Menu

MATKA POLKA CZYTAJĄCA

BLOG LITERACKI

Niezwykły świat przyrody - "Atlas przygód zwierząt"

dosia1331

DSCN0106

Moja córka jest małą wielbicielką zwierząt, więc to właśnie jej wręczyłam "Atlas przygód zwierząt" i nawet przewidziałam reakcję, bo na widok książki krzyknęła: "Ale duża!" Nie potrafiła jej utrzymać, bo książka rzeczywiście jest pokaźnych rozmiarów i z pewnością za ciężka dla takiego maluszka. Ale ze wszystkim można sobie jakoś poradzić i "Atlas przygód zwierząt" został rozłożony na podłodze, a maleńkie rączki ruszyły w poszukiwaniu misiów, słoni, delfinów i... pająków, którymi uwielbia straszyć babcię.  A ja przyglądałam się wielkiej radości, choć były momenty, że bałam sie, by w tej euforii nie uszkodziła książki. Na szczęście przestała obgryzać okładki, co kiedyś tłumaczyłam smakowaniem dobrej literatury. Póki co, atlas jest w całości, ale musiało minąć trochę czasu, bym i ja mogła się z nim zapoznać, bo wciąż słyszałam: "to moja książka". Właściwie na tym mogłabym poprzestać, zwłaszcza że moja córka wystawiła "Atlasowi przygód zwierząt" najwyższą ocenę, ale pozwólcie, że dodam kilka słów od siebie. Książka z pewnością robi wrażenie, nie tylko swoimi gabarytami, ale przede wszystkim bardzo starannym wydaniem. Na jej kartach znajdziecie mapy wszystkich kontynentów i przeróżne gatunki zwierząt, które można tam spotkać. Ilość wiadomości jest naprawdę spora, a wszystko dodatkowo pięknie zilustrowane. Można przyjrzeć się zwierzętom w ich naturalnym środowisku, zobaczyć jak się zachowują i w jaki sposób zdobywają pożywienie. Nie bez znaczenia są pory roku i miejsce, w którym występują poszczególne gatunki. Wszystko zostało przedstawione i opisane w przystępny dla dziecka sposób. Informacji, szczegółów i ciekawostek jest naprawdę mnóstwo, ale nie są przytłaczające. Dzieci będą miały okazję przyswoić sobie wiadomości i zajrzeć do najodleglejszych zakątków Ziemi, gdzie na lądzie, w morzach i oceanach mieszkają najróżniejsze gatunki zwierząt. Moja córka jest zdecydowanie za mała na lekturę tej książki, co oczywiście nie wyklucza jej przeglądania, ale to raczej czytelnicza propozycja dla starszych dzieci, mam na myśli uczniów szkoły podstawowej.

DSCN00991

DSCN01031

"Atlas przygód zwierząt" to piękna opowieść o zachwycającym świecie przyrody.

Moja ocena: 6/6

Tekst: Rachel Williams i Emily Hawkins
Ilustracje: Lucy Letherland
Oprawa: twarda
Ilość stron: 87
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

 

 

"Tajemnicze zniknięcie detektywa Pozytywki", czyli kilka słów o książce, która powstała z tęsknoty :)

dosia1331

DSCN00831

Wszyscy mamy ulubionych bohaterów, którzy są dla nas ważni z różnych powodów. Bywa, że koniec książki trochę nas smuci, bo chętnie czytalibyśmy dalej.  Okazuje się, że nawet pisarze tęsknią za wykreowanymi przez siebie postaciami i dlatego decydują się na kontynuację ich losów. Grzegorzowi Kasdepce tak brakowało detektywa Pozytywki, że koniecznie musiał dowiedzieć się, co słychać u tego bohatera. Tak powstała kolejna książka o detektywie Pozytywce, ale... bez detektywa Pozytywki. Brzmi dziwnie? Niestety, to prawda. Pozytywka zniknął, wyparował, ślad po nim zaginął, nie ma go w swoim biurze itp. itd. Na dodatek sąsiedzi zgodnie potwierdzają, że od dłuższego czasu nie mieli przyjemności rozmawiać z detektywem i obawiają się, że mogło stać się coś złego. Tylko co? Jak grzyby po deszczu pojawiają się kolejne hipotezy, ale nie przynoszą żadnego rozwiązania. Czy jesteście ciekawi, co tak naprawdę się stało i właściwie, gdzie jest Pozytywka? Jeżeli tak, to koniecznie sięgnijcie po książkę.

DSCN0110

"Tajemnicze zniknięcie detektywa Pozytywki" to bardzo ciekawa historia, dowcipna i na dodatek wymagająca od dziecka spostrzegawczości, umiejętności łączenia faktów, logicznego myślenia. Krótko mówiąc, młodzi czytelnicy muszą trochę pogłówkować, czytać ze zrozumieniem i zwracać uwagę na szczegóły. Należy czytać bardzo uważnie, by przypadkiem nie przeoczyć jakichś wskazówek i śladów, które posłużą do rozwiązania zagadek.

Książka składa się z ośmiu rozdziałów, które są jednocześnie ośmioma zagadkami. Do dzieła, miłej zabawy!

A tak na marginesie - rewelacyjne ilustracje.

Moja ocena: 4,5/6

Autor: Grzegorz Kasdepke
Ilustracje: Piotr Rychel
Tytuł: "Tajemnicze zniknięcie detektywa Pozytywki"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 77
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

 

 

 

Wiara a fanatyzm religijny - "Wieża" Williama Goldinga

dosia1331

DSCN0082

"- Po co ważyć się na małe rzeczy, Roger? Ja mam wielkie zamierzenia.
- Jakie?
- Czterysta stóp w górę."
 

"Wieża" Williama Goldinga jest dowodem na to, że w bibliotekach można znaleźć prawdziwe perełki, doskonale napisane i skomponowane historie, które często przegrywają w starciu z nowościami. Wiem, że bardzo trudno jest przejść obojętnie obok wydawniczych nowości, popularnych nazwisk, kuszących okładek. Ale to, co nowe, nie zawsze jest dobre, a rekomendacje na okładkach bywają przesadzone i niestety wszystkie brzmią podobnie. Książki wydane kilkadziesiąt lat temu potrafią być niezwykle interesujące, a ich treść wciąż aktualna. 

Dziekan katedry, niejaki Jocelin, pragnie rozbudować świątynię i rękami wynajętych robotników wznieść zapierającą dech w piersiach wieżę. Jest przekonany, że przyszedł na świat, by dokonać czegoś wielkiego i tym samym przypodobać się Bogu. Ale nie bierze pod uwagę tego, że jego wizja nie ma racji bytu i najprawdopodobniej skończy się tragedią. Roger Mason, człowiek nadzorujący prace budowlane, nie potrafi przemówić Jocelinowi do rozsądku, nawet błagania majstra o wstrzymanie budowy nie robią na nim wrażenia. Dziekan jest człowiekiem obłąkanym, pysznym i próżnym w swych poczynaniach, a jego wiara, podobnie jak wieża, nie ma solidnych fundamentów. Jocelin twierdzi, że "prościej jest wierzyć w cud" niż w to, że konstrukcja prędzej, czy później runie. Duchowny nie liczy się z nikim i niczym, jest skoncentrowany na osiągnięciu celu, nic więcej nie ma dla niego znaczenia. Tak rozpoczyna się budowa wieży, która przeczy prawom fizyki i staje się początkiem przerażających wydarzeń...

Historia opowiedziana przez Williama Goldinga w doskonały sposób ukazuje cienką granicę między wiarą a fanatyzmem. Powieść czyta się z narastającym uczuciem niepokoju, zwłaszcza że autor z niebywałą precyzją demaskuje również mechanizm oddziaływania jednostki na grupę ludzi, ich podporządkowanie, bierność, rezygnację z własnych przekonań. Katedra będąca miejscem modlitwy pustoszeje, budowa jest ważniejsza od modlitwy, bo uwaga ludzi skupiona jest na chylącej się ku upadkowi wieży, która tak naprawdę jest symbolicznym upadkiem wiary, chichotem diabła.

Autor: William Golding
Tytuł: "Wieża"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 169
Rok wydania: 1986
Instytut Wydawniczy Pax

 

Jak znaleźć czas na czytanie?

dosia1331

DSCN0044

Pytanie, które słyszę najczęściej brzmi: "Jak znajdujesz czas na czytanie?" Jakoś znajduję i wcale nie wymaga to nadludzkiego wysiłku. Moja pasja nie dezorganizuje życia rodzinnego, nikt nie cierpi z tego powodu, bo czytam w nocy, kiedy wszyscy smacznie śpią. Wiem, że czasem jest ciężko, że powrót z pracy do domu nie oznacza końca pracy, bo czeka mnóstwo innych obowiązków, a przede wszystkim stęsknione za mamą dzieci. Ale nie jestem robotem, muszę mieć czas dla siebie, chwilę oddechu, moment, w którym mogę się wyciszyć. Podsumowując, czas na czytanie po prostu musi się znaleźć!

A dlaczego Ty nie masz czasu na lekturę? Może zbyt dużo uwagi poświęcasz innym zajęciom albo trwonisz czas przed telewizorem, komputerem. Chyba że nie lubisz czytać, wtedy nie ma o czym mówić, nic na siłę. Znam mnóstwo osób, które twierdzą, że kiedyś dużo czytały, więc co takiego stało się, że czytanie przestało mieć znaczenie? Różne wymówki słyszałam, a szkoda, bo czas spędzony na lekturze to idealna forma relaksu, redukcja stresu i możliwość podróżowania po świecie bez konieczności opuszczania wygodnego fotela. Argument, że książki są drogie też mnie nie przekonuje, bo istnieją biblioteki, które coraz częściej inwestują w swoje zbiory. Wcale nie musisz kupować książki, by ją przeczytać, zresztą może się okazać, że nie przypadnie ci do gustu, więc biblioteka oznacza mniejsze ryzyko. Ale nie tylko nowości zasługują na naszą uwagę, bo w bibliotekach można znaleźć mnóstwo wartościowej literatury. Nie musisz gonić za nowościami, nadrób czytelnicze zaległości, poszperaj w bibliotekach, a na pewno znajdziesz coś dla siebie. Moim ostatnim odkryciem jest "Wieża" Williama Goldinga, książka wydana w 1964 r., wciąż niesłychanie aktualna, niebawem o niej napiszę.

DSCN0020

Jeżeli nie czytasz, bo przerastają cię domowe obowiązki, to może warto poprosić o pomoc. Zapewniam, że dzieci potrafią pozbierać klocki, włożyć zabawki do koszyków, odłożyć na półkę pluszaki i wbrew pozorom nie zawsze trzeba chodzić za dzieckiem krok w krok. W tym czasie możesz przygotować pranie albo wyprasować ubrania. Domownicy będą mieli okazję przekonać się, że nic samo się nie zrobi i w ten sposób szybciej uporasz się z innymi pracami. Zyskasz czas, który wieczorem możesz poświęcić na jeden rozdział książki. 

Czytasz swoim dzieciom? Jeżeli nie, to jak najszybciej wprowadź ten zwyczaj. To fantastyczna forma spędzania czasu z dzieckiem i na dodatek cenna lekcja, bo czytanie niesamowicie rozwija, wzbogaca słownictwo, poszerza horyzonty, pobudza wyobraźnię. Niech czytanie będzie elementem zabawy!

Czy dzień bez książki uważam za stracony? Bez przesady, czytanie to przyjemność, a nie obowiązek. Rosnące stosy nieprzeczytanych książek w moim domu świadczą o tym, że nie pożeram literatury z prędkością światła i bywam zajęta czymś zupełnie innym albo najzwyczajniej w świecie zmęczona. Z nikim się nie ścigam, nikomu nie muszę dorównać w ilości przeczytanych książek, to nie zawody sportowe. 

DSCN0047

A na zakończenie wiersz:

Leopold Staff
"CZYTELNICY"

"Zmierzchem, gdy gaśnie blask słonecznej kuli,
Nad brzegiem wody, gdzie drzew widma mdleją,
Marzy młodzieniec, spragnioną nadzieją
Całując karty powieści o Julii.

I gdzieś o setki mil, parku aleją
Krocząc samotnie, dziewczyna najczulej
Tę samą księgę do swej piersi tuli,
Szepcąc z słodyczą oddania: "Romeo!"

Ta sama książka, chwila i tęsknota
Otwarła duszom ich miłości wrota,
Gdzie wszedłszy razem w swych wiosen ozdobie,

W objęciu wspólnym przeżyły ekstazy
Pierwszych upojeń, nie znanych dwa razy,
Choć się nie znają, ni wiedzą o sobie."

Do miłego zaczytania!

 

Po fenomenalnej "Akuszerce" pora na "Ćmę" - Katja Kettu nadal w formie

dosia1331

DSCN0068

Katja Kettu powieścią "Akuszerka" zrobiła na mnie spore wrażenie, dlatego też umieściłam ją w zestawieniu najlepszych książek, które przeczytałam w ubiegłym roku. Doskonale zdaję sobie sprawę, że "Akuszerka" podzieliła czytelników, bo fińska pisarka stworzyła obrazoburczą historię, pozbawioną tabu opowieść o miłości, która nigdy nie powinna się narodzić, a jednak stała się faktem. Przyznaję, że trudno było mi przebrnąć przez niektóre fragmenty, ale też nie potrafiłam zrezygnować. Zastanawiałam się, skąd w pisarce tyle odwagi i chęci pisania o rzeczach trudnych do zaakceptowania? Myślałam również o tym, jaka będzie kolejna powieść w dorobku literackim Kettu, czy dorówna poprzedniej? Moje wątpliwości zostały rozwiane, bo jestem po lekturze "Ćmy" i z przyjemnością, choć nie do końca jestem przekonana, czy to słowo jest odpowiednie, stwierdzam, że Katja Kettu jest w rewelacyjnej formie, a co najważniejsze, po raz kolejny potwierdza swój niebywały talent prozatorski. Wiem, że i tym razem czytelnicy podzielą się na tych, którzy w zachwycie będą rozpływać się nad "Ćmą" oraz tych, którzy nie będą potrafili zmierzyć się ze światem przedstawionym przez Kettu. Ale na pewno nikt nie pozostanie obojętny, bo fińska pisarka udowodniła, że "Akuszerka" nie była dziełem przypadku.

W najnowszej powieści poznajemy losy dwóch kobiet, babki i wnuczki. Ciężarna Irga Malinen jako nastolatka uciekła z Finlandii do ZSRR, bo obawiała się zemsty ojca i lokalnej społeczności z powodu zajścia w ciążę z Rosjaninem. Ale zamiast w ramiona ukochanego trafiła do łagru, gdzie przeżycie graniczy z cudem. Kilkadziesiąt lat później jej wnuczka poznaje niezwykłą kobietę, a biegnąca dwutorowo opowieść Irgi i Verny zaczyna układać się w całość...

DSCN0077

Katja Kettu umiejętnie łączy różne gatunki literackie i choć w "Akuszerce" ten zabieg nie był aż tak zauważalny, to w "Ćmie" dostrzegamy go już po kilku pierwszych rozdziałach. Jest w tym pewna logika, bo wydarzenia przedstawiane przez Kettu wymagają dodatkowej oprawy, ukazane w prosty, banalny sposób straciłyby na swej oryginalności. Poza tym siłą prozy Kettu jest balansowanie na granicy dobrego smaku, szokowanie i  prowokowanie, dlatego też tak dużo w jej twórczości scen erotycznych, naturalistycznych opisów, budzących niepokój zwrotów akcji. W prozie fińskiej pisarki ważne są również symbole, ich znaczenie, czego dowodem jest chociażby tytułowa ćma. Kettu ma niepowtarzalny styl i lekkość pisania o sprawach, o których boimy się nawet pomyśleć, a surowy ton wypowiedzi to jej znak rozpoznawczy.

Premiera: 15 marca 2017 r.

Moja ocena: 5/6

Autor: Katja Kettu
Tytuł: "Ćma"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Świat Książki

Kłamstwo ma krótkie nogi... "Wielkie kłamstewka" Liane Moriarty

dosia1331

DSCN0033

Przypadek sprawił, że sięgnęłam po "Wielkie kłamstewka" Liane Moriarty, bo ta książka przeleżała na mojej półce kilka miesięcy i w zasadzie o niej zapomniałam. Aż któregoś wieczoru podczas oglądania telewizji, a właściwie przeskakiwania z programu na program w nadziei na znalezienie czegoś interesującego, trafiłam na rozpoczynający się pierwszy odcinek miniserialu. Byłam niemal pewna, że skądś znam tytuł i zaraz po emisji przebiegłam wzrokiem po półkach z książkami. Okazało się, że wśród nich znajduje się powieść Liane Moriarty, na motywach której zrealizowano wspomniany przeze mnie serial.

Nie ukrywam, że przeczytałam tę książkę w błyskawicznym tempie z dwóch powodów. Po pierwsze - byłam ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów, a po drugie - chciałam sprawdzić, czy książka jest warta uwagi, bo przyznaję, że wylądowała na półce za sprawą: tytułu, który sugeruje lekką lekturę, okładki z wizerunkiem kobiety z jakiejś bazy zdjęć (nie znoszę takich okładek!) i naklejki z hasłem - "kobiety to czytają" (co raczej odpycha, niż przyciąga). Krótko mówiąc, uznałam ją za czytadło do poduszki, które z pewnością znajdzie innego właściciela.

"Wielkie kłamstewka" nie są wybitną powieścią, ani historią, która na zawsze zapisze się w pamięci, ale mimo wszystko ta książka może się podobać, głównie za sprawą wciągającej fabuły i dynamicznej akcji. Niektóre z wątków są nieco przerysowane, ale czyta się dobrze i nie dziwi mnie fakt, że na motywach powieści powstał serial, bo książka jest w zasadzie gotowym scenariuszem. Liane Moriarty zaprasza czytelnika do lektury przypominającej rozrzucone puzzle, których ułożenie wymaga czasu, ale pozwoli odkryć prawdę o życiu trzech kobiet, Jane, Celeste i Madeline.  Okazuje się, że wielu rzeczy nie dostrzegamy albo udajemy, że ich nie widzimy, nie reagujemy w porę, bagatelizujemy sygnały, pozwalamy sobą manipulować i budujemy życie na kłamstwie, które prędzej, czy później runie niczym domek z kart. Kłamstwo ma krótkie nogi, niestety...

"Wielkie kłamstewka" to jedna z wielu powieści obyczajowych, ani zła, ani szczególnie wyjątkowa. 

Moja ocena: 4-/6

Autor: Liane Moriarty
Tytuł: "Wielkie kłamstewka"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 495
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Prószyński & S-ka

Wiersze Emily Dickinson w przekładzie Stanisława Barańczaka

dosia1331

DSCN9023

Jakiś czas temu na jednym z kanałów filmowych zaprezentowano film o Emily Dickinson, ciekawie zresztą zrealizowany i świetnie oddający klimat epoki, w której żyła. Niewiele wiemy o słynnej amerykańskiej poetce, ba, nie wiemy nawet, jak wyglądała u schyłku swego życia, bo wizerunek, który można odnaleźć w publikacjach na jej temat to dagerotyp wykonany w 1848 r., kiedy Emily Dickinson miała zaledwie siedemnaście lat. Czy wspomniany przeze mnie film biograficzny odpowiedział na wszystkie pytania dotyczące poetki, czy przybliżył jej postać? Trudno powiedzieć, ale na pewno sprawił, że po raz kolejny z ogromną przyjemnością sięgnęłam po jej przepiękne wiersze, tym razem w znakomitym przekładzie Stanisława Barańczaka.

DSCN9006

Muszę przyznać, że wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i zafundowało wielbicielom twórczości Emily Dickinson bardzo eleganckie wydanie zbioru jej wierszy. Poza tym w książce można znaleźć anglojęzyczne wersje utworów poetki, co dla lubiących czytać w oryginale będzie dużym atutem. Bardzo ciekawy jest również wstęp, w którym Stanisław Barańczak próbuje - głównie na podstawie wierszy - odpowiedzieć na pytanie, kim była Emily Dickinson.

Bardzo lubię poezję, ale nie znoszę o niej pisać, więc pozwólcie, że wrócę do lektury. Niech moja wyobraźnia poszybuje do małego pokoiku w Amherst, gdzie Emily Dickinson napisała jedne z najpiękniejszych wierszy, jakie kiedykolwiek przeczytałam.

A na zachętę jeden z utworów...

1263
"Żadna Fregata tak ja Książka
Nie niesie nas w Odległe
Strony - Koń żaden tak sprężyście
Jak Rytm Wiersza nie biegnie -
To - Szlak na przełaj - bez Rogatek
I Ceł - stać najuboższą
Duszę na któryś z tych Rydwanów,
Które ją stąd unoszą."
 
Moja ocena: 6/6
 
Autor: Emily Dickinson
Tytuł: "Wiersze wybrane"
Przekład: Stanisław Barańczak
Oprawa: twarda z obwolutą
Ilość stron: 286
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Znak

 

 

 

Między niebem a piekłem - "Araf" Elif Shafak

dosia1331

DSCN8992

Co najbardziej ogranicza człowieka poza granicami ojczyzny? Język! To pierwsza bariera, którą trzeba pokonać. Reszta ma znaczenie drugorzędne, zawsze można jakoś się dopasować, czegoś dowiedzieć, coś podpatrzeć. Sprawne posługiwanie się językiem obcym to nie lada wyzwanie, bo znajomość języka demaskuje nas w pierwszej kolejności. Nawet przeliterowanie nazwiska bywa kłopotem, bo jak wytłumaczyć obecność znaków diakrytycznych, czyli wszelkich kropek, ogonków i innych udziwnień przy literach, których pominięcie zmienia artykulację. Poza tym zawsze gdzieś  z tyłu głowy majaczy myśl o tym, że jest się obcym."Jak mówią, diabeł  tkwi w szczegółach. Może tak, może nie. Ale dowód cudzoziemskości na pewno tak." Z tego typu dylematami borykają się bohaterowie powieści  Elif Shafak pod enigmatycznie brzmiącym tytułem - "Araf".

Postaci wykreowane przez turecką pisarkę to dość nietypowa mieszanka kobiet i mężczyzn o różnej narodowości. Lokatorzy jednego z bostońskich mieszkań chcą jakoś wpisać się w rzeczywistość, w której przyszło im żyć, odnaleźć swoje miejsce, zrealizować plany, spełnić marzenia. Poczucie wyobcowania towarzyszy im niemal na każdym kroku, doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że nie są u siebie (albo tak chcą się czuć), ale z drugiej strony ciężko byłoby im na powrót odnaleźć się w kraju, z którego pochodzą. Ten dziwny stan zawieszenia to właśnie tytułowy araf, który w języku tureckim oznacza czyściec, miejsce między niebem a piekłem.

To nie jest najnowsza powieść Elif Shafak, ale - co jest niezwykle zaskakujące - bardzo aktualna. Shafak wydała ją w 2004 roku i jest to jej pierwsza powieść napisana w  języku angielskim. Trudno nie doszukiwać się w tej książce osobistych doświadczeń autorki "Bękarta ze Stambułu", zwłaszcza jeśli prześledzi się życiorys pisarki. Muszę przyznać, że mam kłopot z oceną tej powieści, bo odnoszę wrażenie, że momentami trochę Elif Shafak poniosło, przez co książka wydaje się przekombinowana. Zwłaszcza niektóre rozważania autorki irytują, są rozwleczone do granic możliwości, kolokwialnie rzecz ujmując - przegadane. Ale jest również mnóstwo niesamowicie ważnej treści, fenomenalnych spostrzeżeń, zaskakujących uwag, pięknych metafor. Elif Shafak dała się poznać jako autorka o niebywałym talencie do opowiadania i nie inaczej jest w przypadku powieści "Araf", więc spokojnie można przymknąć oko na to i owo i po prostu zaangażować się w lekturę książki, która została napisana przez emigrantkę i emigracji dotyczy.

Moja ocena: 5/6

Autor: Elif Shafak
Tytuł: "Araf"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 413
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Znak

 

 

 

 

 

 

"Monsieur Jean szuka szczęścia" Thomas Montasser

dosia1331

Poprzednia książka Thomasa Montassera, czyli "Wyjątkowy rok" była swoistym wyznaniem miłości do literatury, ciepłą, kameralną opowieścią o świecie książek. Kolejna powieść autora, "Monsieur Jean szuka szczęścia", przypomina klimatem "Wyjątkowy rok" i - podobnie, jak poprzedniczka - może być lekturą na jeden, ewentualnie dwa bardzo miłe wieczory.

DSCN8986

Szwajcaria - Zurych. Jean Picard, a właściwie Giacomo Piccoli - co okaże się ważną wiadomością nieco później -  przez czterdzieści trzy lata był konsjerżem w luksusowym hotelu Tour au Lac. Starszy pan świetnie wywiązywał się ze swoich obowiązków, zawsze na posterunku, do dyspozycji. Hotelowi goście w każdej sytuacji mogli liczyć na jego dyskrecję, pomoc i życzliwe słowo. Monsieur Jean nie potrafi odnaleźć się w roli emeryta, trudno mu zagospodarować wolny czas, zwłaszcza że mieszka sam, bo od lat jest wdowcem. Pewnego dnia przypomina sobie o notatniku, w którym zapisywał informacje o hotelowych gościach i współpracownikach. Doskonale wie, że zapiski mogłyby posłużyć mu do uszczęśliwienia tamtych ludzi, bo wiele spraw wciąż czeka na rozwiązanie. Nieszczęśliwe małżeństwa, zwaśnione koleżanki, przytłoczeni obowiązkami pracownicy hotelu i wiele innych postaci to drugoplanowi bohaterowie, w których los zacznie ingerować starszy pan. A to nie wszystko, bo na horyzoncie pojawi się niejaka Anastasia, która również będzie potrzebowała pomocy, zwłaszcza że uparła się otworzyć kawiarnię, choć nie ma pojęcia o prowadzeniu takiego biznesu i raczej czeka ją sromotna porażka. Ale monsieur Jean jest bardzo sprytnym starszym panem, który nikomu nie odmówi pomocy, ba, nawet nie zapyta, czy trzeba pomóc, tylko działa. Monsieur Jean zawsze zjawia się w odpowiednim momencie...

Pewnie pomyślicie sobie, że to kolejna banalna historia, o której zapomina się równie szybko, jak się ją przeczytało, nic bardziej mylnego. "Monsieur Jean szuka szczęścia" to urokliwa, pokrzepiająca i przywracająca wiarę w ludzi książka. Przyjemna, optymistyczna lektura, idealna na wyciszenie, uspokojenie myśli, niezwykle odprężająca. Tytułowy bohater szuka szczęścia dla innych, ale też dla siebie, chce być aktywny, użyteczny, wywoływać uśmiech na twarzach ludzi i pomagać tym, którzy pogubili się w życiu. Czerpie ze swoich doświadczeń i obserwacji, bo okazuje się, że "dzięki dobrej radzie, niewidzialnej pomocy, drobnemu oszustwu" można wiele zdziałać.

Moja ocena: 4,5/6

Do miłego zaczytania!

Autor: Thomas Montasser
Tytuł: Monsieur Jean szuka szczęścia"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 206
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Świat Książki

Niechaj blade twarze przeczytają! "Biały Mustang" Sat-Okh

dosia1331

DSCN8957

Czy dzieci bawią się jeszcze w Indian? Jestem z pokolenia, które uwielbiało tę zabawę. Kolorowo pióropusze, samodzielnie zresztą wykonane, wymalowane mazakami buzie, które potem trzeba było długo szorować, wtykane we włosy ptasie pióra, namioty i oczywiście indiańskie okrzyki. Ale to było jeszcze w czasach, kiedy dzieci nie były ogłupiane przez gadżety i nie wpatrywały się bezmyślnie w telewizor. Podwórko było miejscem, gdzie spędzało się każdą wolną chwilę i naprawdę trudno było nas zagonić do domu. Coś powstawało z niczego, zabawy wymyślało się z iście ułańską fantazją i nikomu nie przyszło do głowy, żeby siedzieć w domu, chyba że padał deszcz. Wspominam o tym, bo jestem po fascynującej lekturze przybliżającej kulturę Indian, ich wierzenia i obyczaje. Czytałam tę książkę, kiedy byłam dzieckiem i, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, wciąż bardzo dobrze pamiętam te historie, zwłaszcza "Hannuate", "Powstanie człowieka" i "Niedźwiedzia starej Mookhason".

Autorem książki jest Sat-Okh, czyli Stanisław Supłatowicz, polski pisarz indiańskiego pochodzenia, który na świat przyszedł w Kanadzie w dorzeczu rzeki Mackenzie. Był synem Polki oraz indiańskiego wodza plemienia Szaunisów. Wychowywał się wśród Indian na Alasce, a jego imię w języku shawnee oznacza Długie Pióro. Stanisław Supłatowicz to postać nietuzinkowa, były żołnierz AK i późniejszy marynarz, który zawsze bardzo dumny był ze swego pochodzenia. Nie dziwi zatem fakt, że naturalną koleją rzeczy stała się chęć przybliżenia indiańskiej kultury nie tylko w Polsce, gdzie zaczytywano się jego opowieściami, ale również na świecie, ponieważ jego książki były tłumaczone poza granicami naszego kraju. Wielokrotnie powątpiewano w indiańskie korzenie autora, zwłaszcza że w dokumentach nie ma o tym żadnej wzmianki, co Sat-Okh tłumaczył decyzją matki, która była zmuszona ukrywać ten fakt i dlatego zmieniła jego metrykę. Nie mam pojęcia, jaka jest prawda, ale i tak nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia, ponieważ opowieści Stanisława Supłatowicza to jedne z najbarwniejszych historii, które przeczytałam jako dziecko i zupełnie nie straciły dla mnie uroku, choć małą dziewczynką przestałam być już dawno temu.

DSCN8963

DSCN89641

"Biały Mustang" to dwanaście krótkich indiańskich opowieści, niezwykle sugestywnie napisanych, świadczących o dużej wiedzy autora na temat Indian, ale też wielkim darze opowiadania. Korowód barwnych postaci i historie, obok których naprawdę trudno przejść obojętnie stanowią siłę tej niewielkich rozmiarów książki. Jako dziecko nie zwróciłam uwagi na niuanse, nie rozkładałam tej lektury na czynniki pierwsze, bo najzwyczajniej w świecie nie czułam takiej potrzeby. Teraz przeczytałam z dużo większą świadomością, głębiej analizując tekst i zatrzymując się na fragmentach, które szczególnie mnie zainteresowały. Był to fantastycznie spędzony czas, cudowny powrót do dzieciństwa...

Moja ocena: 6/6

Autor: Sat-Okh
Tytuł: "Biały Mustang"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 119
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

"Radioaktywna" Maria, czyli opowieść o dwukrotnej noblistce..."Maria Skłodowska-Curie 1867-1934" Laurent Lemire

dosia1331

DSCN89681

Nie ukrywam, że czekałam na tę książkę, zwłaszcza że w kinach już niebawem pojawi się film opowiadający o wielkiej polskiej uczonej, dwukrotnej laureatce Nagrody Nobla, kobiecie, która wymyśliła termin radioaktywność i która  większość swojego życia spędziła w laboratorium. To dzięki niej na tablicy Mendelejewa dopisano dwa pierwiastki - rad i polon. Muszę przyznać, że Laurent Lemire kreśli fascynujący portret Marii Skłodowskiej-Curie, wnikliwą analizę jej dokonań w dziedzinie fizyki i chemii, a co najważniejsze unika zbędnego patosu choć gdyby nawet, to z całą pewnością zostałoby mu to wybaczone.

"Maria Skłodowska-Curie 1867-1934" to niewielkich rozmiarów biograficzna opowieść o wybitnej Polce, której kariera rozwinęła się poza granicami ojczyzny. Emigracja była świadomym wyborem, dyktowanym większymi możliwościami i na pewno słusznym, bo nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy Marie Skłodowskiej-Curie, gdyby na jej drodze nie pojawił się Piotr Curie. Tworzyli bardzo zgrany duet nie tylko w życiu prywatnym, ale też zawodowym. Współpraca małżonków została nagrodzona Noblem i to właśnie wtedy wizerunek i nazwisko uczonej poznał świat. Laurent Lemire opisuje nie tylko naukową drogę na szczyt, ale też życie prywatne, między innymi rozbuchany do granic możliwości romans Marii Skłodowskiej-Curie z Paulem Langevinem, który kosztował ją utratę reputacji i wiarygodności w oczach opinii publicznej. Uczonej przypięto łatkę tej, która odbiera żonie męża, a dzieciom ojca, niemal zupełnie zapominając o jej wybitnych dokonaniach. Czy zamieszanie wokół niej sprawiło, że postanowiła usunąć się w cień? Absolutnie nie! Afera nie miała wpływu na jej pracę, mało tego, Maria Skłodowska-Curie została wówczas po raz kolejny wyróżniona przez Królewską Szwedzką Akademię Nauk i do dzisiaj jest jedyną kobietą, która otrzymała tę nagrodę w dwóch różnych dziedzinach nauk przyrodniczych.

DSCN8974

A jak czyta się tę książkę? Wspaniale i naprawdę nie należy obawiać się naukowej terminologii, trudnych zagadnień, niezrozumiałych kwestii, bo to nie jest podręcznik, ale szalenie ciekawa opowieść o jednej z najwybitniejszych Polek i z całą pewnością jednej z najważniejszych kobiet na świecie. Książka została podzielona na rozdziały i przedstawia historię Marii Skłodowskiej-Curie od dzieciństwa, poprzez młodość i pracę naukową, aż do śmierci, czyli roku 1934. Polska uczona jest jedyną kobietą, która spoczęła w paryskim Panteonie. Laurent Lemire przedstawia losy wybitnej Polki w sposób obiektywny, poparty faktami, a nie plotkami, ukazujący Marię Skłodowską-Curie jako kobietę z krwi i kości, żonę, matkę i przede wszystkim wielką uczoną. Książka obfituje zwłaszcza w szczegóły dotyczące pracy naukowej, ale autor nie unika wzmianek o życiu prywatnym, anegdot i ciekawostek na temat noblistki. Poza tym w książce znajduje się mnóstwo nazwisk innych wybitych postaci, wśród których jest chociażby Albert Einstein - przyjaciel naszej rodaczki. Atutem publikacji są zdjęcia z prywatnego archiwum Marii Skłodowskiej-Curie.

Moja ocena: 5/6

Autor: Laurent Lemire
Tytuł: "Maria Skłodowska-Curie 1867-1934"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 176
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo "Świat Książki"

 

Jak usłyszeć, kiedy się nie słyszy... "Morze ciche" Jeroen Van Haele

dosia1331

Emilio nie słyszy od urodzenia. Boi się mówić, bo nie potrafi sobie wyobrazić, jak brzmi jego głos, a poza tym jest przekonany, że na pewno wydaje okropne dźwięki. Chłopiec jest zakompleksiony, nie ma przyjaciół i nie potrafi porozumieć się z ojcem, który zresztą niczego nie ułatwia, bo uważa syna za największe rozczarowanie swojego życia. Emilio ma jeszcze siostrę, która właśnie przyszła na świat i wszyscy cieszą się, że słyszy i wydaje dźwięki, czego dowodem jest rozdzierający płacz dziewczynki. Emilio jest przekonany, że nie słyszy tylko i wyłącznie dlatego, że urodził się rano, zbyt wcześnie, by natura zdążyła z pełnym wyposażeniem. Chłopiec jest rozgniewany, tłumi uczucia i nie pozwala sobie pomóc, ale na szczęście pojawia się Javier Vasquez, który zaprzyjaźnia się z Emiliem i opisuje mu świat dźwięków, bo morze wcale nie jest ciche. Morze szumi...

DSCN8975

"Morze ciche" to wzruszająca i chwytająca za serce poetycka opowieść o życiu w ciszy i ogromnej chęci wykrzyczenia żalu, bo jest się innym. Ale to również historia o przyjaźni, która bywa lekiem na całe zło i potrafi niemożliwe uczynić możliwym. Jeroen Van Haele stworzył mądrą opowieść o potrzebie akceptacji siebie i walce z przeciwnościami losu oraz konieczności zaufania tym, którzy wyciągają do nas pomocną dłoń. Ale ta książka to również apel o tolerancję, próbę zrozumienia ludzi, którzy na co dzień borykają się różnymi problemami. Doskonałym uzupełnieniem książki są czarno-białe ilustracje Sabien Clement, które z dużą wrażliwością ukazują historię niesłyszącego chłopca. 

Moja ocena: 5/6

Autor: Jeroen Van Haele
Tytuł: "Morze ciche"
Ilustracje: Sabien Clement
Oprawa: twarda
Ilość stron: 77
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Lektura na Walentynki - "Wszystko z miłości. 38 romansów wszech czasów" Megan Gressor i Kerry Cook

dosia1331

DSCN8964

Na rynku wydawniczym jest mnóstwo książek o miłości. Literatura tego typu zazwyczaj kierowana jest do kobiet, bo to one najchętniej po nią sięgają. Oczywiście nie ma w tym nic złego, wszak wybór należy do czytelnika. Przyznaję, że szerokim łukiem omijam lektury traktujące tylko i wyłącznie o miłości, czyli jednowątkowe, płytkie historie, skupiające się na parze głównych bohaterów, którym sen z oczu spędzają błahostki, a ich poczynania raczej śmieszą, niż powodują głębszą refleksję. Wyobraźnia autorów bywa rozpasana do granic możliwości, a ilość szczęścia przeplatanego nieszczęściem przypomina walkę dzieci o wiaderko w piaskownicy - dziecinada! Dlatego uciekam przed takimi książkami, gdzie pieprz rośnie i bardzo trudno jest namówić mnie do przeczytania chociażby tych aktualnie najpopularniejszych. Odpychają mnie już same okładki z wizerunkami przypadkowych osób z jakiejś internetowej bazy zdjęć. Wszelkie próby kończą się odłożeniem książki po kilkunastu stronach oraz obietnicą - nigdy więcej! Medialny szum wokół niektórych tytułów nie robi już na mnie wrażenia, rekomendacje na okładkach i hasła typu bestseller również. 

Nie mam pojęcia, czy lubię Walentynki, czy nie, bo w zasadzie ta data w kalendarzu jest mi zupełnie obojętna. Nie celebruję tego święta, ale trochę przekornie chciałabym zaproponować książkę, która może być alternatywą dla wszystkich miałkich, infantylnych i pisanych według tego samego wzorca miłosnych historii, bo te przedstawione przez Megan Gressor i Kerry Cook przynajmniej wydarzyły się naprawdę.

Książka została podzielona na kilka rozdziałów, których bohaterami są przedstawiciele książęcych rodów, słynni politycy, popularni aktorzy, znakomici pisarze, ale też historyczni kochankowie, jak Abelard i Helioza. Słuszny jest podtytuł tej publikacji, czyli "38 romansów wszech czasów", bo wiele z nich nie przetrwało próby czasu i chociażby z tego względu trudno nazywać je wielką miłością. Wśród zakochanych par są Królowa Elżbieta i Robert Dudley, Rita Hayworth i Ali Chan, Oscar Wilde i lord Alfred Douglas, Ted Huges i Sylvia Plath, Marek Antoniusz i Kleopatra, Frida Kahlo i Diego Rivera, Marilyn Monroe i Joe DiMagio oraz wiele innych mniej lub bardziej znanych postaci.

DSCN8965

Muszę przyznać, że "Wszystko z miłości" czyta się bardzo dobrze. Megan Gressor i Kerry Cook postarały się o to, by czytelnik ani na chwilę nie poczuł się znudzony. Ale to również, a może przede wszystkim zasługa bohaterów, bo to ich historie stały się inspiracją dla autorek. Tematem przewodnim publikacji jest oczywiście miłość, a z tą bywa różnie, więc przygotujcie się na sporą dawkę czytelniczych emocji. Dodam tylko, że doskonałym tłem muzycznym dla tej książki może być piosenka w wykonaniu Hanki Ordonówny "Miłość ci wszystko wybaczy", do której słowa napisał Julian Tuwim, a które idealnie obrazują zamieszczone w niej miłosne perypetie słynnych postaci.

Moja ocena: 4/6

Autor: Megan Gressor i Kerry Cook
Tytuł: "Wszystko z miłości. 38 romansów wszech czasów"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 325
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Poradnia K

 

Opowieści o awanturnikach i dla awanturników - "Przygody dzieci z ulicy Awanturników" Astrid Lindgren

dosia1331

Pewnie zauważyliście, że co jakiś czas prezentuję książki mojej ukochanej pisarki, czyli Astrid Lindgren. Właściwe szukam okazji, żeby przypominać jej twórczość i znowu taka się nadarzyła, bo spod skrzydeł "Naszej Księgarni" wyszło zbiorowe wydanie dwóch książek szwedzkiej pisarki: "Dzieci z ulicy Awanturników" i "Lotta z ulicy Awanturników". Na dodatek po raz pierwszy z cudownymi, kolorowymi ilustracjami Ilon Wikland. 

DSCN8943

"Tatuś mówi, że w naszym domu było całkiem spokojnie, zanim pojawiły się dzieci" mówi Mia Maria, bohaterka pierwszej opowieści. Mia Maria to młodsza siostra Jonasa i starsza siostra rozkapryszonej, marudnej i niezwykle upartej Lotty, która wszystkim daje się we znaki i bardzo trudno okiełznać tę małą łobuziarę. Rodzeństwo mieszka w żółtym domu na ulicy Garncarzy, ale od rana do wieczora jest tam taki harmider, że zdaniem tatusia należałoby zmienić nazwę ulicy na Awanturników. Tak rozpoczyna się barwna opowieść o rodzinie Nymanów i zapewniam, że wielokrotnie uśmiechniecie się podczas lektury, bo sytuacje przedstawione w tych opowieściach są po prostu z życia wzięte...

DSCN8949

DSCN8950

DSCN8951

Obie części "Przygód dzieci z ulicy Awanturników" to doskonała lektura nie tylko dla dzieci, ale również dla dorosłych czytelników. Muszę przyznać, że miałam ogromną frajdę podczas czytania, choć nie było to moje pierwsze spotkanie z rodziną Nymanów. Lotta do złudzenia przypomina moją rezolutną i momentami kapryśną córeczkę, która zawsze musi postawić na swoim, a przy tym jest niesamowicie urocza. U nas też kiedyś było bardzo spokojnie, ale podobnie, jak tatuś Lotty wcale nie tęsknimy za tym, co było kiedyś, bo dzieci to sama radość.

Astrid Lindgren przyzwyczaiła czytelników do zabawnych historii, których bohaterami są dzieci w różnym wieku. Jej książki to ponadczasowe opowieści, które czyta się z ogromną przyjemnością, bo prezentują dziecięcy sposób postrzegania świata, dziecięcą fantazję, spontaniczność, beztroskę i niesamowitą odwagę. W książkach szwedzkiej pisarki dziecko jest w centrum zainteresowania, to na nim skupia się cała uwaga, ono jest najważniejsze. I nie ma w tym absolutnie nic dziwnego, bo dla Astrid Lindgren dzieci były najważniejsze.

"Pragnę pisać dla tych, którzy czynią cuda. Dzieci czynią cuda, gdy czytają. Dlatego potrzebują książek" - Astrid Lindgren.

Moja ocena: 6/6

Autor: Astrid Lindgren
Ilustracje: Ilon Wikland
Tytuł: "Przygody dzieci z ulicy Awanturników"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 159
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

Nie ma powodu, by bać się Virginii Woolf - "Eseje wybrane" Virginia Woolf

dosia1331

DSCN8910

Pisać tak, jak Virginia Woolf to marzenie każdego pisarza. Ale angielska pisarka nie ma sobie równych i chyba marzeniem ściętej głowy jest jakakolwiek próba mierzenia się z jej talentem. Autorka "Pani Dalloway" to wybitna postać świata literatury, feministka, erudytka, kobieta nietuzinkowa, odważna w swych poglądach i niesamowicie utalentowana prozatorsko. Virginia Woolf to rozmiłowana w literaturze, zakochana w słowach i posiadająca nieprawdopodobny dar budowania pięknych zdań autorka powieści, opowiadań, recenzji, esejów. Jedna z najciekawszych i najważniejszych kobiet w literackim świecie. Lektura jej powieści oraz innych tekstów to czytelnicza uczta, możliwość obcowania z wybitną prozą. Wbrew pozorom jej twórczość wcale nie jest taka trudna, choć przyznać muszę, że wymaga dużego skupienia, pochylenia się nad problemem, rozumienia tekstu również między wierszami. Nie można czytać Virginii Woolf bezrefleksyjnie, do poduszki, dla relaksu, to jest twórczość z najwyższej półki, ambitna, jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna.

Doskonale pamiętam, jakie wrażenie robiłam na bibliotekarkach, które były zaskoczone moją fascynacją Virginią Woolf, bo prośba nastolatki o "Fale", "Panią Dalloway", czy "Do latarni morskiej" była dość frapująca, zwłaszcza że wypożyczałam te książki co jakiś czas, by po raz kolejny zanurzyć się w świecie Virginii Woolf. Z perspektywy czasu wiem, że wtedy było zdecydowanie za wcześnie na lekturę tych książek, ale z drugiej strony nauczyłam się szukania w literaturze czegoś więcej. Długo mogłabym rozpływać się w zachwycie nad talentem Virginii Woolf i bardzo ubolewam nad tym, że autorka pamiętana jest głównie jako pisarka borykająca się z chorobą psychiczną i mająca na koncie kilka prób samobójczych. W zbiorowej świadomości figuruje jako smutna, przepełniona bólem istnienia kobieta, która targnęła się na własne życie, choć jeszcze przed tym zdążyła napisać kilka nowatorskich powieści. 

DSCN8903

A jaka jest Virginia Woolf jako eseistka? Fenomenalna! To są mistrzowskie teksty, dopracowane w najdrobniejszym szczególe, wnikliwe, a większość z nich wciąż zaskakująco aktualna. Autorka "Pokoju Jakuba" jest doskonałą obserwatorką, mistrzynią ciętej riposty, potrafi pochwalić, ale też postawić miażdżącą opinię, a wszystko to wyrazić za pomocą precyzyjnie dobranych słów i genialnie zbudowanych zdań. Virginia Woolf w esejach to kobieta zaangażowana w dyskusję na temat praw kobiet, podróżująca aktywistka, dostrzegająca problemy zwykłych ludzi i nadająca znaczenie rzeczom prozaicznym. W esejach wyraża swoje zdanie na temat literatury, sztuki, polityki, pracy zawodowej kobiet oraz ogólnie rzecz ujmując - życia. Ale w tych tekstach pojawiają się również wątki biograficzne, pierwsza praca, decyzja o pisaniu i moment przełomowy, w którym udaje się Virginii Woolf pokonać pewną bardzo nachalną zjawę, która skutecznie utrudniała skupienie się na pracy twórczej. Rozwiązanie było jedno, należało ją zabić i nawet jej czarujący sposób bycia i miła aparycja nie pomogły - wyrok wykonano. Jak widzicie, na pewno nie brakowało Virginii Woolf poczucia humoru. Nie była cierpiętnicą, wiecznie zatroskaną i uwikłaną w szaleństwo kobietą, ale inteligentną, wrażliwą i zaangażowaną w sprawy społeczne wybitną pisarką.

Nie ma powodu, by bać się Virginii Woolf, za to na pewno jest wiele powodów, żeby poznać jej twórczość.

Moja ocena: 6/6

Autor: Virginia Woolf
Tytuł" "Eseje wybrane"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 495
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo Karakter

 

 

"Najlepiej w życiu ma twój kot..." - korespondencja Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza

dosia1331

DSCN8880

Nie mam pojęcia, czy sięgnęłabym po tę korespondencyjną opowieść, gdyby nie audycja radiowa, w której prezentowano fragmenty listów Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza. Bardzo cenię sobie twórczość naszej noblistki, mam ulubione wiersze jej autorstwa, a wśród nich ten wyjątkowy i bardzo dla mnie ważny. Nie chcę zdradzać tytułu, niech to będzie mój mały sekret. Listy i biografie nie należą do moich ulubionych gatunków literackich, ale przyznaję, że lektura listów, pod zabawnie brzmiącym tytułem "Najlepiej w życiu ma twój kot", zrobiła na mnie spore wrażenie i umiliła kilka ostatnich wieczorów.

DSCN8896

Z listów wyłania się obraz niezwykle charyzmatycznych postaci, utalentowanych ludzi pióra, szaleńczo zresztą w sobie zakochanych. Szymborską i Filipowicza połączyła dojrzała miłość (ona po czterdziestce, on po pięćdziesiątce), ale też przyjaźń i wzajemna fascynacja. Para była ze sobą aż do śmierci Kornela Filipowicza, choć nie był to tradycyjny związek, nigdy ze sobą nie zamieszkali, co dla żadnej ze stron nie miało najmniejszego znaczenia. Korespondencja Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza to nie tylko listy miłosne, ale również wspaniały komentarz ówczesnej rzeczywistości. Każda rozłąka to kolejne opowieści o sprawach prywatnych i zawodowych, rzeczach ważnych i błahostkach, pisane serio i z przymrużeniem oka, ale zawsze zakończone miłosnym wyznaniem. W listach pojawiają się nazwiska przyjaciół i znajomych słynnej pary, ludzi związanych z literaturą, sztuką i polityką, ale też fikcyjni bohaterowie. Dużym atutem publikacji są skany pocztówek i listów, zwłaszcza że wybitna polska poetka znana była z dużego poczucia humoru i zamiłowania do upiększania korespondencji wycinankami z prasy, czy rysunkami.

Lektura korespondencji Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza to intrygująca podróż w czasie oraz wyjątkowa opowieść o wielkiej miłości.

Moja ocena: 4,5/6

Autorzy: Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz
Tytuł: "Najlepiej w życiu ma twój kot"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 443
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Znak

Krok w dorosłość, czyli z gimnazjum do liceum... "LO-teria" Małgorzaty Karoliny Piekarskiej

dosia1331

DSCN8874

Pamiętacie, jak zachwycałam się "Klasą pani Czajki" Małgorzaty Karoliny Piekarskiej? Kończąc czytać wspomnianą powieść pomyślałam, że cudownie byłoby poznać dalsze losy warszawskich gimnazjalistów, zwłaszcza że niektóre wątki pozostały otwarte i aż prosiły się o kontynuację. Karolina Małgorzata Piekarska wyszła naprzeciw oczekiwaniom czytelników i napisała "LO-terię", ale to już nieco inna historia.

Bohaterowie "Klasy pani Czajki" rozpoczynają kolejny etap edukacji, stają się dumnymi licealistami i powoli zaczynają sobie uświadamiać, że dzieciństwo to już zamknięty rozdział. Poprzednia część skupiała się na typowych dla nastolatków problemach wieku dorastania, "LO-teria" jest opowieścią znacznie dojrzalszą. Książka ujęła mnie swoją normalnością, autorka nie porusza w niej tematów oderwanych od rzeczywistości, ale ważne i bardzo aktualne kwestie związane z wkraczaniem w dorosłość . Nie myślcie sobie, że bohaterowie "LO-terii" to chodzące ideały, nic bardziej mylnego, oni też mają swoje za uszami, popełniają błędy i ponoszą konsekwencje nieprzemyślanych decyzji. Ale jednocześnie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w życiu liczą się przyjaźń i pomocna dłoń, że warto mieć kogoś na kim można polegać i komu można zaufać...

"LO-terię" czyta się błyskawiczne, to zasługa stylu, w jakim ta książka została napisana. Niebanalny humor, współczesny język i krótkie rozdziały sprawiają, że kartki właściwie przewracają się same. Bohaterowie "LO-terii" to postaci z krwi i kości, z którymi mogą utożsamiać się młodzi ludzie. Jeżeli miałabym porównywać obie książki, czyli "Klasę pani Czajki" i "LO-terię", to zdecydowanie bardziej podobała mi się ta pierwsza, co i tak nie zmienia faktu, że proza Małgorzaty Karoliny Piekarskiej to bardzo dobra literatura dla młodzieży.

Brawa za okładkę - świetna!

Autor: Małgorzata Karolina Piekarska
Tytuł: "LO-teria"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 521
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo "Nasza Księgarnia"

"Ilustrowany inwentarz ptaków" Virginie Aladjidi

dosia1331

DSCN8746

Trzeba przyznać, że "Zakamarki" po raz kolejny stanęły na wysokości zadania i zafundowały czytelnikom książkę, która pozwoli bliżej poznać podniebnych przedstawicieli świata przyrody, czyli ptaki. Spośród 10 000 tysięcy gatunków wybrano 76 i w przystępny sposób opowiedziano o ich budowie, trybie życia, sposobie żerowania oraz miejscu występowania. Ilość podanych informacji jest wystarczająca, nie przytłacza i pozwala na zapamiętanie charakterystycznych szczegółów. Obok nazwy w języku polskim zamieszczono łaciński odpowiednik, zaprezentowano również dźwięki, jakie wydają poszczególne gatunki ptaków.

DSCN8752

Książka przykuwa uwagę fenomenalnymi ilustracjami autorstwa Emmanuelle Tchoukriel. Autorka, która specjalizuje się w tworzeniu rycin naukowych, posłużyła się akwarelami i tuszem chińskim, co dało niesamowity efekt, bo ptaki wyglądają, jak żywe. Ilustracje są kolorowe, dynamiczne i wykonane z dużą precyzją oraz dbałością o detale.

DSCN87551

"Ilustrowany inwentarz ptaków" to wartościowa i bardzo ładnie wydana książka. Publikacja może stanowić doskonałe uzupełnienie leśnych wędrówek i zachęcić do obserwowania ptaków w ich naturalnych środowisku. Szpaki, dzięcioły, bogatki, sowy, bażanty, zięby, sroki, jemiołuszki i wiele innych, również egzotycznych ptaków nie będzie miało przed dziećmi tajemnic. Przyjemne z pożytecznym? Ależ oczywiście, że tak!

DSCN8765

Autor: Virginie Aladjidi
Ilustracje: Emmanuelle Tchoukriel
Tytuł: "Ilustrowany inwentarz ptaków"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 64
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo Zakamarki

"Pragnienie" Richard Flanagan

dosia1331

DSCN8723

Richard Flanagan to urodzony w 1961 r. australijski powieściopisarz pochodzący z Tasmanii, przez wielu uważany za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli świata literatury. Wielokrotnie nagradzany pisarz jest również laureatem Man Booker Prize za głośną powieść "Ścieżki północy". Wielbicieli prozy australijskiego pisarza przybywa również w Polsce i nie ma w tym absolutnie nic nadzwyczajnego. To kawał bardzo dobrej literatury i tylko cieszyć może informacja, że nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazała się kolejna powieść Richarda Flanagana - "Pragnienie", która premierę miała w 2008 r., a w przygotowaniu są inne książki autora, czyli "Śmierć rzecznego przewodnika" i "Nieznany terrorysta".

"Pragnienie" to fikcyjna powieść, ale zbudowana na postawie prawdziwych wydarzeń, jakie rozegrały się w XIX-wiecznej Tasmanii. Autor nawiązuje do krwawego konfliktu pomiędzy brytyjskimi kolonizatorami a ludnością aborygeńską. Rdzennych mieszkańców uważano za dzikich, zacofanych i zmuszono do zaakceptowania nowego porządku według narzuconych przez Brytyjczyków zasad. Richard Flanagan wraca do tamtych wydarzeń, ale jednocześnie łączy je z elementami biografii Karola Dickensa. I tak poznajemy nie tylko losy Aborygenów, ale również historię jednego z najsłynniejszych pisarzy.

Muszę przyznać, że "Pragnienie" Richarda Flanagana czyta się znakomicie. To ambitna, wnikliwa i poruszająca proza, doskonale zresztą skomponowana. Ale to przede wszystkim niezwykle ciekawa opowieść o kolonii karnej, czyli Ziemi Van Diemena, losach małżeństwa Franklinów i fascynującej Mathinnie - adoptowanej przez Lady Franklin małej Aborygence. To także historia o późniejszym zaginięciu Johna Franklina na Arktyce, podejrzewanego w związku z tym o kanibalizm oraz próbującej ratować reputację męża Lady Jane, która zamawia u Dickensa sztukę, mającą uspokoić opinię publiczną i przywrócić dobre imię sir Franklinowi. Brzmi chaotycznie? Nic z tych rzeczy, czyta się świetnie, bez poczucia gubienia się w opowieści. Na uwagę zasługują również genialnie nakreślone postaci, niejednoznaczne, odrobinę tajemnicze, o złożonej osobowości. Poza tym ten wielce wymowny tytuł - wspaniała powieść.

Jeżeli nie znacie twórczości Richarda Flanagana, to nadrabiajcie czytelnicze zaległości, zwłaszcza że autor nie boi się poruszania trudnych tematów. Czytelnik ma poczucie obcowania z bardzo dobrą literaturą i niebanalnymi opowieściami, które pozostawiają trwały ślad w pamięci. A zainteresowanym polecam również rozmowę Łukasza Grzymisławskiego z Richardem Flanaganem, którą można znaleźć w ostatnim wydaniu kwartalnika "Książki".

DSCN87261

 Autor: Richard Flanagan
Tytuł: "Pragnienie"
Oprawa: twarda
Ilość stron: 249
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Literackie

 

 

Skąd bierze się zło? "Margo" Tarryn Fisher

dosia1331

DSCN8721

Nastoletnia Margo mieszka w ponurym miasteczku o nazwie Bone. Swój dom nazywa "pożeraczem" i nie ma w tym przesady, bo rzeczywiście jest coś złowrogiego w budynku, który raczej odstrasza niż zaprasza. Matka Margo to cierpiąca na depresję prostytutka, która ból istnienia łagodzi lekami i używkami. W zasadzie nie rozmawia z córką, bo jedyne słowa, jakie do niej kieruje, to rozkazy. Margo cierpi w milczeniu, ale desperacko wręcz pragnie uwagi, choć jednocześnie robi wszystko, by uchodzić za okolicznego dziwoląga. Wiele zmienia się w życiu nastolatki kiedy poznaje poruszającego się na wózku inwalidzkim Judaha, chłopaka z sąsiedztwa. Szybko stają się przyjaciółmi, a Margo z zakompleksionej, zaniedbanej i pulchnej dziewczyny przeobraża się w pewną siebie młodą kobietę. Gdy w Bone ginie siedmioletnia Nevaeh, Margo obsesyjnie rozmyśla o okolicznościach śmierci dziewczynki i zaczyna podejrzewać jej matkę. Ale to nie wszystko, bo w okolicy dzieje się mnóstwo innych złych rzeczy i Margo postanawia przykładnie ukarać winnych...

"Margo" to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z Tarryn Fisher, która w dorobku literackim ma kilka znanych powieści. Muszę przyznać, że to wciągający thriller psychologiczny, pełen sugestywnych opisów przemocy, które mocno zapadają w pamięć. Tarryn Fisher przyznała, że pomysł na tę książkę zrodził się w jej głowie po obejrzeniu filmiku na kanale You Tube, w którym matka dręczyła małe dziecko, biła i szczypała, a płacz malucha nie robił na niej absolutnie żadnego wrażenia. "Margo" to prywatna zemsta autorki na ludziach, którzy dopuszczają się haniebnych czynów i brutalnych aktów przemocy. Agresja rodzi agresję i tak dzieje się w przypadku głównej bohaterki, której celem staje się ukaranie oprawców. Margo nie liczy się z konsekwencjami swego postępowania, a nawet czuje się bezkarna i coraz bardziej oddana "słusznej sprawie". Jednocześnie analizuje dzieciństwo pozbawione matczynej miłości, troski i zainteresowania, bo doskonale wie, że i ona została skrzywdzona. Dziewczyna jest jak polujący na zwierzynę myśliwy, czai się i atakuje znienacka, by pomścić ofiary. Jak daleko zabrnie Margo i czy w pewnym sensie nie jest podobna do wszystkich tych, których tak bardzo pragnie ukarać?

"Margo" Tarryn Fisher to historia o fizycznej i psychicznej przemocy, ale to również opowieść o dorastaniu w samotności, braku miłości i akceptacji, zagubieniu i próbie zwrócenia na siebie uwagi. To wreszcie książka o tym, jak bardzo dzieciństwo wpływa na naszą dorosłość. Sięgnęłam po nią z czystej ciekawości i muszę przyznać, że czasu spędzonego na lekturze nie uważam za stracony. Ujął mnie również apel autorki, który można przeczytać na końcu książki. Niestety trochę rozczarowała mnie nota o Tarryn Fisher, a w zasadzie wzmianka o jej edukacji. Nie mam pojęcia, czy wpadła na ten karkołomny pomysł sama, czy też "dobrze" jej podpowiedziano, bo określanie siebie mianem absolwentki Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie nijak ma się do tematu, który porusza w swojej książce. Pewnie miało być zabawnie, a wyszło niepoważnie.

Skąd bierze się zło? Czasem po prostu jest w nas.

Autor: Tarryn Fisher
Tytuł: "Margo"
Oprawa: miękka
Ilość stron: 350
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo Sine Qua Non

© MATKA POLKA CZYTAJĄCA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci