bardzo sprawnie napisana i ciekawie skonstruowana historia, z dużym ładunkiem emocjonalnym, wyrazistymi postaciami i wątkiem historycznym. Ta powieść intryguje, fascynuje i wzrusza jednocześnie, ale pokazuje również, jak bardzo nasze życie przypomina mapę, na której wszystko jest dokładnie zapisane, należy tylko właściwie ją odczytać...

Autor: Sarah McCoy
Tytuł: "Dzieci kartografa"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 416
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Świat Książki

 

Pokolorujcie "Zaginiony ocean" Johanny Basford

dosia1331

Poprzednią książkę Johanny Basford wypełniłam kolorami od pierwszej do ostatniej karty, malowałam farbami, kredkami, glinkami i częściowo mazakami, a efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Kilka kart mam zamiar oprawić w białe ramki i podarować najbliższym, ponieważ byli nimi zauroczeni, więc na pewno ucieszą się z prezentu. "Zaginiony ocean" to najnowsza książka Johanny Basford i kolejna szansa na przygodę z kolorami, ale tym razem w formie zabawy interaktywnej, bo oprócz kolorowania należy znaleźć ukryte przedmioty, wraki statków, listy w butelce oraz zatopione skarby. Zaproście do zabawy dzieci, będą zachwycone!

DSCN6060

"Zaginiony ocean" to wyjątkowa kolorowanka, wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem wyobraźni autorki i jej talentu do tworzenia misternych i bardzo skomplikowanych wzorów, dbałość o detale jest niewiarygodna i przyprawia o zawrót głowy. Książki Johanny Basford cieszą się niesłabnącą popularnością, a sama autorka jest nazywana królową kolorowanek, tytuł jak najbardziej zasłużony, bo jej ilustracje to małe arcydzieła. Zalet tej książki jest wiele, a czas spędzony na kolorowaniu to nie tylko rozrywka, ale przede wszystkim doskonała forma relaksu i szansa na chwilę dla siebie, bo kolorowanie to przyjemne zajęcie, wymagające skupienia, ale jednocześnie bardzo odprężające.

DSCN6072

"Zaginiony ocean" to cudowny podwodny świat, pełen morskich stworzeń i pięknej roślinności, który możecie pokolorować i przyozdobić wedle uznania, a na końcu książki znajdziecie dużą, rozkładaną kartę, która po oprawieniu może być fantastyczną dekoracją dziecięcego pokoju. Pozwólcie sobie na odrobinę szaleństwa, przygotujcie farby, kredki, mazaki, glinki oraz przeróżne ozdoby i do dzieła!

Książka niebawem ukaże się na rynku wydawniczym, nie przegapcie jej i zafundujcie sobie pełen kolorów powrót do dzieciństwa, polecam!

Autor: Johanna Basford
Tytuł: "Zaginiony ocean"
Oprawa: broszurowa
Ilość stron: 88
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

Francja - elegancja... "Cała prawda o Francuzkach" Marie-Morgane Le Moel

dosia1331

Z czym kojarzy się Francja? Najczęściej wymieniamy Wieżę Eiffla i francuską kuchnię, ale Francja to również słynne postaci ze świata literatury, sztuki, filmu, zabytki, muzea, moda... Wymieniać można bez końca, ale jestem niemal pewna, że po lekturze książki Marie-Morgane Le Moel stwierdzicie, że Francja to przede wszystkim kobiety, o których nieco zmienicie zdanie.

DSCN6015

Francuzki są postrzegane na świecie jako kobiety atrakcyjne, zgrabne, zadbane, noszące ubrania słynnych projektantów i pachnące najdroższymi perfumami, ale to bardzo powierzchowny i raczej krzywdzący obraz, ponieważ prawda wygląda trochę inaczej i między bajki można włożyć niektóre informacje. Marie-Morgane Le Moel stworzyła portret Francuzki, który nijak ma się do naszych wyobrażeń, autorka obala stereotypy i ukazuje kobiety z krwi i kości, fascynujące, odważne i wyzwolone kobiety sukcesu, które z życia czerpią pełnymi garściami, choć i one muszą walczyć z męską dominacją w świecie polityki i biznesu. Ale "Cała prawda o Francuzkach" to również portret zwykłej kobiety, bardzo odstający od prezentowanego w mediach i ta część książki może być dla wielu zaskakująca, zwłaszcza że autorka wplata w opowieść statystyki, badania oraz ciekawostki, które pokazują prawdziwe oblicze Francuzek.

Marie-Morgane Le Moel zabiera czytelnika w fascynującą podróż do Francji i przypomina znane na całym świecie kobiety z poprzednich epok, które miały ogromny wpływ na losy tego kraju, choć wiele z nich nie doceniono. Książka przedstawia też inne słynne Francuzki, jak chociażby Coco Chanel, Edith Piaf, Brigitte Bardot i Sophie Marceau, których życiorysy i wizerunki są nam doskonale znane.

DSCN6016

Dlaczego Francuzki wydają fortunę na bieliznę? Co tak naprawdę oznacza paryski szyk? Jak Francuzki postrzegane są we własnym kraju? I wreszcie, co Francja zawdzięcza tym kobietom? Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w książce Marie-Morgane Le Moel. Zapewniam, że to pełna faktów, dynamiczna opowieść o kobietach i pozycja obowiązkowa dla miłośniczek paryskiego szyku oraz Francji w ogóle.

Nota na okładce głosi: "Wydaje ci się, że wiesz, jakie są Francuzki? My pokażemy, że jest zupełnie inaczej..." Te słowa doskonale odzwierciedlają treść książki.

Do miłego zaczytania!

Autor: Marie-Morgane Le Moel
Tytuł: "Cała prawda o Francuzkach"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 287
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Kobiece

 

 

Czytam, czytam, czytam...

dosia1331

DSCN6001

Czy ja już mówiłam, jak bardzo kocham książki? Oczywiście, że tak! Pracowity tydzień przede mną, bo do przeczytania kilka bardzo dobrze zapowiadających się tytułów:

1. Astrid Lindgren "Dzienniki z lat wojny 1939-1945",

2. Stanisław Marijanović "Mała encyklopedia DOMOWYCH POTWORÓW",

3. Johanna Basford "Zaginiony ocean",

4. Marie-Morgane Le Moel "Cała prawda o Francuzkach",

5. Marie-Morgane Le Moel "Sekrety francuskiej kuchareczki",

6. Sarah McCoy "Dzieci kartografa",

7. Alex Marwood "Dziewczyny, które zabiły Chloe".

DSCN6005

DSCN6011

Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie, bo wśród proponowanych książek są lektury dla dorosłych i dla dzieci, dlatego już dziś serdecznie zapraszam do śledzenia kolejnych wpisów na moim blogu!

Do miłego zaczytania!

 

 

 

 

SAVOIR-VIVRE dla najmłodszych, czyli "Co wypanda, a co nie wypanda"

dosia1331

DSCN5970

Czym są dobre maniery? Albo kultura osobista? Co kryje się pod hasłem: obowiązujące zwyczaje? Jak wytłumaczyć dziecku, co to takiego faux-pas? O co chodzi z tym savoir-vivrem? "Co wypanda, a co nie wypanda" wyjaśni pewna sympatyczna panda i zaprezentuje zasady dobrego wychowania i formy grzecznościowe.

Dziękuję, proszę i przepraszam to trzy magiczne słowa, które mają wielką moc i dzieci bardzo szybko poznają ich znaczenie, ale bywają sytuacje, w których dziecko nie wie, jak się zachować, nie zna reguł, których należy przestrzegać w towarzystwie. Dziecięca beztroska i swoboda bywa czasem krępująca dla otoczenia, ale trudno winić dziecko, bo jego postrzeganie świata jest nieco inne, zdecydowanie prostsze, mniej skomplikowane. Jak wytłumaczyć dzieciom znaczenie obco brzmiących słów: bon ton, savoir-vivre lub faux-pas? To wcale nie musi być trudne, bo wszystko zależy od tego, w jaki sposób to zrobimy. Najlepszy jest prosty, nieskomplikowany i obrazowy przekaz, który dziecko zapamięta i zastosuje w odpowiedniej sytuacji, dlatego możecie zaproponować dziecku książkę "Co wypanda, a co nie wypanda", czyli krótko, zwięźle i dowcipnie o tym, jak należy zachowywać się w towarzystwie i jakich form grzecznościowych używać w zależności od sytuacji.

DSCN5974

"Każdy powie to bywalec: źle wygląda w nosie palec", "Zamiast nurzać w sosie ręce, wyręcz raczej się widelcem", "Nim skosztujesz konfitury, szoruj czarne swe pazury" to tylko niektóre z zabawnie przedstawionych zasad. Ta książka uczy i bawi jednocześnie, a to najlepsza droga do sukcesu. Na uwagę zasługują duże litery, śmieszne ilustracje, twarde, kartonowe karty i łatwo wpadająca w ucho wierszowana treść. Dziecko z pewnością wiele się nauczy i zabłyśnie dobrymi manierami w towarzystwie :)

Polecam!

Autor: Ola Cieślak
Tytuł: "Co wypanda, a co nie wypanda"
Książka kartonowa
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo Dwie Siostry

 

Wstrząsająca lektura - "Dziewczyna z ogrodu" Parnaz Foroutan

dosia1331

DSCN5965

Długo zastanawiałam się, co napisać o debiutanckiej powieści Parnaz Foroutan, jak ubrać w słowa odczucia po lekturze, by nie zabrzmiały banalnie... "Dziewczyna z ogrodu" to jedna z najpiękniejszych i jednocześnie najsmutniejszych opowieści o kobietach, jakie przeczytałam. Tytułową dziewczyną z ogrodu jest Mahbube Malakuti, której "imię oznacza najbardziej ukochana, a nazwisko - przez niebiosa". Mahbube to staruszka mieszkającą w Los Angeles, właścicielka pięknego ogrodu, która snuje opowieść o swoim dzieciństwie i młodości. Mahbube przyszła na świat w Iranie, w miasteczku Kermanszah, jako córka Ibrahima Malakuti i jego żony Chorszid. Ogród jest dla Mahbube ukojeniem, ale również niemym świadkiem mijającego czasu, a kobieta coraz częściej wraca myślami do innego ogrodu oraz rodzinnego domu w Iranie. Tak rozpoczyna się pełna bólu i ludzkich dramatów historia rodziny Mahbube Malakuti...

DSCN5966

Iran, miasteczko Kermanszah. Aszer Malakuti - głowa rodziny zamożnych perskich Żydów poślubia młodziutką, skromną i nieśmiałą Rachel. Aszer marzy o synu, który przedłużyłby ciągłość rodu oraz odziedziczył rodzinny majątek, ale Rachel nie potrafi zajść w ciążę i uszczęśliwić męża. Kobieta cierpi i szuka pomocy nie tylko w religii i modlitwach, ale również w zabobonach, robi wszystko, by dać mężczyźnie upragnionego syna. Sytuacja pogarsza się, kiedy w ciążę zachodzi Chorszid, bratowa Aszera. Między zaprzyjaźnionymi kobietami coraz częściej dochodzi do konfliktów, bo Rachel nie potrafi pogodzić się z bezpłodnością i zazdrości szczęścia Chorszid. Na domiar złego, Aszer zaczyna interesować się inną kobietą, którą pragnie poślubić i tym samym spełnić marzenie o ojcostwie. Rachel boi się rywalki, straty ukochanego męża oraz życia w poniżeniu z piętnem tej, która nie potrafi wydać na świat dziecka.

"Dziewczyna z ogrodu" to historia o kobietach w męskim świecie, ale też o obsesji, władzy i ogromnym cierpieniu, które zmienia człowieka w pozbawioną empatii istotę, bo aż trudno uwierzyć, jak bardzo kobieta potrafi skrzywdzić drugą kobietę. Ale jest to również, a może przede wszystkim opowieść o sile patriarchatu. Parnaz Foroutan napisała tę książkę zainspirowana historią własnej rodziny, dlatego też "Dziewczyna z ogrodu" ma niesamowity ładunek emocjonalny i nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że jej lektura sprawia niemal fizyczny ból. Aranżowane małżeństwa, wychodzące za mąż dziewczynki, konieczność urodzenia syna, niemożność podejmowania jakichkolwiek decyzji bez wiedzy i pozwolenia męża - narazić można się dosłownie wszystkim, ale to tylko zarys fabuły, bo ogromną rolę odgrywa religia, islam i judaizm, którym podporządkowane jest życie tej rodziny. Jak zakończy się historia Rachel, Aszera, Kokab, Ibrahima, Chorszid i Mahbube? Tego oczywiście nie zdradzę, ale na zachętę dodam, że debiutancka powieść Parnaz Foroutan została dostrzeżona w świecie literatury, a autorka otrzymała prestiżowe wyróżnienie PEN Clubu.

"Dziewczyna z ogrodu" Parnaz Foroutan to książka, która zachwyca, wzrusza i nikogo nie pozostawi obojętnym. To napisana pięknym językiem szczera opowieść o zniewoleniu kobiet, które nie mają śmiałości walczyć o swoje prawa i tylko nielicznym udaje się wyjść spod męskiej dominacji.

Przeczytajcie koniecznie!

Autor: Parnaz Foroutan
Tytuł: "Dziewczyna z ogrodu"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 263
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Kobiece

Niedziela dzieciom - Jan Brzechwa & Julian Tuwim

dosia1331

Dzieci powinny być: grzeczne, miłe, posłuszne, potulne... Powiało nudą? Oczywiście, że tak, bo dzieciństwo powinno być radosne, pełne zabawy i szalonych pomysłów. Taki model dzieciństwa prezentują w swoich utworach Jan Brzechwa i Julian Tuwim, i nie bez powodu zostali nazwani przez profesora Grzegorza Leszczyńskiego "ojcami współczesnej poezji dla dzieci". Ich wiersze to słowne szaleństwo, zabawa językiem i sama radość. Zgadzam się z Grzegorzem Leszczyńskim, że "za ich sprawą dokonała się swoista rewolucja w sztuce słowa: dydaktyzm został wydrwiony, autorytet - obalony, tradycyjne wzorce - ośmieszone." W wierszach Brzechwy i Tuwima dorosły przestał być dla dziecka alfą i omegą, nastała wolość w wyrażaniu uczuć, moralizowanie zastąpiono zabawą i tym samym zaproszono dzieci do świata wyobraźni, gdzie spotkać mogą uroczą "Kaczkę dziwaczkę", bardzo pewną siebie "Samochwałę", upartą "Zosię Samosię", sympatycznego "Dyzia marzyciela" oraz mnóstwo innych wspaniałych postaci i miejsc.

DSCN5943

Wiersze Juliana Tuwima i Jana Brzechy są utworami mojego dzieciństwa, ale ogromnie się cieszę, że i mój syn je uwielbia, co uważam za osobisty sukces, bo jego pierwszymi lekturami były właśnie wiersze obu poetów i do dziś wspominamy, jak w maleńkich rączkach trzymał "Lokomotywę". Synowi zaczełam czytać, kiedy miał trzy miesiące. Zbyt wcześnie? Ja tak nie uważam, a wręcz przeciwnie, to wspaniała forma zabawy, nawet z tak maleńkim dzieckiem. Poezja Brzechwy i Tuwima nadal gości w naszym domu, często recytujemy wiersze, a nawet włączamy do zabawy dla podkreślenia jakiejś sytuacji. Poza tym te utwory to świetna "gimnastyka buzi i języka" oraz doskonały trening pamięci.

Ogromny wpływ na twórczość Jana Brzechwy i Juliana Tuwima miał kabaret, dlatego ich utwory często mają charakter satyryczny, ośmieszający pewne zachowania i postawy, zwłaszcza dorosłych, choć obrywa się również dzieciom, jak chociażby we wspomnianych przeze mnie wierszach "Kłamczucha" i "Zosia Samosia". Ale nikomu do głowy nie przyjdzie, by się obrażać za cokolwiek, ponieważ te wiersze są po prostu zabawne i od razu wiadomo, że autorzy puszczają oko małemu odbiorcy poezji.

Przy wyborze książek dla dzieci kierujemy się przede wszystkim aspektem edukacyjnym i bardzo dobrze, ale oprócz edukowania powinno się pozostawić dzieciom przestrzeń, w której niczego się od nich nie oczekuje i dlatego świetnie sprawdza się poezja Brzechwy i Tuwima, którzy zamiast pouczać, bawią. Ich wiersze to małe, ponadczasowe opowieści, które czytają kolejne pokolenia, a ich niezwykłość polega przede wszystkim na tym, że świat dziecka, jak i samo dziecko są w nim najważniejsi, natomiast tematyka tych utworów jest tak szeroka, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Ja znalazłam!

Na koniec mój ulubiony wiersz Juliana Tuwima :)

SPÓŹNIONY SŁOWIK

Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji,

Bo pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji.

Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,

A tu już po jedenastej - i Słowika nie ma!

Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,

Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,

Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,

A na deser - tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

Może mu się co zdarzyło? Może go napadli?

Szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli?

To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!

Piórka - głupstwo, bo odrosną, ale głos - majątek!

Nagle zjawia się pan Słowik, poświstuje, skacze...

"Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!"

A pan Słowik słodko ćwierka: "Wybacz, moje złoto,

Ale wieczór taki piękny, że szedłem piechotą!"

 

Do miłego zaczytania :)

 

 

"Temat na pierwszą stronę" Umberto Eco

dosia1331

Byłam nastolatką, kiedy przeczytałam "Imię róży" i choć dziś uważam, że to zdecydowanie za wcześnie, jak na taką lekturę, to jednak w niczym nie przeszkodziło, by Umberto Eco stał się jednym z pisarzy, których cenię najbardziej. Jego warsztat, erudycja, sposób prowadzenia narracji, niebanalne postaci i umiejętność skupienia czytelniczej uwagi są niepowtarzalne. Umberto Eco to wybitna postać w świecie literatury. Profesor Uniwersytetu Bolońskiego, zajmujący się między innymi semiotyką, językoznawstwem i środkami przekazu znany jest przede wszystkim z twórczości beletrystycznej. Najnowszą powieścią w dorobku Umberto Eco jest "Temat na pierwszą stronę", w której przedstawiona została wizja świata kreowanego, manipulowanego i w gruncie rzeczy ogłupianego przez media.

DSCN5960

Głównym bohaterem powieści jest niejaki Colonna, pięćdziesięciolatek, nieudacznik, człowiek bez życiowych dokonań, który ma szansę udowodnić wreszcie sobie i innym, że jest wart o wiele więcej i kiedy Simei składa mu propozycję bycia świadkiem powstawania nowego dziennika "Jutro", a po roku opisania przygotowań w książce, Colonna bez wahania ją przyjmuje. Dziennik "gotowy mówić prawdę o wszystkim" to fikcja, blef i narzędzie w rękach bardzo wpływowej osoby, a Colonna ma okazję do zaprezentowania zdolności aktorskich, bo tylko on jeden, spośród ludzi wybranych do redakcji nowego dziennika, zna prawdę. Jak będzie wyglądało nowe pismo, kim będą jego czytelnicy, o czym będzie informowało, a co z premedytacją pomijało zależy od Prezesa, któremu nie wszystko przecież musi się podobać, a to czy coś jest obiektywne i zgodne z prawdą to już zupełnie inna historia, wszak "to nie wiadomości czynią gazetę, to gazeta czyni wiadomości".

DSCN5962

Nie mam pojęcia, czy "Temat na pierwszą stronę" jest czarną komedią, thrillerem czy romansem, bo i taki wątek jest tutaj obecny. Jakakolwiek klasyfikacja jest nieważna, istotne jest ukazanie pewnego mechanizmu, czyli manipulacji i jej ogromnej siły, potrafiącej zniekształcać rzeczywistość, a co za tym idzie, wpływać na naszą opinię. Media mogą namieszać nam w głowach, zataić pewne fakty, posiłkować się niedomówieniami, a wszystko to zaserwować nam w postaci informacji dnia, w którą wierzymy, bo słowo drukowane ma niewiarygodną moc. A nie od dziś wiadomo, że kłamstwo powtarzane po stokroć staje się prawdą. Powiedzenie, że Umberto Eco uderza w dziennikarstwo byłoby nadużyciem, ale prezentowana przez pisarza wizja świata, w którym o niezależnym dziennikarstwie nie ma mowy jest z pewnością przerażająca. Gdzie zatem wolne media i wolność słowa, skoro pewne artykuły powstają pod dyktando ludzi zajmujących wysokie stanowiska. Ale "Temat na pierwszą stronę" nie jest tylko i wyłącznie powieścią o dziennikarstwie i kulisach powstawania fikcyjnego czasopisma, bo mowa tutaj również o polityce i ważnych historycznych wydarzeniach, jak chociażby śmierć Mussoliniego, sprawa terrorystów z Czerwonych Brygad i afera watykańska. Tragizm i komizm idą tutaj w parze, ale zapewniam, że ghostwriter, czyli Colonna nie będzie miał powodów do radości, zwłaszcza że poczynania innych bohaterów powieści będą wręcz absurdalne, a finał tej historii, choć zasygnalizowany na początku powieści jest polem do popisu dla wyobraźni czytelnika i punktem wyjścia dyskusji o współczesnych mediach oraz ich wpływie na nasze życie.

Mediolan, rok 1992, sześciu redaktorów odpowiedzialnych za powstanie nowego dziennika i zapełnienie treścią dwudziestu czterech jego stron, a wśród nich Colonna - "dziennikarz z wielkim doświadczeniem", którego zadaniem jest napisanie bestsellerowej powieści na ten temat...

Umberto Eco wciąż w znakomitej formie, polecam!

Do miłego zaczytania :)

Autor: Umberto Eco
Tytuł: Temat na pierwszą stronę
Oprawa: twarda
Ilość stron: 178
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Noir sur Blanc

 

 

"Dom letni z basenem" Herman Koch

dosia1331

DSCN5950

"Jestem lekarzem pierwszego kontaktu. Przyjmuję pacjentów od wpół do dziewiątej do pierwszej po południu. Nie spieszę się. Każdemu pacjentowi poświęcam dwadzieścia minut. Te dwadzieścia minut to moja wizytówka." Tak przedstawia się Marc Schlosser, bohater powieści Hermana Kocha. Brzmi cudownie, nieprawdaż? Poświęcenie pacjentowi dwudziestu minut podczas wizyty jest godne podziwu, oznacza szacunek i brak pośpiechu, który może mieć czasem katastrofalne skutki. Ale pięknie brzmiące słowa lekarza to tylko preludium do opowieści o mężczyźnie, który nigdy nie powinien nim zostać.

Marc Schlosser to cynik, egoista i pozbawiony empatii człowiek, który w pacjencie widzi tylko kolejny przypadek odrażającej choroby, wywołującej w nim obrzydzenie, więc jakiekolwiek badanie to ostatnia rzecz, jaka przychodzi lekarzowi do głowy, dlatego wypisuje recepty i faszeruje pacjentów kolejnymi lekami. Tak jest wygodniej, bezpieczniej i przede wszystkim bezboleśnie dla obu stron. Dwudziestominutowa wizyta w gabinecie Marca Schlossera to w zasadzie pogawędka o wszystkim i o niczym, najmniej zaś o chorobie, bo tego lekarz słuchać nie chce. Marc Schlosser udaje zainteresowanie, ale myślami jest daleko. Pewnego dnia zjawia się u Schlossera znany aktor, Ralph Meier. Ta wizyta odmieni życie nie tylko obu mężczyzn, ale również ich rodzin, a wspólne wakacje w pięknych okolicznościach przyrody będą miały tragiczne konsekwencje...

DSCN5952

Czytałam tę powieść nie mogąc nadziwić się postępowaniu głównego bohatera, przede wszystkim słowom, które padały z jego ust. Marc Schlosser to kochający mąż i ojciec dwóch dorastających dziewczynek, ale to również fałszywy, pozbawiony wrażliwości człowiek. Jego przemyślenia, wybory i czyny budzą sprzeciw, ale z drugiej strony próbujemy zrozumieć powody jego postępowania, bo kolejne karty powieści coraz bardziej obnażają głównego bohatera. "Dom letni z basenem" to historia człowieka o wielu twarzach, ale to też powieść o zakłamaniu, skrywanych emocjach i niespełnionych ambicjach, fenomenalnie przedstawiona na tle współczesnych nowobogackich. To genialna makabreska, połączenie elementów grozy, groteski i czarnego humoru, a czytelnik czuje się jak w teatrze, gdzie z pierwszego rzędu obserwuje odgrywających swoje role aktorów.

Powieść Hermana Kocha "Dom letni z basenem" ukazała się nakładem Wydawnictwa "Media Rodzina" w serii "Gorzka Czekolada" i rzeczywiście atmosfera w niej panująca jest zdecydowanie gorzka, intensywna i bardzo gęsta. To mroczna, ale niezwykle fascynująca podróż w głąb ludzkiej psychiki i doskonale napisana historia, która jest czytelniczą ucztą, wyjątkowo sugestywną.

 
Autor: Herman Koch
Tytuł: "Dom letni z basenem"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 381
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Media Rodzina"
 

 

Labiryntowe szaleństwo! "Detektyw Pierre w labiryncie"

dosia1331

DSCN5931

Mój syn oszalał na punkcie tej książki! I wcale mnie to dziwi, bo ja również jestem nią zachwycona. To kolorowa, cudownie zilustrowana książka, ale jednocześnie bardzo wymagająca publikacja, bo osoba, która weźmie ją do rąk musi wykazać się ogromną spostrzegawczością, umiejętnością logicznego myślenia i sprytem. Poza tym książka wymaga koncentracji i skupienia, co może być wielkim wyzwaniem dla niecierpliwych.

Wszystko zaczyna się od pewnego tajemniczego listu... Tytułowy detektyw Pierre ma do rozwiązania wyjątkowo trudną sprawę, ponieważ Pan X, zwany złodziejem - widmo, dopuścił się kradzieży Kamienia Chaosu, który ma niezwykłą moc przemieniania wszystkiego w labirynt. Detektywowi w pracy pomaga asystentka, Carmen. Muszą się spieszyć, schwytać złodzieja i przywrócić spokój w Operyżu, ale do rozwiązania sprawy daleka i bardzo skomplikowana labiryntowa droga.

DSCN5925

Każda karta tej książki to kolejny labirynt ze wskazówkami, zagadkami, informacjami, ukrytymi obiektami i szeregiem innych elementów, które trzeba odszukać. Przyznaję, że w pewnym momencie miałam ochotę się poddać, bo obrazki mieniły mi się w oczach, ale mój syn nie dawał za wygraną i bardzo sprawnie poruszał się na kartach, wyłapując wszystko, co istotne.

DSCN5929

Do zabawy można zaprosić kilka osób, by pomóc detektywowi w odzyskaniu Kamienia Chaosu i przywróceniu porządku. My bawiliśmy się świetnie, a w pewnym momencie, książkę dosłownie wyrywaliśmy sobie z rąk. To wspaniała forma relaksu, doskonałe ćwiczenie dla szarych komórek i świetna lekcja koncentracji.

Na uwagę zasługuje piękne wydanie książki, genialne ilustracje, twarda oprawa i duży format, ale ta książka to również wyzwanie i możliwość wykazania się wieloma umiejętnościami.

Polecam tę labiryntową przygodę!

Tytuł: "Detektyw Pierre w labiryncie. Na tropie skradzionego Kamienia Chaosu"
Tekst: Chihiro Maruyama
Ilustracje: Hiro Kamigaki, IC4DESIGN
Oprawa: twarda
Ilość stron: 36
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

 

Tajemniczy i pachnący lasem "Duch z butelki" Evy Susso

dosia1331

Pewnego dnia dwóch sympatycznych chłopców Uno i Mati wybrało się na pchli targ. Zakupy okazały się udane, do domu trafiło sześć rzeczy, które ich zdaniem były najciekawsze, w tym niebieska butelka. Po odkorkowaniu butelki okazało się, że od czterech tysięcy lat był w niej uwięziony pewien duch o imieniu Humbaba, czyli strażnik cedrowego lasu, który w ramach wdzięczności za zwróconą wolność obiecuje spełnić trzy życzenia chłopców.

DSCN5918

Trudno nie dopatrywać się w tej historii podobieństwa do "Aladyna i czarodziejskiej lampy" z "Baśni z tysiąca i jednej nocy", jednak "Duch z butelki" Evy Susso to opowieść dla dzieci i tak też została przedstawiona, nie jest to zatem wariacja, a jedynie wykorzystanie motywu. Życzenia chłopców są typowymi dziecięcymi marzeniami, więc musi być przygoda, zabawa i mnóstwo słodyczy. Ta książka pokazuje, jak prosty i nieskomplikowany jest świat dziecka, jak niewiele potrzeba do szczęścia, a zaklęcie "ANZU ARURU APSU" stanie się przepustką do wielkiej przygody.

Autorem ilustracji jest Benjamin Chaud, ten sam, który stworzył ilustracje do książki "Żegnaj, Skarpetko!". Mój syn od razu zauważył charakterystyczną kreskę autora i stwierdził, że rysunki w obu książkach są bardzo podobne, zwłaszcza wizerunki dzieci.

DSCN5914

"Duch z butelki" to piękna, kolorowa książka dla dzieci, którą czyta i ogląda się z dużą przyjemnością. Muszę pochwalić "Zakamarki" za bardzo staranne wydania książek, czyli twardą oprawę, ładny i trwały papier oraz zszywane strony, co w przypadku lektur dla dzieci jest szczególnie ważne.

Prosty, ciekawy tekst, świetne ilustracje i przygoda, czyli wszystko to, co dzieci lubią w książkach najbardziej.

Gorąco polecam "zakamarkowe" książki!

Do miłego zaczytania :)

Autor: Eva Susso
Tytuł: "Duch z butelki"
Ilustracje: Benjamin Chaud
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo "Zakamarki"

 

 

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci