Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG LITERACKI

Wanda Chotomska dzieciom

dosia1331

100_0769

Była "Agnieszka Osiecka dzieciom", więc pora na Wandę Chotomską i jej fantastyczne, przesycone humorem opowiadania i wiersze, od których naprawdę bardzo trudno się oderwać. Książka zdecydowanie prostsza w odbiorze od antologii Osieckiej, bardziej dosłowna, mniej wymagająca. Ukazująca nie tylko niesamowitą wyobraźnię autorki, ale też niezwykłe poczucie humoru i lekkość w opisywaniu rzeczywistości. Przyznaję, że uśmiech nie schodził mi z twarzy podczas czytania, a poza tym przewertowałam tę książkę już wielokrotnie, bo jest po prostu pięknie wydana. Kolorowe i zabawne ilustracje Artura Gulewicza znakomicie podkreślają charakter twórczości Wandy Chotomskiej.

"Wypożyczalnia skrzydeł", "Parasol i kalosze", "Decybele", "Gdyby tygrysy jadły irysy", "Fortepiany nie lubią wakacji" i wiele innych znakomitych utworów można znaleźć w antologii, w tym wspaniałe opowiadanie "Drzewo z czerwonym żaglem", które umieszczono na Honorowej Liście IBBY.

W jednym z wierszy Wanda Chotomska pisze:

"Czasami mi się zdaje,
że jestem Mikołajem,
tak mi się właśnie śni.
Że dźwigam wielki worek, mam brodę i wieczorem
pukam do Waszych drzwi."
 

Wcale jej się nie wydawało, była Mikołajem, podarowała nam mnóstwo cudownych chwil z książką, zaprosiła do świata wyobraźni, gdzie każdy może być tym, kim chce. Wanda Chotomska była doskonałą obserwatorką, swoje spostrzeżenia potrafiła ubrać w zabawne strofy, zresztą pisarka bawiła się językiem, stosowała komizm sytuacyjny i czasem dawała pstryczka w nos tak, jak w wierszu "Mama z córką na wagary". Jej twórczość jej tak różnorodna, że każdy znajdzie coś dla siebie i zapewniam, że czas spędzony na lekturze wierszy, opowiadań, czy powieści nie będzie czasem straconym, ale zastrzykiem pozytywnej energii.

100_0776

100_0772

"Wanda Chotomska dzieciom" to rewelacyjna lektura dla małych i dużych czytelników. Wspaniały powrót do dzieciństwa dla tych, którzy wychowali się na jej twórczości i bardzo dobry wstęp dla noszących się z zamiarem jej poznania.
 
Moja ocena: 6/6
 
Autor: Wanda Chotomska
Ilustracje: Artur Gulewicz
Tytuł: "Wanda Chotomska dzieciom"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 288
Rok wydania: 2017
"Nasza Księgarnia"

 

Agnieszka Osiecka dzieciom

dosia1331

100_0751

"Zaszumiało jesienią,

zapłakało jesienią, zastukało jesienią do okien...

Zapłonęło czerwienią, zaszkodziło marzeniom,

zadudniło, zawisło obłokiem..."

To fragment jednego z wierszy Agnieszki Osieckiej, który można znaleźć w absolutnie cudownej książce prezentującej jej twórczość adresowaną do młodego czytelnika. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by ci nieco starsi również zechcieli sięgnąć po tę publikację, zwłaszcza że w jednym tomie zebrano wszystkie utwory, które Osiecka napisała dla dzieci. Teksty Osieckiej są niepowtarzalne, sugestywne, plastyczne, zdradzające jej wrażliwą duszę, a jednocześnie zabawne, figlarne, tu i ówdzie z edukacyjnym podtekstem. To, czego nie dostrzegą dzieci, z pewnością odkryją dorośli, bo między wierszami jest mnóstwo ważnej treści.

Kiedy myślę o Agnieszce Osieckiej to pierwsze, co przychodzi mi do głowy to teksty piosenek. Nawet przeglądając ilustracje Elżbiety Wasiuczyńskiej od razu słyszałam melodię "Okularników", "Małgośki" i wielu innych. Dziewczyna na ilustracji umieszczonej obok cytowanego przeze mnie wiersza "Zaszumiało jesienią" to wypisz, wymaluj Maryla Rodowicz (kolejne skojarzenie z muzyką). Wprawdzie z liściem zamiast gitary, ale kto by się czepiał szczegółów. Osiecka współpracowała z największymi gwiazdami polskiej sceny muzycznej, najdłużej z Marylą Rodowicz, dla której napisała jedne z najpiękniejszych tekstów. Ponadczasowe utwory Osieckiej cieszą się niesłabnącą popularnością, wciąż doceniane i uwielbiane przez czytelników trafiają do serc kolejnych pokoleń. Żeby była jasność, nie mam na myśli tylko piosenek, bo twórczość Osieckiej jest znacznie bogatsza, czego dowodem jest chociażby "Agnieszka Osiecka dzieciom".

A co można znaleźć w książce? Glinianego ptaka Eugeniusza, czerwoną Dixie, kogoś, kto lubi puszczać kaczki w parku Skaryszewskiego oraz Ptakowca. Poza tym piosenki i wiersze, a nawet utwór sceniczny. Wszystko pięknie uzupełnione ilustracjami Elżbiety Wasiuczyńskiej.

100_0756

Różnorodna tematyka, barwne postaci, szczypta magii i to charakterystyczne "coś", co miała tylko Agnieszka Osiecka znajduje się również w jej twórczości dla dzieci.

Pozycja obowiązkowa.

Moja ocena: 6/6

Autor: Agnieszka Osiecka
Tytuł: "Agnieszka Osiecka dzieciom"
Ilustracje: Elżbieta Wasiuczyńska
Oprawa: twarda
Ilość stron: 280
Rok wydania: 2017
"Nasza Księgarnia"

 

"O fotografii" Susan Sontag

dosia1331

100_0718

Czytelniku, jeżeli myślisz, że nie ma nic prostszego niż zrobienie zdjęcia, to oczywiście masz rację. Ale zrobienie dobrego zdjęcia, to już zupełnie inna historia. Fotografia jest sztuką i nie każde zdjęcie pretenduje do tego miana.

Aparaty fotograficzne są tak powszechne, że nikogo nie dziwi ich widok. Towarzyszą nam niemal wszędzie, zwłaszcza że mamy je nawet w telefonach i w każdej chwili możemy zatrzymać w czasie ważny dla nas moment. Fotografujemy dosłownie wszystko. Wakacje bez aparatu nie istnieją, imprezy, spotkania rodzinne, urodziny, śluby itp. itd. również. Żyjemy w świecie, w którym obraz bywa donośniejszy od głosu i trwalszy od pamięci, dlatego tak chętnie gromadzimy wspomnienia w postaci zdjęć. Nie mam zamiaru udawać, że mnie to nie dotyczy, bo uwielbiam robić zdjęcia i mam ich tysiące. Zresztą kilka dni wakacji poświęciłam na uporządkowanie prywatnego archiwum i wreszcie chaos został zastąpiony harmonią. Jak długo potrwa ten stan rzeczy, nie mam zielonego pojęcia, zwłaszcza że okazji do robienia kolejnych zdjęć nie brakuje. Susan Sontag już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku zauważyła, jak ważną częścią naszego życia stał się aparat fotograficzny i zdjęcia, których robienie wcale nie wymaga gruntownej wiedzy na temat fotografii, choć ich jakość i tematyka bywa różna. Zdjęcia bardzo często są dowodem tego, że coś przeżyliśmy, gdzieś udało nam się dotrzeć, na coś odważyć. Gromadzimy fotografie, otaczamy się nimi, cieszymy ich obecnością, bo mają dla nas szczególną wartość. Te najważniejsze wkładamy w ramki i ustawiamy w centralnych punktach naszych mieszkań, zawsze w zasięgu wzroku, by nawet przez chwilę móc na nie spojrzeć. Ale Susan Sontag nie pisze tylko i wyłącznie o zdjęciach prywatnych, bo dużo uwagi poświęca historii fotografii. Wspomina o wybitych fotografach i ich znanych na całym świecie pracach. Nie ukrywam, że kilkakrotnie przerywałam lekturę, by odszukać te zdjęcia w sieci. Poza tym zaznaczałam ważne dla mnie fragmenty, ale w pewnym momencie uznałam, że to nie ma sensu, bo eseje Sontag są gęste, esencjonalne i pozbawione banalnych treści. "Zbierać fotografie - to zbierać świat" pisze Sontag i nie wypada się nie zgodzić. Szkoda tylko, że fotografując coraz częściej przekraczamy granicę dobrego smaku i, kolokwialnie rzecz ujmując, strzelamy foty bez głębszej refleksji.

Czytelniku, jeżeli interesujesz się fotografią, chcesz poznać jej znaczenie i funkcję we współczesnym świecie, to bez wahania sięgnij po zbiór esejów Susan Sontag. Otrzymasz pasjonującą i wnikliwą opowieść o fotografii oraz odpowiedzi na pytania, które z pewnością sam sobie zadawałeś. Po lekturze esejów inaczej spojrzysz na tak trywialną czynność, jak zrobienie zdjęcia.

Nie trzeba być profesjonalistą, by robić zdjęcia, ani artystą, by chcieć coś wyrazić.

100_07201

Moja ocena: 6/6
 
Autor: Susan Sontag
Tytuł: "O fotografii"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 247
Rok wydania: 2017
Karakter

PRZEDPREMIEROWO - "Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach" Anny Brzezińskiej

dosia1331

100_0682

Uwielbiam Kraków i przynajmniej raz w roku muszę odwiedzić to miasto. Moim ukochanym miejscem jest oczywiście Wawel i zupełnie nie przeszkadzają mi tłumy turystów, a wręcz przeciwnie, bardzo się cieszę, że wawelskie wzgórze przyciąga ludzi z różnych stron świata. Wawel jest dla mnie miejscem magicznym i jak dziecko cieszę się ilekroć przekraczam jego bramy. Pałac królewski, wieże, baszty, mury obronne, kościoły, dziedziniec arkadowy wciąż robią na mnie niesamowite wrażenie, czego dowodem są setki zdjęć, które posiadam. I tylko mój mąż zastanawia się, po co to wszystko, skoro większość fotografii jest do siebie łudząco podobna. Trudno nie przyznać mu racji, co absolutnie nie powstrzymuje mnie przed robieniem kolejnych zdjęć. Bardzo długo mogłabym rozpływać się w zachwycie nad zabytkami Krakowa i korci mnie, by jeszcze postukać w klawiaturę i wyczarować kilka ochów i achów na temat siedziby polskich władców. Ale i tak trochę się jeszcze pozachwycam, jednak przede wszystkim wspaniałą książką Anny Brzezińskiej, "Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach", która już niedługo, bo 14 września, ukaże się w księgarniach.

Regina wyrusza do Krakowa pełna nadziei na lepsze życie, ale szybko okazuje się, że czasem marzenia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Wprawdzie służba u cenionego słodownika nie należy do ciężkich, ale ten wymaga od prostej dziewczyny czegoś więcej. Wkrótce na świat przychodzi mała dziewczynka, której wygląd niepokoi Reginę. Kobieta nie potrafi zaakceptować dziecka i jedyna myśl, jaka przychodzi jej do głowy, to zabicie córki. Ale losy Dosi potoczą się zupełnie inaczej i gdyby tylko jej matka potrafiła przewidywać przyszłość zobaczyłaby, jak karlica przechadza się po wawelskich komnatach, rozmawia z córkami królowej Bony i tuli do snu jej wnuczęta. A czytelnik, na ponad ośmiuset stronach fascynującej lektury, ma okazję zobaczyć Polskę Jagiellonów oczami kobiet i przekonać się, jak ważną rolę odegrały w historii Polski. Poza tym główna bohaterka powieści, czyli Dosia nie jest postacią fikcyjną. Karlica była ulubienicą Katarzyny, jednej z córek królowej Bony. Cieszyła się również zaufaniem samej królowej, która zezwalała na uczestnictwo Dosi w spotkaniach z politykami. Wykształcona i przebiegła karlica odegrała bardzo istotną rolę na dworze Jagiellonów i najprawdopodobniej uchroniła królewnę Katarzynę przed utratą tronu, zaś na pewno przed śmiercią.

Przeczytałam tę książkę w błyskawicznym tempie i chylę czoła nie tylko przed ogromną wiedzą autorki, ale również przed jej niebywałym talentem do opowiadania. "Córki Wawelu..." zachwycają już od pierwszego rozdziału i naprawdę ciężko oderwać się od lektury. Anna Brzezińska oddaje w ręce czytelników książkę, którą można czytać, jak podręcznik do historii i arcyciekawą powieść z fabułą osadzoną w dobie renesansu. "Córki Wawelu..." traktują o Jagiellonach, obyczajach panujących na królewskim dworze i Krakowie, który od wieków jest jednym z najważniejszych punków na mapie Polski. Ale to również, a może przede wszystkim opowieść o kobietach, koronowanych głowach i zwykłych śmiertelniczkach.

Renesansowy Kraków, dynastia Jagiellonów, korowód barwnych postaci, polityczne gry o tron, spiski, pałacowe intrygi i Dosia, inteligentna karliczka, która trwale zapisała się na kartach historii Polski.

DSCN35063

DSCN3545

100_0356
 
Autor: Anna Brzezińska
Tytuł: "Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 840
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Literackie

 

 

 

"Rudowłosa" Orhan Pamuk

dosia1331

100_0650

Stambuł, lato 1986 r. Chłopak o imieniu Cem, chcąc dostać się na studia, musi znaleźć dobrze płatną pracę, by pokryć koszty kursów przygotowujących do egzaminów wstępnych. Zatrudnia się w charakterze pomocnika mistrza studniarskiego, Mahmuta. Praca przy kopaniu studni jest wyczerpująca, ale Cem stara się nie okazywać zmęczenia i robi wszystko, by mistrz był z niego zadowolony. Poza tym chce zaimponować ukochanej matce i sprawić, by przestała myśleć o przeszłości, zwłaszcza tej dotyczącej nieudanego związku z ojcem Cema, który aktualnie z powodów politycznych przebywa w więzieniu. Między mistrzem i uczniem rodzi się więź przypominająca relację ojca i syna, zwłaszcza że temu drugiemu bardzo brakuje w życiu autorytetu. Co wieczór Mahmut opowiada nastolatkowi różne historie. Cem, chcąc zrobić wrażenie na studniarzu, streszcza grecki mit o Edypie, ale to posunięcie burzy spokojną atmosferę. Odpowiedzią Mahmuta jest perski mit o wojowniku Rostamie, który dopuścił się synobójstwa. Tak mijają kolejne dni. Studnia staje się coraz głębsza, a studniarze coraz bardziej zmęczeni panującym upałem i brakiem efektów. Cem zaczyna wątpić, że uda im się dostać do wody i nawet delikatnie sugeruje przerwanie pracy, co zostaje uznane przez Mahmuta za brak zaufania i podważanie kompetencji. Mimo wszystko Cem kontynuuje współpracę z mistrzem, zwłaszcza że ma dodatkowy powód, by nie rezygnować. W pobliskim miasteczku spotka Rudowłosą, piękną kobietę, która zawładnie jego myślami. Pewnego dnia dochodzi do wypadku. Cem okazuje się zbyt słaby i zbyt niedojrzały, przerasta go zaistniała sytuacja i wybiera najgorsze z możliwych rozwiązań. Mity o Edypie i Rostamie będą go prześladowały przez całe życie...

100_0659

Czytałam tę powieść przez kilka dni dawkując sobie rozdziały i z premedytacją opóźniając dotarcie do finału. "Rudowłosa" Orhana Pamuka to niezwykle interesująca historia, pełna życiowej mądrości, a co najważniejsze pięknie napisana. Próżno szukać w niej wartkiej akcji, narracja jest stonowana, niespieszna, a jednak bardzo wciągająca. Orhan Pamuk genialnie stopniuje napięcie, ale nie pozwala czytelnikowi na szybkie powiązanie faktów, co zdecydowanie zaostrza czytelniczy apetyt. Fascynujące jest w tej powieści zderzenie dwóch światów Zachodu i Wschodu, dzieje się to za sprawą wspomnianych wcześniej mitów, które doskonale uzupełniają się w kontekście wydarzeń przedstawionych w "Rudowłosej". Drugoplanowym bohaterem powieści tureckiego noblisty jest Stambuł, dostojna, wielokulturowa metropolia, pochłaniająca kolejne miasteczka i wciąż powiększająca swoje terytorium. Tureckie miasto jest również niemym świadkiem tragicznych wydarzeń, które rozegrają się na kartach powieści Orhana Pamuka.

Autor pozostawia czytelnikowi dużą przestrzeń interpretacyjną, pozwala przemyśleć poczynania głównego bohatera, zastanowić się nad jego wyborami i dokonać ich analizy. Ale to również powieść o tym, że nie można uciec przed przeszłością, bo ta prędzej, czy później odnajdzie nas w najmniej oczekiwanym momencie. Boleśnie przypomni o tym, co desperacko tuszowaliśmy przez wiele lat, do czego nie potrafiliśmy się przyznać, za co nie chcieliśmy wziąć odpowiedzialności. Celowo nie zdradzam zbyt wiele z fabuły i moje wrażenia po lekturze mogą być uznane za nieco chaotyczne, ale odkrywanie tej powieści rozdział po rozdziale jest fascynujące i naprawdę warto się o tym przekonać.

Dużo mówi się ostatnio o elitarności czytania, sięgania po książki ambitne, lektury z górnej półki, trochę niefortunnie i nie zawsze słusznie określane, jako trudne. To zdecydowanie zawęża grono ewentualnych czytelników i sprawia, że wiele wspaniałych książek ląduje na regale. "Rudowłosa" Orhana Pamuka to z całą pewnością wybitna proza, ale jednocześnie książka, po którą może sięgnąć każdy. To literacka uczta, którą można kosztować słowo po słowie i wciąż odkrywać nowe smaki. Poruszająca, naszpikowana emocjami i symbolami "Rudowłosa" to jedna z najlepszych powieści, które przeczytałam w tym roku. Orhan Pamuk znakomicie łączy realizm z baśniowością i kolejny raz udowadnia, że nie tworzy banalnych książek, o których zapomina się równie szybko, jak się je przeczytało.

Autor: Orhan Pamuk
Tytuł: "Rudowłosa"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 313
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Literackie

Pomiędzy jedną a drugą wojną - "Odgłosy rosnących bananów" Ece Temelkuran

dosia1331

 100_061114

Bejrut, gdzieś tam, daleko... Właściwie nic o nim nie wiesz. Nie bierzesz go pod uwagę planując urlop, nie jest celem wakacyjnych podróży, choć jego nazwa brzmi egzotycznie i mogłaby być zapowiedzią wspaniałej przygody. A przecież, jak wynika z lektury książki, stolica Libanu jest sercem Bliskiego Wschodu, o którym Ece Temelkuran pisze z ogromną czułością, ale jednocześnie nie kryje przed czytelnikiem prawdy o tym, jak bardzo Bejrut naznaczony jest cierpieniem i przemocą. To miasto pełne sprzeczności, różnic kulturowych i religijnych.

"Odgłosy rosnących bananów" to książka, której głównym bohaterem jest Bejrut. Ece Temlekuran nadaje mu jednak cechy ludzkie, co jest bardzo trafne i w pełni uzasadnione. Zresztą autorka prosi czytelnika o uwagę, o wnikliwą lekturę, a nawet ponowne przeczytanie pewnego fragmentu. Ten sposób narracji i sugestywne opisy sprawiają, że miasto przestaje być odległym zakątkiem świata, o którym tak niewiele wiemy. Drugoplanowymi bohaterami powieści tureckiej pisarki są mieszkańcy bloku przy wzgórzu Jetawi. Różnorodni i noszący w sobie niepokój ludzie, którzy żyją w ciągłej obawie przed kolejną wojną. Nie potrafią zapomnieć niektórych wydarzeń, ale starają się w miarę normalnie funkcjonować. Wstrząsające są zwłaszcza listy doktora Hamzy do córki. Przepełniona miłością do dziecka korespondencja jest źródłem wiedzy na temat wojny domowej i jej długofalowych skutków, które odbijają się na kolejnych pokoleniach. Niestety poznajemy tylko ułamki życiorysów bohaterów wykreowanych przez Temelkuran, ale niezwykła mozaika ludzkich losów bardzo zapada w pamięć. Te postaci pojawiają się tylko na chwilę i zanim zdążymy je poznać, zrozumieć i polubić, już nam umykają... 

"Odgłosy rosnących bananów" to chaos i piękno Bliskiego Wschodu, przemoc i miłość, nienawiść i przyjaźń, wojna i pokój. To opowieść o Bejrucie, który przyciąga i odpycha, który chcesz poznać i jednocześnie boisz się, co znajdziesz pod kolejną warstwą. Ale powieść Ece Temelkuran to również historie ludzi, którzy chcieliby odzyskać własne ja, odnaleźć spokój i nie obawiać się świstających nad głowami kul. 

Książka Ece Temelkuran nie jest łatwą lekturą, wymaga skupienia i chociażby mglistej wiedzy na temat Libanu, bo autorka wielokrotnie nawiązuje do jego historii. "Odgłosy rosnących bananów" to nie tylko przejmująca opowieść o Bejrucie i jego mieszkańcach, to również pięknie napisana książka, która momentami przybiera postać intymnego wyznania. Zbudowana z licznych metafor, miejscami poetycka, po prostu niezwykła. 

Co można usłyszeć w sierpniową noc na plantacji bananów? Wybaczcie, ale nie zdradzę.

A tak na marginesie - polecam filmy libańskiej reżyserki Nadine Labaki, "Karmel" i "Dokąd teraz?"

Moja ocena: 6/6.

Autor: Ece Temelkuran
Tytuł: "Odgłosy rosnących bananów"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2016
Książkowe Klimaty

W drogę... "Z muchą świat zwiedzamy i opowiadamy" Marta Galewska-Kustra

dosia1331

100_0633

Muchy to okropnie natrętne owady i na pewno nie wzbudzają sympatii, ale Fefe jest zupełnie inna. Bohaterka książki Marty Galewskiej-Kustry to ciekawa świata, wygadana i bardzo urocza musza obywatelka, która zyskuje przy bliższym poznaniu. Tym razem rezolutna Fefe wybiera się w daleką, choć nieplanowaną podróż, bo ubzdurała sobie stworzyć przytulne gniazdko w jednej z kieszeni w walizce. Czy ten przedmiot w ogóle nadaje się na dom? Nie mnie rozstrzygać tego rodzaju kwestie, to zadanie dla dzieci, które będą miały okazję kolejny raz spotkać Fefe i razem z nią wyruszyć po przygodę...

Autorka książki, Marta Galewska-Kustra, jest logopedą, pedagogiem dziecięcym i pedagogiem twórczości. Jej bestsellerowa seria książek wspierających rozwój mowy dziecka należy do moich ulubionych. To nie tylko atrakcyjne wizualnie książki, ale przede wszystkim ważne narzędzia pracy, w których można znaleźć mnóstwo wskazówek dotyczących rozwoju mowy i eliminowania jej wad. Ćwiczenia są zabawne i bardzo podobają się dzieciom, poza tym są niezwykle skuteczne, więc naprawdę warto skorzystać z wiedzy i doświadczenia autorki. "Z muchą świat zwiedzamy i opowiadamy" to kolejna fantastyczna książka Marty Galewskiej-Kustry, która pozwoli miło i twórczo spędzić czas z dzieckiem. Fefe widzi świat zupełnie inaczej niż ludzie, jej tok rozumowania znacznie różni się od naszego, dlatego pozwólcie dzieciom wsłuchać się w tekst. Poza tym urocza muszka nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co wydarzyło się po tym, jak postanowiła zamieszkać w walizce. Upłynie trochę czasu, nim w jej maleńkiej główce pojawi się właściwe rozwiązanie zagadki. Dzieci z całą pewnością połączą fakty szybciej od Fefe, a w dodatku będą miały okazję poćwiczyć umiejętność opowiadania i logicznego myślenia, bo tekst zamieszczony w książce to nie wszystko, należy go właściwie zinterpretować. Poza tym na kartach książki znajduje się wiele pytań, na które trzeba odpowiedzieć.

Wartościowa, mądra i pięknie zilustrowana książka jest przykładem tego, że zabawa i nauka idą w parze, zatem do dzieła! A jeśli dopiero wybieracie się na wakacje, to koniecznie zajrzyjcie do walizki, czy przypadkiem nie zabieracie pasażera na gapę :)

Miłej zabawy!

100_0635

100_06391

Moja ocena: 6/6

Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Tytuł: "Z muchą świat zwiedzamy i opowiadamy"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2017
"Nasza Księgarnia"

Sposób na zwierzaka, czyli "Ale draka! Rysuję zwierzaka!" Magdy Wosik

dosia1331

100_0629

Jeśli moje dziecko poprosi o namalowanie kotka, to nie ma sprawy, jakoś dam radę. Lata praktyki, czyli bazgrania na ostatnich stronach zeszytu sprawiły, że kotek jakoś wygląda i co najważniejsze przypomina kota. Ale na pewno nie poradzę sobie z innymi zwierzakami, bo niestety nie potrafię rysować. Zresztą już się na łamach bloga do tego przyznałam i nawet pochwaliłam swoim brakiem talentu prezentując bohatera książki Lucyny Krzemienieckiej, czyli krasnala Hałabałę. Ówczesne arcydzieło mój mąż skwitował następująco: "Podpisz, Dominika lat 8". A tak się starałam... Nobody's perfect :)

Książka Magdy Wosik, "Ale draka! Rysuję zwierzaka!" jest absolutnie dla mnie i nie ukrywam, że nieźle ubawiłam się ćwicząc portretowanie niektórych zwierząt. Okazuje się, że za pomocą kilku pociągnięć ołówka można wyczarować na papierze zebrę, małpę, nosorożca, krokodyla, hipopotama i wiele innych przedstawicieli świata zwierząt. Prosta kreska, kółeczko, pętelka, kwadracik, trójkącik, ucho, oko, ogon i zwierzak, jak malowany. Wstydu nie ma, gdy trzeba narysować antylopę albo flaminga, bo rysując zgodnie ze wskazówkami autorki można pochwalić się całkiem niezłym obrazkiem. Poza tym w książce znajdują się zabawne wierszyki i ilustracje, które co nieco mówią o danym gatunku zwierząt. Można oczywiście tworzyć własne opowieści, to zawsze urozmaica wykonywanie jakiegoś zadania.

100_0630

Ołówki, kredki, farby, kawałeczki kolorowego papieru - to wszystko przyda się podczas zabawy, bo narysowanie zwierzaka to tylko połowa sukcesu :)

Moja ocena: 6/6

Autor: Magda Wosik
Tytuł: "Ale draka! Rysuję zwierzaka!"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 96
Rok wydania: 2017
"Nasza Księgarnia"

 

Obraz zamiast tekstu :)

dosia1331

 

DSC01348

 100_02802

Nie byłabym sobą, gdyby skończyło się tylko na zdjęciach, więc uprzejmie donoszę, że już niebawem na blogu ukaże się kilka słów wrażeń na temat pięknej i niesamowicie zapadającej w pamięć książki Ece Temelkuran, "Odgłosy rosnących bananów".

Pozdrawiam i do miłego zaczytania!

Jeśli sierpień, to tylko z "Idą sierpniową" Małgorzaty Musierowicz

dosia1331

DSC01179

Mam słabość do literackich rudzielców. Kocham szaloną i pyskatą Pippi, rozczula mnie Ania Shirley i ogromną sympatią darzę Idę Borejko, czyli jedną z bohaterek "Jeżycjady" Małgorzaty Musierowicz. "Ida sierpniowa" była swego czasu moją ulubioną częścią cyklu i pewnie dlatego z przyjemnością do niej wróciłam. Bardzo byłam ciekawa, jakie wrażenie zrobi na mnie po latach, zwłaszcza że po raz pierwszy przeczytałam tę książkę w szkole podstawowej. Pamiętam rozczarowanie ilustracjami autorki, które uważałam za wyjątkowo paskudne, bo w ogóle nie pasowały do mojego wyobrażenia o bohaterach. Teraz charakterystyczna kreska Małgorzaty Musierowicz nie budzi we mnie negatywnych emocji, a wręcz przeciwnie. Jednak nie wszystkie tomy "Jeżycjady" przypadły mi do gustu, kilka książek czytałam z umiarkowanym entuzjazmem, aż wreszcie straciłam zainteresowanie kolejnymi tytułami. Ale spotkanie po latach z Idą uważam za bardzo udane, zwłaszcza że zwróciłam uwagę na wiele szczegółów, które kiedyś mi umknęły.

Ida Borejko jest nastolatką z burzą płomiennych loków i mnóstwem kompleksów. Ruda, chuda i nieurodziwa (tak o sobie myśli) dziewczyna jest na dodatek hipochondryczką, która szuka kolejnych objawów chorobowych, bo licho nie śpi i lepiej dmuchać na zimne. Poza tym jest dla siebie niezwykle surowa i gdyby nie rozmowa z ukochaną mamą, która to i owo podpowiedziała, Ida nadal trwałaby w przekonaniu, że do niczego się nie nadaje i nikomu nie podoba. Tak naprawdę Ida jest niezwykle odważna, inteligentna, przedsiębiorcza i uparta, tylko nie wierzy w siebie. A wygląd zewnętrzny jest sprawą absolutnie drugorzędną, zawsze można coś poprawić, czasem wystarczy zmiana fryzury, delikatny makijaż i wyprostowana sylwetka, by inni dostrzegli skrywane dotąd piękno. Mimo to Idzie zdarza się usłyszeć, że jest rudym kościotrupem, co po pierwsze jest niegrzeczne, a po drugie się nie opłaca, o czym boleśnie przekonają się bracia Lisieccy. Krótko mówiąc, lepiej jej nie denerwować, bo nastolatka nie da sobie w kaszę dmuchać i bezpieczniej będzie mieć w niej przyjaciela niż wroga. Wiele pozytywnych zmian czeka Idę, ale zanim to nastąpi piętnastolatka opuści wypoczywającą nad Jeziorem Drawskim rodzinę i wróci do Poznania. Brak pieniędzy zmusi ją do podjęcia pracy. Sympatyczny rudzielec zostanie damą do towarzystwa, a przy okazji zaprzyjaźni się z wnukiem pracodawcy. Co z tego wyniknie i jak potoczą się losy bohaterki czwartego tomu "Jeżycjady"? Przekonajcie się sami.

Czy książka oddana w ręce czytelników w 1981 r. może być nadal aktualna? Oczywiście, że tak. "Ida sierpniowa" porusza szereg problemów związanych z dorastaniem i zapewniam, że wiele się w tym temacie nie zmieniło. No może poza tym, że Ida nie wędruje ulicami Poznania ze słuchawkami w uszach, nie przesiaduje przed komputerem i nie trwoni czasu na nicnierobieniu. Ale historia przedstawiona w książce rozpoczyna się 1 sierpnia 1979 r., w zupełnie innej epoce, więc nic więcej nie muszę dodawać. Bohaterce powieści sen z powiek spędza raczej brak wody, której dostawy w Poznaniu są wstrzymywane, niż najnowszy model telefonu. Piętnastoletnia Ida skrycie marzy o wielkiej miłości rodem z romantycznych powieści, które czyta do późnych godzin nocnych. Małgorzata Musierowicz kilka razy serwuje czytelnikowi narrację, której nie powstydziłaby się Jane Austen albo Charlotte Brontë. Ma to swój urok i doskonale współgra z opowiadaną na kartach powieści historią.

Wartka akcja, barwny język, doskonale nakreślone postaci pierwszo- i drugoplanowe czynią "Idę sierpniową" bardzo interesującą lekturą i co najważniejsze wciąż aktualną ze względu na poruszane tematy. Dla mnie była to sentymentalna podróż w czasie i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że Ida Borejko to fantastyczna dziewczyna, nadal bardzo mi bliska.

DSC01189

Moja ocena: 5/6

Autor: Małgorzata Musierowicz
Ilustracje: Małgorzata Musierowicz
Tytuł: "Ida sierpniowa"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 183
Akapit Press 

Jak Grzebałkowska Beksińskich sportretowała

dosia1331

DSCN0464

Przeczytałam tę książkę kilka tygodni temu i przyznaję, że zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Nawet nie bardzo wiem, jak o niej opowiedzieć i czy w ogóle powinnam, bo nie jestem pewna, czy uda mi się słowami wyrazić wszystkie uczucia, które towarzyszyły mi podczas lektury. Wciąż przypominają mi się niektóre fragmenty książki, zdjęcia z prywatnego archiwum Beksińskich, zwłaszcza jedno, na którym uwieczniony został Tomasz Beksiński i jego przenikliwe, wręcz przerażające spojrzenie, a przecież był wówczas tylko małym chłopcem.

Magdalena Grzebałkowska stworzyła monumentalne dzieło, doskonale napisaną i skomponowaną reporterską opowieść o trudnej relacji ojca i syna, fascynującą biografię wybitnego malarza i trzymającą w napięciu historię życia nadwrażliwego młodego człowieka, który nie bał się śmierci, a wręcz przeciwnie, bardzo chciał spojrzeć jej prosto w oczy. Zresztą śmierć to drugoplanowa postać w książce Grzebałkowskiej, która ciągle krąży nad bohaterami, wciąż jest obecna i boleśnie przypomina o tym, jak kruche jest ludzkie życie. Śmiercią interesuje się Zdzisław Beksiński i swoje wyobrażenie o niej utrwala na obrazach, ale temat śmierci pociąga również Tomasza Beksińskiego, wychowanego w otoczeniu apokaliptycznych, psychodelicznych i mrożących krew w żyłach prac ojca. Od śmierci rozpoczyna się również książka, której pierwszy akapit jest informacją o udanej próbie samobójczej Tomasza Beksińskiego. Potem śledzimy losy dość specyficznej rodziny. Zdzisław Beksiński, znakomity, ale skoncentrowany na sobie malarz, który nie potrafi wyrażać uczuć, boi się ludzi, cierpnie na myśl uczestniczenia w wystawach i boryka się z szeregiem różnych problemów, o których dowiadujemy się w kolejnych rozdziałach książki. Drugą postacią jest oczywiście Tomasz Beksiński, który od dziecka igra z uczuciami rodziców i nie potrafi odnaleźć się w rzeczywistości, w której przyszło mu żyć. Rozpieszczany od najmłodszych lat, pozbawiony towarzystwa innych dzieci, wychowywany wśród dorosłych i wykorzystujący miłość matki do granic możliwości. Człowiek, któremu według rozmówców Magdaleny Grzabałkowskiej należało się solidne lanie. Tylko, że Zdzisław Beksiński nigdy nie podniósł ręki na jedynaka, ale też nigdy go nie przytulił. Artysta stroni od kontaktu fizycznego i robi wszystko, by go uniknąć, wtedy czuje się bezpieczny. Jest nawet taka scena w filmie "Ostatnia rodzina" opowiadającym o Beksińskich, gdzie po śmierci Zofii Beksińskiej Tomasz próbuje objąć ojca, a ten ze wstrętem i grymasem obrzydzenia na twarzy odrzuca gest syna. Wstrząsający i przerażający jest momentami obraz relacji Zdzisława i Tomasza. Czy Zdzisław Beksiński kochał syna? Tak, ale nie potrafił mu tego okazać, niestety. A szkoda, bo Tomasz Beksiński miał również drugą twarz i kiedy tylko chciał potrafił być bardzo ujmującym człowiekiem, który imponował rówieśnikom znajomością języka angielskiego (tłumaczył filmy i teksty piosenek), wiedzą na temat muzyki (prowadził audycje radiowe) i lekkim piórem (publikował teksty w prasie). Ale Tomasz Beksiński nade wszystko chciał kochać i być kochanym, tylko że w rodzinie Beksińskich problem z okazywaniem uczuć jest dziedziczny, choć różne formy przybiera. A co z Zofią Beksińską? Jestem matką i nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co musiała czuć, kiedy jej dziecko przechodziło kolejne załamanie, a ona drżała, gdy nie odbierał telefonu albo nie otwierał drzwi w swoim mieszkaniu. Zofia Beksińska słaba i silna jednocześnie, spokojna i rzeczowa, kochająca żona i matka, która zrezygnowała z siebie, by wspierać karierę męża i wychować dziecko.

"Beksińscy. Portret podwójny" to fenomenalnie napisana książka i arcyciekawa biografia ojca i syna. Pełna detali opowieść o zawodowej i prywatnej drodze Zdzisława i Tomasza Beksińskich, ukazująca złożone osobowości obu mężczyzn. Ale to przede wszystkim książka o tym, jak trudno kochać.

Moja ocena: 6/6

Autor: Magdalena Grzebałkowska
Tytuł: "Beksińscy. Portret podwójny"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 477
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Znak

 

Jak zwierzęta widzą człowieka - "Człowiek jaki jest, każdy widzi" Marzena Matuszak

dosia1331

DSCN0605

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak widzą nas zwierzęta? Świat zwierząt nie ma przed człowiekiem większych tajemnic. Znamy wygląd poszczególnych gatunków zwierząt, ich cechy charakterystyczne, miejsce występowania, sposób żerowania i mnóstwo innych ciekawostek. Niedawno w jednej z książek przeczytałam, że tylko morskie głębiny są jeszcze w stanie zaskoczyć człowieka, bo tam być może toczy się bujne życie towarzyskie, póki co nieosiągalne dla ludzkich oczu ze względu na zbyt dużą głębokość, która jest po prostu niebezpieczna. Wracając do pytania zadanego na początku, bardzo ciekawa jestem tego, jak postrzegają człowieka zwierzęta i szkoda, że nie potrafią mówić, bo pewnie wiele byśmy się o sobie dowiedzieli i coś mi się wydaje, że nie byłyby to tylko komplementy. Marzena Matuszak w książce "Człowiek jaki jest, każdy widzi" oddała głos zwierzętom i muszę przyznać, że stworzyła bardzo interesujący obraz tego, kim/czym dla zwierzęcia jest człowiek. Poza tym nadała tej opowieści humorystyczne zabarwienie i naprawdę trudno oderwać się od lektury. Zabawna i niezwykle intrygująca rozmowa toczy się wśród zwierząt na temat człowieka, na dodatek w dość nietypowych okolicznościach przyrody, bo w hotelu prowadzonym przez rodzinę Yetich.

Jak widzą nas zwierzęta, czy jesteśmy dla nich atrakcyjni, czy wręcz przeciwnie? Czy nasz wygląd zewnętrzny jest taki sam w oczach wszystkich zwierząt? Co sądzą o naszym zachowaniu, przyzwyczajeniach i trybie życia, który prowadzimy? Czy jesteśmy dla nich ważni, czy zupełnie zbyteczni? Czy potrafimy żyć w zgodzie? W hotelu "U Yetich" trwa dyskusja na ten temat, więc otwórzcie książkę i poznajcie jej bohaterów. Na pewno wiele się o sobie dowiecie.

Zabawna treść i znakomite ilustracje.

DSCN06061

DSCN06082

Moja ocena: 6/6

Autor: Marzena Matuszak
Ilustracje: Grażyna Rigall
Tytuł: "Człowiek jaki jest, każdy widzi"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 56
Rok wydania: 2017
Dwie Siostry

 

Wierszem o porach roku - "Cztery pory roku"

dosia1331

DSCN0603

Wiosną wszystko budzi się do życia. Trawa się zieleni, na drzewach można zauważyć rozwijające się liście, ptaki wesoło ćwierkają i wreszcie jest coraz cieplej. Nawet niedźwiedź w końcu się obudził i bacznie obserwuje, czy to na pewno pora wiosennej pobudki. Cieplejsze powietrze zachęca pszczoły do wyruszenia na łąki pełne kwiatów. Jednak wiosna nie trwa wiecznie i zaraz po niej nadchodzi wesołe, upalne lato. Maki i chabry kołyszą się wśród pól, kolorowe motyle dają pokaz niezwykłych powietrznych ewolucji, a to nie wszystko, bo lato to wakacje, na które z niecierpliwością czekają wszystkie dzieci. Ale i tej pory roku nie możemy zatrzymać na zawsze, bo lato musi ustąpić miejsca barwnej jesieni, dojrzałym w słońcu słodkim owocom, kasztanom, z których przedszkolaki zrobią sympatyczne ludziki. Jesień ma kosz pełen cudownych darów, którymi chętnie się podzieli, więc nie ma co rozpaczać po lecie, jesień jest równie wspaniała. A kiedy z drzew opadną liście, zrobi się chłodniej i ponuro to znak, że należy wyjąć z szafy ciepłe ubrania, bo już niedługo powitamy dostojną zimę, która lubi zaskoczyć i w mgnieniu oka wyczarować puszysty śnieg i srogi mróz. Cicho, bo miś już smacznie chrapie i bardzo by się rozgniewał, gdyby ktoś przerwał mu zimowy wypoczynek, bo właśnie śni o wiośnie... A potem wszystko zacznie się od nowa.

"Cztery pory roku" to kolejna wspaniała książka, która znalazła się w biblioteczce mojej córki i jak zwykle największe wrażenie zrobiły na niej ilustracje, więc trochę trwało zanim pozwoliła sobie tę książkę przeczytać. Ale tym razem nie naciskałam, bo jesteśmy na etapie przeglądania książek i tworzenia własnych opowieści, które są nie tylko zabawne, ale też dużo mówią o rozwoju dziecka. "Powiało wiosną", "Tam, gdzie lato", "Jesienne dary" i "Zima" to tytuły czterech wierszy, które w uroczy sposób objaśniają dziecku rytm przyrody i zwracają uwagę na charakterystyczne cechy każdej z pór roku. Atutem publikacji są kolorowe i zabawne ilustracje autorstwa Anity Paszkiewicz-Tokarczyk i Mirosława Tokarczyka.

DSCN0592

Moja ocena: 5/6

Autorzy: Tadeusz Kubiak, Jerzy Kierst, Barbara Lewandowska
Tytuł: "Cztery pory roku"
Ilustracje: Anita Paszkiewicz-Tokarczyk i Mirosław Tokarczyk
Oprawa: twarda
Ilość stron: 48
Rok wydania: 2017
"Nasza Księgarnia"

 

 

 

Urocza opowieść o pokonywaniu lęków - "Kto pocieszy Maciupka?" Tove Jansson

dosia1331

 

DSCN0531

Maciupek jest bardzo małym stworzonkiem. Strachliwy i nieśmiały troll chciałby mieć przyjaciół, kogoś bliskiego z kim mógłby spędzać czas, ale brakuje mu odwagi, by zawrzeć znajomość. Pewnego dnia opuszcza dom i wyrusza w podróż, bo ma już dość życia w samotności. W czasie wędrówki obserwuje inne stworzonka, które świetnie się bawią, mają przyjaciół, są radosne i nie doskwiera im samotność. Mógłby do nich dołączyć, gdyby tylko nie paraliżował go strach przed odezwaniem się do kogokolwiek. Kto pocieszy Maciupka, kto sprawi, że poczuje się lepiej, kto zostanie jego przyjacielem? A może jest ktoś o wiele bardziej samotny niż Maciupek? Troll będzie miał okazję przekonać się, że nie tylko on źle się czuje i cierpi z powodu braku towarzystwa. Dowie się również o tym, że wcale nie jest takim strachliwym stworzeniem i jeśli trzeba potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji. A wszystko zacznie się od znalezionego w butelce listu...

Jeżeli znacie i lubicie opowieści Tove Jansson o Muminkach, to książka "Kto pocieszy Maciupka?" z pewnością przypadnie wam do gustu, zwłaszcza że na jej kartach spotkacie postaci, które pojawiły się w serii książek o sympatycznych Muminkach. Paszczaki, Buka, Włóczykij, Filifionki, Mimbla i inne stworzonka są drugoplanowymi bohaterami opowieści o Maciupku. 

"Kto pocieszy Maciupka?" to nie tylko ciekawa historia i pięknie zilustrowana przez Tove Jansson książka, ale przede wszystkim ważna opowieść o przyjaźni i miłości. Poza tym książka uczy odwagi i pokonywania lęków, z którymi czasem borykają się małe dzieci. Nieśmiałość, niepewność, brak wiary w siebie i obawa przed nawiązywaniem znajomości to ograniczenia, które często uniemożliwiają normalne funkcjonowanie i powodują narastanie problemu, jeśli się go bagatelizuje. Doskonałym wstępem do rozmowy na ten temat może być właśnie książka "Kto pocieszy Maciupka?"

DSCN0533

DSCN0534

Moja ocena: 6/6

Autor: Tove Jansson
Tytuł: "Kto pocieszy Maciupka"
Ilustracje: Tove Jansson
Oprawa: twarda
Ilość stron: 32
Rok wydania: 2017
"Nasza Księgarnia"

Opowieść o życiu - "Lato" Tove Jansson

dosia1331

DSCN0515

Większość czytelników kojarzy nazwisko fińskiej pisarki z Muminkami, czyli serią przygód o stworkach przypominających małe hipopotamy. Ale Tove Jansson jest również autorką kilku książek dla dorosłych, które potwierdzają jej niebywały talent prozatorski. Mamy lato, nieco kapryśnie, bo pogoda w kratkę, więc tym większa ochota na książkę i może warto właśnie teraz sięgnąć po twórczość Jansson adresowaną do dorosłego czytelnika. Co powiecie na nostalgiczną, wyciszającą i odrobinę poetycką opowieść "Lato"? Metaforyczna, nastrojowa i pełna życiowej mądrości lektura urzeka prostotą i delikatnością. Tove Jansson kreśli w niej obraz relacji babki i wnuczki, dojrzałej kobiety i dziecka. Dla sześcioletniej dziewczynki przygoda z życiem dopiero się rozpoczyna, dla babki powoli kończy. Obie większość czasu spędzają na rozmowie, tworząc dość specyficzny tandem, nie tylko ze względu na wyraźnie dzielącą je różnicę wieku. To, co ważne dla dziecka niekoniecznie jest istotne dla dorosłego i odwrotnie. Dziecięcy sposób postrzegania świata w niczym nie przypomina dorosłego spojrzenia na rzeczywistość. Klimatyczna fińska wysepka sprzyja rozmowom, które nie zawsze są łatwe, zwłaszcza że dotyczą nie tylko radosnych chwil w życiu człowieka. Babka i wnuczka poruszają temat uczuć towarzyszących miłości i przyjaźni, śmierci i tęsknocie, a wszystko to opisane przez Tove Jansson w prosty sposób i z dużą wrażliwością. W środku znajdują się ilustracje autorki i niech nikogo nie zwiedzie okładka sugerująca lekturę dla dzieci, bo to z całą pewnością nie jest książka dla nich.

Piękna opowieść o życiu.

Moja ocena: 5.5/6

DSCN0548

Lato :)DSCN0526

DSCN0527
 
Autor: Tove Jansson
Ilustracje: Tove Jansson
Tytuł: "Lato"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 238
Rok wydania: 2017
"Nasza Księgarnia"

Książka niezwykła, czyli "Wchodzi koń do baru" Dawida Grosmana

dosia1331

DSCN0495

Czego można spodziewać się po książce, której tytuł brzmi, jak kiepski żart? Jak to czego? Genialnej lektury, bo Dawid Grosman nie pisze złych książek. A poza tym ta niewielkich rozmiarów powieść została nagrodzona Man International Booker Prize 2017, więc to dodatkowy powód, by po nią sięgnąć. "Wchodzi koń do baru" nie jest łatwą lekturą, to literatura z najwyższej półki, wymagająca i naszpikowana emocjami proza -pomysł i wykonanie są godne wszystkich literackich nagród. "Wchodzi koń do baru" z całą pewnością znajdzie się na podium mojego subiektywnego Top 10 najlepszych lektur przeczytanych w 2017 r. Jeżeli nie znacie twórczości izraelskiego pisarza, to nic nie stoi na przeszkodzie, bo nakładem Świata Książki ukazało się w Polsce kilka innych powieści, "Patrz pod: Miłość", "Tam, gdzie kończy się kraj", "Poza czasem", "Bądź mi nożem", "Księga gramatyki intymnej" i "Ciałem rozumiem". Nieważne, od której z nich rozpoczniecie czytelniczą przygodę z Dawidem Grosmanem, bo każda z książek tego autora zasługuje na uwagę. Ale czasem warto zacząć z przytupem, więc może zdecydujecie się na niedawno nagrodzoną, czyli "Wchodzi koń do baru".

Dowale Gee jest starzejącym się komikiem, człowiekiem, który wiele w życiu przeszedł i dla którego przeszłość to wciąż otwarty rozdział. Scena pozwala mu wykrzyczeć wszystko to, o czym na co dzień stara się zapomnieć, scena daje mu odwagę i siłę, by zmierzyć się z demonami przeszłości. Gniew skrywa pod maską ignorancji, ból tuszuje niewybrednymi żartami, a wszystko to przy pełnym udziale publiczności, która momentami nie wie, jak się zachować, śmiać się, płakać, czy zrezygnować z szalonego widowiska, choć to ostatnie wydaje się niemożliwe, bo Dowale jej na to nie pozwoli. Wśród osób zgromadzonych w klubie, gdzie trwa "rozrywkowy" wieczór jest przyjaciel komika z dzieciństwa. Zażenowany i zdezorientowany mężczyzna próbuje zrozumieć, dlaczego w ogóle zgodził się na to, by uczestniczyć w tym godnym pożałowania spektaklu. Jednak kolejne dowcipy, dygresje i dialog Dowale z publicznością sprawiają, że powoli dociera do niego, dlaczego znalazł się w tym miejscu i dlaczego musi być świadkiem tego wydarzenia...

"Wchodzi koń do baru" nie jest łatwą lekturą, zwłaszcza że to, co dzieje się na kartach powieści Dawida Grosmana śmieszy czytelnika tylko przez chwilę. Potem trzeba skonfrontować się z historią Dowale, a ta wcale zabawna nie jest, bo wiele w niej mrożących krew w żyłach wydarzeń, mnóstwo cierpienia i krzywdy, które trwale zapisały się w jego pamięci. Nie bez znaczenia jest miejsce, gdzie odbywa się występ, czyli Netanja w Izraelu. Kto nie zna historii tej części świata, będzie musiał odrobić lekcję, bo znajomość hasła Holokaust, które jest jednym z kluczy do odczytania tej powieści, jest kroplą w morzu. Dawid Grosman porusza temat II wojny światowej, Holokaustu i konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Ale to tylko jedna strona medalu, druga dotyczy współczesnego człowieka, jego oczekiwań, wrażliwości na kulturę i znajomość historii. Podszyty ironią występ Dowale Gee budzi skrajne emocje. Jego wulgarność, uszczypliwość i dość specyficzny stosunek do publiczności jednym się podoba, u innych budzi odrazę. Ludzie śmieją się do rozpuku albo walą pięścią w stół, bo to, co się dzieje się na scenie przekracza granicę dobrego smaku. Mimo wszystko ludzie włączają się do zabawy, która wzbudza ich niepokój i każe się zastanowić, czy śmiech jest adekwatny do sytuacji.

Przejmującą, przerażającą i niezwykle błyskotliwą powieść zafundował czytelnikom Dawid Grosman. "Wchodzi koń do baru" zachwyca literackim kunsztem, bawi, wzrusza i odpycha jednocześnie. Można odnieść wrażenie, że czytelnik również zostaje wciągnięty w grę z Dowale Gee. Przebrnięcie przez tę powieść jest nie lada wyczynem i wcale nie chodzi o sposób w jaki została napisana, bo ten jest jak najbardziej przystępny, ale o zmierzenie się z historią głównego bohatera.

Autor: Dawid Grosman
Tytuł: "Wchodzi koń do baru"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 238
Rok wydania: 2016
Świat Książki

 

 

Opowieść o duchach... "Panda i duchy" Jon J Muth

dosia1331

DSCN0478

Duchy, lampiony, dynie, kostiumy, czy to w ogóle jest odpowiednia lektura na tę porę roku? Przeglądam książkę i ogromne wrażenie robią na mnie przede wszystkim cudowne ilustracje. Żywe, nasycone kolory i wielka dbałość o szczegóły. Nie sposób nie zachwycić się akwarelami i rysunkami wykonanymi tuszem autorstwa Jona J Mutha. Mam ostatnio szczęście do pięknie zilustrowanych książek. Poznaję "Pandę i duchy" razem z dziećmi i wiem, że im również publikacja bardzo przypadła do gustu. Małe rączki córki wertują książkę i zatrzymują się na niektórych obrazkach nieco dłużej. Syn od razu dostrzega, że książka nawiązuje do Halloween. "Cukierek albo psikus?" - żartuje i proponuje wspólną lekturę. Już po kilku stronach wiem, że Jon J Muth nie serwuje czytelnikowi banalnej historii, typowej opowiastki, którą czyta się w ostatni wieczór października, bo odniesienia do Halloween, symbole i popularne motywy w pewnym momencie schodzą na drugi plan. "Panda i duchy" to książka, która łączy współczesność ze starożytnymi naukami zen. Stawia przed czytelnikiem wiele pytań, a co najważniejsze, nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Wyciszająca i niezwykle klimatyczna opowieść ma głębszy sens i na pewno spodoba się czytelnikom w różnym wieku. Początek sugerujący lekką historię, przeradza się w pełną życiowej mądrości przypowieść, która skłania do refleksji i niezwykle zapada w pamięć.

DSCN0508

Na końcu, w "Słowie od Autora", możecie dowiedzieć się, jaka jest geneza książki "Panda i duchy". Na zachętę dodam, że interpretacja tej urokliwej historii o duchach może być początkiem bardzo ciekawej dyskusji.  

DSCN0480

Moja ocena: 5/6
 
Autor: Jon J Muth
Ilustracje: Jon J Muth
Tytuł: "Panda i duchy"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 40
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Debit

Wszyscy mamy swoje Zephyr... "Magiczne lata" Robert McCammon

dosia1331

DSCN0019

Czy można przejść obojętnie obok książki, która ma taką okładkę? Nie, nie można i zapewniam, że nota wydawnicza i rekomendacje tym razem w pełni odzwierciedlają wnętrze, bo żadna z opinii nie jest na wyrost. Poza tym "Magiczne lata" Roberta McCammona są jedną z najpiękniejszych powieści o dzieciństwie, które do tej pory przeczytałam i ośmielam się twierdzić, że byłaby znakomitą kandydatką na listę lektur obowiązkowych w szkołach ponadpodstawowych, zwłaszcza że porusza mnóstwo ważnych tematów, jak chociażby problem rasizmu. Właściwie na tym mogłabym poprzestać, bo znakomitą recenzję książki,  historię tego, jak powstawała i dlaczego, autor zamieścił na początku. Ale pozwólcie, że dodam kilka słów od siebie, choć mogłabym opowiadać o tej książce w nieskończoność, a mój zachwyt i tak nie zostałby odpowiednio zwerbalizowany. 

Zephyr, miasteczko w stanie Alabama, lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku. Dwunastoletni Cory Mackenson staje się świadkiem makabrycznego wydarzenia. Otóż, pewnego poranka Cory pomaga ojcu w rozwożeniu mleka. Nagle dostrzegają rozpędzony samochód, który z impetem wpada do pobliskiego jeziora. Ojciec chłopca rusza na ratunek, bo za kierownicą siedział jakiś mężczyzna. Pomoc okazuje się zbędna, człowiek uwięziony w tonącym aucie jest martwy i na dodatek skuty kajdankami. Jego zmasakrowana twarz będzie o tej pory prześladowała ojca Cory'ego, doprowadzając go niemal do obłędu. Tragedia wstrząśnie również chłopcem, który postanowi odkryć prawdę...

"Magiczne lata" Roberta McCammona to wielowątkowa i wielogatunkowa opowieść o dzieciństwie. Tylko dziecko jest w stanie wyobrazić sobie, że jadąc na rowerze można w pewnym momencie poszybować nad wierzchołkami drzew i tylko dziecko może zobaczyć w rzece czającego się potwora. Polem do popisu dla dziecięcej wyobraźni jest również Jezioro Saksońskie i jego ciemna otchłań ze spoczywającym na dnie ciałem zamordowanego mężczyzny. Chłopiec spędza czas w towarzystwie przyjaciół, ale skrycie marzy o rozwiązaniu zagadki, zwłaszcza że dysponuje małym, zielonym piórkiem, być może dowodem w sprawie. W końcu wszystko się wyjaśni, ale zanim to nastąpi Cory'ego, jego rodzinę, przyjaciół i sąsiadów czeka jeszcze bardzo wiele dobrych i złych rzeczy, jak to w życiu.

DSCN0018

"Magiczne lata" to książka, którą czyta się jednym tchem, a po przewróceniu ostatniej strony żałuje, że ten moment nastąpił tak szybko. Robert McCammon umiejętnie łączy różne gatunki literackie, bo "Magiczne lata" to jednocześnie sensacyjna, przygodowa, fantastyczna, psychologiczna i zabarwiona nutą grozy historia o chłopcu, który pragnie zostać pisarzem. W Zephyr nie brakuje tematów do opisania, więc Cory może szlifować talent.

Jeżeli szukacie lektury na wakacyjne zaczytanie, to "Magiczne lata" są wręcz wymarzoną książką. Dzięki niej odkryjecie, że też macie swoje Zephyr, które być może nie przypomina tego z kart powieści Roberta McCammona, ale jest równie wspaniałe, pachnie domowym ciastem, rozbrzmiewa ulubioną piosenką i kryje się w czyimś uśmiechu. Może wasze Zephyr wciąż jest bardzo blisko, na wyciągnięcie ręki.

I ja mam swoje Zephyr...

Moja ocena: 6/6

Autor: Robert McCammon
Tytuł: "Magiczne lata"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 650
Rok wydania: 2012
Papierowy Księżyc

"Turcja: obłęd i melancholia" Ece Temelkuran

dosia1331

DSCN04401

Niedawno usłyszałam, że Turcja to państwo, które stoi w rozkroku. Czekałam na ciąg dalszy ciekawej teorii, ale na próżno, bo rozmówca nie był skory do rozwinięcia tematu. Mogę jedynie domyślać się, że chodziło albo o geograficzne położenie tego kraju, co oznaczałoby raczej lekkie wysunięcie nóżki, niż rozkrok, zwłaszcza że europejska część Turcji to zaledwie 3% jej powierzchni, reszta znajduje się w Azji, albo o politykę w wykonaniu Recepa Tayyipa Erdoğana. Ta druga kwestia wydaje się bardziej uzasadniona, bo od dłuższego czasu z Turcji napływają dość niepokojące wieści, dlatego książka Ece Temelkuran "Turcja: obłęd i melancholia" jest lekturą nie tyle ważną, co wręcz konieczną, bo nasze wyobrażenie o tym kraju opiera się na popularnych obecnie serialach i turystyce, która ogranicza się do spędzania czasu nad morzem albo zwiedzania słynnych zabytków. Ece Temelkuran opowiada o swojej ojczyźnie bez zbędnego patosu, choć ten z pewnością byłby jej wybaczony, bo historia Turcji jest niezwykle ciekawa i obfituje w wydarzenia, które miały ogromny wpływ na losy świata. Ale turecka pisarka i dziennikarka bez mrugnięcia okiem krytykuje obecny rząd i zarzuca mu szereg nieprawidłowości. Ece Temelkuran wyciąga na światło dzienne wszystko to, o czym Turcy boją się nawet pomyśleć. Akt odwagi, czy desperacja? Jedno i drugie, bo Ece Temelkuran kocha swój kraj trochę wbrew zdrowemu rozsądkowi, bo ze wszystkimi jego absurdami, ale nie waha się głośno mówić o łamaniu praw człowieka, ograniczaniu swobód obywatelskich i wtrącaniu do więzień politycznych przeciwników obecnej władzy. Poza tym bardzo dobitnie podkreśla, że Turcja w żadnym wypadku nie jest kobietą, a już na pewno nie jest przyjazna płci pięknej, to raczej "Pan Turcja", któremu trzeba się podporządkować i pokornie wykonywać jego polecenia. Dlatego w Turcji  tak dobrze mają się patriarchat i konserwatyzm, zaś tolerancja, otwartość i zgoda na łączenie kultur i obecność różnych religii zaczynają nabierać innego znaczenia. Obecna władza, czuje się na tyle silna, że zawłaszcza sobie kolejne obszary i wcale nie o geografię chodzi, bo obecne granice Turcji zostały już dawno ustalone, ale o wiele ograniczeń w codzienności jej mieszkańców. Ece Temelkuran próbuje zwrócić uwagę świata na kraj, który uwielbia i nienawidzi jednocześnie. Ta ambiwalencja uczuć pozwala jej z dystansu spojrzeć nie tylko na wspaniałą historię swojej ojczyzny, o której wielokrotnie wspomina, ale przede wszystkim z troską analizować teraźniejszość, która może zaważyć na przyszłości Turcji. Państwo, które powstało na gruzach Imperium Osmańskiego i które potrafiło odbudować swoje znaczenie we współczesnym świecie, a przede wszystkim być przykładem, zwłaszcza dla krajów arabskich, sieje obecnie postrach wśród własnych obywateli i budzi słuszny niepokój opinii publicznej.

Porażająca lektura i bardzo dobrze napisana książka.

Moja ocena: 6/6

Autor: Ece Temelkuran
Tytuł: "Turcja: obłęd i melancholia"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 272
Rok wydania: 2017 
Książkowe Klimaty

"Jak Kalle rozprawił się z bykiem" Astrid Lindgren

dosia1331

DSCN0467

Uwielbiam Astrid Lindgren! Kocham jej mądrość i poczucie humoru. W książkach szwedzkiej pisarki jest tyle pozytywnej energii i tak dużo ciepła, że trudno wyobrazić sobie literaturę dla dzieci bez jej twórczości. Kto mnie zna, ten wie, że mam absolutnego bzika na punkcie autorki "Dzieci z Bullerbyn", a w zasadzie na punkcie jej fenomenalnych opowieści. Niektóre z jej książek przeczytałam kilka razy, jak chociażby "Ronję, córkę zbójnika", której fragmenty mogę cytować z pamięci. Zresztą to moja ulubiona powieść Astrid Lindgren, do której wracam z przyjemnością i która nadal zachwyca mnie swoim przesłaniem. Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie pojawienie się na rynku wydawniczym przepięknej opowieści "Skrzat nie śpi", bo wcześniej nie znałam tej historii, a teraz znajduje się ona w repertuarze lektur na dobranoc, które czytam mojej córce. Niedawno do naszej biblioteczki trafiła kolejna wspaniała opowieść Astrid Lindgren, czyli "Jak Kalle rozprawił się z bykiem" i muszę przyznać, że to jedna z najładniej wydanych książek szwedzkiej pisarki. Przepiękne ilustracje Marit Törnqvist cudownie uzupełniają tekst Astrid Lindgren i zapewniam, że bardzo ciężko oderwać od nich wzrok, czego dowodem niech będzie fakt, że chyba po raz pierwszy skupiłam się najpierw na ilustracjach, a potem na tekście. Ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Książki dla dzieci są do czytania i oglądania, więc kolejność dowolna.

A o czym jest opowieść "Jak Kalle rozprawił się z bykiem"? Tytułowy bohater, czyli Kalle jest wiejskim chłopcem, spokojnym, serdecznym i inteligentnym dzieckiem, które wie, jak postępować ze zwierzętami, by zyskać ich zaufanie. Będzie okazja, by przekonać wszystkich, że dziecko potrafi poradzić sobie w sytuacjach ekstremalnych i ujarzmić wielkiego byka, Adama Engelbrekta. Dziecko kontra byk - w głowie się nie mieści, że Kalle w ogóle wpadnie na pomysł poskromienia bestii. Ale to, co czasem nie udaje się dorosłym, wychodzi dzieciom, bo sztuka polega na tym, by zachować spokój i znaleźć nić porozumienia. Siła nie tkwi w rozmiarze, lecz w mądrości...

DSCN0468

DSCN0476

Moja ocena: 6/6
 
Autor: Astrid Lindgren
Tytuł: „Jak Kalle rozprawił się z bykiem”
Ilustracje: Marit Törnqvist
Oprawa: twarda
Ilość stron: 28
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Zakamarki

 

 

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci